Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziecięca choroba liberalizmu

Wydawnictwo: StudioEMKA
7,24 (80 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
14
8
24
7
25
6
5
5
5
4
1
3
1
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364437243
liczba stron
290
język
polski

Wybrane opinie o książce: Książka Rafała Wosia to nie tylko postrzegany przez dziennikarza ekonomicznego obraz transformacji ustrojowej w Polsce . To przede wszystkim opowieść o tym, czy i w jakim stopniu transformacja ta przybliża nas do standardów godnego społeczeństwa. Ta książka przypomina mi teksty słynnego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha, z jego dbałością o rozwój idei...

Wybrane opinie o książce:

Książka Rafała Wosia to nie tylko postrzegany przez dziennikarza ekonomicznego obraz transformacji ustrojowej w Polsce . To przede wszystkim opowieść o tym, czy i w jakim stopniu transformacja ta przybliża nas do standardów godnego społeczeństwa. Ta książka przypomina mi teksty słynnego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha, z jego dbałością o rozwój idei godnego społeczeństwa i dążeniem, żeby ekonomia trafiała pod strzechy.
Prof. Elżbieta Mączyńska, szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Przeciwnicy liberalizmu dzielą się na tych, z którymi nie warto polemizować i na tych, z którymi polemizować trzeba. Przebiegłość Rafała Wosia w zwalczaniu liberalizmu jest tak niebezpieczna, że nie sposób na nią nie reagować. Ale żeby reagować trzeba najpierw przeczytać. Ja przeczytałem i szykuję reakcję.
Robert Gwiazdowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha

Bomba! Kto nie przeczyta, ten trąba.
Rafał Woś napisał prawdopodobnie najlepszą analizę tego, co się w polskiej gospodarce, polityce i w życiu Polaków stało przez ostatnie ćwierć wieku pod wpływem dominujących od lat tendencji ideologicznych. I przekonująco objaśnił, co nas może czekać, w zależności od tego, co z tymi tendencjami zrobimy, lub czego nie zrobimy.
Jacek Żakowski, dziennikarz i publicysta tygodnika „Polityka”




RAFAŁ WOŚ
jest dziennikarzem i publicystą ekonomicznym Dziennika Gazety Prawnej. Laureatem Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej (2011). Był też nominowany do Grand Pressa, Nagrody im. Barbary Łopieńskiej, Nagrody im. Eugeniusza Kwiatkowskiego (przyznawanej przez Akademię Ekonomiczną w Krakowie), Nagrody NBP im. Władysława Grabskiego oraz Nagród SDP.

 

źródło opisu: http://www.studioemka.com.pl/index.php?page=p&id=540

źródło okładki: http://www.studioemka.com.pl/index.php?page=p&id=540

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 28
Mateusz | 2014-12-25
Na półkach: Posiadam

Dziennikarz “Dziennik. Gazeta Prawna.” analizuje polskie życie gospodarcze po roku 1989 (z naciskiem na pracę, system opieki społecznej oraz podatki), poddając je bardzo surowej krytyce i proponując alternatywne rozwiązania.

Rafał Woś w swojej najnowszej książce definiuje nową jednostkę chorobową: „liberaliozę” i argumentuje, że zawładnęła ona polskim życiem intelektualnym i ekonomicznym w ostatnim ćwierćwieczu. Odnosi się ona jedynie do sfery gospodarczej, więc mowa tutaj o słynnym ‘neoliberalizmie’ ubóstwiającym skrajną deregulację, wolny rynek oraz jak najniższe podatki. Nie ma cienia wątpliwości, że diagnoza jest pod wieloma względami trafna i część polskich ekonomistów (jak np. prof Kowalik albo Brus) pisała o tym od dawna. Wszystko co kojarzy się z fiskusem, własnością państwową albo regulacjami i biurokracją jest automatycznie przyjmowane z grymasem na twarzy – także w głównych, najbardziej opiniotwórczych polskich mediach.

