Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czarne skrzydła

Tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,48 (1281 ocen i 225 opinii) Zobacz oceny
10
87
9
190
8
347
7
409
6
175
5
44
4
17
3
8
2
2
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Invention of Wings
data wydania
ISBN
9788308053966
liczba stron
485
słowa kluczowe
niewolnictwo
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Nowa książka autorki światowego hitu Sekretne życie pszczół. Numer 1 na liście bestsellerów New York Timesa, wyselekcjonowany do ekskluzywnego klubu książkowego Oprahy Winfrey! Sarah Grimké jest środkową córką sędziego sądu najwyższego Karoliny Południowej, plantatora zaliczanego do elity Charlestone. Matka nazywa ją odmienną, ojciec twierdzi, że jest wyjątkowa. Na swoje 11 urodziny dostaje...

Nowa książka autorki światowego hitu Sekretne życie pszczół. Numer 1 na liście bestsellerów New York Timesa, wyselekcjonowany do ekskluzywnego klubu książkowego Oprahy Winfrey!

Sarah Grimké jest środkową córką sędziego sądu najwyższego Karoliny Południowej, plantatora zaliczanego do elity Charlestone. Matka nazywa ją odmienną, ojciec twierdzi, że jest wyjątkowa. Na swoje 11 urodziny dostaje niecodzienny prezent – wyciągniętą z czworaków i obwiązaną lawendowymi wstążkami czarnoskórą Hetty, zwaną Szelmą. Sarah nie chce „takiego prezentu”, czuje, że drugiego człowieka nie można posiadać… To dopiero początek jej problemów.
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, wspaniała powieść, która prowadzi nas w głąb do korzeni stanów południowych Ameryki, ukazując świat szokujących kontrastów, gdzie piękno współistnieje z brzydotą, a prawość towarzyszy na co dzień okrucieństwu. To nowe spojrzenie na problem niewolnictwa, niezwykła pochwała siły przyjaźni i siostrzanej miłości, wbrew wszelkim przeciwnościom losu, świadectwo walki o wolność i prawo do głosu.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 379
wasilka | 2015-09-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2014 rok

Do tej lektury zabierałam się bardzo długo. Pewnie dlatego, że nie miałam zbyt wiele czasu a może też dlatego, że dawno nie miałam do czynienia z powieścią praktycznie dla kobiet. O moją kobiecą naturę zadbało Wydawnictwo Literackie a samą książkę dostarczyło radio RMF Classic w nagrodę za udział w konkursie związanym z autorką nowej powieści. Chodzi oczywiście o Sue Monk Kidd i jej światowy bestseller "Czarne skrzydła".
Książka dotarła do mnie w pięknym stylu i zaraz potem zaprezentowała swoje zewnętrzne wdzięki. Przyznaję, że szata graficzna i ogólny wygląd zachęcały do zapoznania się z zawartością przybyłej do mnie powieści.
Na okładce przeczytałam: "Świetna powieść. Główne bohaterki, mimo dzielącej je społecznej i obyczajowej przepaści, potwierdzają, że to dzięki odważnym kobietom świat się zmienia. Małgorzata Kożuchowska". Wewnątrz okładki znajdowały się jeszcze inne rekomendacje z pozytywnym wydźwiękiem, np. Oprah Winfrey. Cóż, tylko brać się za lekturę. Jednak jakiś maleńki dzwoneczek w mojej głowie delikatnie podzwaniał ostrzegawczo. Ostatnimi czasy polubiłam Małgorzatę Kożuchowską, nawet obejrzałam kilka odcinków "Rodzinki.pl", Hanki Mostowiak nie trawiłam, za to na pewno przyjemnie słuchało mi się tej aktorki interpretującej "Panią Bovary" w postaci audiobooka. Na okładce powieści o czasach niewolnictwa słowa aktorki rekomendującej dzieło pisarki nagradzanej na całym świecie. Nie wiem dlaczego, ale odczuwałam jakiś nieokreślony dysonans. Być może dlatego czytanie tej powieści nie przyszło mi łatwo.
Ale, od początku! Rzecz dzieje się w Ameryce, w Charlestone w Karolinie Południowej. Właściwie cała niemal akcja skupia się w tym właśnie mieście. Pod koniec powieści na chwilę przeniesiemy się na północ, do Filadelfii. Czas akcji to lata: 1803 - 1838. A więc sięga do korzeni niewolnictwa, abolicjonizmu a nawet ruchu na rzecz równouprawnienia kobiet. Jest to jednak powieść, która całkiem sprytnie łączy elementy fikcyjne z prawdą historyczną. O tym, jak doszło do powołania do życia głównych bohaterów i umieszczenia ich w świecie z bogatą historią w tle, napisała sama autorka w notce końcowej do samej powieści. Myślę, że dopiero po przeczytaniu tych końcowych słów można nabrać większego przekonania do całej opisywanej historii, tak przynajmniej było w moim przypadku. Końcowe słowa autorki wywarły na mnie większe wrażenie, niż sama powieść. Podziwiałam pomysł, zainteresowała mnie prawdziwa działalność sióstr Sary i Angeliny Grimké.
Ta powieść z pewnością przybliża czytelnikowi problematykę walki z niewolnictwem -"przypadłością", o której w salonach towarzyskich nie należało nawet wspominać. Mamy dwie główne bohaterki, które poznajemy zamiennie z rozdziału na rozdział. Sarę Grimké, córkę bardzo szanowanego sędziego w Karolinie Południowej oraz Szelmę, niewolnicę o imieniu Hetty należącą do rodziny Grimké, tak jak cała lista przedmiotów, spisanych jako majątek ruchomy i nieruchomy owej rodziny. Dowiadujemy się nawet, że była sporo warta: 500 dolarów, nieco więcej, niż "2 dywany brukselskie i pokrowce ... ".
Sara w wieku jedenastu lat otrzymała Szelmę w prezencie urodzinowym, buntowała się przeciwko takiemu stanowi rzeczy, próbowała ją wyzwolić i to przez całe jej życie stało się głównym celem wszelkiej działalności.
Obie dziewczynki - biała i czarna zaprzyjaźniają się wbrew wszystkiemu. Potem już śledzimy ich perypetie, codzienność, problemy i niekiedy nawet, sytuacje pełne humoru.
Ciekawą postacią jest matka Szelmy czyli Charlotte, wyjątkowo utalentowana szwaczka. Przez całą powieść możemy podziwiać, jak tworzy specjalnie tkaną kapę opowiadającą jej historię życia w niewoli. Ta opowieściowa kapa zainspirowana została prawdziwymi dziełami pewnej niewolnicy z Georgii, która za pomocą afrykańskiej techniki aplikacji przedstawiała opowieści biblijne i różne legendy. A dzisiaj niektóre z nich można podziwiać w Narodowym Muzeum Historii Amerykańskiej w Waszyngtonie.
Na uwagę zasługuje również postać Angeliny Grimké, młodszej siostry Sary. Ładniejsza, odważniejsza i również nie wyrażająca zgody na zastany porządek ówczesnego świata.
Tak więc powieść to właściwie historia dwóch działaczek - sióstr, które wywracały świat niewolnictwa do góry nogami. Powinna poruszać i porywać. I, być może nawet tak jest. Jednak ja miałam wrażenie, że to wszystko już było. Ciągle prześladowały mnie obrazy z filmu "Django", chociaż w tym przypadku były one raczej nie na miejscu a czasem dla odmiany widziałam Scarlett O'Harę z "Przeminęło z wiatrem". Niekiedy nawet przypominały mi się "Służące"lub Julienne Moore w filmie "Daleko od nieba". Ale to już zupełnie inna historia.
"Czarne skrzydła" to, według mnie, powieść, którą czyta się z ciekawością, ale nie porywa na tyle, by zostać z lekturą aż do ostatniej strony w ciągu jednego dnia czy nocy.
Bardziej, niż kwestie niewolnictwa utkwiły mi za to słowa, które na temat Sary wypowiedziała Szelma. Niewolnica była zniewolona ciałem, za to biała pani miała wolne ciało, lecz zniewolony umysł. Jak często sami czujemy się tak właśnie zniewoleni przez jakieś konwenanse czy układy, że niczym powieściowa Sara nie jesteśmy w stanie się z tego otrząsnąć?
Wówczas dobrze by było, gdybyśmy mogli mieć ciemnosrebrny guzik z fleur - de - lis. Taki, który towarzyszył bohaterce przez całą powieść i stanowił symbol marzeń, o których nie powinno się zapominać.
I, na koniec, pewnie warto pamiętać o takich kobietach w historii, dzięki którym dzisiaj ja mogę powiedzieć co chcę na dany temat, bez strachu, że zostanę wyklęta przez najbliższą społeczność czy Kościół. Nie muszę nosić kwakierskich sukni, wypijać filiżanek herbaty podczas nudnych towarzyskich spotkań, przesiadywać wieczorem z tamborkiem w ręku /całe szczęście, bo nigdy nie miałam daru do robótek ręcznych/. Ba! Mogę nawet wykonywać zawód, o który główna bohaterka powieści musiała bardzo długo zabiegać i wcale nie czynię tego w szkółce niedzielnej.
O tak! Za przypomnienie tych podstawowych kwestii dziękuję pani Sue Monk Kidd.
A powieść? Przeczytać można, choćby dla samej narracji i ładnego języka. Ale czy pozostanie w pamięci na dłużej? To już pewnie sprawa indywidualna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Słowik

Wojna. Dwie siostry o zupełnie innych charakterach jedna matka, broniąca swych dzieci i domu przed skutkami wojny. Druga waleczna biorąca czynny ud...

zgłoś błąd zgłoś błąd