Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jezus ośmieszony. Esej apologetyczny i sceptyczny

Wydawnictwo: Znak
7,3 (81 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
10
8
20
7
27
6
17
5
0
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324032358
liczba stron
128
kategoria
filozofia i etyka
język
polski
dodał
Michał

Czy nasza kultura przeżyje, jeśli zapomni o Jezusie? Czy wierzymy, że jeśli Jezus zostanie wygnany z naszego świata, ten świat przepadnie? Dlaczego potrzebujemy Jezusa? Postać Jezusa przez stulecia fascynowała myślicieli i artystów. Ale w czasach nam bliższych owoców tej fascynacji jest coraz mniej i na ogół nie są one interesujące. Esej Leszka Kołakowskiego jest na tym tle wyjątkiem: to...

Czy nasza kultura przeżyje, jeśli zapomni o Jezusie? Czy wierzymy, że jeśli Jezus zostanie wygnany z naszego świata, ten świat przepadnie? Dlaczego potrzebujemy Jezusa?

Postać Jezusa przez stulecia fascynowała myślicieli i artystów. Ale w czasach nam bliższych owoców tej fascynacji jest coraz mniej i na ogół nie są one interesujące. Esej Leszka Kołakowskiego jest na tym tle wyjątkiem: to piękne wyznanie wiary filozofa przekonanego, że kiedy mówimy o Jezusie, mówimy o kimś, kto „dzieje ludzkie pchnął na nowe, nieoczekiwane tory”. Nie spierając się o Jezusa ani z historykami, ani z teologami, Kołakowski występuje w obronie ośmieszanego i na różne sposoby zniekształcanego przekazu Ewangelii.

Fascynująca i odświeżająca lektura.


„Czy był Bogiem? Nie mam pojęcia. Ale jeśli jakiś Boży człowiek żył kiedykolwiek na tej ziemi, był nim On”.
(fragment książki)

 

źródło opisu: Znak, 2014

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 536
Olaf | 2014-11-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 listopada 2014

Poświęciłem Kołakowskiemu Leszkowi kawał życia. I nawet dobrze mi się tą książkę o Jezusie czytało. Jednak nie ma co brać złudzeń za pewniaki. Złudzenie pierwsze: To książka filozofa. Kurcze, to nie jest filozofia co tu przeczytałem. To relacjonowanie jakieś, opisywanie gęste; to jakaś zbieranina gadaniny o tym, że fajny jestem bo po francusku piszę i dupogodzin nad książkami mam zaliczonych milion. Ok! Ale jak to trafnie gdzieś Wittgenstein ujął - filozofia uczy jak mamy myśleć, a nie co mamy myśleć. A co mówi Kołakowski na początku i gdzieś w środku o Jezusie? Ano to, że to element kultury, cywilizacji europejskiej i wszyscy go gdzieś tam nosimy... No i....? Złudzenie drugie: Kołakowski to sceptyk, apologeta i coś tam jeszcze. Kurde jak jeszcze raz zobaczę w księgarni traktat metafizyczno-dentystyczny, to się załamię. Na cholerę konstruować takie tytuły?! Jednak jest w nich pewna prawda. Od sasa do lasa. Od napięcia, do napięcia. To stary sposób Kołakowskiego. Taki beletrystyczny sposób na rozbudzenie znudzonego czytelnika. Czy diabeł może być zbawiony, Bezwyznaniowe Chrześcijaństwo. Wszystko ok panie Leszku. Ale powiem tak. Ja w pana Jezusa wierze i nie trzeba mi na to żadnych Jaspersów, Tomaszów Akwinatów, czy urojenia Bultmannów. Może, to ignorancja w czystym wydaniu, ale pan Jezus mówi, że nie trzeba się wyginać na tysiące sposobów. Łotr na krzyży miał pięć minut. Dało się? Oczywiście, że tak! Tylko kurde by być zwykłym grzesznikiem i zwykłym pokutnikiem i kimś, kto z formułką do konfesjonału po przebaczenie idzie, trzeba być zwykłym i małym. Jan Bosko. Maksymilian Kolbe, czy Faustyna Kowalska. Ile tam głębi nie do przebycia, a w przypadku ostatniej, to nawet podstawówki skończonej nie było. Bo trzeba w tym wszystkim być nie profesorem nad którym wszyscy zachwyty i ochy oraz achy strzelają. Dramatem jest ubieranie się w takie maski i inne bzdety. Wygłupianie się przed wiecznością jest strojenie się w takie przejściowe gówienka. Goniłem za tym. Chwała Panu, że nie udało mi się na uczelni zostać. Chwała Panu, że moje kamuflaże i domek z kart w postaci prac i innych medalików i dyplomików jasny szlak trafił!!! Mam nadzieje panie Leszku, że jesteś tam po drugiej stronie. Bo mam kilka pytań :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Walka kotów

W tle tajemnicy związanej z nieznanym obrazem Velazqueza pojawiają się wątki falangi oraz istniejącego w Hiszpanii ruchu faszystowskiego. Do tego mamy...

zgłoś błąd zgłoś błąd