Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wybacz mi, Leonardzie

Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
8 (1536 ocen i 236 opinii) Zobacz oceny
10
244
9
347
8
419
7
327
6
122
5
55
4
13
3
6
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Forgive Me, Leonard Peacock
data wydania
ISBN
9788375152791
liczba stron
408
język
polski
dodała
Sophie

Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet… Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf! „Wybacz mi, Leonardzie” to...

Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet… Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!
„Wybacz mi, Leonardzie” to jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka. To książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli.

 

źródło opisu: http://otwarte.eu/

źródło okładki: http://otwarte.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Veroniqusia książek: 666

Przebaczyć

Czego oczekuje się od dobrej książki? Gdyby zadać to pytanie czytelnikom, odpowiedzi z pewnością byłyby zróżnicowane, tak jak zróżnicowane są gusta czytelnicze. Jedni szukają książki dla zabicia czasu, najlepiej lekkiej, poprawiającej humor opowiastki (mile widziany romans). Drudzy książki-przygody, pasjonującego fantasy albo dynamicznej powieści przygodowej, czytanej z wypiekami na twarzy. Jeszcze inni lubują się w literaturze bardziej ambitnej, wypełnionej głębokimi refleksjami i filozoficznymi dylematami spędzającymi sen z powiek. I chyba właśnie dlatego „Wybacz mi, Leonardzie”, najnowsza powieść Matthewa Quicka (znanego przede wszystkim z takich utworów jak „Poradnik pozytywnego myślenia” czy „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”) jest książką tak bardzo niezwykłą. Jej magia polega na tym, że – w co może trudno uwierzyć – łączy ona wszystkie powyższe przykładowe opisy „dobrej książki”. A co za tym idzie, staje się powieścią docierającą do dużo większego grona odbiorców, powieścią niemal doskonałą.

Tytułowego bohatera, Leonarda, poznajemy w dniu jego osiemnastych urodzin, kiedy to goli on głowę na łyso, rozdaje swoim przyjaciołom specjalne podarunki, a następnie wyrusza do szkoły, gdzie zamierza zamordować swojego kolegę z klasy – i już sam opis intryguje potencjalnego czytelnika na tyle, żeby sięgnąć po tę pozycję. W połączeniu z urokliwą szatą graficzną, pięknie prezentują się na półce i nazwiskiem „Quick” na okładce, nie potrzebujemy już nic więcej, żeby z uśmiechem na...

Czego oczekuje się od dobrej książki? Gdyby zadać to pytanie czytelnikom, odpowiedzi z pewnością byłyby zróżnicowane, tak jak zróżnicowane są gusta czytelnicze. Jedni szukają książki dla zabicia czasu, najlepiej lekkiej, poprawiającej humor opowiastki (mile widziany romans). Drudzy książki-przygody, pasjonującego fantasy albo dynamicznej powieści przygodowej, czytanej z wypiekami na twarzy. Jeszcze inni lubują się w literaturze bardziej ambitnej, wypełnionej głębokimi refleksjami i filozoficznymi dylematami spędzającymi sen z powiek. I chyba właśnie dlatego „Wybacz mi, Leonardzie”, najnowsza powieść Matthewa Quicka (znanego przede wszystkim z takich utworów jak „Poradnik pozytywnego myślenia” czy „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”) jest książką tak bardzo niezwykłą. Jej magia polega na tym, że – w co może trudno uwierzyć – łączy ona wszystkie powyższe przykładowe opisy „dobrej książki”. A co za tym idzie, staje się powieścią docierającą do dużo większego grona odbiorców, powieścią niemal doskonałą.

Tytułowego bohatera, Leonarda, poznajemy w dniu jego osiemnastych urodzin, kiedy to goli on głowę na łyso, rozdaje swoim przyjaciołom specjalne podarunki, a następnie wyrusza do szkoły, gdzie zamierza zamordować swojego kolegę z klasy – i już sam opis intryguje potencjalnego czytelnika na tyle, żeby sięgnąć po tę pozycję. W połączeniu z urokliwą szatą graficzną, pięknie prezentują się na półce i nazwiskiem „Quick” na okładce, nie potrzebujemy już nic więcej, żeby z uśmiechem na twarzy zatopić się w lekturze. Lekturze, którą zapamiętamy na długo.

Dlaczego nie korzystają z wolności, aby robić rzeczy, które dawałaby im szczęście?

„Wybacz mi, Leonardzie” porywa od pierwszej strony, co może być spowodowane zarówno świetnym stylem pisania Quicka, jak i mocnym początkiem, który spełnia wszystkie swoje role: budzi sympatię do głównego bohatera (a przecież bez tego ani rusz!) i zaciekawia na tyle, żeby sięgnąć dalej. A to „dalej” zaś jest już na tyle pasjonujące, że książki po prostu nie da się odłożyć (potwierdzam z autopsji!). Trzeba przyznać, że nawet gdyby sama fabuła była nudna (a nie jest), wystarczająco ciekawe są i tak urozmaicenia treści: listy z przyszłości, poukrywane w książce i liczne, bardzo długie przypisy, których w książce jest kilkadziesiąt (!).

Powieść porusza najtrudniejsze tematy, jest przepełniona głębokimi przemyśleniami Leonarda i wręcz zmusza do refleksji, będąc przepełniona pięknymi cytatami. Jednocześnie jest napisana bardzo prosto, lekko i przystępnie, chciałoby się powiedzieć, że zbyt prosto i przystępnie, patrząc na tematykę. Nie zmienia to faktu, że przez większość stron przedzieramy się a) w błyskawicznym tempie b) z wypiekami na twarzy c) z łzami w oczach d) z ustami otwartymi na tyle szeroko, że spokojnie wypada z nich szczęka e) szaleńczo bijącym sercem i f) niezdrowym chichotem, czego powodem są przepełnione dowcipem, błyskotliwe dialogi, zamieszczone w książce.

Jedyną rzeczą, która nie pozwala mi nazwać „Wybacz mi, Leonardzie” arcydziełem to zakończenie. Choć spójne i logiczne, było, jak dla mnie zbyt banalne, a wręcz rozczarowujące, zwłaszcza patrząc na poziom, który Matthew Quick pokazał w swojej najnowszej powieści. Mimo mojego całego zachwytu nad tą książką, jej finał jest jak drzazga: nie boli, ale uwiera. Po geniuszu jaki zaprezentował autor moje oczekiwana rosły, spodziewałam się więc raczej szokującego i miażdżącego zakończenia. Niestety na tym polu Quick odrobinę zawiódł.

Bohaterowie. Zazwyczaj (przynajmniej jeżeli chodzi o książki dobre, a „Wybacz mi, Leonardzie” właśnie takową jest) można się nad nimi rozwodzić godzinami, ale to nie ten przypadek. Mimo całego wachlarza postaci drugoplanowych, wszystkie są niewiele wartym, bladym tłem, a to właśnie Leonard Peacock jest tu najważniejszy. Chociaż spędzamy z nim jedynie dwa dni, znamy go lepiej, niż wielu ludzi przez całe swoje życie. Pierwsze miejsce w konkursie na wykreowanie najlepszego głównego bohatera, jeśli taki istnieje, Quick ma w kieszeni.

I na koniec najważniejsze pytanie: dlaczego warto sięgnąć po „Wybacz mi, Leonardzie”? Cóż, może dlatego, że dzięki tej książce nasz światopogląd zostanie wywrócony do góry nogami. Może dlatego, że dzięki niej kilka godzin ucieknie nam przez palce, pozostawiając wiele wzruszeń i uśmiechu. A może po prostu dlatego, że niełatwo jest trafić na naprawdę wartościową książkę. A „Wybacz mi, Leonardzie” właśnie taką jest. 

