Minimalizm po polsku

Wydawnictwo: Black Publishing
6,67 (840 ocen i 121 opinii) Zobacz oceny
10
27
9
39
8
143
7
273
6
213
5
91
4
33
3
18
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Minimalizm po polsku
data wydania
ISBN
9788375368352
liczba stron
190
kategoria
poradniki
język
polski
dodał
Bogdan

Minimalizm to asceza i obsesja liczenia przedmiotów? Autorka stanowczo rozprawia się z tym stereotypem. Na podstawie osobistych doświadczeń i obserwacji opowiada o przeszkodach, jakie można napotkać w procesie upraszczania życia, oraz o sposobach ich pokonania. Szuka przyczyn obecnego konsumpcyjnego szaleństwa oraz chciwości dóbr i przeżyć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Black Publishing 2014

źródło okładki: http://blackpublishing.pl/

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1194

Inne niż płatne źródła radości

Przed przystąpieniem do lektury „Minimalizmu po polsku” nie spodziewałem się szczególnych zaskoczeń - w końcu znałem książki guru minimalizmu, Leo Babauty. Obawiałem się nawet, że propozycja Anny Mularczyk-Meyer może okazać się po prostu wtórna wobec przemyśleń autora „Skup się”. Od razu wypada więc stwierdzić, że myliłem się całkowicie. Książka, jaką oferuje czytelnikom wydawnictwo Black Publishing, jest nie tylko gustownie wydana, ale też doskonale napisana. Anna Mularczyk-Meyer posługuje się świetną polszczyzną, a jej w pełni autorskie wywody cechuje pewność, spokój i przejrzystość.

Jak wspomniałem, książka robi dobre wrażenie jeszcze przed lekturą. Powściągliwy projekt okładki może naprawdę się podobać, daje też przedsmak tego, z czym spotykamy się na jej 190 stronach. Zwracają również uwagę szersze niż zwykle marginesy, zwłaszcza dolny. Na ogół irytują mnie takie zabiegi edytorskie, sugerujące, że wydawca na siłę zwiększa objętość książki, nadając np. nowelce rozmiar powieści. Tym razem jest inaczej. Szerokie marginesy niejako wyostrzają wymowę tekstu, sprzyjając przy tym uważnej lekturze – zupełnie jak w przypadku poezji.

Autorka „Minimalizmu po polsku” dokonała niemałej sztuki wypracowania naprawdę rodzimego, polskiego punktu widzenia na ideę, która rodzima nie jest. Jeden z pierwszych rozdziałów jest zatytułowany „Od PRL-u do rozbuchanej konsumpcji”, gdzie znajdujemy bardzo trafne rozpoznanie, dlaczego większość Polaków to antyminimaliści. Będący wdzięcznym...

Przed przystąpieniem do lektury „Minimalizmu po polsku” nie spodziewałem się szczególnych zaskoczeń - w końcu znałem książki guru minimalizmu, Leo Babauty. Obawiałem się nawet, że propozycja Anny Mularczyk-Meyer może okazać się po prostu wtórna wobec przemyśleń autora „Skup się”. Od razu wypada więc stwierdzić, że myliłem się całkowicie. Książka, jaką oferuje czytelnikom wydawnictwo Black Publishing, jest nie tylko gustownie wydana, ale też doskonale napisana. Anna Mularczyk-Meyer posługuje się świetną polszczyzną, a jej w pełni autorskie wywody cechuje pewność, spokój i przejrzystość.

Jak wspomniałem, książka robi dobre wrażenie jeszcze przed lekturą. Powściągliwy projekt okładki może naprawdę się podobać, daje też przedsmak tego, z czym spotykamy się na jej 190 stronach. Zwracają również uwagę szersze niż zwykle marginesy, zwłaszcza dolny. Na ogół irytują mnie takie zabiegi edytorskie, sugerujące, że wydawca na siłę zwiększa objętość książki, nadając np. nowelce rozmiar powieści. Tym razem jest inaczej. Szerokie marginesy niejako wyostrzają wymowę tekstu, sprzyjając przy tym uważnej lekturze – zupełnie jak w przypadku poezji.

