Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Glamorama

Tłumaczenie: Marcin Barski
Wydawnictwo: vis-a-vis/Etiuda
5,88 (16 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
2
6
5
5
4
4
0
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Glamorama
data wydania
ISBN
9788379980246
liczba stron
600
język
polski
dodał
Koszmar

Bret Easton Ellis, autor który zasłynął jako twórca najbardziej skandalizującej amerykańskiej powieści w XX wieku „American Psycho”, ale napisał także „Informatorów” czy „Cesarskie sypialnie”, w „Glamoramie” po raz kolejny zanurza się w świat celebrytów i hollywoodzkiego blichtru, w którym liczy się dobry wygląd, plotki, narkotyki i seks (w dowolnej kolejności i w dowolnych proporcjach). I po...

Bret Easton Ellis, autor który zasłynął jako twórca najbardziej skandalizującej amerykańskiej powieści w XX wieku „American Psycho”, ale napisał także „Informatorów” czy „Cesarskie sypialnie”, w „Glamoramie” po raz kolejny zanurza się w świat celebrytów i hollywoodzkiego blichtru, w którym liczy się dobry wygląd, plotki, narkotyki i seks (w dowolnej kolejności i w dowolnych proporcjach). I po raz kolejny czytelnik jego powieści wychodzi z tego doświadczenia poobijany, jeśli nie kompletnie zmiażdżony. Ellis nie jest moralistą, Glamorama pławi się w tym wszystkim, co uważamy za zło, a co jednocześnie zdaje się być podstawą, esencją życia jej bohaterów. Znane z tabloidów i telewizji nazwiska przeplatają się z brutalną fikcją oraz cytatami z popkultury, choć brutalna fikcja wcale nie musi być w stu procentach fikcyjna a popkultura zdaje się być jedynym prawdziwym światem. Zresztą nawet sami bohaterowie powieści nie mają pewności, czy przypadkiem akurat nie występują w filmie. Schizofrenia, przemoc, czarne poczucie humoru i postmodernistyczne pławienie się w cytatach dają w efekcie fascynującą, brutalną satyrę na świat celebrytów, ale i na społeczeństwo, dla którego prawda bywa dziwniejsza od fikcji. Jak pisze „Daily Telegraph” Glamorama wgryza się w naszą kulturę celebrytów w sposób zarówno olśniewający, jak i przerażający. A sam Ellis potwierdza swoją pozycję w amerykańskiej literaturze, miejsca obok takich postaci jak Ernest Hemingway czy Francis Scot Fitzgerald.

 

źródło opisu: Vis-à-Vis / Etiuda

źródło okładki: Vis-à-Vis / Etiuda

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 696
Karolina | 2016-03-22
Przeczytana: 13 marca 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Bret Easton Ellis jest autorem jednego tytułu i basta! Jedyną naprawdę dobrą książką, która wyszła spod jego pióra tudzież klawiatury jest American Psycho. Dałam Ellisowi nie jedną, a kilka szans udowodnienia, że się mylę, jednak w żaden sposób nawet nie zbliżył się do poziomu prezentowanego w AP. W poprzednich opiniach do jego książek zarzucałam brak fabuły, czy też jakiegoś konkretnego wątku. Nie wiem czy mnie posłuchał, bo w Glamoramie wątków jest na pęczki. A że fatalnie i absurdalnie skonstruowane to już inna sprawa. Co zatem mogę powiedzieć o samej Glamoramie?

Otóż książka opiera się na charakterystycznych dla Ellisa filarach – ponownie trafiamy do środowiska rodem z lat wczesnych dziewięćdziesiątych, pławimy się we fleszach aparatów i kamer, spędzamy (nie)miło czas wśród absurdalnie bogatych i absurdalnie bezmózgich celebrytów. Ukazanie zepsucia celebryckiego światka mogłoby być ciekawe, ale fabułą Ellis zniszczył wszystko. Już pal sześć lokowanie produktu, choć czytając po raz setny o wyciąganiu mentosa z paczki miałam ochotę wsadzić go Victorowi głęboko w d…, podlać colą i obserwować piękną eksplozję z flakami rozrzucanymi na kilka metrów wokół – widok, który samego Victora ponoć przyprawiał o mdłości. Przez pierwszą połowę lektury miałam wrażenie czytania książki telefonicznej – autor lubuje się w wyliczaniu nazwisk znanych osób, którzy to pojawili się tu, czy tam cholera wie po co. W drugiej zamierzał skonstruować historię z dreszczykiem – tajna ‘terrorystyczna’ organizacja, która biednego Victora nie chce wypuścić ze swoich łap. Problem w tym, że cała historia tejże organizacji nie trzyma się kompletnie niczego. Absurdu (niestety nie w tym dobrym znaczeniu) dopełnia wprowadzenie do fabuły wątku, jakoby wszystko to było scenariuszem filmowym, tylko Victor biedak go nie przeczytał. Zapewne miało to dać wrażenia bad tripa po kwasie lub czymś podobnym, a wyszło groteskowo. Zakończenie książki wymalowało na mojej twarzy grymas, który odczytać można jedynie jako WTF?

Wiem, że polska edycja książki rodziła się w bólach. Ponoć wydawnictwo nie miało szczęścia do tłumaczy. To widać! Tyle, że nie zadali sobie nawet trudu, by tekst odpowiednio wyedytować (przykłady perełek poniżej). Moja rada? Trzymać się z dala od tej książki.

Kilka kwiatków (niestety jest tego znacznie więcej):
s. 386 „ Skręt, zupełnie prawdziwy, pojawia się w tej scenie, a potem następnie Jamie leży obok mnie i zapalam jointa”
s. 388 „Powtarzał mi, że fizycznie jestem idealna… postanowiłem więc, że pójdę za nim…”
s. 416 „mówię cicho, wpatrując się na Jamie pozującej fotografowi”
s. 490 „ona piszczy radośnie i kręci się jak w kółko”
s. 497 „Ręczna kamera podążą za Bobbym (…)”
s. 499 „(…) spod kurtki widać zgniłozielony sweter Comme des Garcons zielony.”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Carska manierka

Bardzo solidna pozycja dla fanów gatunku. To pierwsza książka Pilipiuka, którą przeczytałem, na pewno wrócę do tego autora. Historie wciągające, akcja...

zgłoś błąd zgłoś błąd