Weronika Wróblewska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4741)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 885
nadzieja1925 | 2016-04-07
Przeczytana: 06 kwietnia 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Podobno wiele osób próbujących się zabić, do ostatniej chwili chce, aby ktoś je uratował.
Zaczęłam przeglądać portale internetowe i w ostatnich latach liczba samobójców niebywale wzrosła. Najczęstsze powody? Szkoła, rodzina, znajomi, a dokładnie ich brak i trudne sytuacje. W tej książce właśnie o tym jest mówione.

Leonardo jest głównym bohaterem tej książki. Ma problem z komunikowaniem się z kolegami, kłopoty rodzinne, spychany w jak najdalszy kąt...
W dzień 18 urodzin, gdy wszyscy jak zawsze o nim zapominają i tym samym o tej ważnej okazji, wyjmuje hitlerowski pistolet po dziadku, goli głowę i z myślą o zabiciu największego wroga wkracza na teren szkoły. Jednakże najpierw musi się pożegnać i... rozdać prezenty.

Niezliczone przypisy z notkami od Leonarda, przygnębiająca tematyka, tajemniczy chłopak, którego wszyscy nazywają „innym”. Sam zdecyduj, czy masz ochotę po to sięgnąć.
Trudny temat, jednakże na początku przedstawienie go bardzo mi nie odpowiadało. Przy ostatnich...

książek: 395
Arlet | 2016-05-02
Przeczytana: 02 maja 2016

Quick zdecydowanie odcina się od jakże częstych w literaturze młodzieżowej błahych historyjek o niczym. Przedstawia temat trudny i niezwykle zawiły. Robi to w sposób prosty, surowy, realistyczny aż do bólu.
Prześwietla i obnaża ludzkie uczucia, pokazuje jak jedno wydarzenie może efektem domina zmienić cały nasz w miarę uporządkowany świat i koniec końców doprowadzić na skraj przepaści.
Ile jest w stanie wytrzymać człowiek (w tym przypadku nastolatek wkraczający w dorosłość)?
Leonard decyduje się na ostateczny krok. Dzień swoich osiemnastych urodzin planuje co do minuty. Goli głowę, wkłada kapelusz a'la Bogart, szykuje prezenty dla swoich "bliskich" i co najważniejsze zabiera do szkoły rewolwer. Prawdziwe rozliczenie się z przeszłością i teraźniejszością, ukaranie winnego...wszystko po to, by odnaleźć upragniony spokój i pustkę.
Chłopak nosi na ramionach ogromny ciężar, a w duszy skrywa bolesną tajemnicę. Czy znajdzie się ktoś kto wyrwie go ze szponów cierpienia?
Mocna lektura,...

książek: 532
Karol | 2016-10-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 października 2016

Bez dwóch zdań ta książka to mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o moje dotychczasowe spotkania z Quickiem.

Zacznę od tego co podobało mi się najbardziej - realizm. Nie wiem czy też to zauważyliście, ale czytając poprzednie pozycje widać że autor stara się nas nastawić bardzo pozytywnie do świata. Pomimo problemów wszystko w końcu się układa, ze wszystkiego można wyjść obroną ręką etc. etc. I oczywiście chłoniemy ten przekaz, jesteśmy uśmiechnięci, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się ten głosik "prawdziwe życie tak nie wygląda".

I chyba sam autor zdał sobie z tego sprawę bo po dwóch bardzo pozytywnych, optymistycznych pozycjach tym razem serwuje nam coś zupełnie innego. Leonard nie lubi życia, nie przepada za otaczającymi go ludźmi i ma zwyczajnie ochotę z tym wszystkim skończyć. Nie widzi dla siebie ratunku, ma po prostu ochotę rozliczyć kilka starych długów i strzelić sobie w głowę. To brzmi jak prawdziwa historia. Czytając to mam świadomość że coś takiego może się zdarzyć...

książek: 1542
PaniKa | 2014-11-06

„Ludzie płacą za to, co robią, a w jeszcze większym stopniu za to, czym się stali. A płacą za to w bardzo prosty sposób - pozostałym życiem.” *str. 302

