Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Masters of Sex

Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
6,82 (68 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
14
7
19
6
17
5
7
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Masters of Sex
data wydania
ISBN
9788371779817
liczba stron
438
słowa kluczowe
seks, biografia,
język
polski
dodała
Malwina

Telewizyjna adaptacja ich historii stała się przebojem, ale kim są prawdziwi Masters i Johnson? Biografia autorstwa Thomasa Maiera odkrywa sekrety pary, której niezwykłe odkrycia naukowe – oparte na obserwacji czternastu tysięcy orgazmów – wywołały rewolucję seksualną. Mastersi zaczęli badać ludzką seksualność w czasach, kiedy uważano, że masturbacja prowadzi do impotencji, książki z...

Telewizyjna adaptacja ich historii stała się przebojem, ale kim są prawdziwi Masters i Johnson? Biografia autorstwa Thomasa Maiera odkrywa sekrety pary, której niezwykłe odkrycia naukowe – oparte na obserwacji czternastu tysięcy orgazmów – wywołały rewolucję seksualną.

Mastersi zaczęli badać ludzką seksualność w czasach, kiedy uważano, że masturbacja prowadzi do impotencji, książki z biblioteki z „pornograficznymi” rysunkami genitaliów mógł wypożyczyć tylko profesor zwyczajny, a pomysł badania kobiety, eksplorowania jej fizjologii i reakcji seksualnej, brzmiał jak prosty przepis na pogrzebanie własnej kariery. Nikt nie miał dość odwagi, by wyjść poza badania królików i małp.



Z perspektywy czasu i nowych osiągnięć nauki zapewne pojawią się kolejne krytyczne oceny. Celem książki nie jest jednak ich analiza. Jej wartość polega na przedstawieniu biografii i osiągnięć pionierów współczesnej seksuologii, ich odwagi w przełamywaniu tabu i oporów w badaniu seksualności człowieka. Znaczący wkład w historię seksuologii. Pasjonująca lektura.

Zbigniew Lew-Starowicz (ze wstępu do polskiego wydania „Masters of sex”)

 

źródło opisu: Czwarta Strona, 2014

źródło okładki: www.czwartastrona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 890
Sylwia Sekret | 2014-12-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 22 listopada 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

O DWOJGU TAKICH, CO ZMIENILI SEKS

Mamy XXI wiek i niektórzy z nas nadal wstydzą się głośno mówić o seksie. Ten aspekt naszego życia, który jest przecież jego początkiem, sprawia, że niejednokrotnie na naszych twarzach wykwita rumieniec zakłopotania czy wstydu. Nieczęsto mówimy o nim głośno – nawet u lekarza. Potrafimy jednak się przełamać i kiedy trzeba zwrócić się o poradę do seksuologa; w towarzystwie rozmawiamy na temat łóżkowych ekscesów, a orgazm nie jest słowem, na dźwięk którego nisko spuszczamy wzrok. Nie zawsze jednak tak było, a jeżeli obecnie potrafimy nadal być wstydliwi, to początek lat 60. dziś wydawałby się nam obcą planetą. Książka Thomasa Maiera opowiada właśnie o losach dwóch osób, które w tamtych latach zmieniły oblicze światowego seksu, prawdopodobnie także to dzisiejsze.

William Masters i Virginia Johnson zaczynali, można powiedzieć, od zera. Jedyną pracą jaka ówcześnie powstała na temat seksu, były badania Alfreda Kinseya, który zebrał osiemnaście tysięcy postaw i zachowań człowieka, korzystając przy tym z kwestionariusza opartego na zasadach Gallupa. Bill i Virginia byli jednak wyjątkowi, a co za tym idzie, wyjątkowa była także ich praca. Badania, które przez tyle lat przeprowadzali, były przy tym pionierskie na skalę światową. On wniósł do wspólnej pracy doświadczenie jako ginekolog-położnik, a także wiedzę medyczną nabytą przez lata nauki; ona dołożyła od siebie coś, co na początku mogło być niedoceniane, jednak szybko okazało się równie nieodzowne, co wykształcenie i prestiż Mastersa – podejście do ludzi, uczuciowość i znajomość kobiecego ciała. Stworzyli idealny duet, który zaowocował nie tylko rewolucją seksualną i w latach późniejszych wysypem lekarzy „specjalizujących się” w tej dziedzinie, ale także – co od początku wydawało się nieuniknione – małżeństwem tych dwojga.

