7,69 (1074 ocen i 170 opinii) Zobacz oceny
10
98
9
159
8
333
7
326
6
126
5
23
4
4
3
3
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326813542
liczba stron
320
język
polski
dodała
joly_fh

Profesor Zbigniew Religa. Niewierzący, ale skleiło się z nim słowo „święty”. Dla wielu osób święta jest pamięć o nim. „To był święty człowiek” - mówią pacjenci. Inni mocniej: „Moja miłość”. Lekarze dopowiedzą, że miał do chorych świętą cierpliwość. Pielęgniarki, że zawsze je szanował. I może święty to zbyt wiele, ale świetny był na pewno. Trudno pisać o kimś takim, zwłaszcza że na każdym...

Profesor Zbigniew Religa. Niewierzący, ale skleiło się z nim słowo „święty”. Dla wielu osób święta jest pamięć o nim. „To był święty człowiek” - mówią pacjenci. Inni mocniej: „Moja miłość”. Lekarze dopowiedzą, że miał do chorych świętą cierpliwość. Pielęgniarki, że zawsze je szanował. I może święty to zbyt wiele, ale świetny był na pewno.

Trudno pisać o kimś takim, zwłaszcza że na każdym kroku słyszeliśmy przestrogi: Musicie go pokazać w dobrym świetle, opisać zalety, pomijać wady, nie wolno szargać imienia...

Byłoby to łatwe, bo profesor dał się lubić. Bezpośredni, szczery, pogodny. Ufny, za swoimi stawał murem. Chętnie dzielił się wiedzą, umożliwiał awans. Ale nie zniósłby, gdyby mu ktoś stawiał pomnik z cnót. Z góry ostrzegamy tych, dla których nie do przyjęcia jest obraz profesora, który za dużo pije, pali jak smok, klnie jak szewc, bywa niesprawiedliwy, wymaga za dużo, narzuca mordercze tempo, słucha złych podszeptów, bywa próżny... Jesteśmy przekonani, że człowiek z bagażem wad jest bardziej prawdziwy. A im bardziej prawdziwy, tym obraz lepszy.

 

źródło opisu: Agora, 2014

źródło okładki: www.kulturalnysklep.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Ines książek: 1310

(Nie)zwyczajny

Obok Jana Pawła II i Lecha Wałęsy był najbardziej znanym Polakiem. Mąż, ojciec, rektor Śląskiej AM, polityk, jeden z najwybitniejszych Ślązaków i Zagłębiaków XX wieku (znalazł się w tym rankingu na 8. miejscu, choć nie pochodził ze Śląska!), ale przede wszystkim niezwykły lekarz – kardiochirurg. Życie profesora Zbigniewa Religi opisane przez Dariusza Kortko i Judytę Watołę w książce „Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga” sprawia, że chcemy ponownie uwierzyć w polskich lekarzy, dla których praca to misja i służba, i którzy walczą o każde życie do końca. Bez względu na wszystko. Jak on…

Urodził się 16 grudnia 1938 roku w Miedniewicach koło Żyrardowa. Wychował się w rodzinie o sympatiach socjalistycznych, pełnym ciepła i tolerancji. Chciał zostać dziennikarzem albo filozofem, lecz to właśnie rodzice namówili go, by studiował medycynę. Zdał egzaminy już w pierwszym podejściu i jesienią 1956 roku rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie. Na początku był przekonany, że nigdy nie wybierze chirurgii jako swojej specjalizacji: Kojarzyła mi się ze strasznie nudnym rzemiosłem. Po prostu trzeba coś wyciąć, dociąć, ale nie ma w tym żadnego wyzwania, powiedziałbym intelektualnego, wspominał. Kończąc studia miał na swoim koncie 130 samodzielnych operacji, a później było już tylko lepiej. Duża w tym zasługa najbliższych, co potwierdzał sam Religa w jednym z wywiadów: Rodzice nauczyli mnie jednej niezwykle ważnej rzeczy. Cały czas...

