Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Turkusowe szale

Wydawnictwo: Bellona
7,3 (199 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
24
8
63
7
53
6
29
5
7
4
4
3
5
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788311133327
liczba stron
524
język
polski
dodała
Patrycja

Polskie lotnictwo na Zachodzie to nie tylko Dywizjon 303. "Turkusowe szale" to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się na rzeczywistych wspomnieniach, dokumentach, oraz wydarzeniach związanych z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim „Lwowskich Puchaczy”. Polacy patrolują brytyjskie niebo po zmroku, za dnia zmagając się z szeregiem problemów – aklimatyzacją pośród "herbaciarzy", przestarzałymi...

Polskie lotnictwo na Zachodzie to nie tylko Dywizjon 303.
"Turkusowe szale" to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się na rzeczywistych wspomnieniach, dokumentach, oraz wydarzeniach związanych z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim „Lwowskich Puchaczy”.

Polacy patrolują brytyjskie niebo po zmroku, za dnia zmagając się z szeregiem problemów – aklimatyzacją pośród "herbaciarzy", przestarzałymi samolotami, brakiem zaufania i… barierami językowymi utrudniającymi podrywanie Brytyjek w rozlicznych pubach. Ich maszyny nazywane są latającymi trumnami, ale mimo to Polacy niczego nie pragną bardziej, niż wzbić się w przestworza i zetrzeć z wrogiem.
RAF jednak nie pali się do tego, by dać im szansę. Podczas gdy koledzy strącają niemieckie messerschmitty i dorniery, Lwowskie Puchacze siedzą bezczynnie, zaś ich szeregi topnieją.
Do czasu…

Jeden z Polaków bierze sprawy w swoje ręce, a niedługo potem dywizjon zostaje rzucony w wir walki. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że w szeregach Trzysta Siódmego ukrywa się szpieg…

 

źródło opisu: www.ksiegarnia.bellona.pl

źródło okładki: www.ksiegarnia.bellona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1294
Zapiskispodpoduszki | 2014-12-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2014

Każdy z nas zna dzieje Dywizjonu 303, osławionej formacji dzielnych polskich lotników, jednej z najlepszych jednostek myśliwskich II wojny światowej. A jeśli nie zna, to zapewne, gdy słyszy tą nazwę, ma przynajmniej ogólne skojarzenia, typu: II wojna światowa, bitwa o Anglię, odważni polscy piloci, szkarłatne szaliki, "Rafałki" i oczywiście powieść Arkadego Fiedlera. Jednak nie była to jedyna eskadra, która zdobyła sławę podczas walk II wojny światowej i nie jedyna w której walczyli Polacy. Był jeszcze, np. Dywizjon 307, tzw. "Lwowskie Puchacze", jedyna nocna jednostka w Wielkiej Brytanii w okresie II wojny światowej. Dywizjon ów został sformowany 24 sierpnia 1940 r. w Blackpool, a w jego skład weszli piloci z 5 i 6 pułku lotniczego. Jednostkę często przenoszono z miejsca miejsce, wciąż przydzielając lotnikom nowe zadania. Załogi latały na samolotach typu Boulton "Defiant", "Beaufighter'ach" Mk-II i Mk-V oraz "Mosquito'ach" Mk-II, Mk-VI, Mk-XII i Mk-XIII. Formacja miała za zadanie, m.in. obronę całej południowo-zachodniej Anglii oraz południowej Walii, patrolowanie wód Kanału La Manche, wykonywanie lotów nad Niemcami, Belgią, Francją, Islandią, czy nad Norwegią. Kilka załóg Dywizjonu 307 osłaniało również desant pod Arnhem, pierwszy etap operacji Market Garden, przeprowadzonej we wrześniu 1944 r. na terytorium Holandii. Ogółem Dywizjon 307 wykonał 3879 lotów bojowych i zestrzelił oraz uszkodził nie tylko kilkadziesiąt samolotów nieprzyjaciela, ale także zniszczył wiele innych celów typu: lokomotywy, pociągi, łodzie, stacje, budynki. Jednostka została rozwiązana 2 stycznia 1947 roku. I to właśnie to ta formacja i jej członkowie stali się kanwą dla "Turkusowych szali" Remigiusza Mroza.

Jest rok 1940. Rozgoryczeni swoją bezużytecznością i znudzeni kolejnymi wykładami, polscy piloci nareszcie zaczynają postrzegać swoją przyszłość w lotnictwie brytyjskim w jaśniejszych barwach i dostrzegają dla siebie możliwość czynnego udziału w walkach z Niemcami. Do życia zostaje powołany Dywizjon 307, którego znakiem rozpoznawczym staje się sowa o zielonych oczach i turkusowe szaliki, noszone przez jego członków. Ku rozczarowaniu lotników formacja nie zostaje od razu rzucona do walki z wrogiem, lecz przechodzi kolejne szkolenia i ćwiczenia. Sprzęt na którym mają latać załogi jest przestarzały, a współpraca z Brytyjczykami nie układa się najlepiej. Na dodatek w szeregach dywizjonu zaszył się szpieg, którego wykrycie ma decydujące znaczenie dla bezpieczeństwa i życia żołnierzy.

Główni bohaterowie powieści Mroza - Feliks Essker, czyli "Lucky", oraz Leon Merowski zwany "Merowingiem - to postaci pełnokrwiste i wyraziste. Zresztą również pozostałe charaktery zaludniające powieść "Turkusowe szale" wydają się być wyjęte żywcem z realnego świata i podsłuchane oraz podejrzane przez pisarza. Remigiusz Mróz doskonale raz jeszcze uczynił ze swoich bohaterów postaci bardzo realistyczne, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej zrozumieć ich postępowanie, ich decyzje. Piloci nie przebierają w słowach i środkach, gdy chodzi o obronę ojczyzny i ich macierzystej jednostki, ale też wdają się w bijatyki z Anglikami (szczególnie chętnie z jednym z nich), niektórzy nie wylewają za kołnierz. Mróz odmitologizował bohaterów wojennych, lecz w żadnym wypadku nie pozbawił ich odwagi i patriotyzmu, nie umniejszył im. Sprawił za to, że czytając o chłopakach z 307 dywizjonu, czytelnik jeszcze mocniej docenia prawdziwych pilotów walczących w przeróżnych dywizjonach w trakcie II wojny światowej, z jeszcze większym szacunkiem patrzy na ich dokonania.

"Turkusowe szale", podobnie zresztą, jak oba tomy "Parabellum", nie są w żadnym wypadku typową literaturą wojenną, czy historyczną, lecz raczej powieścią sensacyjną, osadzoną w latach II wojny światowej, której realia pisarz oddał całkiem dobrze. Zarówno bohaterowie, jak i wiele z wydarzeń opisanych przez Remigiusz Mroza to fikcja. W powieści znajdziecie ciekawych bohaterów i wciągającą fabułę, choć na wartką akcję z powietrznymi walkami raczej nie liczcie. Te ostatnie, co prawda pojawiają się na kartach publikacji, jednak ja czułam lekki niedosyt pod tym względem i przyznam, że wolałabym poczytać więcej o chłopakach z 307 i ich ryczących maszynach, o szalonych manewrach, zapierających dech w piersi i pościgach samolotowych za wrogiem. A, jak już jestem przy marudzeniu, to wspomnę jeszcze o pewnej rzeczy, która niezbyt przypadła mi do gustu w "Turkusowych szalach". Otóż w książce pojawia się wątek miłosny, który do mnie nie przemawia. Nie żebym nie wierzyła, że ktokolwiek miał czas i ochotę na miłość w trakcie wojny. Rzecz w tym, że odniosłam wrażenie, że został on dołączony do powieści na siłę, by podtrzymać mit o tym, jak to polscy żołnierze podbijali serca niewiast w Wielkiej Brytanii. Dla mnie wątek ten jest pozbawiony zupełnie emocji, nie przekonuje mnie, lecz jest na tyle zgrabnie napisany, że nie zakłócał mi czytania.

Mimo osadzenia akcji w środowisku pilotów wojskowych czytelnik nie musi obawiać się terminologii lotniczej, której w książce jest tylko tyle, by opowiadana historia była wiarygodna, lecz równocześnie także, by była zrozumiała dla laika. Język powieści jest lekki i prosty, powiedziałabym, że przesiąknięty specyficznym, nieco sarkastycznym poczuciem humoru, co sprawiło, że lektura "Turkusowych szali" była dla mnie bardzo przyjemna.

Na blogu: http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/2014/12/turkusowe-szale-remigiusz-mroz.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Inni ludzie

Jak uwielbiam Masłowską i stoję po tej części globu, która mówi: Masłowską się kocha albo...kocha, tak "Inni ludzie" to jednak dla mnie czas...

zgłoś błąd zgłoś błąd