Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości

Tłumaczenie: Justyn Hunia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
8,29 (374 ocen i 69 opinii) Zobacz oceny
10
76
9
96
8
113
7
58
6
20
5
5
4
3
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sapiens: A Brief History of Humankind
data wydania
ISBN
9788377056271
liczba stron
528
język
polski
dodał
kwiatuszke

Multidyscyplinarna, przekrojowa książka popularnonaukowa obejmująca historię ludzkości od wyewoluowania gatunku homo sapiens w plejstoceńskiej Wschodniej Afryce aż po multitechnologiczną rewolucję XXI wieku. Około 100 tysięcy lat temu homo sapiens było nic nieznaczącym zwierzęciem żyjącym gdzieś na skraju Afryki. Nasi przodkowie dzielili planetę z przynajmniej pięcioma innymi gatunkami...

Multidyscyplinarna, przekrojowa książka popularnonaukowa obejmująca historię ludzkości od wyewoluowania gatunku homo sapiens w plejstoceńskiej Wschodniej Afryce aż po multitechnologiczną rewolucję XXI wieku.

Około 100 tysięcy lat temu homo sapiens było nic nieznaczącym zwierzęciem żyjącym gdzieś na skraju Afryki. Nasi przodkowie dzielili planetę z przynajmniej pięcioma innymi gatunkami ludzkimi, a ich rola w ekosystemie była nie większa niż goryli, świetlików czy meduz. Jednak około 70 tysięcy lat temu nastąpiła dziwna transformacja w umyśle homo sapiens, w wyniku której stał się on panem całej planety – a zarazem jej postrachem.

Książka odpowiada na pytania: w jaki sposób homo sapiens podbił planetę? Co się stało z pozostałymi gatunkami ludzkimi? Kiedy i po co pojawiły się pieniądze i religia? Czy kapitalizm jest religią? Dlaczego staliśmy się tacy grubi? Jakie są szanse, że homo sapiens nadal będzie istniał za setki lat?

 

źródło opisu: www.wydawnictwo.pwn.pl

źródło okładki: www.wydawnictwo.pwn.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 266
IsaBelle | 2017-05-02
Na półkach: Przeczytane