Obok Jana Pawła II i Lecha Wałęsy był najbardziej znanym Polakiem. Mąż, ojciec, rektor Śląskiej AM, polityk, jeden z najwybitniejszych Ślązaków i Zagłębiaków XX wieku (znalazł się w tym rankingu na 8. miejscu, choć nie pochodził ze Śląska!), ale przede wszystkim niezwykły lekarz – kardiochirurg. Życie profesora Zbigniewa Religi opisane przez Dariusza Kortko i Judytę Watołę w książce „Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga” sprawia, że chcemy ponownie uwierzyć w polskich lekarzy, dla których praca to misja i służba, i którzy walczą o każde życie do końca. Bez względu na wszystko. Jak on…

Urodził się 16 grudnia 1938 roku w Miedniewicach koło Żyrardowa. Wychował się w rodzinie o sympatiach socjalistycznych, pełnym ciepła i tolerancji. Chciał zostać dziennikarzem albo filozofem, lecz to właśnie rodzice namówili go, by studiował medycynę. Zdał egzaminy już w pierwszym podejściu i jesienią 1956 roku rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie. Na początku był przekonany, że nigdy nie wybierze chirurgii jako swojej specjalizacji: Kojarzyła mi się ze strasznie nudnym rzemiosłem. Po prostu trzeba coś wyciąć, dociąć, ale nie ma w tym żadnego wyzwania, powiedziałbym intelektualnego, wspominał. Kończąc studia miał na swoim koncie 130 samodzielnych operacji, a później było już tylko lepiej. Duża w tym zasługa najbliższych, co potwierdzał sam Religa w jednym z wywiadów: Rodzice nauczyli mnie jednej niezwykle ważnej rzeczy. Cały czas zwracali mi uwagę, że nie jestem najważniejszy na świecie. Wciąż przypominali, że ludzie będący wokół nas są tak samo ważni jak ja. W ten sposób nauczyli mnie szacunku do innych. Pokazali, aby traktować bardzo poważnie sprawy naszych bliźnich, a na wszystko w życiu trzeba samemu zapracować. Tę zasadę wziął sobie do serca i uczynił ją widoczną w całym swoim życiu. Zawsze traktował pacjenta jak partnera (to wynik jego pobytu na szkoleniach w Stanach Zjednoczonych) i robił dla niego wszystko, co było możliwe. Nigdy nie pytał, kto jest kim, co robi, ani skąd pochodzi. Nie ocenia[ł] przydatności społecznej, inteligencji ani wyglądu. Serce da[wał] pacjentom, którzy umiera[li]. Miał w sobie magnetyczny urok, niezwykły dar zjednywania ludzi, charyzmę. Przy nim wszystkim rosły serca. Każdemu dawał kredyt zaufania, był bezpośredni, szczery, prostolinijny. Ale jeśli ktoś go zawiódł, nie mógł się już nigdy spodziewać z jego strony przyjaźni i sympatii. Nie wybaczał niepunktualności, zaniedbania, niedopatrzenia czegoś, niesprawdzenia - od tego zależało ludzkie życie. Nie było możliwe, żeby lekarz dyżurny nie wiedział wszystkiego o pacjentach, których zostawił pod jego opieką. Nie znosił kłamstwa, zwalania winy na kogoś innego, cwaniactwa, podkreślają znajomi profesora. W jego klinice istniała jedna, najważniejsza zasada: dbać o dobro chorego: Nie można było wyjść z pracy, bo to czy tamto. Nie. Najpierw trzeba było wykonać robotę, przytakują pracownicy. On sam nigdy nie brał dyżurów. Jak był potrzebny, zostawał na noc w szpitalu, wtedy spał na tapczanie w swoim gabinecie. Nie odżywiał się najlepiej – głównie kawą i papierosami. Nieustannie brakowało mu czasu, był szaleńczo zapracowany. Mimo to codziennie łamał zasady hierarchii, dzielnie zmagał się z problemami interpersonalnymi, zazdrością i zawiścią środowiska. Na początku swej drogi w Zabrzu miał trudności z pozyskaniem zachodniego sprzętu do kliniki, ale przede wszystkim trudno było mu przekonać wszystkich, że transplantacje serca są w naszym kraju możliwe, nawet w PRL-u. Rzucając wyzwanie naturze stwierdził: Nie czuję się lepszy od innych chirurgów ani odważniejszy. W ogóle nie chodzi o mnie, tylko o pacjenta. Był załamany, kiedy pacjenci wkrótce po przeszczepach umierali (Wchodził, wychodził, palił papierosy). Po trzecim zgonie Religa upił się na umór. Jego sekretarka, Ewa Maksymowicz, wspomina: Pił, nie zaprzeczę. Tylko że on zawsze miał powód. Inni lekarze powodu nie potrzebowali, taka była różnice. Profesor napił się w stresie, jak chory zmarł. Myślałam, że po tylu latach można się na takie zdarzenie uodpornić. Ale u niego tego nie było, on cały czas przeżywał to strasznie. Jak się napił, ludzi do niego nie wpuszczałam.

