Spojrzę ja w okno

Cykl: Trylogia złodziejska (tom 2)
Wydawnictwo: LTW
7,53 (30 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
9
7
11
6
1
5
0
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375650662
liczba stron
160
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Drugi tom trylogii, której akcja rozgrywa się w Mińsku Litewskim od wiosny 1918 do lata 1919 roku. Powieść ta opisuje życie codzienne mińskiego półświatka. Jak autor pisał we wstępie do książki: Bohater powieści, Aleksander Baran, to postać autentyczna. Pochodził z Wilna i takie miał nazwisko. został rzeczywiście rozstrzelany latem 1919 roku w Mińsku na Komarówce. Meliny, złodziejesą...

Drugi tom trylogii, której akcja rozgrywa się w Mińsku Litewskim od wiosny 1918 do lata 1919 roku. Powieść ta opisuje życie codzienne mińskiego półświatka. Jak autor pisał we wstępie do książki: Bohater powieści, Aleksander Baran, to postać autentyczna. Pochodził z Wilna i takie miał nazwisko. został rzeczywiście rozstrzelany latem 1919 roku w Mińsku na Komarówce. Meliny, złodziejesą przeważnie autentyczni. Przygody w 50% rzeczywiste. Jest tam sporo fantazji, lecz nie ma nic z próżni. Wszystko powstało z czegoś, co przeżyłem w więzieniach lub na wolności.

 

źródło opisu: Wydawnictwo LTW,

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 271
grzech-pierworodny | 2011-11-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Tak jak miałem nadzieję, akcja drugiej części rozwinęła się zasadniczo. Pierwszy tom czyli „Jabłuszko” był wstępem do głównej historii o półświatku przestępczym Mińska Litewskiego. W tej części, starzy bohaterowie wracają i dopiero tutaj mamy możliwość zapoznać się z tajnikami pracy włamywacza. Z tych książek, czyli już drugiej w kolejności, przebija wielka sympatia autora do przestępców i złodziei. Już wcześniej wspominałem, że autor osobiście uczestniczył w niektórych wydarzeniach, więc poznał środowisko przestępcze od podszewki. Nie ukrywa także, iż ta specyficzna grupa społeczna, rządzi się swoimi prawami i niejednokrotnie sposób ich postępowania jest godny podziwu. Według autora.<br />
<br />
Oddam na chwilę głoś Sergiuszowi Piaseckiemu:<br />
<br />
„Miałem wielokrotnie możność porównania etyki i praw złodziejów zawodowych z tymi kategoriami pojęć ludzi „mechanicznie” uczciwych. Nie pozory i formę a treść tych słów. Porównania wypadły fatalnie dla ludzi uczciwych. Złodziej, którego los rzucił na poniewierkę, który idzie ze swym krzyżem po tej ścieżce, którą mu wytyczyły nasze prawa, pozbawienie praw i pogarda, jeśli ma charakter, wolę i serce, jest Człowiekiem …skrzywdzonym. Natomiast człowiek uczciwy, który przy próbie okaże się brudną szmatą, zdrajcą, tchórzem – jest tylko dlatego „uczciwy”, że nie było próby i probomierza…”<br />
<br />
Prawda, że mocne słowa? Ale czyż nie ma autor trochę racji? <br />
<br />
Piasecki wysuwa na pierwszy plan cechę złodzieja, którą i ja uważam, za „szlachetną”. Mianowicie zasady. Ten kodeks etyczny, którym niewątpliwie jest, obrazuje złodzieja, jako człowieka, który żyje według ściśle określonych wskazówek, stworzonych na przestrzeni wielu lat i doświadczeń. Przeciwnicy tej tezy powiedzą pewnie, że złodziej musi trzymać się złodzieja i pilnować wspólnie swoich tajemnic, gdyż jest poza nawiasem społeczeństwa a normalny obywatel załatwił by sprawę jednym donosem na policję. Zgadzam się, racja. Ale z drugiej strony, czy życie według ustalonych zasad jest czymś złym? I dlaczego obecnie, jeden drugiemu podstawiamy nogę w momencie, kiedy pierwszemu z nas, się lepiej powodzi. My ludzie uczciwi?!<br />
<br />
Zasady, ustalone i wprowadzone w życie, dają poczucie stabilizacji, ciągłości i porządku.<br />
<br />
Są fundamentem, na którym opieramy swoje działania i decyzje. Wszystko dobrze funkcjonuje do momentu, kiedy jeden z trybów zawodzi. W sytuacji gdy druga osoba łamie dane słowo honoru, burzy się nasz dotychczasowy ład.<br />
<br />
Takie zdarzenia w środowisku złodziejskim były zredukowane do minimum. Ci wyrzutkowie społeczeństwa, mieli swoje sądy, tak zwane dintojry, na których rozstrzygali sporne kwestie. Zdarzało się, iż sędziowie wydawali najsroższe wyroki i je skutecznie wykonywali. <br />
<br />
Pozostawiając kwestie moralne na boku i wracając do książki, chciałbym wyjaśnić jedną kwestię, iż w żaden sposób nie gloryfikuję kradzieży i złodzieja. Nie to jest moim zamiarem. Jedyne co chciałbym przekazać na podstawie recenzji tej ksiązki, to to, iż naszemu społeczeństwu, brak jest zasad i wartości. A brakuje aż tyle i tylko tyle.<br />
<br />
Do końca Trylogii pozostał mi już tylko jeden tom. W części którą obecnie opisuję są dwa wyróżniające się fragmenty. Pierwszy to impreza urodzinowa u Kaśki „Złotej Trąby”, której zdradzając finał, skończy się nie gorzej niż bijatyka w amerykańskim saloonie. Z przygrywającym muzykantem włącznie. <br />
<br />
Drugi to natomiast próba ucieczki bohaterów z więzienia.<br />
<br />
Te dwa wątki szczególnie polecam. Ja czytałem je z, przysłowiowymi, wypiekami na twarzy.<br />
<br />
Kończąc już, chciałbym zwrócić uwagę, na historię psa Miłego, który czasami pojawia się na kartach powieści. Cytując jednego, rodzimego rapera, którego imienia nie pamiętam, jak czyta się o Miłym to „serce klęka”. <br />
<br />
Pozostaje także nierozwiązana kwestia związku Pawci z Olkiem Baranem. Paulinka, po aresztowaniu kochanka, nie interesuje się nim wcale. My jako czytelnicy wiemy o jej podłym charakterze, podświadomie wie też o tym Olek. Na tą chwilę jednak głos serca jest silniejszy od głosu rozumu.<br />
<br />
Gorąco polecam.<br />

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew Olimpu

Będę pisać o moim ulubionym herosie, więc jak komuś to nie odpowiada, to... Na hadesa, komu miałoby to nie odpowiadać? xD Nico di Angelo to moim zdan...

zgłoś błąd zgłoś błąd