Doktorze Harari!
Na początku chciałabym nadmienić, że jestem w trakcie czytania pańskiego dzieła. Mniej więcej jestem na 30-tym % książki i nie ukrywam, że nie mogę doczekać się doczytania jej do końca. Co zapewne zrobię i to niebawem, ale nie dlatego że jest nudna czy bzdurna. Wręcz przeciwnie. Pana refleksje wzbudziły we mnie równie ogromne refleksje - co prawda zgoła ODMIENNE. Stąd ośmieliłam się na ich uzewnętrznienie - teraz, nie czekając końca, którego tak naprawdę się domyślam. Te pierwsze 30% pozwoliło mi na zbudowanie pana wizerunku jako naukowca. I jest coś co nie daje mi spokoju w tym wizerunku. Pojęcie nauka, naukowy.
Otóż, Doktorze Harari, zapewne doskonale zna pan pojęcie nauki, jest pan człowiekiem inteligentnym i uczonym, pisze pan jasno, fajnie i przystępnie, nie zalewa pan odbiorcy enigmatycznym słownictwem, czy pojęciami uchwytnymi tylko dla wielkich intelektualistów - i to podoba mi się bardzo. Dość wyczerpującą definicję nauki można znaleźć na wikipedii więc nie będę jej przytaczała bo nie ma na to ani miejsca ani czasu. W rozdziale "Historia jest niesprawiedliwa" napisał Pan coś co wzbudziło we mnie mieszane uczucia, uczucia dotyczące naukowego podejścia do rozpatrywanego tematu. I tu się zatrzymuje, bo rozczarował mnie pan pustką, którą pan rozsiał w człowieku. Od tego rozdziału otworzył pan przed człowiekiem bramy pustki duchowej i obfitości w instynkt jedz-i rozmnażaj się. A wszystko co jest ponad "to" określa pan mianem "plotki i wyobrażenia". Panie Doktorze Harari, czy nauka która nie podchodzi do tematu ze wszystkich jego aspektów jest nadal nauką czy spekulacją i wierzeniami? Bo w ten sposób podchodzi pan do tematu wiary - nie ważne w co, czy kogo, w kamień, słońce, byt wyższy, czy niższy itd. Z góry pan traktuje, że wiara jest czymś mitycznym, wyobrażonym, nieprawdziwym, plotkarskim - czyli złym i destrukcyjnym. I co najgorsze i najbardziej mnie boli, właśnie swoje przekonania chowa pan za parasolem nauki - czy to nie jest przypadkiem hipokryzja ? Ja wiem, że nauka i religia to dwa odwieczne wrogie sobie elementy, dlatego ja przestaje słuchać tych, którzy uważają że jedno wyklucza drugie. Że nauka wyklucza wiarę, a wiara naukę. Czy nauka o stworzeniu świata i człowieka nie jest przypadkiem bardziej podobna do wiary niż nauki? Ile razy naukowcy stawiali hipotezy odnośnie powstania tych dwóch bytów i przebiegu ich dziejów ? Co roku odkrywane są nowe artefakty i znaleziska, które wyraźnie przeczą wcześniejszym tezom - a mimo wszystko nazywane są nauką, czyż tak nie jest doktorze ? To że datuje się początek człowieka na ok 2mln lat wstecz, wcale nie dowodzi temu że faktycznie tak było, to dowodzi tylko temu, że najstarsze szczątki ludzkie jakie odnaleziono pochodzą z tego okresu, o ile uznamy że zastosowana metoda badania była naukowo prawdziwa. Kto wie czy jutro świat nie zadziwi kolejne odnalezisko, które zmieni cały dotychczasowy pogląd. Doktorze Harari, to, że człowiek być może jest wytworem tylko i wyłącznie ewolucji to tylko jedna z możliwych tez dziejowych. Nauka nie udowodniła, że tak jest na pewno i basta - odkryto tylko szczątki z różnych okresów czasowych, porównano i wysnuto na ich podstawie wnioski. A co z tym czego jeszcze nie odkryto? Cała dotychczasowa historia świata i ludzkości opiera się na tezach i prawdopodobieństwach. Nie ma jednoznacznych dowodów, a nadal istnieje mnóstwo nierozwiązanych kwestii, które wzajemnie się wykluczają? A nawet wśród samych naukowców nie ma jedności co do tego.
Ale pan wierzy w to co pisze, wierzy pan w te tezy i prawdopodobieństwa, i to nadaje sens - w pana pojęciu - plotkom i wyobrażeniom, które doprowadziły świat do ekologicznej zagłady. Ja się zgadzam, że zagłada nastąpiła. Zgadzam się, że nastąpiła pod wpływem jakichś przekonań, a jest ich mnóstwo, ale nie zgadzam się aby wszystkie te "wiary" wrzucać do jednego wora, co pan dokładnie robi. Widzi pan wiarę tylko w jednym wymiarze - wymiarze zła i destrukcji. I to jest kompletna bzdura. I może właśnie takie pojmowanie świata nie pozwala na uzyskanie całościowego obrazu. Przykład, napisał pan że pomiędzy 70tys-40tys lat wstecz nastąpiła rewolucja poznawcza, nagła przepaść umysłowa pomiędzy człowiekiem pradawnym a człowiekiem