Wywiad: J. Carroll
Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Księżniczka z lodu

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Inga Sawicka
tytuł oryginału: Isprinsessan
seria/cykl wydawniczy: Patrik Hedström tom 1, Czarna Seria
wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
data wydania: sierpień 2009
ISBN: 978-83-7554-105-2
liczba stron: 424
słowa kluczowe: literatura szwedzka
język: polski
typ: papier
6.61 (1064 ocen i 114 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 27,92 zł
Kup ebooka
Legimi
Cena: 29,90 zł
Kup audiobooka
Audioteka
Cena: 29,90 zł

W niewielkiej miejscowości na zachodnim wybrzeżu Szwecji, wśród małej, zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą – w jednym z domów odkryto zwłoki młodej kobiety. Pocz... W niewielkiej miejscowości na zachodnim wybrzeżu Szwecji, wśród małej, zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą – w jednym z domów odkryto zwłoki młodej kobiety. Początkowo wszystko wskazuje na samobójstwo, okazuje się jednak, że Alex została zamordowana. Prywatne śledztwo rozpoczyna Erika Falck – pisarka i przyjaciółka Alex z dzieciństwa, do której dołącza miejscowy policjant Patrik Hedström.



Księżniczka z lodu to doskonałe studium psychologii zbrodni. Jednak książka nie ogranicza się jedynie do intrygi kryminalnej. Jest to także powieść obyczajowa z ciekawie nakreślonymi postaciami i interesującym obrazem szwedzkiej prowincji. To mocna strona powieści, która oprócz Szwecji odniosła wielki sukces także we Francji, gdzie trwają przygotowania do produkcji filmu.



Pierwsze wydanie Księżniczki z lodu ukazało się w 2003 roku. Od tamtej pory Camilla Läckberg wydała już sześć kryminałów, w których czytelnicy spotykają się z policjantem Patrikiem Hedström i pisarką Eriką Falck oraz mieszkańcami małej miejscowości w pobliżu Göteborga.
pokaż więcej.


źródło opisu: Wydawnictwo Czarna Owca, 2009

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się

Opinie czytelników
Przeczytana: 19 grudnia, 2011

Fjallbacka to spokojne, małe miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu Szwecji. To miejsce, do którego latem tłumnie zjeżdżają turyści spragnieni odpoczynku. Latem Fjallbacka tętni życiem, a kiedy temperatura spada miasteczko zapada w zimowy sen. Życie mieszkańców toczy się własnym, powolnym, niczym niezakłócanym rytmem.

Ta zimowa atmosfera zostaje zaburzona, kiedy Eilert Berg – opiekujący się domem pod nieobecność jego właścicielki mężczyzna – dokonuje makabrycznego odkrycia. Ciało trzydziestopięcioletniej kobiety - Aleksandry Wijkner znajduje zanurzone w wannie wypełnionej zamarzniętą krwią. Policja po wstępnych oględzinach podejrzewa samobójstwo. Jednak szybko hipoteza ta zostaje podważona i w rezultacie rozpoczyna się śledztwo mające na celu odnalezienie mordercy młodej kobiety. W całą sprawę mocno angażuje się przyjaciółka ofiary z dzieciństwa - Erika. Wspólnie z młodym policjantem - Patrickiem Hedstromem odkrywają kolejne elementy układanki. Okazuje się, że śmierć Aleksandry związana jest z mroczną tajemnicą sprzed lat.

Problemy, z jakimi borykają się bohaterowie, rozterki z przeszłości, tajemnice skrywane przez wiele lat składają się na szczegółowe portrety psychologiczne postaci. Wraz z następnymi rozdziałami powieści bliżej poznajemy mieszkańców nadmorskiego miasteczka, odkrywamy intrygujące powiązania pomiędzy sąsiadami i wreszcie problemy i marzenia niektórych z nich.

Muszę przyznać, że ciekawość wzbudził we mnie wątek poboczny w powieści kreślący rodzące się uczucie pomiędzy Eriką i Patrickiem. Ich postacie idealnie posłużyły nam jako źródło wiedzy na temat zabójstwa dozowanej w odpowiednich ilościach. Dzięki informacjom tym czytelnik ma możliwość ułożenia puzzli w jedną całość i odszyfrowania łamigówki. Kolejny wątek przedstawiony przez autorkę dotyczy siostry Eriki – Anny tkwiącej w toksycznym związku i dokonującej trudnych życiowych wyborów. To obok zagadki kryminalnej i wątku miłosnego, następny element świadczący o złożoności tej lektury. Splatające się czasem ze sobą wątki tworzą barwny, uporządkowany, nietuzinkowy obraz, do którego Lackberg dorzuca szczyptę tajemniczości, zwroty akcji i ciekawych bohaterów.

Język jakim posługuje się szwedzka autorka jest przystępny dla czytelnika. Nie da się ukryć, że przyczynia się to do łatwości przyswajania informacji i powoduje, że z przyjemnością przewracamy kolejne strony powieści. Dodatkowo, na każdej z nich dowiadujemy się czegoś nowego, jedna tajemnica zostaje rozwikłana, a pojawia się kolejna zagadka. Dzięki temu zabiegowi tworzy się napięcie towarzyszące czytelnikowi do ostatniej kartki. Kieruje nim niesamowita ciekawość odkrywania kolejnych zasłon tajemniczej zbrodni, a jak się okazuje wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości mają z nią ścisły związek. Wraz z odsłaniającą się kurtyną udaje nam się połączyć wszystkie fakty z morderstwem Alexandry.

„Księżniczka z lodu” to przepełniona emocjami powieść, od której nie można się oderwać. Czytelnik nie znajdzie tu nudnej fabuły i nieciekawych postaci. Akcja powieści jest wartka, a sylwetki bohaterów nakreślone w sposób bardzo realistyczny, często zmuszający do refleksji nad tym jak postrzegają nas inni, a kogo my sami widzimy w odbiciu w łazienkowym lustrze. Drobiazgowe i krwawe opisy zbrodni i makabrycznie poszatkowane ciała nie występują na kartach tej powieści.

Pierwsza część kryminalnej sagi Camilli Lackberg to wciągająca lektura o ciekawej sensacyjnej konstrukcji z elementami romansu, ale także powieść skłaniająca co refleksji nad ludzkim losem i wyborami. Niewątpliwie przypadnie ona do gustu miłośnikom kryminału obyczajowego. Jestem też przekonana, że fani skandynawskich powieści też odbiorą tą serię pozytywnie. Ja zamierzam kontynuować moją podróż wśród skandynawskich pisarzy i wtopić się w kryminalny świat przedstawiony przez Camillę Lackberg w kolejnej części tej kryminalnej serii, poznać dalsze losy bohaterów i rozwiązać kolejną zagadkę kryminalną.

http://czytadlatetiisheri.blogspot.com/


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka napisana z dużą dbałością o język, wątki kryminalne znakomicie przeplatają się ze sobą i tworzą jednolitą całość o dość ciekawym i zaskakującym zaskoczeniu.

Polubiłam głównych bohaterów, Erikę i Patrika. Czasami nieśmiali, czasami niezdarni, ale za to przenikliwi i inteligentni. Ona pisarka, on policjant, przy wzajemnej pomocy rozwiązują sprawę kryminalną, która spadła na małe miasteczko.
Niestety tu pojawia się moment w którym książka wypada blado przy Trylogii Larssona. Mimo iż bohaterowie sympatyczni, to czegoś im po prostu brakuje. Nie są tak wyraziści jak Lisbeth i Mikael.
Mimo to bardzo przyjemnie śledzi się ich wątek miłosny ;) I dlatego warto też przeczytać kolejne części.


Przeczytana: 14 listopada, 2010

Z wielką ostrożnością podeszłam do czytania tej książki ,ponieważ moje wcześniejsze spotkania z literaturą skandynawską ,nie były udane.Już po kilku kartkach,odetchnęłam z ulgą. Nie ma nic ,do czego mogłabym się przyczepić .Ciekawi bohaterowie ,nie tylko pierwszoplanowi ,morderstwo ,tajemnica z przeszłości oraz miejsce gdzie rozgrywa się akcja (uwielbiam małe miasteczka ,wszyscy o wszystkim i o wszystkich wiedzą) sprawiły ,że czytałam z zapartym tchem ,żeby w końcu dowiedzieć się kto był tą "złą" osobą - szczerze, to stawiałam na kogoś innego :) Po następne części serii na pewno sięgnę .


