Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czerwony Tybet. Komunizm w Krainie Śniegu

Seria: Reporterzy Dużego Formatu
Wydawnictwo: Agora SA
6,97 (33 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
11
7
14
6
5
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326813689
liczba stron
472
słowa kluczowe
Tybet
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ewa Gawlik

„Czerwony tybet” to realistyczny portret obrosłego legendami kraju. Heroicznego i zastraszonego, stawiającego opór i kolaborującego, pięknego i zaśmierdłego. Robert Stefanicki podróżował po Tybecie pociągiem, autobusem, na jaku i pieszo. Opowiada o kraju, w którym Chińczycy oraz podlegli im politycznie i ekonomicznie - ale nie kulturowo czy religijnie - Tybetańczycy prowadzą ze sobą - dialog...

„Czerwony tybet” to realistyczny portret obrosłego legendami kraju. Heroicznego i zastraszonego, stawiającego opór i kolaborującego, pięknego i zaśmierdłego.

Robert Stefanicki podróżował po Tybecie pociągiem, autobusem, na jaku i pieszo. Opowiada o kraju, w którym Chińczycy oraz podlegli im politycznie i ekonomicznie - ale nie kulturowo czy religijnie - Tybetańczycy prowadzą ze sobą - dialog głuchych. Zawiesza swoją opowieść między beznadzieją a nadzieją. Od Czytelnika zależy, którą wersję wybierze.
prof. Bogdan Góralczyk, politolog i sinolog, b. ambasador

 

źródło opisu: http://kulturalnysklep.pl/TYBET/pr/-czerwony-tybet...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/czerwony-tybet-stefanicki-rob...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 922
Brethil | 2015-09-22
Na półkach: Przeczytane, 2015, Non fiction
Przeczytana: 19 września 2015

Pomyśl przez chwilę o Tybecie. Co przychodzi Ci do głowy? Malownicze, zaśnieżone szczyty? Mnisi w barwnych szatach? A może powiewające na wietrze flagi modlitewne? Tak, to właśnie Tybet. Nie sądzę jednak, by w Twoich myślach pojawiały się hasła, takie jak komunizm czy samospalenie... To też Tybet. Jak jedno państwo może mieć dwa tak diametralnie różne oblicza, być jednocześnie piękne i zacofane, niepoddające się sinizacji, choć mówiące prawie wyłącznie po chińsku, żyjące nadzieją i pogrążone w beznadziei? Cóż, to właśnie Tybet.

Reportaż Roberta Stefanickiego to przede wszystkim szczegółowe sprawozdanie w trzech wypraw do Tybetu odbytych w latach 2002-2013. Wraz z autorem obserwujemy przemianę zacofanego, zaściankowego państewka, patrzymy, jak Lhasa - stolica Tybetu - ze starego, urokliwego miasta zmienia się powoli w betonową dżunglę i jak burzone są klasztory, a w ich miejsce stawia się ładniejsze, czystsze fasady udające już tylko miejsce kultu. Oprócz tych oczywistych zmian, widzimy także zmieniającą się mentalność Tybetańczyków stopniowo przechodzącą z woli walki w poczucie beznadziei, a mimo to próbujących zachować odrębność.

"Czerwony Tybet..." spełnił w moim przypadku głównie rolę edukacyjną.Dla przykładu, przed przeczytaniem tej książki Tybet postrzegałam tak, jak chyba większość Europejczyków - jako kolebkę buddyzmu, kraj, którego mieszkańcy stoją na wyższym poziomie duchowym, a w dodatku są pokojowo nastawieni do wszystkiego, co żyje. Brzmi pięknie? Tak się tymczasem składa, że praktycznie do czasu chińskiego podboju, w Tybecie panował system feudalny dobrze znany nam ze średniowiecza, to znaczy - kasta rządząca, w znacznej części złożona z duchowieństwa i masy niewyedukowanej biedoty. Krajem pokojowym też trudno Tybet nazwać, skoro ok. VII wieku miał pod kontrolą większość sąsiednich państw, z których bynajmniej żadne nie skapitulowało bezkrwawo. Długo by jeszcze wymieniać tego typu sprzeczności między Tybetem takim, jakim go znamy czy kojarzymy, a takim, jakim opisuje go Stefanicki.

Zasadniczą zaletą tego reportażu jest fakt, że autor pozostawia nam pole na wolną interpretację. Stefanicki nie próbuje być opiniotwórczy, przedstawia zarówno wady, jak i zalety chińskiej ekspansji na Tybet - pisze zarówno o Tybetańczykach, którzy cierpią nie mogąc wyznawać własnej religii, o mnichach torturowanych w więzieniach, jak i o wyjściu z owego feudalistyczno-zaściankowego systemu, co Kraina Śniegu zawdzięcza Chinom. Nawet samo zakończenie nie jest jednoznaczne, bo wbrew pesymistycznej wymowie końcowych rozdziałów, autor cytuje na końcu Wanga Lixionga i jego optymistyczną wizję wyzwolenia Tybetu.

Jedno, co może się w "Czerwonym Tybecie" nie podobać - to nie jest łatwa książka. I nie chodzi tu nawet o to, że dotyka trudnej tematyki, choć, fakt faktem, ta nie należy do najłatwiejszych i nie znam chyba nikogo, kto z przyjemnością czytałby o samospaleniach, nie w tym jednak rzecz. Utrudnieniem może być namnożenie nazwisk i historycznych faktów w niektórych rozdziałach, przez co chwilami przez książkę wręcz się brnie. Biorę jednak poprawkę na to, że trudno opowiadać o jakimś kraju i robić to w sposób wiarygodny nie odwołując się do jego historii. A gdyby ktoś pogubił się w tej zawiłości, na ostatnich stronach książki znajdzie zgrabne kalendarium prowadzące go przez najważniejsze wydarzenia w historii Tybetu.

Z półki w bibliotece zgarnęłam "Czerwony Tybet" głównie dlatego, że zaintrygował mnie tytuł w połączeniu z piękną okładką i nie zawiodłam się. Jeśli zobaczycie kiedyś tą książkę w pobliżu - sięgnijcie po nią i przekonacie się, że naprawdę warto.

Inne recenzje także na: czymkolwiek.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na waleta bez bileta: Autostopem do Kambodży

Książka opowiada o wariacie z Tomaszowa Lubelskiego,który przejechał się na stopa do Kambodży. Przygód,które przeżył może pozazrdościć mu nie jeden, n...

zgłoś błąd zgłoś błąd