Niektórzy mieli Zbigniewowi Relidze za złe, że wykorzystywał swoje stanowisko, by pozyskać sponsorów na zbudowanie sztucznego serca oraz że flirtował z władzą. W 1988 roku gościł w swojej klinice generała Wojciecha Jaruzelskiego i przyjął jego zaproszenie do wzięcia udziału w pochodzie pierwszomajowym. Odpowiadał na to: Pójdę z każdym, byle załatwić tym setkom tysięcy biednych, chorych ludzi dostęp do najlepszego leczenia. Tak naprawdę polityka go nie interesowała. Walczył o pieniądze dla kliniki, rozwój swoich lekarzy, lepszą przyszłość chirurgii, a wszystko po to by leczyć i ratować ludzi. Po latach profesor kończąc te dywagacje stwierdził krótko: Największą pomoc miałem zawsze od czerwonych, a nie od swoich. Żeby zrealizować zamierzone cele, założył również Fundację Rozwoju Kardiochirurgii. Nigdy nie chodziło o niego (był biednym lekarzem, nigdy nie prowadził prywatnej praktyki, nie miał drogich samochodów, był też pierwszym VIP-em, który się leczył w kraju a nie zagranicą), ale zawsze o pacjenta. Szczerze przyznawał, że gdyby nie jego najbliżsi nigdy nie doszedłby tak daleko: Wszystko, co robiłem w swoim życiu zawodowym, było też dla mojej rodziny. Nigdy nie myślałem: mój sukces. Nie osiągnąłbym tak wiele, gdyby nie moja żona. Powiem więcej, gdyby była kobietą inaczej myślącą, inaczej patrzącą na świat, na mnie, to nasze małżeństwo dawno by się rozpadło. Wtedy nie miałbym siły płynącej z domu, byłoby mi o wiele trudniej…

Był wyjątkowy, w to nie wątpi nikt. Do swojej pracy podchodził z zapałem, wizją i sercem. Chorzy uważali go za świętego, bliscy współpracownicy uwielbiali z nim pracować, a rodziny pacjentów nie bały podejść się do niego na korytarzu i zapytać o zdrowie najbliższych. Był ambitny, nie miał kompleksów, a przede wszystkim nie bał się realizować własnych marzeń. I choć zdarzało mu się poświęcić dla nich swe poglądy i siebie samego, robił to mając zawsze na uwadze lepszą przyszłość polskich pacjentów. Armia świetnie wyszkolonych przez niego kardiochirurgów to największe dziedzictwo profesora – wrażliwego wizjonera. Biografia Zbigniewa Religi daje pełen obraz tego niezwykłego człowieka, który chciał reformować polską kardiochirurgię. Duża ilość zdjęć i informacji ze sfery medycznej (aby nakreślić problemy z jakimi profesor musiał się zmierzyć) dopełniają jego wizerunku i choć nie brak na nim rys, stawiają go na piedestale. Zwyczajny czy też niezwyczajny Zbigniew Religa nadal pozostaje niedościgłym wzorem dla kolejnych pokoleń młodych lekarzy…

Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Agnieszka Biczyńska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2531)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 771
ChicaDeAyer | 2015-11-08
Przeczytana: 08 listopada 2015

Człowiek instytucja - ikona, pionier, pewien symbol, który tchnął ducha postępu i przyniósł wiatr dobrych zmian. Ten, który z poświęceniem ratował życie i wlewał nadzieję - czego najdobitniejszym świadectwem było niezmienne podejście do pracy, gdzie w centrum wciąż był pacjent. Gdzie każdy sukces był przeżywany równie mocno jak zagłuszana smakiem alkoholu gorycz porażki. Przy tym pozostał człowiekiem - do końca.