współczesnym. Wielki skok umysłowy. Przez 2 mln lat, a już szczególnie 150tys lat wstecz człowiek żył sobie spokojnie swoim nic wyróżniającym się spośród innych zwierząt życiem, znajdował się po środku piramidy żywieniowej, aż tu nagle ni stąd ni zowąd, przeskakuje na samą jej górę, zostaje ogłoszony królem zwierząt, i sieje grozę wszystkiemu co żywe. Przecież nic się nie zmieniło istotne, tymczasem zachowanie człowieka tak - i to ogromnie. Człowieka COŚ zmieniło, nauka nie wie, ewentualnie spekuluje. Bo z naukowego punktu widzenia, gdzie ewolucja trwa miliony lat, a zmiana która następuje po zaledwie 150 tys lat ... no właśnie czym jest?
Panie doktorze temat niezmiernie ciekawy a i niestety rozległy. A że ręce nie nadążają nad myślami, to i tak obawiam się, że suma sumarum coś pominęłam, albo z "naukowego" pkt widzenia pokręciłam. Z góry przepraszam. Ale chciałabym jeszcze jedną drobną rzecz wnieść do tematu. Napisał pan, że po wielkim przejściu człowiek oprócz instynktu zjedz-i rozmnażaj się nabył (pisząc bardzo kolokwialnie) dwie istotne umiejętności: plotkowania i wyobrażania. I to było kamieniem węgielnym cywilizacji ludzkości. Zdążył pan przekląć człowieka zanim jeszcze go dobrze pan poznał. Wyobrażenie i plotka. Ślepy i kulawy. I gdzieś tam w głębi poniekąd ma to sens, ale strasznie niefortunnie pan to ujął. Bo zabrakło jednego ale to bardzo istotnego elementu w tym zbiorze. Pochodzenia. Przecież nie spadła z nieba jak grom, czy mogła wyewoluować, ale z czego i jak ? A mimo to gdzieś jest początek tego wszystkiego i nie mam na myśli religii, bo religie to właśnie to o czym pan pisze: plotka i wyobrażenia, twór ludzkiego pojmowania obecnej sytuacji. Mam na myśli COŚ czego człowiek nie jest w stanie ogarnąć swoim umysłem, bo nie potrafi tego rozsądnie wytłumaczyć. To w jaki sposób funkcjonuje kosmos, jak wszystko idealnie się dopasowuje, i wypełnia, działa jak w zegarku. To jak księżyc, słońce i ziemia pozostają w kooperacji dla utrzymania życia na ziemi, to w jakiej harmonii liczbowej znajdują się między sobą - a matematyka nie kłamie, a jej wyniki zapierają dech w piersiach. A jak sam człowiek funkcjonuje, te wszystkie organy wzajemnie się podtrzymujące i wprowadzające jednostkę do życia - idealna maszyna. Czy da się to logicznie pojąć? Skąd to się wzięło, jak ? Co to jest? Siła wyższa, obca zaawansowana cywilizacja? A przecież współczesna fizyka kwantowa udowodniła istnienie najprościej mówiąc "siły wyższej", nie nazwała go po imieniu, ale przecież nie o nazwę chodzi ale o istotę, a tą istotą jest ... być może coś bardziej prostszego niż nam się wydaje,a sama odpowiedź znajduje się w nas, tylko że jesteśmy gatunkiem tak zapatrzonym w siebie, że nie słyszymy SŁOWA, które do nas przemawia i które w rzeczy samej jest w nas. I błagam pana niech pan nie obdziera ludzkości z godności duchowej, bo posługuje się pan dokładnie tą samą wiarą, którą pan poddaje ocenie w książce, odmawiając jej prawa do obrony. Sam pan napisał, cytuję: "materia i energia zaczęły spajać się w złożone struktury, zwane atomami, które następnie związały się w cząsteczki..." - a te znowu w duże struktury zwane organizmami itd. I taka jest pana wiara w powstanie świata i człowieka. Czy pana wersja powstania świata jest bardziej realistyczna od wierzeń hinduskiego narodzenia człowieka? Czy człowiek powstał z gliny, czy z innych części, czy z atomów, nadal brzmi to mocno surrealistycznie, nieprawdaż? Czemu te wszystkie wierzenia o powstaniu człowieka są mimo wszystko takie podobne? Zmienia się jedynie treść i szczegóły. Zamysł jest ten sam. U Hindusów człowiek został ulepiony z części istoty pierwotnej - wg pana z energii? A może ta hinduska istota pierwotna była właśnie tą energią, tylko człowiek w swej ograniczoności poznawczej nie potrafił jej dobrze zakwalifikować? A skąd się wzięła energia panie doktorze? Gdzie jest jej początek? Może dowiem się podczas dalszego czytania pana lektury, pozdrawiam
A na początku było SŁOWO

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bracia Karamazow

Bracia Karamazow są na pewno trudniejsi w odbiorze niż najsłynniejsze dzieło Dostojewskiego, Zbrodnia i Kara. Sama historia jest dość przejrzysta,ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd