Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Od moroszki po morwę

Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
6,5 (2 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
0
6
0
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788320555608
liczba stron
285
słowa kluczowe
podróże, praca,
język
polski
dodał
igebski

Moroszka jest bardzo podobna do polskiej maliny, ale ma żółto-pomarańczowy kolor i rośnie tuż przy ziemi. Występuje na podmokłych terenach wokół jezior, rzek, na bagnach i na zboczach niektórych gór. Zwana jest czasami złotem Laponii, ale chyba nie ze względu na smak, lecz na cenę. W skupach płacą aktualnie 60 koron za kilogram tego owocu. Jednak dla początkującego zbieracza uzbieranie...

Moroszka jest bardzo podobna do polskiej maliny, ale ma żółto-pomarańczowy kolor i rośnie tuż przy ziemi. Występuje na podmokłych terenach wokół jezior, rzek, na bagnach i na zboczach niektórych gór. Zwana jest czasami złotem Laponii, ale chyba nie ze względu na smak, lecz na cenę. W skupach płacą aktualnie 60 koron za kilogram tego owocu.
Jednak dla początkującego zbieracza uzbieranie kilograma to prawdziwa droga przez mękę.
Hjortronu nie jest tak dużo jak na przykład jagód i znalezienie odpowiedniej polanki bywa nieraz bardzo trudne.`

`Ludzie dzielą się na tych, którzy są odkrywcami, zdobywcami, podróżnikami, turystami i tych, którzy zwiedzają świat przed ekranami telewizorów lub poznają go z książek. Ja niczego nie odkrywam, nic nie zdobywam, ale jestem ciekawy świata i ludzi. Niegdyś czytałem podróżnicze opowieści Arkadego Fiedlera, Alfreda Szklarskiego, Aliny i Czesława Centkiewiczów i innych. Od kilkunastu lat zwiedzam i opisuję wszystko co widzę. Czasami moje podróże mają charakter turystyczny, a czasami można je określić jako wyjazd za chlebem...`

(fragment Zamiast wstępu)

 

źródło opisu: http://www.lsw.pl/?p=productsMore&iProduct=27

źródło okładki: http://www.lsw.pl/?p=productsMore&iProduct=27

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1188
Agata_Adelajda | 2014-11-18
Na półkach: Przeczytane

Właściwie ta książka trafiła do mnie nieco inaczej, niż inne recenzenckie. Ktoś na facebooka wrzucił, że autorowi zostało kilka książek, którymi zamierza rozpropagować to, co wychodzi spod jego pióra. Wspomnienia z podróży - to może być ciekawe, pomyślałam, i zwróciłam się do pana Ireneusza Gębskiego z prośbą o egzemplarz. I tu wypada bardzo podziękować autorowi za egzemplarz opatrzony dedykacją.
Autor już od pierwszej chwili zrobił na mnie duże wrażenie, bo ja jestem typem podróżnika, który dalej niż 100 km od domu rzadko się wypuszcza. Tym bardziej na eskapady, że tak powiem zorganizowane "na wariata". Od moroszki po morwę są zapisem ponad dwudziestu lat wędrówek, wycieczek, saksów, które pan Gębski odbył sam lub w towarzystwie rodziny bądź znajomych. Kto pamięta zamieszanie i dziki kapitalizm lat 90-tych, temu z pewnością nie obce będą realia pierwszych wypraw zagranicznych opisanych w książce: nierzetelne biura podróży, cwaniacy szukający zarobku na pielgrzymach, w końcu włoskie obozy pracy. Książka zawiera wiele zapisków prowadzonych na bieżąco, coś w rodzaju dziennika podróży. Pan Gębski ma lekkie pióro - czytając miałam wrażenie, że czytam listy z podróży pisane do mnie przez kogoś z rodziny. Jestem zwolenniczką papierowej wymiany korespondencji i nawet sto maili nie przebije jednej papierowej widokówki, a w Moroszce jest takich "widokówek" dość sporo.
Jeżeli coś miałabym zarzucić publikacji, to brak zdjęć, o których niekiedy wspomina autor Przydałaby się również nieco lepsza korekta (w kilku miejscach spacja przed przecinkiem!), ale Moroszkę czyta się naprawdę lekko. Choć nie brakuje w niej mrożących krew w żyłach momentów, obfituje w ciekawe spostrzeżenia, czasem kąśliwe uwagi, niekiedy zabawne dykteryjki. Napisane ze swadą wspomnienia zachęcają do spisywania własnych. Bo myślę, że teraz każdy podróżnik mógłby napisać taką książkę. Wspominania z podróży zawsze dobrze się "sprzedają". Każdy z nas ma przecież za sobą jakieś podróże: wakacyjne, służbowe, do rodziny, a od kiedy otworzono granice - za pracą. Jednak o ile u mnie takie wyjazdowe zapiski zmieściłyby się może na dwudziestu, trzydziestu stronach, Moroszka zawiera ich mnóstwo. A mam wrażenie, że autor nie umiałby żyć bez podróży i prędzej, czy później doczekamy się kolejnej serii "pocztówek".

Zapraszam: http://setna-strona.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Polska odwraca oczy

Mój pierwszy przeczytany reportaż i jestem zachwycona - chodź powinnam napisać przerażona. Pozycja króciutka - polecam każdemu.

zgłoś błąd zgłoś błąd