Udana biografia - przejrzysta, przez skatalogowanie informacji bardzo przyjemna w odbiorze. Dodatkowo z ładną oprawą graficzną. Ale wiadomo, że najważniejsza jest treść - tutaj na szczęście autorzy podołali i wyszło porządnie. Bez przesady w żadną stronę, uchylono za to rąbka tajemnicy i rzucono nieco światła na kulisy pracy i życia Religi. Duży plus za wplecenie do treści wypowiedzi pacjentów profesora!

książek: 553
Kiwi_Agnik | 2015-02-19
Przeczytana: 19 lutego 2015

Pięknie wydana książka.
Piękne zdjęcia.

To nie jest żadna "laurka" tylko prawdziwa, bardzo dobrze spisana biografia, napisana prostym i przystępnym językiem.

Czytając czułam dym papierosowy Profesora Religii i słyszałam brzdęk łyżeczki uderzający o szklankę.

Książka warta polecenia.

książek: 848
Strega | 2015-12-28
Przeczytana: 28 grudnia 2015

Oto biografia, którą się czyta jednym tchem. Lekkie pióro, wciągająca treść, sylwetka Religi żywa, nakreślona tak, jakby stał koło mnie i gawędziarsko opowiadał o swojej pracy, o pasji, o miłości do tego tego co robi. Fantastyczna postać zmarłego profesora, który z ogromną determinacją, a jednocześnie bez zadęcia i z humorem każdego dnia przecierał szlaki polskiej transplantologii serca budziła mój nieustanny podziw. Zabrakło mi w książce szerszych wątków prywatnych, np. relacji z dziećmi. Ostatnia cześć -polityczna- jak dla mnie najmniej ciekawa.

książek: 26247

Nawet z najbardziej interesującego życiorysu można zrobić nudną papkę, o ile się podejdzie do tematu nieodpowiednio. Nie można tak ocenić książki dziennikarskiego tandemu Kortko-Watoła. To kawał rzetelnie przygotowanej biografii, bazującej na wspomnieniach najbliższych współpracowników, rodziny i tych najważniejszych: ocalonych przez niego pacjentów.
Pokazuje go przez pryzmat jego ciężkiej pracy i trudności, jakie napotykał. Opatrzona dodatkowo bogatym zbiorem zdjęć, piękne wydana – jest wyjątkową pozycją pod każdym względem.
GENIALNA!!!!!!A na sam koniec uroniłam łezkę po tak wybitnym człowieku.
Polecam z czystym sercem :D

książek: 936
Agacha | 2015-08-31
Przeczytana: 28 sierpnia 2015

Ciekawa książka o ciekawym człowieku. Jest to nie tylko historia życia i działalności profesora Religi, ale historia polskiej kardiologii. Trochę denerwowały mnie fragmenty o rozgrywkach zawodowo-politycznych. No cóż, w każdym środowisku, można trafić na karierowiczów. Ogólnie książka super.

książek: 1330

Profesor Zbigniew Religa. Niewierzący, ale przylgnęło do niego słowo "święty". Dla wielu osób święta jest pamięć o nim. "To był święty człowiek"- mówią pacjenci (inni nawet mocniej: "Moja miłość"). Lekarze dopowiedzą, że miał do chorych świętą cierpliwość. Pielęgniarki, że zawsze je szanował. I może święty to zbyt wiele, ale świetny był na pewno. Bezpośredni, szczery, pogodny. Ufny, za swoimi stawał murem. Chętnie się dzielił wiedzą, umożliwiał awans.

