Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii

Wydawnictwo: Znak Literanova
7,51 (416 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
41
9
55
8
118
7
123
6
49
5
14
4
7
3
6
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324026302
liczba stron
336
słowa kluczowe
podróż, Syberia, rodzina, historia
język
polski
dodała
Ag2S

Od dziecka wiedziałam, że kiedyś pojadę na Syberię. Nie musiałam planować tej wyprawy, nie uczyłam się języka, nie kupowałam map. Wszystkie miejsca, które chciałam odwiedzić, znałam z rodzinnych opowieści, widziałam je oczami wyobraźni. Trasę podróży zaplanował dla mnie Stalin, w 1951 roku. Wtedy właśnie mój dziadek, Staszek, został zesłany do gułagu w Kazachstanie, a babcię Jankę przesiedlono...

Od dziecka wiedziałam, że kiedyś pojadę na Syberię. Nie musiałam planować tej wyprawy, nie uczyłam się języka, nie kupowałam map. Wszystkie miejsca, które chciałam odwiedzić, znałam z rodzinnych opowieści, widziałam je oczami wyobraźni. Trasę podróży zaplanował dla mnie Stalin, w 1951 roku. Wtedy właśnie mój dziadek, Staszek, został zesłany do gułagu w Kazachstanie, a babcię Jankę przesiedlono z rodziną w głąb Syberii. Byli krótko po ślubie, mieli maleńkiego synka. Ich miłość została wystawiona na najtrudniejszą próbę.

***
„Zielona sukienka” to opowieść o miłości i pamięci oraz o współczesnej wyprawie w głąb Rosji śladami rodzinnej historii. Przeszłość miesza się tu z teraźniejszością, a dzisiejsza Rosja przegląda się w złowrogim obliczu ZSRR. Jest w tej opowieści i kolej transsyberyjska i buriacki szaman i morze samogonu, a także młodzi Rosjanie nieznający historii i kazachska bohema, której marzy się Zachód.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 401
Ma_Ruda | 2014-12-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2014

Całość na: http://marudaczyta.blogspot.com/2014/12/zielona-sukienka-przez-rosje-i.html
===========================
Ta historia zapowiadała się całkiem ciekawie...

"Od dziecka wiedziałam, że kiedyś pojadę na Syberię […]. Nie było przy tym planowania wyprawy, przygotowań, nauki języka, zdobywania map i kontaktów, poszukiwania sponsorów. […] Nie kupiłam przewodnika, bo doskonale wiem, jaką mam przebyć trasę, zaplanował ją dla mnie Stalin w 1951 roku i żadne Lonely Planet nie może jej zmienić. Postanowiłam zatem wybrać się w podróż, w którą sześćdziesiąt lat wcześniej wyruszyli moi dziadkowie, rodzice mojego ojca – Janka i Staszek".

A więc najpierw z Warszawy na Wileńszczyznę. Potem Moskwa. Następnie koleją transsyberyjską do Kańska. Z Kańska na poszukiwanie miejscowości Mokruszy, w której po zesłaniu mieszkała Janka. Kolejny przystanek na trasie to Kazachstan i miejscowość Karaganda. Na podróż do Żeskaganu, gdzie Staszek spędził kilka lat w kazachstańskim gułagu, autorce zabrakło już sił. Niemal dwa miesiące w sentymentalnej podróży, podczas której teraźniejszość przeplatała się z chwytającą za serce historią Janki i Staszka.

Los i trudne politycznie czasy wystawiły ich miłość na ogromną próbę. Zesłanie, rozłąka, walka o przetrwanie, gułag, samotność, tęsknota, ból i strach – tak doświadczyło ich życie. Nie da się czytać tej historii bez ściśniętego gardła. Wzrusza, przejmuje, wciąga i jest najmocniejszą stroną Zielonej sukienki.

Na jej tle słabo wypada współczesna wyprawa autorki, podczas której napotyka ona mniej lub bardziej przyjaźnie nastawionych do niej ludzi, a ją znów spotykają mniej lub bardziej niewiarygodne przygody. Nocleg w moskiewskim hostelu w jednym pokoju z podpitymi i napakowanymi mężczyznami, wizyta sąsiada-zboczeńca w wynajmowanym mieszkaniu, podróż stopem z szamanem, wywiad w rosyjskiej telewizji. Opowiedziana lekkim tonem, autoironiczna - ta część książki miała być zabawna. I nawet do pewnego momentu była. Z czasem jednak beztroska i pewność siebie autorki zaczęły męczyć. Samotnie, bez minimalnej chociaż znajomości języka, na zasadzie „Ahoj przygodo!”, ruszyła Pani Małgorzata na podbój Syberii, pakując się po drodze w coraz to dziwniejsze i czasem zwyczajnie niebezpieczne sytuacje. Dla przykładu – wsiadanie do samochodu dwóch obcych kolesi, wycieczka z nimi poza miasto, wspólne wypalenie „magicznego” papierosa – to delikatnie mówiąc proszenie się o guza. Chłopcy na szczęście okazali się nie groźni, ale dość wymownie zabrzmiały słowa jednego z nich wypowiedziane na pożegnanie: "Tu jest Kazachstan, nie Polska. Tu się nie wsiada z obcymi do auta!" Tłumaczenie pod tytułem „jestem blondynką, a to zwalnia mnie z myślenia” mnie nie przekonały. Lekkomyślność i brak wyobraźni nie mają koloru włosów. Miało być zabawnie, a wyszło jak wyszło. Infantylnie i irytująco.

Żeby jednak nie być niesprawiedliwą, muszę przyznać, że mimo powyższych wad, nawet i w tej części znalazły się nieco lepsze fragmenty. W tym m.in. wzruszające spotkanie z przyjaciółką Janki z lat młodości – Szurą, czy wizyta w Muzeum karłagu. Mówiąc szczerze książce zrobiłoby lepiej, gdyby pewne fragmenty z niej wyrzucić, a zostawić tylko to, co bezpośrednio łączy się z historią dziadków autorki.

Pani Małgorzata to młoda osóbka, która wydaje się być sympatyczna, ale chyba trochę jeszcze niedojrzała. A może to ja już jestem za stara na takie lektury? W każdym razie wychodzi na to, że mogłam spokojnie przegapić tę książkę i nic by się nie stało. Ominęłaby mnie zaledwie garść wzruszeń i kilka nieśmiesznych - moim zdaniem - historii.

Pozostaje mi tylko życzyć Pani Małgorzacie kolejnych fascynujących podróży, licząc po cichu na to, że już żadnej z nich nie opisze.

Spore rozczarowanie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyny atomowe

W produkcji pierwszych bomb atomowych brały udział trzy ośrodki: Hanford w stanie Waszyngton, gdzie znajdowały się reaktory do produkcji plutonu, Oak...

zgłoś błąd zgłoś błąd