Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzieci Hitlera. Losy urodzonych w Lebensborn

Tłumaczenie: Agnieszka Walczy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,97 (62 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
1
8
11
7
29
6
8
5
2
4
6
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lebenslang Lebensborn. Die Wunschkinder der SS und was aus ihnen wurde
data wydania
ISBN
9788379610532
liczba stron
432
słowa kluczowe
historia, Hitler, dzieci
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Wysokie, jasnowłose i niebieskookie – tak miały wyglądać dzieci urodzone w Lebensbornie. Miały być „aryjskie”, zdrowe i pozbawione obciążeń dziedzicznych. Czyste ucieleśnienie ideału rasy, który narodowi socjaliści umieścili na swych sztandarach i który realizowali z okrutną konsekwencją. Lebensborn był ukochanym projektem Reichsführera SS, Heinricha Himmlera. To on w 1935 roku zlecił jego...

Wysokie, jasnowłose i niebieskookie – tak miały wyglądać dzieci urodzone w Lebensbornie. Miały być „aryjskie”, zdrowe i pozbawione obciążeń dziedzicznych. Czyste ucieleśnienie ideału rasy, który narodowi socjaliści umieścili na swych sztandarach i który realizowali z okrutną konsekwencją.
Lebensborn był ukochanym projektem Reichsführera SS, Heinricha Himmlera. To on w 1935 roku zlecił jego założenie, on kierował i podejmował decyzje.
Z pomocą Lebensbornu „rasa aryjska” miała być pielęgnowana i powiększana, aby pewnego dnia przejąć panowanie nad światem. Dla tego gigantomańskiego celu naziści potrzebowali nie tylko większej liczby ludzi – potrzebowali również elity przywódczej, która miała się wywodzić między innymi z projektu Lebensborn.
Od 1936 roku Lebensborn otwierał domy porodowe i domy dziecka, najpierw w Niemczech, a później także w Austrii, w okupowanych Norwegii, Belgii, Francji i Luksemburgu. Miały tam rodzić swoje dzieci zdrowe i genetycznie nieobciążone kobiety „aryjskie”, które zaszły w ciążę ze swoim zdrowym i nieobciążonym genetycznie „aryjskim” mężczyzną. W Europie Wschodniej Lebensborn brał udział w przymusowo germanizowano dzieci, które wedle „higienistów rasowych” posiadały „dobrą krew”. A w krajach zachodnio- i północnoeuropejskich zapewniał sobie dostęp do dzieci, których ojcami byli żołnierze okupanta, a matkami Norweżki, Belgijki, Luksemburki czy też Francuzki. Takie dzieci bowiem również uchodziły za „pełnowartościowe rasowo”.
Roztaczane przez Lebensborn wizje przyszłości okazały się czystą mrzonką. Dzieci Lebensbornu nie różniły się od innych. Miały różne kolory włosów, oczu i chorowały tak samo jak ich rówieśnicy. Z dzieci mających być w zamierzeniu „przyszłą elitą”, która w zależności od płci przejmie zadania przywódcze bądź reprodukcyjne, wyrośli zwyczajni mężczyźni i kobiety. Lebensborn pozostawił w nich jednak na zawsze swój ślad. I o tym właśnie opowiada ta książka.

„Dzieci Hitlera” to owoc siedemnastu lat pracy, w czasie której autorce udało się dotrzeć do stu trzydziestu, spośród wielu tysięcy, którzy przyszli na świat w domach Lebensbornu lub zostali przez tę organizację przekazani do rodzin zastępczych czy adopcyjnych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2014

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 133
lika93 | 2014-12-29
Na półkach: Przeczytane, Życiowe
Przeczytana: 22 grudnia 2014

Przed przeczytaniem tej książki nie miałam pojęcia o istnieniu miejsca o nazwie Lebensborn. Niezwykle wartościowa książka dla ludzi uprzedzonych, dla ludzi nieuświadomionych. Zmienia spojrzenie na losy "dzieci Hitlera". Nie były to tylko hodowlane osobniki, byli i są to ludzie tacy sami jak my, którzy nawet nie mieli wpływu na miejsce swojego urodzenia. W książce znajduje się bardzo wiele historii każda jest inna, ale łączy je jedno: miejsce urodzenia, które wywarło przeważnie piętno na ich dalszym życiu. Z każdą taką przeczytaną książką utwierdzam się w przekonaniu, że wojna wyrządziła nie tyle ogromne szkody w gospodarce, funduszach kraju, ale pochłonęła ogromne liczby ludzi, a także naznaczyła w nich piętno z którym muszą radzić sobie do śmierci. Cierpienia wewnętrznego, psychicznego nie da się naprawić. Jednakże uświadamianie społeczności jest bardzo ważne, dlatego ta książka zajmuje u mnie ważną pozycję.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Słowik

Wojna. Dwie siostry o zupełnie innych charakterach jedna matka, broniąca swych dzieci i domu przed skutkami wojny. Druga waleczna biorąca czynny ud...

zgłoś błąd zgłoś błąd