Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

I popłynie krew

Tłumaczenie: Paweł Laskowicz
Cykl: Saga Walhalli (tom 2)
Wydawnictwo: Rebis
6,68 (37 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
6
7
10
6
14
5
3
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blood Will Follow
data wydania
ISBN
9788378185666
liczba stron
320
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
raven

Ulfar i Audun uszli z życiem z bitwy o Stenvik, ale stracili to, co czyniło ich ludźmi: śmiertelność. Ulfar zmierza do domu, a Audun wyrusza na południe. Obaj jednak szybko pojmują, że nie da się uciec od samych siebie i od przeznaczenia – każde miejsy...

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: google

Brak materiałów.
książek: 3267
Kasiulek | 2015-01-30
Przeczytana: 17 stycznia 2015

Mam coś takiego, że gdy tytuł książki utrzymuje się w moich ulubionych zagadnieniach, to nie ważne, czy to seria, czy kolejny tom w cyklu, a ja nie znam pierwszego – po prostu muszę tę książkę mieć. Tak właśnie było z drugim tomem „Sagi o Walhalli”, I popłynie krew pióra Snorri`ego Kristjanssona. Trochę czasu trwało zanim wzięłam się za lekturę, gdyż poszukiwałam pierwszego tomu Miecze dobrych ludzi, niestety nie po drodze mi było z zakupami i w końcu zmuszona przysiadłam do lektury.

Snorri Kristjansson urodził się w 1974 roku w Rejkjawiku. Przez 7 lat żył w Norwegii, gdzie nabawił się awersji do narciarstwa. Od 2005 roku mieszka w Londynie. Miecze dobrych ludzi, pierwszy tom „Sagi o Walhalli”, był jego debiutem literackim. Cykl opowiada o wikingach, więc można w nim napotkać wielu brodaczy i umiarkowane przekleństwa.

Ulfar i Audun po bitwie o Steinvik, uciekają z miasta w obawie pościgu ze strony zwycięzcy starcia. Okazało się, że jedyne, co stracili, co czyniło ich ludźmi to śmiertelność. Ulfar zamierza iść do domu, a jego towarzysz udaje się na południe. Okazuje się, że udanie się w dwóch przeciwnych kierunkach nie zawsze jest dobrym ruchem i o dziwo można na siebie ponownie trafić. Natomiast miejsca, do których się udają nie są spokojnymi okolicami, non stop spływając krwią.

Król Olaf wygrywając starcie pod Steinvikiem postanawia udać się na północ, aby przysposobić sobie kolejne ziemie. Zielarz Valgard wykorzystuje sytuację i pragnie odnaleźć źródło mocy wikingów. Wydawałoby się, że wszystko układa się po myśli bohaterów, jednak ktoś przez cały czas obserwuje rozwój sytuacji czekając na odpowiedni czas.

Szczerze powiem, że ciężko było mi początkowo wdrożyć się w lekturę, gdyż nie mam pojęcia, o czym traktowała pierwsza część. Po części autor nie raz nawiązywał do przeszłości, co pomagało, chociaż po części zrozumieć przekaz. Tych nawiązań do przeszłości sporo jest w prologu – z perspektywy czasu zastanawiam się czy jest sens sięgać po pierwszą część, gdyż sporo tych traumatycznych wydarzeń autor wspomina. W końcu przestałam zwracać na to uwagę i oddałam się lekturze. Na plus dla autora świadczy to, że gdy już zaczniemy poznawać faktyczną fabułę, to akcja tu mknie niespodziewanie szybko.

Oprócz niesamowitych bohaterów, którzy stają na drodze Ulfara i Auduna, którzy sporo nie dość, że namieszają to i wprowadzą nowych wątków, to jeszcze autor pokusił się o wprowadzenie do fabuły bogów nordyckich, zarówno tych bardziej i mniej znanych.

Nie wiem, dlaczego, ale autor tak naprawdę mało czasu poświęcił dla Ulfara i Auduna. Według mnie ci bohaterzy nie dość, że są słabo nakreśleni, to wręcz nawet powiedziałabym, że są bezpłciowi. Trudno powiedzieć, co powoduje takie a nie inne ich postępowanie. Momentami trudno ich odróżnić od siebie, gdyby nie imię stwierdziłabym, że to jedna i ta sama osoba.

Po książkę sięgnęłam z powodu zagadnienia jakie porusza, a mianowicie chodzi o Wikingów i ich wierzenia. Niestety fabuła w tej kwestii jest mocno naciągana. Opisując konkretne wydarzenia można je tak naprawdę umieścić na każdym kontynencie, a nie tylko w Skandynawii. Zabrakło mi mroźnego klimatu kontynentu, za mało historii „prawdziwych” Wikingów, za mało konkretnych bohaterów z krwi i kości.

Zastanawiam się czy jest sens sięgać po pierwszy tom serii, skoro ten nie do końca mi się spodobał poprzez nie trzymanie klimatu i skoro czytałam mało przychylne recenzje pierwszej części?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Książka, którą napisałem, żeby mieć na odwyk

Z poglądami Raczkowskiego można się czasem nie zgadzać, ale jego rysunki są zawsze przezabawne, a co ważniejsze jest w nich jednocześnie dużo refleks...

zgłoś błąd zgłoś błąd