Operują w skupieniu. Krótkie polecenia. Skalpel, ssak, klema. Przytnij, otwórz, zamknij. Ciśnienie, temperatura, saturacja.
Serce jest niepokorne. Ma wielkość pięści, waży około 300 gramów. Wciąż bije, ciągle w ruchu. 72 uderzenia na minutę, ponad 4 tysiące na godzinę, niemal 40 milionów uderzeń w roku. Potrafi nagle przyśpieszyć, u przeciętnego człowieka nawet do 120 uderzeń na minutę, tłoczy wtedy 12 litrów krwi. Wytwarza prąd o mocy około 20 watów. Ale musi być zdrowe.
A gdy zawodzi? Do tej pory to wyrok śmierci. Teraz próbują...

książek: 1229
Iriss | 2014-11-09
Na półkach: Przeczytane, EBOOK, 2014, Ekranizacje

Dla mnie rewelacja! O lekarzu od ludzkich serc można pisać i pisać. Zwykły, niezwykły człowiek z zaletami i wadami. Doktor z prawdziwego zdarzenia, który nikomu nie odmówił pomocy, który nikogo się nie bał. To prawda, był pijakiem, palił jak smok i klął jak szewc, nie był idealny. Pomimo tego oddawał się swojej pracy i swoim pacjentom w całości. Po przeczytaniu książki pragniemy jeszcze bardziej zagłębić się w życiorys głównego bohatera. W książce jest sporo momentów, przy których możemy się pośmiać ,ale przede wszystkim książka porusza ważne tematy. Przeczytajcie, a sami się przekonacie. POLECAM!

książek: 586
anika | 2015-01-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 29 stycznia 2015

Bardzo dobrze napisana biografia - właśnie "biografia", a nie "hagiografia"- najsłynniejszego polskiego kardiochirurga. Czyta się ją jak wciągającą powieść i to nie tylko ze względu na postać profesora Religii, ale również na zarysowaną w książce historię polskiej transplantologii.

Dla mnie dodatkowy smaczek stanowił silny zapach farby drukarskiej, który unosił się znad kart książki oraz szary papier, na jakim jest wydrukowana biografia.

książek: 2336
Weronika | 2016-01-04
Przeczytana: 04 stycznia 2016

Bardzo dobre uzupełnienie do filmu "Bogowie", który opowiada tylko o kilku latach z życia wybitnego, polskiego kardiochirurga.
Z książki można dowiedzieć się nie tylko o medycznej karierze Religi, ale także o jego domu rodzinnym, rodzinie i przygodzie z polityką.
Zdecydowanie najciekawszą częścią książki była dla mnie ta opisująca pracę zawodową Religi. Prawdziwy lekarz z powołania. W przypadku Religi to nie jest wyświechtany frazes. Niesienie pomocy drugiemu człowiekowi było tym, wokół czego obracało się jego życie.
Ciekawe, że przymioty, które sprawiły, że był wielkim lekarzem - pracowitość, uczciwość, wrażliwość, potrzeba sprawiedliwości - nie przydały mu się, a nawet przeszkodziły w karierze politycznej. W nieciekawym świetle przedstawia to polską scenę polityczną.
Książka, którą moim zdaniem każdy Polak powinien znać.

książek: 183
ChristinaL | 2017-04-22
Na półkach: Przeczytane

To nie jest biografia Profesora Religi. To skrotowa historia polskiej kardiochirurgii i powierzchowna choc bardzo wzruszajaca reporterska opowiesc o drodze zawodowej i dokonaniach wyjatkowego czlowieka.
O jego wielkiej dobroci, madrosci, normalnosci i bezgranicznym oddaniu chorym.
O relacjach miedzyludzkich, tytanicznej pracy, brudnej polityce.
SB rozpracowywalo Profesora nadajac sprawie (jakze trafny) kryptonim 'Unikat'. Donosil niejaki 'Anatom', ktory pracowal w tym samym szpitalu.
Wg umieszczonej na koncu skromnej bibliografii glownym zrodlem do ksiazki byly artykuly prasowe. Ta sprawna kompilacja to za malo aby napisac cos godnego Profesora Religi.
Publikacje ratuja ciekawe fotografie.

zobacz kolejne z 2521 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd