Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mała księżniczka

Tłumaczenie: Józef Birkenmajer
Seria: Romantyczna
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,45 (6665 ocen i 440 opinii) Zobacz oceny
10
704
9
1 121
8
1 177
7
2 245
6
704
5
519
4
64
3
100
2
14
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Little Princes
data wydania
ISBN
9788323770633
liczba stron
291
język
polski

Inne wydania

Siedmioletnia Sara Crewe wiedzie życie jak z bajki. Na pensji dla dziewcząt w Londynie jest hołubiona przez wszystkich. Ma własny salon, garderobę, kucyka, a nawet pokojówkę! Co więcej, ma odziedziczyć po rodzicach wielką fortunę. Nie jest jednak rozpieszczonym dzieckiem – wrodzoną skromnością i przyjaznym usposobieniem zjednuje sobie ludzi. Jej życie zmienia się, gdy w dniu jedenastych...

Siedmioletnia Sara Crewe wiedzie życie jak z bajki. Na pensji dla dziewcząt w Londynie jest hołubiona przez wszystkich. Ma własny salon, garderobę, kucyka, a nawet pokojówkę! Co więcej, ma odziedziczyć po rodzicach wielką fortunę. Nie jest jednak rozpieszczonym dzieckiem – wrodzoną skromnością i przyjaznym usposobieniem zjednuje sobie ludzi.
Jej życie zmienia się, gdy w dniu jedenastych urodzin dowiaduje się o nagłym bankructwie i śmierci ojca. Z dnia na dzień z pupilki staje się służącą, a z pięknego pokoju przenosi się na zimny strych. Schronienie przed okrutną rzeczywistością znajduje w świecie wyobraźni. Co wieczór przekradają się do niej Ermengarda i Lottie, by wysłuchać opowiadanych przez nią niezwykłych historii…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Egmont, 2014

źródło okładki: egmont.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 7458
Antoni Leśniak | 2015-02-23
Przeczytana: 24 listopada 2014

Kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po Małą księżniczkę byłem w drugiej klasie szkoły podstawowej, i nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest to lektura, która wywrze na mnie takie piętno, że dzisiaj, po tylu latach, jest tą, którą lokuję na najwyższej półce przeczytanych przeze mnie książek i głośno przyznaje się, że należy do najczęściej czytanych przeze mnie, zarówno kiedyś, jak i dzisiaj i wracam do niej z ogromnym sentymentem i przyjemnością. Czym mnie tak zachwyciła i dlaczego wzbudza tyle pozytywnych emocji. Odpowiedź jest tylko jedna. Kiedy byłem dzieckiem miałem dziecięce marzenia, wierzyłem w dobro otaczającego mnie świata i w możliwość realizacji różnych rzeczy, trochę przez własną pracę a trochę dzięki magicznym możliwościom, których nie znałem, ale wierzyłem, że im będę starszy, tym lepiej je poznam i będę mógł zrozumieć. I wtedy perypetie Sary, która mimo trudnej życiowej sytuacji nigdy się nie poddawała były dla mnie siłą, że trzeba wierzyć i ufać, że wszystko może się zmienić na dobre, że uda się wyjść nawet z najtrudniejszej sytuacji, w jakiej się człowiek znajdzie. Im byłem starszy i wikłałem się w co dzienne, nieraz bardzo skomplikowane problemy życia i decyzje, tym bardziej mocno wspominałem to, co zdarzyło się Sarze i dalej, choć już nie po dziecięcemu wierzyłem, że wszystko, mimo trudności i trosk będzie dobrze, że przecież wokół tylu dobrych ludzi, którzy w najmniej oczekiwanym momencie zauważą, jak jest mi źle, że niesprawiedliwie cierpię i przyjdą mi z pomocą. Takie bardzo infantylne podejście nie jest oczywiście wyrazem dojrzałości i nie dopuszczałem go do głosu, choć byłbym obłudnikiem, gdybym nie powiedział, że gdzieś zawsze w głębi serca i do dzisiaj noszę w sobie takie nadzieje na rozwiązanie trudnych spraw, że przecież los nie może być aż tak niesprawiedliwy i karać za coś, czego się nie zrobiło, chyba, że wystawia mnie w ten sposób na próbę, by sprawdzić, czy umiem sobie z kłopotami poradzić. Sara umiała, pomagała jej w tym jej bogata wyobraźnia. To ona też gdzieś kiedyś była tym impulsem do nieustannego czytania, ona pożerała książki, ja też tak chciałem, a wiem, że świat, który tworzymy sobie dzięki kolejnym lekturom jest nam bardzo pomocny, by wyzwolić się z naszych lęków i egzystencjalnych bólów, i czytanie odgrywa bardzo ważną rolę nie tylko w sensie poznawczym, intelektualnym, rozwojowym ale również terapeutycznym, pozwala odstresować się i choć na moment wejść do lepszego świata. Same pożytki więc płyną z tej lektury, nie sposób ich wszystkich wymienić, a przecież losy siedmioletniej Sary budzą ogromne zainteresowanie już kolejne pokolenia. Jej pełne ciepła i wrażliwości podejście do życia wyniesione w domu i ukształtowane przez ojca pozwoliło jej przetrwać ciężkie chwile i zawsze z uśmiechem wyobrażać sobie, że nawet będąc w łachmanach jest się prawdziwą księżniczką, a postawa współczucia i poświecenia była dla niej czymś tak naturalnym, że chciałoby się, aby i dzisiaj dzieci umiały dostrzec potrzeby innych dzieci i umieć się z nimi podzielić. I jak to w baśniach tego typu bywa na dezaprobatę zasługują dorośli, zwłaszcza właścicielka pensji panna Minchin, która okazała się nie tylko egoistyczną materialistką, ale pozbawioną elementarnych umiejętności pedagogicznych i ludzkiej empatii, a jako nauczycielka była przekonana, że jej metody wychowawcze są słuszne i służą młodym pannom, a wszelkie sentymenty trzeba odrzucić na bok. Tam gdzie nie ma miłości nie może urodzić się nic dobrego. I mimo doświadczenia zła Sara odpłaciła i jej i innym dokuczającym jej pannom tylko dobrem. Płacze kiedy czytam i marzę, by zawsze wszystko kończyło się happy endem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Twierdza Kimerydu

Czytaliście kiedyś książkę, w której dinozaury żyją na równi z ludźmi i to na dodatek w pokojowej relacji? Wasza odpowiedź brzmi "nie"? No w...

zgłoś błąd zgłoś błąd