Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Love, Rosie

Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Akurat
7,74 (9370 ocen i 1413 opinii) Zobacz oceny
10
1 543
9
1 539
8
2 356
7
2 012
6
1 188
5
428
4
151
3
99
2
42
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
When Rainbows End
data wydania
ISBN
9788377587461
liczba stron
512
język
polski
dodała
giovanna

Inne wydania

UWAGA! Książka była wcześniej wydana pt.: "Na końcu tęczy". Po wzruszającym "PS Kocham Cię" następna powieść Cecelii Ahern została przeniesiona na srebrny ekran. W rolę Rosie wcieliła się Lily Collins, doskonale znana z filmów "Królewna Śnieżka", "Dary Anioła: Miasto kości" czy "Porwanie", Alexa zagrał Sam Claflin, odtwórca głównych ról w filmach "Uśpieni", "Królewna Śnieżka i Łowca",...

UWAGA! Książka była wcześniej wydana pt.: "Na końcu tęczy".

Po wzruszającym "PS Kocham Cię" następna powieść Cecelii Ahern została przeniesiona na srebrny ekran. W rolę Rosie wcieliła się Lily Collins, doskonale znana z filmów "Królewna Śnieżka", "Dary Anioła: Miasto kości" czy "Porwanie", Alexa zagrał Sam Claflin, odtwórca głównych ról w filmach "Uśpieni", "Królewna Śnieżka i Łowca", "Igrzyska śmierci".

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?

Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją "drugą połówkę"? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Akurat, 2014

źródło okładki: http://www.wydawnictwoakurat.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 169
clarke | 2016-01-30
Przeczytana: styczeń 2015

Żadna książka nie wciągnęła mnie ostatnio w swój świat jak powieść Cecelii Ahern. Może "Jesienna miłość" Nicholasa Sparksa, ale nie o tym teraz mowa. Zacznijmy więc od początku...

Wielkimi krokami zbliżała się premiera filmu pt.: "Love, Rosie". Oczywiście, jako wielka fanka romansów, chciałam wybrać się na to do kina. Tym bardziej, że główne role odgrywają w nim moi ulubieni aktorzy. Jednak pewna wiadomość wytrąciła mnie z równowagi... Film powstał na podstawie książki! 'Jak mogę iść do kina na film nie przeczytawszy wcześniej książki?!' Jako, że akurat nie było mnie stać na nową książkę, wybrałam się do biblioteki miejskiej, która niestety nie rozumie moich gustów literackich, co wiąże się z tym, że nie posiada książek, które mnie interesują. Tak więc przeżyłam okropne kilka tygodni nie mogąc obejrzeć ani filmu ani przeczytać książki. Zaczęło się wielkie oszczędzanie i w końcu udało mi się ją kupić jako prezent (oczywiście dla mnie) na Boże Narodzenie. Gdy ją jednak kupiłam (film przestali już grać w kinach), nie potrafiłam się do niej zabrać. Przez ten czas, kiedy tak pilnie na nią oszczędzałam, przez splot pewnych wydarzeń, przestałam mieć ochotę na romanse, miłość itp., a ta książka właśnie taka mi się wydawała. Jednak pewnego brzydkiego, okropnie zachmurzonego dnia, w którym to niebo płakało przez 24 godziny, zasiadłam do lektury.

"Love, Rosie" czy jak kto woli "Na końcu tęczy" to książka Cecelii Ahern. Na okładce jest napisane: "wzruszająca opowieść o przyjaźni i miłości". Większego steku bzdur dawno nie słyszałam. Ta książka to jeden wielki rollercoster zachowań i charakterów. Nikt ani nic w życiu nie ściągnęło mnie na ziemię z obłoków jak to dzieło, a raczej jego autorka. "Love, Rosie" (czy jak kto woli "Na końcu tęczy") nie opowiada o przyjaźni, która jest jedną z fundamentów książki..
Nie opowiada o miłości, która niezaprzeczalnie istnieje pomiędzy dwójką przyjaciół...
Nie opowiada o magicznych więziach, które zdecydowanie mają tu matka z córką...
Nie opowiada o szacunku czy zaufaniu, dobroci i szczerości...
Ta książka jest o życiu...ale nie jakimś tam szczególnie radosnym: z mężem, gromadką dzieci, z idealną pracą i happy endem na sam koniec. Autorka ukazuje w niej, że możemy mieć swoje plany i marzenia, ale niekoniecznie mogą się one pokrywać z planami Tego Tam na Górze, Życia czy jak kto tam chce to nazwać.

Rosie. bo tak ma na imię główna bohaterka, miała swoje plany: ukończenie liceum, studia hotelarskie w Boston Collage, a przede wszystkim bycie blisko swojego ukochanego przyjaciela Alexa. Jednak, jak już wcześniej wspomniałam, Życie czy Ten Tam miało dla niej inne plany.
Rosie Dunne:
1) zachodzi w ciążę,
2) z chłopakiem, którego nienawidzi z całego serca,
3) nie może zacząć studiów, co wiążę się z tym, że zostaje w Dublinie, a Alex jest w Bostonie,
4) Brian (ojciec dziecka) ucieka gdzie pieprz rośnie...
i do tego jest zmuszona chodzi na dywanik do Wielkonosnej Panny Casey!
Gorzej już chyba być nie może...
A może jednak...?

Nigdy nie czułam się tak dobrze po przeczytaniu jakiejkolwiek książki. Na samym początku Ahern doprowadziła mnie do potężnego bólu głowy, gdyż nigdy wcześniej nie czytałam książki napisanej w formie e-maili i listów, a jednak sprawia to, że odnosiłam wrażenie jakby te korespondencje były zaadresowane bezpośrednio do mnie. Czułam się, jakbym to ja wychowywała Katie...
Jakbym to ja bała się, że coś jej się stanie...
Jakbym to ja miała rozterki co do Alexa...
Jakby to mnie Ruby miała pocieszać i karcić...(a tak nawiasem mówiąc, miałam zakwasy po salsie razem z nimi).
Jakbym to ja przeżywała zdrady, powroty, rozstania...
I przede wszystkim czułam się, jakby ten jeden list Alexa był dla mnie.
Chyba nie muszę mówić, że książka jest wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju. Rosie w jednym ze swych listów do Alexa napisała:
"Życie jest zabawne, prawda? Kiedy myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki robią się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo się zgubić. W życiu nie ma nic pewnego, ale wiem jedno: trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, wziąć za nie odpowiedzialność."

Przeczytałam już w swoim krótkim życiu wiele książek. Niektóre zmusiły mnie do przemyśleń, niektóre nie. Były takie, które mnie bardzo zaciekawiły, ale były też i takie, które po zamknięciu ostatniej strony momentalnie wyparowywały z mojej głowy. Zdarzyły się też takie, które sprawiły, że ze zniecierpliwieniem czekałam na ich ekranizację. Jednak dopiero wczoraj zdałam sobie sprawę, że jest jedna książka, której udało się rozkochać moje serce i porządnie namącić w głowie. Tą książką jest właśnie "Love, Rosie". Teraz wiem, że nie obejrzę filmu i to nie z powodu tego że nie grają go już w kinach, ale dlatego, że książka Ahern stała się moim sekretnym kochankiem, którego nie wymienię za nic na świecie, a w szczególności na film.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Inwazja

Poziom ignorancji (miało być orientacji) autora w geopolityce jest porażający. Jego pseudo-polityczne intrygi są na poziomie słabego kabaretu. Posta...

zgłoś błąd zgłoś błąd