Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzienniki 1951

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,07 (46 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
6
7
22
6
9
5
1
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379610389
liczba stron
544
język
polski
dodała
Ag2S

Agnieszka Osiecka prowadziła zapiski całe życie. Miała tak wielką potrzebę opisywania rzeczywistości, że gdy nie miała przy sobie „dziennikowego zeszytu”, zapisy pojawiały się w jakimś podręcznym notesie. Widać to w oddawanym do rąk Czytelników II tomie „Dzienników”. Jest rok 1951, w Polsce panuje stalinizm, Agnieszka ma prawie 15 lat i jest w klasie przedmaturalnej. Należy do ZMP, ale żyje...

Agnieszka Osiecka prowadziła zapiski całe życie. Miała tak wielką potrzebę opisywania rzeczywistości, że gdy nie miała przy sobie „dziennikowego zeszytu”, zapisy pojawiały się w jakimś podręcznym notesie. Widać to w oddawanym do rąk Czytelników II tomie „Dzienników”.

Jest rok 1951, w Polsce panuje stalinizm, Agnieszka ma prawie 15 lat i jest w klasie przedmaturalnej. Należy do ZMP, ale żyje pełnią życia nastolatki: koleżeńskie zwierzenia i intrygi, miłości, sport, przeżywa też rozstanie rodziców i snuje wiele nad wiek dojrzałych rozważań o filozofii, religii, o… życiu.
„Dzienniki” to klucz do poznania Agnieszki Osieckiej oraz korzeni jej twórczości.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2014-12-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Od dziesiątego roku życia, z przerwami, pisałam pamiętniki. Namówiła mnie do tego ciotka Baśka, sama pisząca potajemnie. Część z nich jest we wrocławskim Ossolineum, część w tapczanie. (...) są nieszczere. Ciągle pokazywałam je koleżankom, pisałam „pod kogoś". Poza tym starałam się przypodobać sobie samej. Jakaś taka marna autopsychoterapia.
[Agnieszka Osiecka]

W 2013 roku ukazał się pierwszy tom „Dzienników" Agnieszki Osieckiej obejmujący lata 1945-1950. Poznaliśmy w nim dziewczę, które dopiero zaczyna swoją diarystyczną przygodę. Notatki były prowadzone w miarę regularnie, dając obraz nieco naiwnej trzynastolatki, która jest ciekawa świata i ludzi, wszystko widzi przez różowe okulary. W tamtych latach najważniejsze dla Osieckiej były szkoła i treningi, dlatego opisy tej sfery życiowej zajmują najwięcej miejsca. W drugim tomie „Dzienników" obejmującym rok 1951 (Osiecka ma wtedy 14 lat) akcenty rozkładają się już inaczej.

Osiecka nie zawsze miała przy sobie pamiętnik, ale pióra z rąk nie wypuszczała. Notowała wszystko, co się wokół niej działo, notowała wszędzie, na kartkach, w notesach, w listach i wklejała później do diariusza. W zapiskach czternastoletniej śmieszki bardzo często pojawiają się nie tylko opisy codzienności, młoda poetka próbowała również uchwycić nastrój, stąd w dzienniku pojawiają się egzaltowane i przesiąknięte sentymentalną retoryką próby uchwycenia krajobrazów emocji oraz obrazów przyrody. Ocierają się te obrazki o grafomanię, wywołują pobłażliwy uśmiech, ale nie wymagajmy zbyt wiele od młodej dziewczyny.

Życie nastoletniej Osieckiej toczy się nadal wokół szkoły, treningów, potańców, ale coraz więcej miejsca w notatkach zajmują filozoficzne rozważania, dyskusje o literaturze, indywidualizmie, marksizmie (urocze są te naiwne tezy głoszone przez młodą aktywistkę), wrażliwości i ludzkiej naturze, religii, wierze. Wywody młodej panny dotyczące kwestii egzystencjalnych są przesiąknięte młodocianym zapatrzeniem w idee. Osiecka bardzo dużo czyta radzieckich pisarzy, ma słabość do Puszkina, ale zaczytuje się również Boyem - Żeleńskim i Tuwimem. Dobór lektur wyraźnie wpływa na jej poglądy, choć widać, że pisarka na wszystko chce sobie wyrobić własne zdanie.

Wiele miejsca poświęca na analizę kolegów i koleżanek: Małgorzata Rejman (socjalistyczny oryginał. Tzw. herod-baba, za grosz kobiecości. Łączy komunizm z wiarą. Entuzjastka ZSRR. Jest po prostu z zasady szczęśliwa. Cudownie się z nią gada. Ma „matematyczną" rodzinkę. Uwielbia Ukrainę. Chodzi do teatru na dobre sztuki. Mówi protekcjonalnie bez intencji i z intencją. Bywa śliczna, jak również podobna do goryla {zależnie od naświetlenia, miny, pozy itd.}.Mam do niej zaufanie. Nie przyjaźni się z nikim). Portrety są uaktualniane, ale czy do końca szczere? Wszakże sama autorka w przytoczonym na początku recenzji cytacie potwierdza, że nie są. Być może nie do końca jest to prawda, ale na pewno rys kreacji na stronach diariusza jest umotywowany, Osiecka bowiem wymieniała się z koleżankami swoimi zeszytami. Dziewczynki stworzyły swoisty klub pamiętnikarek, pokazywały sobie swoje zapiski, dyskutowały na temat sztuki pisania pamiętników. Mając w świadomości, że ktoś nasze notatki będzie czytał, siłą rzeczy zaczynamy ważyć słowa, pilnować myśli. Tylko w przypadku Osieckiej sprawa ma się nieco inaczej. Wygląda na to, że autorka „Białej bluzki" ma gdzieś zdanie innych i stara się być wiarygodna, pisze co jej ślina na język przyniesie, pisze dużo i bardzo zależy jej na dogłębnej analizie wszystkiego i wszystkich.

Jest jeszcze coś w tym tomie, czego nie było w poprzednim, Osiecka więcej pisze o swojej rodzinie, o zagubionej matce, o ojcu, który też nie potrafi sobie znaleźć miejsca. Rok 1951 zdaje się być przełomowym. Po rozwodzie rodziców, Agnieszka inaczej patrzy na tatę, który do tej pory był dla niej autorytetem, mama natomiast wzbudza w niej uczucie litości, ale tej czułej, dziewczyna czuje na sobie obowiązek opieki nad jej rozchwianą psychiką.

W 1951 roku Osiecka zaczyna coraz bardziej się angażować w działalność ZMP, obserwujemy, jak z podlotka dojrzewa na aktywistkę, która hartuje w sobie marksistowskiego ducha.

Drugi tom „Dzienników" jest pasjonująca lekturą, choć przyznam szczerze, że niektóre wywody filozoficzne, czy też przydługie cytaty z czytanych przez pisarkę książek, czasami mnie nudziły. Zresztą, czego wymagać od czternastolatki? Fakt, że Osiecka była wybitną artystką, ale w 1951 roku jeszcze nie miała ogłady literackiej, te zapiski są niekiedy infantylne, najeżone kolokwializmami, nowomową, niektóre zdania są chropowate i w tym tkwi cały urok.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kobieta w oknie

"Kobieta w oknie" to kolejna pozycja, którą udało mi się przeczytać w tym roku. Co do książki to przyznam szczerze, że mam bardzo mieszane...

zgłoś błąd zgłoś błąd