Przeczytana: 2011 rok

Zachodnie wybrzeże Szwecji. Miasteczko Fjällbacka, niedaleko Göteborga. Miejscowy wielbiciel trunków, Eilert Berg, opiekujący się pewnym pięknym domem, natyka się w jego łazience na zwłoki. Ciało młodej kobiety leży w wannie w lekko zamarzniętej wodzie. Woda jest mocno zabarwiona krwią. Zszokowany Eilert nie potrafi zmusić się do działania. Z pomocą przychodzi mu mieszkająca w miasteczku kobieta, trzydziestopięcioletnia Erika Falck, znana z kilku świetnie napisanych biografii słynnych postaci pisarka, która przypadkowo przechodzi w pobliżu. Erika przeżywa szok, rozpoznając ofiarę. To Alexandra Wijkner, z domu Carlgren, niezwykle piękna kobieta, z którą kiedyś - dwadzieścia pięć lat wcześniej - bardzo się przyjaźniły, jeszcze zanim rodzina Carlgrenów opuściła miasteczko.

Coś, co pozornie wygląda na samobójstwo, wcale nim nie jest. Ofiara nie mogła bowiem sama podciąć sobie żył w taki właśnie sposób. Wyklucza to zdecydowanie sekcja zwłok. W tym momencie do akcji z ledwo skrywanym entuzjazmem wkracza komisarz Bertill Mellberg, szef komisariatu w Tanumshede, przeniesiony na prowincję, niedbały, pewny siebie i irytujący wszystkich policjant, który marzy o tryumfalnym powrocie do miasta w glorii niezasłużonej chwały.
Książka pulsuje od emocji, od dynamicznych dialogów wspartych drobiazgowymi obserwacjami ludzi. Postaci są pełne życia, i w większości niezbyt stonowane. Zaskakujące są odkrywane stopniowo powiązania pomiędzy ludźmi żyjącymi w małej społeczności. Ich tajemnice, skrzętnie skrywane przed innymi, ich marzenia, rozgoryczenia, plany, radości i smutki. Przeszłość jest matką wielu nieporozumień, które tlą się i wybuchają z nową siłą w najmniej spodziewanych momentach. Obraz całości jest barwny, ciekawy, nietuzinkowy. Postacie opisywane są z empatią i dużą dozą wyrozumiałości.
Serdecznie polecam.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 maja, 2011

Kompletnie nieangażujący, szablonowy kryminał, z nakreślonymi grubą kreską, jednowymiarowymi postaciami, średnio interesującą sprawą i zupełnie niepochłaniającym śledztwem. Autorka nazbyt często popada w manierę rozpisywania się na temat wątków, które z głównym śledztwem nic wspólnego nie mają a same w sobie są mało frapujące i często żenujące - jak chociażby sercowe rozterki Eriki Falck i wiecznie czerwieniącego się policjanta Patrika. Może nie mieszczę się w grupie docelowej tego podgatunku kryminału (romansu kryminalnego?) i to, co mnie razi, w oczach przedstawicielek płci pięknej wypada dużo lepiej i bywa ciekawe. Ja, jednakowoż nie rozumiem fenomenu Camilli Läckberg, aczkolwiek sięgnięcia po jej - podobno - opus magnum, jakim jest "Kaznodzieja" nie wykluczam...


Przeczytana: 03 października, 2011

Fjallbacka to spokojne, niewielkie nadmorskie miasteczko. Latem kuszeni pięknymi widokami do miasteczka tłumnie przybywają turyści. Wszędzie słychać ich śmiech, na promenadach i plażach widać tłumy szczęśliwych osób. Zimą zaś życie mieszkańców płynie wolno jak kra na spękanym lodem morzu. Dni mijają nieśpiesznie od wschodu do zachodu słońca. Właśnie w takie zimowe dni wydaje się, że jest to najspokojniejsze miejsce na ziemi. Jak gdyby zalegający wszędzie śnieg wygłuszał cały hałas dochodzący z zewnętrznego świata i spowijał Fjallbackę miękkim szalem z białego puchu.
Zimową sielankową atmosferę miasteczka niszczy makabryczne odkrycie. W jednym z domów w wannie, zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Jest to Aleksandra Wijkner trzydziestoparoletnia kobieta, która dawno temu wyprowadziła się z miasteczka. Zanurzone w pełnej zamarzniętej krwi wannie ciało odnajduje dozorca domu oraz najlepsza przyjaciółka denatki z dziecinnych lat- Erica. Rany znalezione na ciele denatki jednoznacznie wskazują na samobójstwo. Jednak coś się nie zgadza. Rodzina Aleksandry podczas śledztwa z całą stanowczością upiera się, że to nie było samobójstwo. "Aleksandra nie była na tyle silna i odważna aby zrobić coś takiego." Początkowa hipoteza o samobójstwie pęka jak mydlana bańka gdy okazuje się, że ofiara była w trzecim miesiącu ciąży, a przy tym rany znalezione na jej ciele, które doprowadziły do śmierci z pewnością nie mogły być zadane samodzielnie przez denatkę. W sprawę mocno angażuje się Erica, która wraz z policjantem Patrickiem Hedstromem chwyta się każdego możliwego tropu aby wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy, a przede wszystkim złapać zabójcę Aleksandry.
"Księżniczka z lodu" to moje pierwsze spotkanie z twórczynią kryminałów Camillą Lackberg. Akcja powieści jest dość wartka; cały czas pojawia się nowy trop, którym może prowadzić do kolejnego domniemanego zabójcy. Tworzący się między głównymi bohaterami związek został zgrabnie wkomponowany w całość dzięki czemu uniknęliśmy powstania romansu z wątkiem kryminalnym w tle. W sumie nie ma się do czego przyczepić. Ale czegoś brakowało mi w całej książce. Trup niby jest. Jest. Niby niewiadomo kto zabił. No niewiadomo. A jednak… Zabierając się za lekturę byłam przekonana, że Lackberg oczaruje mnie na tyle, że bez zastanowienia sięgnę po jej następne książki. Teraz wiem, że z wyrażaniem takich poglądów należy zaczekać przynajmniej do końca lektury. Nie uważam, że książka była słaba. Porostu dla mnie nie miała tego czegoś co miała np. Śpiąca laleczka. Zatem nie skreślam autorki ze swojej listy ale dam sobie trochę czasu zanim sięgnę po jej następne książkę (które notabene już posiadam).


Na półkach: Przeczytane

W małym miasteczku Fjallbaka znaleziono martwą Alexandrę Wijkner. Na pierwszy rzut oka wygląda to na samobójstwo, jednak śmierć okazuje się morderstwem. Sprawie tej dokładnie przyglądają się Erica Falck - pisarka i przyjaciółka z dzieciństwa Alex - oraz Patrik Hedrstrom - policjant i kolega z młodzieńczych lat. Zaczynają podejrzewać, iż morderstwo ma coś wspólnego z tajemnicami z przeszłości...
Książka rewelacyjna. Ludzie porównują ją z Larssonem, ja jednak nie mogę jeszcze tego stwierdzić - 1 tom Millenium dopiero przede mną. "Księżniczka z lodu" to nie tylko kryminał. Zaletą w niej jest obszerne tło obyczajowe szwedzkiego miasteczka. Główna bohaterka jest autorką czterech biografii znanych szwedzkich literatek. Ma trzydzieści pięć lat i jest singielką. Jest to osoba sympatyczna i pogodna - spotkałam się nawet z porównaniem do Bridget Jones i przyznam, że jest dość trafne. Autorka dzieli swoje postaci na dwie wyraźne grupy - pozytywne i negatywne. Robi to bardzo wyraziście. Przykładem tej pierwszej, dobrej grupy jest np. Erica czy Patrik, natomiast drugiej - choćby komendant policji opisywany dość zabawnie przez Patrika jako nadęty narcyz. Czytając, przenosiłam się do Fjallbaki razem z bohaterami powieści. Książka bardzo ciekawa, maksymalnie wciągająca, fabuła bardzo rozwinięta, mroczne tajemnice z przeszłości, trochę miłości oraz obyczaju. Czegóż chcieć więcej? Idealna lektura na wakacje, przynajmniej wg. mnie, bo na wakacje trzeba czegoś relaksującego, a ja się przy takiej literaturze relaksuję ;). Polecam wszystkim gorąco ! :)
Moja ocena : 5,5


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 grudnia, 2010

Wciąga, podobnie jak Millenium. Kolejna ciekawa propozycja ze Skandynawii.


Na półkach: Przeczytane, Skandynawia
Przeczytana: 09 października, 2010

Pierwsze lekkie rozczarowanie, jeśli chodzi o o autorów kryminałów z Północy. Postaci dosyć "płaskie", szablonowe rozwiązania. Książka niczym nie zaskakuje. Jak dla mnie Pani Lackberg zdecydowanie odstaje od swoich kolegów i koleżanek po fachu.


Przeczytana: 17 lipca, 2011

Autorka posiada niesamowity dar trzymania czytelnika w napięciu, praktycznie na każdej stronie coś się dzieje, co powoduje że tak trudno jest nam odłożyć książkę.
Przedstawiona zbrodnia ma ścisły związek z wydarzeniami, które miały miejsce w przeszłości dlatego odszyfrowanie zabójcy nie jest dla nas oczywiste. Kiedy powoli udaje nam się odkryć wszystkie wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat pozostaje nam połączyć wszystkie fakty z morderstwem.
Z zainteresowaniem śledziłam również rodzące się uczucie pomiędzy Eriką i Patrikiem. Mam nadzieję, że wątek tych dwoje będzie kontynuowany w następnych częściach sagi, świetnie bowiem uzupełniali posiadaną wiedzę dzięki czemu małymi krokami poznajemy mordercę.


Przeczytana: 06 października, 2011

Z czym, a może, z kim kojarzy Wam się Szwecja?
Mnie osobiście z „Dziećmi z Bullerbyn”, „Braćmi Lwie Serce”, ”Madiką z Czerwcowego Wzgórza” Astrid Lindgren oraz „Sagą o Ludziach Lodu” Sandemo, a przede wszystkim z niesamowitymi obchodami świąt pogańskich takich jak Wieczór Walpurgii czy święto trzynastego grudnia, kiedy Święta Łucja przynosi światło. Nigdy nie skojarzyłabym Szwecji z kryminałem, do czasu, gdy sięgnęłam po „Księżniczkę z lodu”.

Pewnego dnia Eilert Berg, opiekujący się domem trzydziestopięcioletniej kobiety znajduje jej ciało w łazience. Alexandra leży w wannie w zamrożonej, czerwonej od krwi wodzie. Ma podcięte żyły. Wszystko wskazuje na samobójstwo, jednak bliscy trzydziestopięciolatki twierdzą, że to niemożliwe. Matka Alexandry prosi o pomoc przyjaciółkę córki z dzieciństwa – Erikę Falck, która znana jest w Szwecji jako pisarka kilku ciekawych biografii słynnych postaci. Erika przebywa w Fjällbace z powodu śmierci jej ukochanych rodziców. Wróciła w rodzinne strony, aby uporządkować swoje sprawy. Kobieta, która, co prawda, nie miała z Alex kontaktu przez dwadzieścia pięć lat postanawia pomóc rodzinie w rozwikłaniu tajemniczej śmierci ich krewnej.
Erika w kilka dni po zabójstwie byłej przyjaciółki spotyka dobrego znajomego sprzed lat, niejakiego Patrika Hedströma, który jest policjantem i uczestniczy w sprawie zamordowanej Alex. Wkrótce odkrywają, że za śmiercią trzydziestopięciolatki czai się mroczna tajemnica sprzed lat.

Jak już wiecie, nie lubię kryminałów. Nie lubię tych wszystkich przemądrzalców, którzy niemalże wiszą nad zwłokami i rozprawiają nad tym czy to samobójstwo czy morderstwo, a gdy już coś ustalą (nieważne, czy jest to ustalenie słuszne czy taż nie) to zadowoleni idą na pączusia z lukrem i kawusię z mleczkiem. Z debiutancką powieścią Läckberg było zupełnie inaczej. Książka rozpoczyna się pięknymi opisami maleńkiego, szwedzkiego miasteczka skąpanego w bielusieńkim śniegu. Panuje tutaj niesamowita, niemalże mistyczna atmosfera, która mnie oczarowała i zachwyciła. Szwedzka magia zamknięta w kilku opisach sennej Fjällbaki. Samo to zachwyciło mnie tak bardzo, że nawet, jeśli sama fabuła by mnie nie wciągnęła czytałabym tę powieść tylko po to, żeby „najeść” się tym spokojem, tajemniczością i chłodem, którym pachnie szwedzka zima zamknięta na kartach „Księżniczki z lodu”.

Szczerze się przyznam, że bałam się, iż powieść mnie nie wciągnie. Sceptycznie nastawiona do kryminałów oczekiwałam naprawdę nudnych śledztw. Pierwszego, prowadzonego przez nieudolnych policjantów uzależnionych od kofeiny zamkniętej w styropianowych kubkach i drugiego, zainicjowanego przez trzydziestopięcioletnią pisarkę i jej znajomego.
Zamiast tego dostałam pulsujący od emocji i mocnych dialogów kryminał od którego nie sposób się oderwać. Nie ma tu miejsca na nudną, oklepaną i sztywną fabułę, którą można spotkać w niektórych kryminałach i papierowych bohaterów, wręcz przeciwnie. Akcja powieści, mimo, że miejscami wieje trochę dłużyzną, rozgrywa się szybko, a bohaterowi są pełni życia. Każda z postaci jest przedstawiona niesamowicie realistycznie. Autorka naprawdę wiele czasu spędziła na dopracowywaniu charakterów każdego bohatera swojej debiutanckiej powieści i chwała jej za to. Każdy rozdział niesie ze sobą kolejne zaskakujące powiązania pomiędzy ludźmi mieszkającymi w, na pierwszy rzut oka, spokojnej i sennej Fjällbace. Ich tajemnice, marzenia, plany, radości, smutki i problemy, tak skrzętnie skrywane przed innymi.
Pierwszy raz w życiu spotykam się z taką dbałością o szczegóły, żywymi emocjami i uczuciami, których brak w kryminałach, które miałam okazję przeczytać, a nie było ich wiele z racji banalnej, przewidywalnej fabuły. Podczas czytania ”Księżniczki z lodu” bezustannie szukałam odpowiedzi na pytanie „kto zabił?”. Dopiero pod koniec powieści poskładałam wszystkie części układanki. Fakt, zakończenie mnie nie zaskoczyło, ale wyśmienicie bawiłam się czytając „Księżniczkę z lodu”. Samo szukanie odpowiedzi na wyżej zadane przeze mnie pytanie było niesamowitą frajdą, a ja przez większą część lektury wyłaziłam ze skóry, by to odgadnąć przed prowadzącymi śledztwo policjantami.

Jeśli macie ochotę na długi, jesienny wieczór w towarzystwie ciekawych i niebanalnych bohaterów zamkniętych w intrygującym kryminale to „Księżniczka z lodu” Was zachwyci, a przynajmniej mam taką nadzieję.

[recenzje-panny-indyviduum.blogspot.com, http://woblink.com/recenzja/ksiezniczka-z-lodu,71]


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 maja, 2011

Przez długi czas sceptycznie podchodziłam do kolejnej pozycji ze skandynawskiej literatury. No wiecie, po Stiegu Larssonie teraz jest taki rzut na skandynawską. Empik zrobił specjalny dział. a reklamy w internecie aż krzyczą o autorach z północy. No, ale się skusiłam i ani jednej strony nie żałuję.
Bardzo ciekawy styl. Czuję się kobiecą rękę. Ciekawa historia opowiedziana w bardzo dobry sposób. Kryminał jak to kryminał rozpoczyna się morderstwem. Jesteśmy w małej miejscowości na wybrzeżu. Poznajemy bohatera, który ma dość swojego życia. Na domiar złego znajduje on zwłoki pięknej dziewczyny zamrożone w wannie (pamiętajmy, że to zima w Szwecji). Już za chwilę pojawia się kolejna bohaterka., z która zostaniemy na dłużej. No i oczywiście musimy rozwikłać zagadkę. My może niekoniecznie. To zależy, czy chcemy poleniuchować z dobrą literaturą, czy zagłębić się w kryminalną zagadkę i buszować w aktach sprawy. To już od Was zależy. Ostrzegam, że nie zawsze uda się spokojnie siedzieć na kanapie. Kolejna strona jest niezbędna do dalszego funkcjonowania w pracy, no bo przecież nie da się o tej historii nie myśleć. Dlaczego? Bo jest ciekawa. Nie jest banalna. Mamy w książce wiele wątków. Jedne się ze sobą splatają, inie splatają się z jeszcze innymi. To wszystko ładnie i bardzo składnie podane. Zaskakujące tajemnice, zwroty akcji, ciekawi bohaterowie. Każdy przecież ma jakąś przeszłość!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad, 2011

Gdzie nie spojrzymy to wszedzie mamy ksiazki pani Camilla Lackberg i wiekszosc sie zachwyca jej pozycjami, a nawet osmielaja sie porownywac z "Millenium". Dlatego tez i ja siegnelam po te literature...Niestety po przeczytaniu nie zgadzam sie z opinia ze dorownuje trylogii Larssona, uwazam to wrecz za zniewage!
Jest to zwylky kryminal, ktory nawet nie wciaga ze wzgledu na akcje, juz nie mowiac o ciarach na plecach gdy go czytamy, bo ich nie ma. Co gorsza jest bardzo przewidywalna...
Jedyna rzecz jaka mnie przekonuje do tej ksiazki to latwosc czytania, kiedy po calym dniu pracy mamy ochote na cos lekkiego co dobrze sie czyta to to jest wlasnie TO. Lub na week'end dla uprzyjemnienia sobie czasu.Nie jest to jakas wybitna sprawa, ale przeczytac mozna!
Napewno siegne po inne pozycje, bo wole to niz jakies romansidlo; pozatym ponoc nastepne czesci sa duzo lepsze,zobaczymy.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 19 listopada, 2010

Rewelacyjnie napisana książka z wyrazistymi bohaterami. Wprost nie mogłam się od niej oderwać, bo ciekawiło mnie kto zabił i jakie miał powody. Patrik i Erika wzbudzili moją sympatię i na pewno sięgnę po kolejne tomy.
Uważam, że porównywanie Lackberg do Larssona jest bez sensu, ponieważ każde z nich ma własny styl pisania, łączy ich tylko to, że oboje napisali kryminały, których akcja toczy się w Skandynawii.
Książce daję najwyższą ocenę, bo w pełni na to zasłużyła:)


Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 15 maja, 2011

Książka całkiem OK. Cała akcja była jak dla mnie trochę zbyt "rozlana". Mogłaby być z tego materiału bardzo dobra, krótsza książka. Wątki obyczajowe same w sobie niczego sobie, aczkolwiek powinny być krótsze, powinno być ich mniej.

Jednakże książka sama w sobie zaskakuje, wątek kryminalny całkiem ciekawy. Sięgnę po następną część z serii.


Przeczytana: 07 kwietnia, 2012

hm... myslałam, że bedzie bardziej trzymać w napięciu. Troche się domyliłam, trochę zaskoczyło, ale nie tego sie spodziewałam:(
Mimo wszystko szybko i przyjemnie się czytało może spróbuje z innym tytułem


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 sierpnia, 2010

bardzo przyzwoite czytadło, szybko i przyjemnie się czyta a wątek osobisty Eriki i Patrika zachęca do sięgnięcia po dalsze tomy.
dla mnie była to smaczna lektura na jeden wieczór :)


Przeczytana: 31 marca, 2012

Postanowiłam zabrać się wreszcie za osławione skandynawskie kryminały. Mam jednak dziwne wrażenie, że twórczość Camilli Läckberg nie jest typowym przykładem tego rodzaju.

Zaczyna się bardo intrygująco: Alex zostaje znaleziona martwa w swoim domku wypoczynkowym. Wszystko wygląda na samobójstwo. Jej koleżanka z danych lat, Erika, obecnie pisarka, zaciekawiona historią młodej, wykształconej, bogatej przyjaciółki postanawia dowiedzieć więcej o jej życiu. Po kilkudniowym prywatnym śledztwie Erika odkrywa, że Alex w kilka tygodni przed swoim samobójstwem tryskała szczęściem i radością. Spodziewała się dziecka, a ojcem nie był jej mąż. W końcu policyjna autopsja potwierdza morderstwo.

Tak wciągająco wygląda pierwszych 100 stron. Niestety, następnych 200 jest już małym galimatiasem budowanym na solidnych fundamentach. Nie mogę napisać, że jest nudno, ale jest bardzo chaotycznie.

Przede wszystkim kilkakrotnie przez całą akcję wiele wielkich jak słoń poszlak było konsekwentnie ignorowanych przez policję i rodzinę ofiary. Czy mam wierzyć, że dopiero Erika wpadła na to, żeby wykręcić ostatni wybierany przez Alex numer, żeby dowiedzieć się kim był jej kochanek? (Zresztą jeden z głównych podejrzanych!) Oczywiście taka ignorancja głównych bohaterów pozwoliła później wrócić do tych poszlak jako czegoś świeżego i odkrywczego, ale przez to miałam wrażenie, że cała historia była szyta bardzo grubymi nićmi. Na szczęście nie była aż tak przewidywalna. Kilku rzeczy się domyśliłam, ale były to wątki poboczne, niekoniecznie wpływające na rozwiązanie zagadki. Sama tajemnica okazała się przerażająca i mnie ciężko było na nią wpaść. To plus książki. A kiedy zaczynałam 100 ostatnich stron książki aż wyprostowałam się z wrażenia: przeplatające się poszlaki i drugie dno, które daje posmak bardzo mrocznej tajemnicy. Nareszcie!

Styl książki to też nie jest typowy kryminał. Rodzący się związek Eryki i Patryka dzieje się jakby równolegle do kryminalnego wątku. Nadaje też pewnej dziecinności powieści, co niekoniecznie może być dobre. Ja odebrałam oboje bohaterów jako ciepłych i… ludzkich. Miałam wrażenie, że ta historia faktycznie mogła się przydarzyć zwykłym ludziom w małej mieścinie. Zresztą, czy naprawdę małe mieściny muszą być pełne atrakcyjnych muskularnych policjantów i seks-bomb? Jak w jakimś amerykańskim filmie. Przyznam jednak, że opisy miłosnych perypetii pary są nieco naiwne. Wybaczyłabym wszystko oprócz sceny, w której Erika odkrywa kto był kochankiem Alex i postanawia przedstawić go Patrikowi w swoim własnym domu, żeby była „bardziej komfortowa atmosfera”. I z typową kobiecą fantazją uważa, ze należy podejść do problemu emocjonalnie, a gniew Patrika załatwić przytuliskiem i buziakiem. Za dużo mi to Bridget Jones. Ale niech już będzie.

Podsumowując, mogę wybaczyć małą infantylność i pewną chaotyczność w rozwoju akcji. Składam to na poczet debiutu. Po inne powieści Läckberg jeszcze sięgnę. Dajmy jej szansę.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 marca, 2012

Bardziej określiłabym to jako powieść obyczajową z delikatnym kryminalnym motywem w tle niż jako typowy kryminał. Jest Erika i Patrik, którzy mają się ku sobie. Nie wiem dlaczego, ale w kolejnych częściach bardziej wzbudzili moją sympatię. Jest i Anna, siostra Eriki, której małżeństwo wcale nie jest takie idealne, jakby się wydawało. Wątek przemocy domowej pojawia się i w dalszych tomach.

Tak szczerze, to niezbyt mnie ta książka zaciekawiła. Przyzwyczaiłam się do innej relacji między bohaterami i kilka wątków, które tu dopiero zaczynały kiełkować, było mi dobrze znane. I dlatego nie lubię zaczynać jakieś serii od środka, a potem cofać się do pierwszego tomu. Księżniczka z lodu nie jest złą książką, ale autorka dopiero się rozkręca. Kolejne części są o wiele lepsze.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Typowa DOBRA książka. Fascynacji nie ma. Larsson to to nie jest na pewno, ale lekkość z jaką czyta się te książkę powoduje, że staje się ona znośna. Postacie takie sobie, ani to mądre, ani to głupie. Problemy życiowe jak w każdym zakątku na świecie. Tajemnice miasteczka Fjallback niczym się nie różnią od tajemnic w polskich wsiach. Morderstwo jakich wiele.