Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety

Tłumaczenie: Maciej Płaza
Wydawnictwo: Otwarte
7,4 (184 ocen i 52 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
25
8
51
7
49
6
25
5
12
4
4
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Memoir from Antproof Case
data wydania
ISBN
9788375153231
liczba stron
560
język
polski
dodała
Ag2S

O tym jak kawa - „siła nieczysta” - ma wpływ na życie ekscentrycznego Amerykanina. Oscar Progresso siada codziennie w ogrodzie na szczycie góry (uzbrojony w walthera P88, z którym się nie rozstaje), spogląda na Rio de Janeiro i spisuje swoje wspomnienia, po czym skrzętnie upycha je w mrówkoszczelnej kasecie. To, co przeżył, wydaje się nieprawdopodobne: zabójstwo w obronie własnej, pobyt w...

O tym jak kawa - „siła nieczysta” - ma wpływ na życie ekscentrycznego Amerykanina.

Oscar Progresso siada codziennie w ogrodzie na szczycie góry (uzbrojony w walthera P88, z którym się nie rozstaje), spogląda na Rio de Janeiro i spisuje swoje wspomnienia, po czym skrzętnie upycha je w mrówkoszczelnej kasecie. To, co przeżył, wydaje się nieprawdopodobne: zabójstwo w obronie własnej, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, małżeństwo z cudowną milionerką, rozwód z okrutną milionerką, obrabowanie największego banku na świecie, dwukrotne zestrzelenie przez Luftwaffe, rozmowy z papieżem w stylu: „cześć, właśnie się do ciebie wybieraliśmy”, oświadczyny po pięciu minutach znajomości i ślub z trzykrotnie młodszą Brazylijką... Aż trudno uwierzyć, że największy wpływ na życie tego ekscentrycznego Amerykanina miała... kawa, „siła nieczysta”, z którą obsesyjnie walczy.


Helprin funduje czytelnikom chwile intelektualnej rozrywki na najwyższym poziomie – krytyczne spojrzenie na wiek XX, zabawę słowem i obłędnego bohatera. „Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety” jest kpiarski i wzruszający, nostalgiczny i krzepiący, dramatyczny i arcyzabawny – to powieść, od której trudno się oderwać.

 

źródło opisu: http://otwarte.eu/

źródło okładki: http://otwarte.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 543
Wonderlandofbooks | 2015-09-20
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 13 września 2015

Każdy z nam ma coś, czego nienawidzi z całego serca. Staramy się tej rzeczy unikać za wszelką cenę. Jednak co jeśli ktoś nie znosi kawy. Omijanie jej jest nie możliwe, ponieważ na każdym rogu znajdują się kawiarnie, a większość społeczeństwa nie może zacząć dnia bez tego napoju. Można wyprowadzić się na pustkowie, albo wypowiedzieć kawie wojnę! Tak właśnie zrobił główny bohater ,,Pamiętnika z mrówkoszczelnej kasety".

"Kawa to diabelski nektar. Jest wstrętna, niezdrowa i zniewala pół świata".

Oscar Progresso przeżył wiele w swoim życiu. Teraz spisuję swoje wspomnienia w pamiętniku na wzgórzu z widokiem na Rio de Janeiro. Nigdy nie rozstaję się ze swoim pistoletem, a czytelnikowi przybliża powód takiego postępowania.

Kiedyś było naprawdę głośno o innej książce Helprina - ,,Zimowej opowieści". Miałam ochotę na tamtą książkę, ale tak się złożyło, że najpierw sięgnęłam po ,,Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety", który niestety nie spełnił moich oczekiwań.

Opis tej powieści bardzo mnie zainteresował. Spodziewałam się dużej ilości akcji, ale w tym przypadku zawiodłam się. Widząc w tytule słowo ,,pamiętnik" zdawałam sobie sprawę, że znaczną część książki zajmą rozmyślania, ale nie spodziewałam się, że aż tak dużo. Dialogów było niestety bardzo mało, co powodowało, że bardzo powoli szło mi czytania książki.

Co do akcji to muszę przyznać, że główny bohater miał bardzo barwne życie, ale sposób przekazywania jej sprawiał, że brakowało napięcia. Najpierw Oscar zdradzał najciekawsze momenty swojego życia. Potem opowiadał o czymś zupełnie innym, a później dopiero wracał do pierwszego tematu, ale już wiedziałam, co się wydarzy, więc nie byłam zaskoczenia. Bohater wyjaśnił na początku, że skacze między wspomnieniami, ponieważ piszę to, co właśnie mu się przypomina. Całkowicie go rozumiem, ale nie zmienia to faktu, że wolę, gdy historia jest opowiadana chronologicznie. Gdyby tak było ,,Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety" dużo bardziej przypadłby mi do gustu i byłby znaczenie ciekawszy.

,,Świat przekreśla rzeczy wielkie, mimo, że jeszcze przed chwilą je kochał. Potem znajduje sobie nowe obiekty miłości i również je porzuca. W tym pospiesznym i tchórzliwym pedzie nie ma miejsca na oddanie, nie ceni się stałości, a jedyną nagrodą za miłość jest zapomnienie."

Oscar Progresso nienawidzi kawy. Często rozwala automaty do tego diabelskiego napoju i nie może nawet być w obecności osoby, która ją piję. Przez większość książki zastanawiałam się dlaczego. Rozumiem, że ktoś może nienawidzić kawy, ale żeby od razu demolować i wściekać się. Brak zrozumienia sprawił, że nie polubiłam głównego bohatera. Dopiero pod koniec ta kwestia została wytłumaczona. Dla mnie zdecydowanie za późno, żebym mogła polubić główną postać tej książki. Niestety.

Muszę jednak przyznać, że czytając ,,Pamiętnik mrówkoszczelnej kasety" czułam się wyjątkowo. Dzięki takim słowom:

"Istnieje tylko jeden egzemplarz tego rękopisu, jeden jedyny, ponieważ w zakładzie kserograficznym w Niteroi samoobsługowa kopiarka stoi obok ekspresu do kawy. Błagałem obsługę, żeby ją przestawili, błagałem niemal na kolanach, z klamerką do bielizny na nosie, ale odmówili. By ochronić tę powieść przed ewentualnym zniszczeniem, kosztem żmudnych starań sprawiłem sobie mrówko szczelną kasetę – ufam, że będziecie do niej odkładać każdą przeczytaną kartkę."

Nie mogę napisać, że pióro autora było złe, bo tak zdecydowanie nie jest. Piszę fantastycznie, ale ja lubię zaskakujące zwroty akcji, a w tym przypadku ich nie ma. Gdyby w inny sposób Mark Helprin przekazał tą historię mogłabym mi się naprawdę dużo bardziej spodobać. Mimo to widziałam opinię innych i zdaję sobie sprawę, że Wam może się spodobać, ale wydaję mi się, że nie jest to książka dla fanów szybkiej akcji. Raczej dla osób, które lubią rozmyślania głównego bohatera.

,,Rodziców najpierw kochamy dlatego, że wydają się wszechpotężni, potem odkrywamy, że są straszliwie bezbronni, ale kochamy ich mimo wszystko, choć w codziennej krzątaninie czasem zdarza się nam o tym zapomnieć."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Świtezianki

Szkoda tylko papieru, tuszu i czasu czytelnika, bo ta książka męczy jest nijaka, fantastyka pomieszana z czymś równie nie określonym. Ni to baśń ni l...

zgłoś błąd zgłoś błąd