Książka Maiera rozpoczyna się od dzieciństwa Billa, natomiast historię Ginii (jak mówili o niej znajomi) rozpoczyna opis jej pierwszego razu z ówczesnym chłopakiem. Czytamy więc o niełatwym dojrzewaniu Mastersa, którego trudne relacje z ojcem dobrze zostały oddane w serialu produkcji SHOWTIME, który powstał na podstawie książki. Czytamy o nieudanym małżeństwie Virginii, która przed pracą u Billa zarabiała na chleb jako piosenkarka. Słowem – wszystkie momenty ich życia, a także decyzje, które w sposób świadomy bądź nie, mogły w jakikolwiek sposób zdecydować o obranej przez dwójkę badaczy ścieżce, zostały przedstawione w książce "Masters of sex". Autor w rewelacyjny sposób nakreślił sylwetki kobiety i mężczyzny, którzy przecież nie zawsze się ze sobą zgadzali, ale razem osiągnęli coś, czego ludzkość nigdy im nie zapomni. I choć ich zasługi nie podlegają dziś żadnej dyskusji, a początkowe rozdziały ich biografii wypełniają czytelnika sympatią do jej bohaterów, to z czasem widzimy w nich mnóstwo wad i zgrzytów. Poczynając od chłodu i dystansu Billa, przez stawianie życia zawodowego na pierwszym miejscu przez obojga, a na obwinianiu wszystkich dookoła o cale zło przez Virginię, kończąc.

Podczas lektury przechodzimy przez całe spektrum emocji, jakie żywimy do pary badaczy, a także do każdego z nich z osobna. Podziw miesza się tu z niezrozumieniem, a sympatia niekiedy z odrazą. O ile bowiem ich życie zawodowe do tej pory zasługuje na oklaski, o tyle prywatne, a zwłaszcza rodzinne, określić można mianem klęski i ranienia niemal wszystkich wokół. Być może nie powinien zatem dziwić fakt, że Bill i Ginii w końcu postanowili zalegalizować swój przedziwny, pełen napięć i oskarżeń związek. Z czasem jednak okazało się, że para, która miała uczyć ludzi seksu, a małżeństwom pomagać w problemach sypialnianych, sama jest ze sobą ze względów praktycznych. Ona – ponieważ bała się, że bez Billa, nie mając dyplomu ani żadnego wykształcenia, nic nie osiągnie, a co za tym idzie nie zarobi (a życie w luksusie wybitnie przypadło jej do gustu); on – ponieważ ciągle żył w strachu, że kiedy Virginia wyjdzie za mąż za kogoś innego, nie będzie miała czasu na życie zawodowe.

Pieniądze, prestiż i luksus nie były jednak od razu udziałem Mastersa i Johnson. Początki ich badań wiązały się ze społecznym ostracyzmem, który odbijał się także na życiu ich dzieci. Kobieta zajmująca się seksem, kojarzyła się wtedy jedynie z prostytucją. Ginii w ogóle miała trudniej ze względu na status rozwódki i brak dyplomu; można powiedzieć, że dla świata medycyny i nauki była dziewczyna znikąd. Bill natomiast cieszył się nie tylko szacunkiem, ale także wizerunkiem ustatkowanego mężczyzny - ojca dwójki dzieci i, zarabiającego na wszystkie potrzeby żony, męża. Jednak on ryzykował utratę tego wszystkiego; ona mogła jedynie zyskać.

Ich badania były kontrowersyjne nie tylko ze względu na główny temat, który podejmowały, ale także przez sposoby, jakie wybierali. Zbierając materiały do pierwszej książki "Współżycie seksualne człowieka", Bill i Virginia byli świadkami kilkunasty tysięcy orgazmów. Obserwowali przez szybę, w specjalnym pokoju, zarówno masturbujących się mężczyzn i kobiety, jak i pary uprawiające seks. Kolejnym, oczywistym krokiem wydawało się zatem badanie i w efekcie leczenie dysfunkcji seksualnych, takich jak impotencja czy pochwica. Z początku wydawało się, że świat nie jest gotowy na takie badania i ich publikację - na otwarte rozmowy o seksie. William Masters był jednak znanym i poważanym ginekologiem, odbierał porody wielu ważnych urzędników; Johnson natomiast miała dar zjednywania, również tych zamożnych i wysoko postawionych członków społeczeństwa. Z czasem zebrali wokół siebie grupę ludzi, którzy wspierali ich zarówno finansami, jak i poważanym nazwiskiem. Do ciekawszych sponsorów i znajomych pary należał między innymi jeden z większych ówczesnych producentów perfum (razem badali zależność między współżyciem a zapachami), a także Hugh Hefner, założyciel Playboya.

"Masters o sex" to wyjątkowa biografia. Nie dość, że opisuje życie jednej z ciekawszych i bardziej kontrowersyjnych par Ameryki tamtych lat, to również mówi o temacie, który dotyczy każdego z nas. Ich badaniom nie sposób odmówić rangi i znaczenia. Thomas Maier natomiast przedstawia czytelnikowi także ich życie prywatne, do tego w sposób arcyciekawy i niezwykle zajmujący. Sprawia to, że "Masters of sex" czyta się jak najlepsza beletrystykę. Książka wzbogacona została o polski wstęp Zbigniewa Lwa-Starowicza, a młodziutkiemu wydawnictwu Czwarta Strona pogratulować należy dodatkowo pięknego, rzetelnego wydania. Oprawa jest twarda, a format książki większy, jednak nadal wygodny i poręczny; czcionka i szerokie marginesy są natomiast przyjazne dla oczu. Dodatkową zasługą Thomasa Maiera jest podział książki na idealnej długości rozdziały. Autor przeprowadził mnóstwo rozmów nie tylko z Virginią Johnson, która zmarła w 2013 roku, ale także z żyjącymi jeszcze przyjaciółmi i członkami rodziny pary, która zrewolucjonizowała seks. Maier wykorzystał w swojej pracy również niepublikowany dotąd dziennik Billa Mastersa, który ten zaczął spisywać w starszym wieku.

Jedyną rysą, na świetnej książce, której lektura jest zarówno nauką, jak i rozrywką, są drobne błędy w druku polegające na częstym powtarzaniu się obok siebie niektórych słów. Jednak, jak wspomniałam wcześniej, jest to młode, debiutujące dopiero na rynku wydawnictwo, dlatego takie błędy nie są niczym, co książkę by dyskwalifikowało. Tym bardziej, że czas przy niej spędzony to kilka godzin, które przeniosą nas w niemal egzotyczne, pełne rasizmu, uprzedzeń i tabu lata 60. - lata które warto odwiedzić chociażby za sprawą książki Thomasa Maiera. Masters of sex to lektura obowiązkowa dla każdego, kogo kiedykolwiek interesowała praca duetu Masters i Johnson, kto interesuje się nauką o seksie, i dla każdego, kto po prostu lubi siąść z dobrą książką i zatopić się w świecie w niej opisanym.

Od 1985 roku przez Towarzystwo na rzecz Terapii i Badań Seksualnych przyznawana jest co roku nagroda nazwana imieniem Mastersa i Johnson. Oni sami natomiast byli pierwszymi jej laureatami. Nie ustrzegli się oczywiście od błędów, takich jak początkowa wiara w to, że homoseksualizm można wyleczyć. Dopiero później, w roku 1973 został on skreślony z listy chorób psychicznych, a myślenie na ten temat Billa Mastersa zostało zachwiane. W artykule na ich temat, magazyn Times wysnuł ciekawą hipotezę, która pomogła parze badaczy na jeszcze wyższe podniesienie rangi swoich badań: „Seks w małżeństwie, pisano, to niezbędny balsam dla niespokojnej duszy narodu”. Bill był bardziej prostolinijny, stwierdzając: „Najlepszą formą edukacji seksualnej – powiedział Masters – jest tatuś, który podchodzi do mamusi w kuchni i klepie ją po tyłku ku jej wyraźnej uciesze. Dzieci patrzą na to i myślą, że to fajne.”

"Masters of sex" to książka, którą polecałabym chyba każdemu pełnoletniemu człowiekowi. Jest to nie tylko biografia, ale także niezwykły zbiór bardziej i mniej znanych osób Ameryki lat 60. Osoby z kręgu Billa i Ginii, również te, które nie zapisały się na kartach medycyny czy historii, to w większości ciekawe charaktery, ale też niejednokrotnie postaci tragiczne. Warto sięgnąć po książkę Thomasa Maiera, ponieważ to, co dziś wiemy o seksie, jak również to, że w ogóle możemy o nim tak otwarcie pisać, jest niewątpliwie w dużej mierze ich zasługą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lifeblood. Krew Życia

Wytrwałam do stenej strony i żałuję, że zmarnowałam tyle czasu na tę książkę. Sama fabuła nie jest zła, autorka miała ciekawy pomysł. Bardzo też podo...

zgłoś błąd zgłoś błąd