Książka Wosia jest oryginalna, ponieważ przełamuje ten monopol ideowy. Pojawiały się już głosy prof. Grzegorza Kołodko, prof. Tadeusza Kowalika, prof. Włodzimierza Brusa czy prof. Kazimierza Łaskiego, ale były one dotąd raczej wołaniem na pustyni. W „Dziecięcej chorobie...” p. Rafał Woś punktuje i wymienia kolejne przykłady „liberaliozy” ze szczególnym naciskiem na polską pracę, system socjalny oraz podatki. Z pracą jest jeden zasadniczy problem – jest zbyt tania, a pensje zbyt niskie w porównaniu ze wzrostem naszej produktywności. Wpływa to źle na nasza konkurencyjność, która jest bardzo płytka oraz na powolny rozwój nowych technologii. Po co wprowadzać do swoich firm nowe nowinki techniczne, jeśli o wiele taniej wychodzi eksploatowanie dotychczasowych, tanich robotników? Autor wymienia też szereg innych czynników – słabą rolę związków zawodowych, brak darmowych szkoleń i inwestycji w pracowników w małych i średnich przedsiębiorstwach czy brak zaufania po obu stronach barykady. Pracownicy są w stanie wojny z pracodawcami, a pracodawcy w stanie wojny z państwem. Polski rynek pracy jest chory już na pierwszy rzut oka.

Brakuje też w Polsce instytucji państwa opiekuńczego. Szczególnie fatalnie wypada polityka prorodzinna, w naszym kraju będąca w powijakach. Autor wspomina o ciekawym rozwiązaniu niemieckim – jeżeli rozchorujesz się wraz z całą swoją rodziną, to lekarz rodzinny może przysłać do ciebie... opiekuna, który zajmie się wykonywaniem za ciebie twoich domowych obowiązków! Pozornie bezsensowne rozwiązanie, spełnia zdaniem p. Wosia swoje zadanie – człowiek może wykurować się porządnie już w ciągu 2-3 dni i nie musi potem chodzić nadziębiony przez parę tygodni, aby w końcu rozłożyć się na dobry tydzień. Państwo i gospodarka wychodzą ostatecznie na plus. W Polsce tego typu pomysły brzmią wciąż jak herezje.

W końcu podatki. Autor twierdzi, że Polska to... raj podatkowy. Mamy zbyt niski podatek PIT (ciągle obniżany) a zbyt wysokie podatki pośrednie (VAT, akcyza). Najbardziej uderza to w biednych i średnio-zamożnych. Należy to zmienić. Trzeba też zmienić podejście do wielkich korporacji i przemyśleć raz jeszcze kwestie zniżek i ulg podatkowych. Mali przedsiębiorcy mają częściową rację, gdy czują że są gnębieni w porównaniu z wielkimi koncernami.

P. Rafał Woś jest bardzo radykalny w swoich ocenach. Ciężko zgodzić się ze wszystkim co pisze. Taka była jednak chyba rola tej książki, miała być ona swoistą antytezą dominującego dyskursu ekonomicznego i pokazać, że rzeczy pozornie oczywiste wcale oczywistymi nie są. Wpuścić do polskiej przestrzeni intelektualnej powietrze, które już dawno unosi się nad dyskusjami zachodnio-europejskimi. Miejmy nadzieję, że się to uda.

Są na to duże szanse – książka jest napisana bardzo prostym językiem, chociaż nie prostackim. Widać, że pisze to wszystko publicysta, który ma świadomość, że trzeba nie tylko mieć rację, ale też umieć wzbudzić emocje i kontrowersje. Czyta się to świetnie, a jednocześnie widać, że autor nie jest dyletantem ekonomicznym i wie o czym pisze.

W końcu, wielkie ukłony należą się za niezwykle bogate odniesienia i cytaty. W zasadzie przy każdej spornej kwestii p. Woś powołuje się na rozmowy, które przeprowadził z uznanymi autorytetami w danej dziedzinie. Wielka szkoda, że w cytatach tych jest wiele dosyć ogólnych opinii, a mniej bardziej wnikliwych analiz, ale rozumiem że wymagała tego konwencja książki. Tak czy inaczej, widać że za książką tą stoi nie tylko mądrość autora, ale też dziesiątek ekspertów w których uwagi pan Woś uważnie się wsłuchiwał.

Lektura obowiązkowa dla każdego socjaldemokraty, ale też dla każdej osoby która interesuje się ekonomią. Nawet zdeklarowany liberał przyzna rację, że chociaż w niektórych momentach p. Rafał Woś miewa rację. Bo liberalizm nie wyklucza pewnej dozy solidaryzmu, a tego ostatniego wyrzekliśmy się po 1989 roku permanentnie. Może ta książka uświadomi to chociaż części czytelników.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Mózg

Opinie czytelników


O książce:
Pocztówki z Grecji

Pocztówki, tak jak zdjęcia były dla mnie zawsze śladem chwili. W tym przypadku też tak jest. Każda pocztówka jest inna, niesie swój ładunek emocjona...

zgłoś błąd zgłoś błąd