Autorka „Minimalizmu po polsku” dokonała niemałej sztuki wypracowania naprawdę rodzimego, polskiego punktu widzenia na ideę, która rodzima nie jest. Jeden z pierwszych rozdziałów jest zatytułowany „Od PRL-u do rozbuchanej konsumpcji”, gdzie znajdujemy bardzo trafne rozpoznanie, dlaczego większość Polaków to antyminimaliści. Będący wdzięcznym obiektem wszelkich strategii marketingowych, dążący do realizacji celów materialnych (własnych, ale częściej „podpowiedzianych”) z determinacją godną dużo lepszej sprawy. Cennym elementem tego i innych rozdziałów jest powoływanie się autorki na przykłady z własnego życia. Na osobistą historię początkowego zachłyśnięcia się konsumpcją, przychodzącego następnie rozczarowania i wreszcie stopniowego dążenia do „uczynienia życia prostszym”, w którym jest więcej miejsca na „inne niż płatne źródła radości”.

Lektura tej książki jest niezwykle pouczająca – niezależnie od tego, czy planujemy uczynić minimalizm swoim życiowym credo, czy nie. Pożytek może być choćby taki, że sobie uświadomimy, jak często jesteśmy „konsumpcjonistami”, zadłużonymi i zapracowanymi, utożsamiającymi jakość życia z jakością elektronicznych gadżetów i konsumpcją na pokaz.

Warto przy tym podkreślić, że Anna Mularczyk-Meyer prezentuje ideę minimalizmu nienachalne, bez misjonarskiej żarliwości. Przekonuje, że nawet zaaplikowanie sobie jej minimalnej dawki ma sens.

Autorka krok po kroku pokazuje, jak można uprościć swoje życie, zmniejszyć jego tempo przy jednoczesnym poprawieniu jakości. Jak oczyścić przestrzeń wokół siebie z niepotrzebnych przedmiotów, a swój plan dnia z balastu zbędnych zajęć i zobowiązań. Zyskując dzięki temu na spokoju, zadowoleniu, poczuciu niezależności. Idee te w gruncie rzeczy nie są nowe, propagował je już Epikur, radząc: Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń. We współczesnej Polsce reguła ta wydaje się jeszcze bardziej aktualna niż w starożytnej Grecji.

Uważam, że w naszym kraju takie książki jak „Minimalizm...” są bardzo potrzebne. Przecież producenci i marketingowcy są wszechmocnymi demiurgami dzisiejszej rzeczywistości. Skutecznie przekonują, że np. po mieście najlepiej jeździć terenówką (palącą 17 l na 100 km), mieszkać należy w podmiejskim domu lub co najmniej apartamencie (który spłacimy dopiero na emeryturze), a smartfona należy wymieniać wraz z premierą nowego modelu. Wiadomo, że pogląd przeciwny, taki mianowicie, że można żyć, i to całkiem szczęśliwie, bez dożywotniego kredytu – i bez domu za miastem oraz terenówki – nie będzie nagłaśniany w najdroższym paśmie reklamowym żadnej stacji telewizyjnej. Dlatego tym cenniejsze są takie wydawnictwa, jak to omawiane, a także minimalistyczne blogi – chyba najpopularniejszy z polskich prowadzi właśnie Anna Mularczyk-Meyer pod adresem: www.prostyblog.com.

Do tej pory, gdy chciałem zachęcić kogoś do zapoznania się z ideą minimalizmu, rekomendowałem książkę Leo Babauty „Minimalizm”. Od dziś zamiast niej będę polecał „Minimalizm po polsku”.

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1775)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2854
a_psik | 2014-10-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 18 października 2014

Żyjemy w czasach, w których w dobrym tonie dobrze jest mieć dużo wszystkiego. Domy i mieszkania mamy pełne przeróżnych przedmiotów, bo posiadanie jest oznaką luksusu. Nie zauważamy, że z czasem nasze miejsca zamieszkania toną od naporu gratów, chociaż może podświadomie czujemy jakiś niepokój.

Publikacja krótko, ale konkretnie prezentuje historyczne podejście Polaków do kwestii posiadania. Dlaczego minimalizm jest dla nas tak trudny do osiągnięcia. W wielkim skrócie: nasi przodkowie żyli w czasach, kiedy - owszem - można było dorobić się jakiegoś majątku, ale równie szybko można go było stracić. Każdy z nas ma choćby blade pojęcie o zawłaszczaniu mienia przez okupantów czy o przesiedleniach itp. Więc znowu owi przodkowie próbowali uzbierać rzeczy potrzebne do życia i... znów je tracili. Stąd w obecnych pokoleniach do głosu dochodzi chomikowanie. Bo coś się przyda; bo nie będę musiała pożyczać itp. Taka sytuacja ma jeszcze jedną genezę. Przemiany ustrojowe miały u nas miejsce w...

książek: 599

Sam jestem minimalistą, dlatego ta książka to dla mnie nic nowego. To było właściwie ciągłe przytakiwanie i zrozumienie, które do mnie przyszło już jakiś czas temu. Dlatego oprócz polecenia Wam tej książki do przestudiowania, polecam również zastosowanie jej rad i zasad w pewnych (może wszystkich) wymiarach swojego życia. Dla mnie uporządkowanie przestrzeni, swoich rzeczy, szafek, półek, zakupów ale także osobowości i ducha zmieniło bardzo wiele. W komputerze posegregowałem wszelkie dane i wywaliłem niepotrzebne śmieci, z Facebooka korzystam może raz dziennie, uporządkowałem zakładki przeglądarki, strony internetowe na które wchodzę, wyrzuciłem z życia wszystko to co tak naprawdę zniewalało mój czas, kreatywność i szargało moje nerwy. Ktoś powie - radykalnie. Ale jak sama autorka tłumaczy, tu nie chodzi o radykalizm bo nikt na siłę nie odbiera sobie tego, czego potrzebuje. To ludziom wydaje się, że wszystko co robią i posiadają jest koniecznie potrzebne, z powodu zwykłego...

książek: 712
inaya | 2014-09-06
Przeczytana: 06 września 2014

Relaksująca, pożyteczna i inteligentna pozycja na jeden wieczór.
Autorka przejawia wyważone podejście do minimalizmu: wyzbyte ze skrajności, a w zamian oparte na szukaniu złotego środka, dużej dozie spokoju i szacunku do życia, siebie i innych. W książce podsumowuje całą długą drogę, którą przeszła, i która wielu czytelnikom - w tym także i mi - jest dobrze znana z jej znakomitego bloga. "Minimalizm po polsku" zawiera esencję treści zamieszczanych przez Autorkę w internecie od czterech lat oraz ich rozszerzenie o różne aspekty - szczególnie świeży i inspirujący wydał mi się podrozdział poświęcony minimalizmowi związanemu z chrześcijaństwem (choć nie jestem osobą wierzącą).
Zakup i czytanie "Minimalizmu..." sprawiły mi taką zwyczajną, prostą przyjemność. Treść tej pozycji aż emanuje rozwagą i nienarzucającą się pogodą ducha. Widać wyraźnie, że każda strona jest efektem przemyśleń i doświadczeń gromadzonych na przestrzeni lat. Całości dopełnia urokliwe wydanie (a zwłaszcza...

książek: 1060
Joanna | 2014-10-22
Przeczytana: 28 września 2014

W moim życiu nagle zapanował chaos. No może nie nagle... Zaczęło się dość banalnie. Tak, jak zresztą zawsze. Postanowiłam postawić wszechstronność w wyposażeniu kuchni. I nagle się okazało, że mam krajalnicę, mikser, blender, maszynę do gotowania na parze, maszynę do wypieku chleba i maszynkę do robienia kakao I ilu gadżetów korzystam? … Czas na szafę … bo po cóż przecież są wyprzedaże, jak nie po to, by sobie ładnie szafę wypełnić po brzegi i to nie koniecznie ubraniami, które można w pasujące do siebie zestawy poskładać. Urodził mi się również syn. Wiadomo, dziecko ubranek potrzebuje wiele. Zabawek również multum, by się nie nudziły zbyt szybko. No i te książki … Cóż, ile w moim domu książek stoi na półce i przysłowiowo pachnie, nie jestem już w stanie zliczyć i rozumem ogarnąć, gdyż jest ich tak wiele, że stać już w dwóch rzędach muszą a regały wcale do niewielkich nie należą. Czy moja historia brzmi znajomo? Czy moje zachłyśnięcie się konsumpcjonizmem nie jest nad wyraz...

książek: 1871
kryptonite | 2018-09-24
Przeczytana: 13 września 2018

Wśród osób zafascynowanych minimalizmem możemy spotkać się z dwiema skrajnościami - jedni zmieniają się w ascetów, którym do szczęścia potrzeba baaaaaaardzo mało, a najlepiej zamieszkaliby w beczce, jak jeden filozof ze starożytnej Grecji, a drudzy, co prawda, dbają o to, jakie mają wokół siebie rzeczy, ale jakby popatrzeć na ich cenę, to okazuje się, że na minimalizm stać najbogatszych. W "Minimalizmie po polsku" mamy zdroworozsądkowe podejście do tematu. Anna Mularczyk-Meyer ma świadomość, jak wygląda u nas w Polsce sprawa z gromadzeniem rzeczy i pieniędzmi (brawa za rozdział dotyczący naszych przyzwyczajeń i doświadczeń, jakich nabraliśmy w poprzednich latach), więc proponuje zupełnie inne rozwiązania niż taka Dominique Loreau. Takie swojskie i bardziej praktyczne. I to rozumiem :-)
Dla tych, co zaczynają swoją przygodę z minimalizmem, ta książka będzie fajnym rozpoczęciem całej fascynacji tym tematem.

książek: 1853
tattwa | 2014-08-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 sierpnia 2014

Bardzo przyjemna lektura traktująca o minimalizmie i dobrowolnej prostocie tym razem w kontekście naszego podwórka. Treść motywująca i podpowiadająca od czego zacząć żeby się opamiętać i przeciwstawić megatrendowi, jakim jest uzależniający konsumpcjonizm.