Wstyd się przyznać że choć o autorze wiele słyszałam, to jednak jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać żadnej z jego powieści. W końcu nadszedł moment żeby poznać Matthew Quicka i jego literacki światek. Wybór padł na „Wybacz mi, Leonardzie”. Zielona okładka i niepozorne obrazki mogą być mylące. Nie dajcie się zwieść pozorom, to co znajdziecie w środku przekroczy wasze najśmielsze oczekiwania! Wgniecie was w fotel i na długo pozostawi ślad w waszej głowie.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem powieści jest tytułowy Leonard. Jego matka wyjechała i zostawiła go samego sobie, na domiar złego chłopak nie posiada żadnych przyjaciół z którymi mógłby spędzać czas. Jest inny. Wyobcowany, zamknięty w sobie, ale niesamowicie inteligentny. Posiada zupełnie inny punkt widzenia niż jego rówieśnicy. Wyjątkowo dojrzały jak na swój wiek...

książek: 1943

"Mam poczucie, że się popsułem, że tam w środku wszystko przestało do siebie pasować. Jakby na świecie zaczęło brakować dla mnie miejsca."

Leonard nie chce już dłużej żyć. Ani jednego dnia dłużej... Obcina włosy, szykuje prezenty dla osób, które na to zasłużyły, a do plecaka zabiera nazistowski pistolet. Nie zamierza jednak odejść z tego świata sam...

W którym momencie nasza egzystencja staje się nie do zniesienia na tyle, że postanawiamy się wycofać, zrezygnować z niej? Kiedy ból, poczucie krzywdy, osamotnienie lub jakieś traumatyczne wydarzenie, którego nie umiemy zapomnieć - wygrywają z chęcią życia? Z nadzieją, że może jednak czeka nas coś dobrego?

Rzadko zdarza mi się, by jakaś książka aż tak bardzo mnie rozstroiła... Mokre oczy, ściskanie w gardle i zamęt w duszy to efekt tej niesamowitej, cudownej opowieści. Jednej z najwspanialszych, jakie kiedykolwiek czytałam. Wszystko w niej jest doskonałe.

Autor stworzył postać Leonarda w taki sposób, że stał mi się wyjątkowo...

książek: 946
lacerta | 2015-09-16
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2015
Przeczytana: 13 września 2015

Matthew Quick jakoś dziwnie kusił mnie swoimi książkami. Po wielu zachwytach nad "Wybacz mi, Leonardzie" postanowiłam sięgnąć właśnie po tę pozycję. Powieść okazała się niesamowita. Jestem całkowicie oczarowana stylem autora i jego nieprzewidywalnością.
Spodobały mi się przypisy Leonarda - były ładnie wkomponowane i interesujące, chociaż niektóre zbyt długie, co niestety odciągało uwagę od "prawdziwej" treści i fabuły.

Wśród wielu pochlebnych opinii bardzo wyraźna była sympatia do głównego bohatera, której absolutnie nie mogłam zrozumieć i w sumie do tej pory nie do końca ją pojmuję. Leonard drażnił mnie swoim poczuciem wyższości i przekonaniem, że otaczają go sami durnie. Pomimo inteligencji i spostrzegawczości, miałam wrażenie, że wydaje mu się, że jedynie on ma monopol na trafne opinie i spostrzeżenia. W szkole nieustannie emanował poczuciem wyższości i okazywał to naokoło. Jakby pistolet ukryty w plecaku dawał mu władzę nad wszystkim.
Dopiero gdy autor odsłania karty zdołałam...

książek: 1660
Mikael95 | 2016-07-20
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: lipiec 2016

Leonard Peacock właśnie kończy 18 lat. Szykuje cztery paczki, w środku jest m.in. pistolet, którym planuje zabić szkolnego kolegę, a następnie popełnić samobójstwo w dniu swoich urodzin. Pozostałe paczki zamierza wcześniej rozdać najbliższym osobom.

Przyznaję, że opis książki zaciekawił mnie i przy niedawnej wizycie w bibliotece postanowiłem wypożyczyć tę książkę. Plan wyjścia ciekawy, listy z przyszłości także były interesującym zabiegiem, niestety całą przyjemność z czytania książki zabiera irytujący główny bohater. Opinie czytelników zamieszczone na samym początku powieści wskazywały na niezwykłą osobowość, buntownika, wrażliwego indywidualistę, z którym czytelnik będzie musiał się utożsamić. Ja niestety nie poczułem takiej więzi z Leonardem, nie chciałbym być niemiłym, by nie powiedzieć wręcz chamskim facetem, wywyższającym się nad innymi niemyślącymi tak jak on (jak to Leonard miło określał - überdurniami). Leonard swobodnie w chwilach, kiedy wskazuje na swoją tolerancję i...

książek: 237
corgi | 2016-08-08

"Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko."

Leonard Peackock nie jest zwyczajnym nastolatkiem. Ucieka z zajęć by oglądać z sąsiadem filmy z Bogartem albo obserwować ludzi jeżdżących metrem. Wnioski z prowadzonych obserwacji nie napawają go optymizmem. Do tego Leonard nosi w sobie bolesną tajemnicę. Dlatego też w dniu kiedy kończy 18 lat postanawia zabić jednego z kolegów ze szkoły oraz popełnić samobójstwo. Obcina włosy, zakłada kapelusz Bogarta, do plecaka pakuje pistolet dziadka i prezenty, które chce podarować kilku najbliższym osobom.

Większość samobójców tak naprawdę nie chce się zabić. Chce żeby ktoś ich zauważył, pomógł, wyciągnął pomocną dłoń. Zarówno przygotowania jak i samobójstwo są wołaniem o pomoc. Leonard udaje obojętność, a tak naprawdę jest kolejnym zagubionym dzieciakiem, który pragnie wsparcia.

książek: 1460
Mel | 2015-03-03
Przeczytana: 03 marca 2015

To moja druga książka Matthew Quick'a i po raz kolejny się wzruszyłam. Podobnie jak przy czytaniu "Poradnika pozytywnego myślenia", tak i tu, raz się śmiałam, raz łezka poleciała ;) Tym razem opowieść skierowana do młodzieży. Opowiada o osiemnastoletnim Leonardzie, który postanawia zrobić "Pif-paf!" Skąd takie postanowienie i co nim kieruje? Wszystkiego dowiadujemy się krok, po kroku. Sam Leonard zdradzi nam swoje myśli i uczucia. Opowieść niesie za sobą przesłanie. Wszystko napisane w dobrym stylu, tak charakterystycznym dla tego autora.

książek: 399
agatrzes | 2014-09-24
Na półkach: Przeczytane

Matthew Quick podbił moje serce powieścią „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”, która była dla mnie nie tylko miłym zaskoczeniem, ale też dostarczyła mi dużej dawki emocji i wrażeń. Sięgając po „Wybacz mi, Leonardzie” byłam pewna, że i tym razem autor mnie nie zawiedzie, lecz nie przypuszczałam, że książka w tak dużym stopniu przewyższy swoją poprzedniczkę.

Głównym bohaterem powieści jest Leonard, którego poznajemy w dniu osiemnastych urodzin. Ten dzień młodzieniec rozpoczyna w bardzo nietypowy sposób – goląc głowę i przygotowując prezenty dla najbliższych mu osób. I choć nie ma ich wielu, każdy prezent jest przemyślany i idealnie dopasowany do odbiorcy. Jednak najbardziej spektakularny podarunek ma dla byłego przyjaciela – Ashera, którym postanawia wyrazić mu podziękowania i wdzięczność za wszystko to, co kumpel dla niego uczynił. I choć już samo rozdawanie upominków przez jubilata wzbudza zdziwienie, to okazuje się, że to tylko część urodzinowej ceremonii jaką sam dla siebie...

zobacz kolejne z 4731 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Świąteczna moc konkursów na LC

Aby wprawić Was w świąteczny nastrój, przygotowaliśmy cztery konkursy, w których są do wygrania pakiety książek. Zadania przygotowaliśmy prawdziwie bożonarodzeniowe. Zapraszamy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd