Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sceny z życia smoków

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
8,08 (322 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
52
9
91
8
77
7
63
6
20
5
14
4
1
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379611102
liczba stron
64
słowa kluczowe
opowiadania, smoki, bajki
język
polski
dodała
Ag2S

Kultowa humorystyczna minipowieść w 15 scenach, nie tylko dla dzieci. Smoki Beaty Krupskiej nie dają się wcisnąć w żadne szufladki (być może dlatego, że są po prostu za wielkie). Nie są podobne do żadnego innego bajkowego gada – jedne grube, pokryte gdzieniegdzie kłakami, inne szczupłe, rasowe, z kolorowymi jeżykami na głowach, jeszcze inne puchate wielkogady (bo przecież nie wielkoludy...) o...

Kultowa humorystyczna minipowieść w 15 scenach, nie tylko dla dzieci.

Smoki Beaty Krupskiej nie dają się wcisnąć w żadne szufladki (być może dlatego, że są po prostu za wielkie). Nie są podobne do żadnego innego bajkowego gada – jedne grube, pokryte gdzieniegdzie kłakami, inne szczupłe, rasowe, z kolorowymi jeżykami na głowach, jeszcze inne puchate wielkogady (bo przecież nie wielkoludy...) o pomarańczowych oczach.

Są tak różne, ale coś je łączy – wszystkie smoki z prawdziwego zdarzenia mają na szyjach termosy z zupą ogórkową, wcinają smażone na maśle muchomory i jedno jest pewne – nie potrafią latać, choć ogniem czasami zieją, a na zimę zasypiają snem niedźwiedzim (albo raczej smoczym).

Mieszkają sobie na leśnej polanie, unikając ludzi. I wcale nie są sympatyczne, wręcz przeciwnie – to zarozumiałe i zgryźliwe gadziny. Ale nie można ich nie lubić, a to choćby dzięki pomysłowości i poczuciu humoru. Bo jak tu nie zapałać sympatią do przerośniętej jaszczurki, która potrafi liczyć tylko do osiemnastu, a czasami zagra też na saksofonie i zbuduje mur?

Każdy smok to indywidualista. Są smoki rasowe i „skundlone”. Smocza arystokracja charakteryzuje się smukłością sylwetki oraz przechodzeniem mutacji strun głosowych. To bardzo muzykalne smoki: „Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi”. Poza tym żrą krochmal i są strasznie zarozumiałe. Jeden z nich to Zdzisław, a drugi… hm... nie ma imienia, bo nie ma na to czasu. Galeria smoczych indywidualności!

Ale na smoczej polanie jest postaci wiele. Krokodyl, co na gitarze gra, „niewyrośnięty smok”, czyli Żaba, której nikt nie lubił, bo miała pryszcze na plecach i wyłupiaste oczy, Łysy Pies, co melodię z saksofonu Smoka Zygmunta wydobywa, Makrauchenia – Chenia, jedyna, która ocalała po zagładzie dinozaurów, Rysio Kapustnik – motyl zalecający się Cheni, Fioletowy Kot i cała masa innych wyrazistych zwierzaków. Wszyscy żyją sobie razem, kłócą się, dogryzają sobie, ale tak naprawdę mocno się przyjaźnią. Dni spędzają na wymyślaniu coraz to nowych zajęć i na słuchaniu opowieści. Dowiemy się z nich np. m.in. o tym, że Krokodyl potrafi skroić suknię dla Żaby oraz zrobić na szydełku hamaki. I lubi knedle ze śliwkami. A Żaba tak naprawdę nie obgryza paznokci, bo przecież ich nie ma, że zegarki nie są po to, by odczytywać z nich godzinę, bo jak ktoś zna godzinę, to zegarek mu niepotrzebny. Podobnych mądrości w „Scenach z życia smoków” jest wiele, a przy okazji autorka rozprawia się również ze znanymi legendami, np. tą o smoku z krakowskiej Smoczej Jamy, który tak naprawdę był tumanem, bo przecież każdy wykształcony smok wie, że porzucona owcza skóra nie wróży nic dobrego.

Beata Krupska wykazuje się wyczuciem subtelnej ironii oraz dystansem do wszelkich przywar i ludzkich wad. Bo prawda jest taka, że w tych smoczych charakterkach, jak w zwierciadle, niejeden człowiek mógłby się przejrzeć.

A na koniec smocza rada na życie: „Trzeba się cieszyć z drobnostek, bo nigdy nie wiadomo, jakie urwisko czeka nas jutro”, czyli – jak to mówią – Carpe diem!
Magdalena Wołowicz, www.kacikzksiazkami.blogspot.com

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 149
xan4 | 2014-11-08
Na półkach: Przeczytane

Najcudowniejsze smoki na Ziemi

„Sceny z życia smoków” Beaty Krupskiej to majstersztyk. To klasyka moich młodzieńczych lat. To książka, do której wielokrotnie wracałem, którą polecałem, pożyczałem, ale dbałem, żeby zawsze do mnie wróciła. Dlatego też, pomimo tego, że dla mnie ta książka to skarb, nie do ruszenia, nie może mieć nawet najmniejszego zagięcia, to pierwsze wydanie z 1987 roku wygląda tak, jakby przeszedł po nim pułk wojska – poplamione, dolny grzbiet oderwany, książka przełamana na 42 stronie. A jednak nigdy bym się jej nie pozbył, bo niesie ona w sobie moc wspomnień z czasów młodzieńczych, tamte chwile zaczytania się ‘do końca’, zapomnienia w książce, zauroczenia, którego teraz, czytając wprawdzie mniej niż kiedyś, ale dalej dużo, już tak rzadko doświadczam.

To jedna z nielicznych książek, które od wieków stoją na półce w mojej biblioteczce. Nie istniejące już chyba, albo przynajmniej mało wydające Wydawnictwa Radia i Telewizji w 1987 roku wydały tę książkę w nakładzie 300 000 egzemplarzy (+260, zawsze coś tam było + w czasach socjalizmu, dla ekipy, dla autora? Sam nie wiem). Niesamowity nakład, prawda? To był chyba taki ostatni rzut. Zaraz potem przyszedł wolny rynek, posypała się większa ilość książek i z automatu nakłady spadły. Jednak kiedy rozmawiam ze znajomymi bądź czytam opinie na portalach, okazuje się, że bardzo dużo osób wspomina tę książkę z rozrzewnieniem. Dla wielu z nas, i to obojętnie, w jakim wieku ją czytali, czy będąc dziecięciem, czy w latach młodzieńczych, czy już będąc dorosłym, jest to książka, nie boję się użyć tego słowa – kultowa. Bo to słowo naprawdę do tej książki pasuje. Tak wiele osób się na niej wychowało. To właśnie ta książka częściowo ukształtowała absurdalny, a zarazem ciepły humor i nietypowe podejście do postaci. Przecież wtedy się tak nie pisało. Sięgając na półkę po pierwsze wydanie książki spytałem się starszego syna, czy pamięta tę książkę. Na początku nie potrafił sobie przypomnieć tytułu, ale jak zobaczył okładkę, to powiedział: „Tak, pamiętam, czytałeś nam ją” i muszę przyznać, że ucieszyłem się, że pamięta, że dla Niego też istnieje w pamięci.

ciąg dalszy na stronie:
http://szortal.com/node/6409

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cień wiatru

Myślałem, że to książka dla kobiet a bardzo miło mnie zaskoczyła. Cała seria cmentarza zapomnianych książek jest super. No i akcja dzieje się w piękne...

zgłoś błąd zgłoś błąd