Niestety w stosunku do samego wydania książki, któremu wydawnictwo na siłę zwiększyło objętość, tekstu jest jak na lekarstwo. Osiągnięto ten efekt poprzez bardzo szerokie marginesy, rozstrzelenie czcionki itp. czyli więcej bieli niż zaczernień na kartach. Wydano na siłę 190 stron a samej treści jest może na sto stron. Może chodziło o uzasadnienie wysokiej ceny (34,90 zł), nie wiem. Niemniej treść wynagradza te próby naciągnięcia czytelnika na większą kasę.

książek: 460
Weronika Felczak | 2014-09-11
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, 2014
Przeczytana: 11 września 2014

Dająca do myślenia i przyjemnie napisana lektura na jeden wieczór. Minimalizm przedstawiony w sposób przystępny i zachęcający - aż zabrałam się do porządków w szafie. Autorka otwiera oczy na wiele rzeczy, przewijają się też kwestie oczywiste, na które jednak na co dzień nie zwraca się uwagi. Zachowała również równowagę i zdrowe podejście, książka nie mówi "musisz zostać minimalistą!", ale za to "sprawdź, może to będzie dla ciebie". Warto przeczytać.

książek: 396
Bilbo | 2015-04-07
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2015
Przeczytana: 06 kwietnia 2015

Lubię takie książki. Prosto napisane. Przekaz jasny. I o to chodzi.
Wydaje się, że tu nie ma co pisać, bo niby co? Wszystko wiadomo. A jednak - można dzięki temu tekstowi uporządkować sobie co nieco w głowie, dojść do ciekawych wniosków, inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość i - być może - coś zmienić w swoim życiu?
Mam ochotę na to, by wejść na drogę minimalizmu :)

książek: 1273
Magdalena Ru | 2015-01-08
Przeczytana: 08 stycznia 2015

Tendencyjna jestem, wiem, ale koleżance z klasy za ciekawą książkę, a raczej poradnik, mogę dać nawet 20 gwiazdek, a co! Wogóle poradników nie czytam, irytują mnie a niekiedy wręcz śmieszą. Z reguły mam wrażenie że porady są zbyt banalne i tak oczywiste, że nie ma sensu tracić czasu na to, aby je czytać. Jedyny poradnik jaki mnie inspirował to "Jak słuchać, aby dzieci do nas mówiły...", tak było do tej pory. Minimalizm Ani jest jednak napisany bardzo ładnym, prostym językiem, nie ma wielu powtórzeń, jak w nachalnych poradnikach, nie ma ciągłego wałkowania tego samego. Jest czysta inspiracja i bardzo dużo własnych spostrzeżeń, doświadczeń ze swojego osobistego zmagania się z nadmiarem. Poza tym temat minimalizmu jest szalenie inspirujący i myślę, że dał mi wiele do myślenia o koniecznych do wprowadzenia zmianach w moim życiu. Wręcz zazdroszczę Ani, że ma już ten ciężki etap za sobą...i źyje zgodnie z minimalizmem.

książek: 221
Anas | 2016-09-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 września 2016

Książka, którą bardzo przyjemnie się czyta. Jest jakby to określić minimalna w swojej prostocie. Nie dowiedziałam się natomiast niczego nowego o minimalizmie, ale sporo już na ten temat wiem, więc nie jest to wina autorki. Dla osób, które nie miały nigdy styczności z ograniczaniem się będzie to na pewno nowość. Jeszcze przed przeczytaniem tej pozycji bardzo często mówiłam, że moje gromadzenie rzeczy wiąże się z tym, że kiedyś niczego nie było i o wszystko było trudno, a całe to chomikowanie to efekt komuny i zaraz potem pojawienia się molochów zwanych uroczo "galeriami"handlowymi. "Minimalizm po polsku" wywołał motywację do dalszego działania, więc nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Polecam wszystkim chomikom :)

zobacz kolejne z 1765 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd