Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Poszukiwany Colin Firth

Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
6,86 (175 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
7
8
29
7
67
6
43
5
11
4
6
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Finding Colin Firth
data wydania
ISBN
9788379433810
liczba stron
416
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Kolejna powieść autorki bestsellerowego „Klubu filmowego Meryl Streep” opowiada o mieszkańcach małej nadmorskiej miejscowości w Maine, których elektryzuje wiadomość o planach nakręcenia w ich okolicy filmu z Colinem Firthem w roli głównej. Dziennikarka Gemma Hendricks, która straciła pracę i rozstała się z mężem, jest święcie przekonana, że przeprowadzenie wywiadu z aktorem uratuje jej...

Kolejna powieść autorki bestsellerowego „Klubu filmowego Meryl Streep” opowiada o mieszkańcach małej nadmorskiej miejscowości w Maine, których elektryzuje wiadomość o planach nakręcenia w ich okolicy filmu z Colinem Firthem w roli głównej.
Dziennikarka Gemma Hendricks, która straciła pracę i rozstała się z mężem, jest święcie przekonana, że przeprowadzenie wywiadu z aktorem uratuje jej karierę i małżeństwo. Jednak to chwytająca za serce historia dwóch miejscowych kobiet pochłonie ją bez reszty. Bea Crane przybywa do miasteczka po tym, jak dowiedziała się, że była adoptowanym dzieckiem. Z ukrycia obserwuje swoją biologiczną matkę, Veronicę Russo, z którą nie jest jeszcze gotowa się spotkać. Veronica, trafiając w końcu na plan filmowy jako statystka, zmuszona zostaje do przeanalizowania całego swojego życia…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2014

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3069
Meowth | 2016-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2016

No, nareszcie przeczytałam, choć wymagało to ode mnie sporo samozaparcia. I nie chodzi mi o gatunek, w którym najzwyczajniej nie gustuję (pewno dlatego, że kocham koty - lub odwrotnie) ani o schematyczność postaci i motywów, nawet i nie o ten wszędobylski, irytujący happy end wbrew racjonalizmowi. Zwyczajnie - Mia March nie ma talentu pisarskiego. Owszem, ma pomysły, ale jej styl jest tragiczny. Niezgrabny, chropawy język, w którym nie ma za grosz urody, wymęczył mnie w trakcie tej lektury. Wiem, że podejrzenie w takich razach pada na tłumacza, ale przecież nie on winny jest tasiemcowym, przeładowanym zdaniom i ciągłym, wręcz nieznośnym powtórzeniom. Sama nie wiem, czy autorka ma takie problemy z pamięcią, czy podejrzewa o to swoje czytelniczki.

Na domiar złego autorka ma manierę upychania w powieści całej masy zupełnie zbędnych detali - jeśli ktoś zamieszkał w tanim hoteliku, dokładnie powiadamia się nas, w której części miasta jest on położony. Jeśli ktoś wychodzi z domu, szczegółowo opisuje, co zdecydował się w danym dniu na siebie nałożyć. Jeśli grupa osób zasiada przed telewizorem, czekają nas równie wyczerpujące informacje, w którym kącie pokoju i na czym zasiadają konkretne osoby. Na miły Bóg, po co?! Czy jeśli się nie dowiem, że pani X siedziała na rozkładanym krzesełku, a pani Y na kanapce, nie zdołam należycie przeżyć tej całej historii?

Do białej gorączki doprowadzały mnie też zupełnie zbędne opisy wystroju wnętrz, dodawane na przyczepkę w miejscach zupełnie do tego niewłaściwych. Bohaterki siadały z westchnieniem, rozmyślając o swych problemach - i natychmiast dowiadywałam się, na jakim meblu, z jakiego drewna i z jakim obiciem. Udawały się do kuchni, by przyrządzić posiłek - i buch: mamy opis fartuszka, kafelków na ścianach i kwiatów w doniczce na parapecie. Powtórzę: na miły Bóg, po co?! To powieść, czy magazyn wnętrzarski?

No i jeszcze coś, czego autorce po prostu nie wybaczę. Jedna z bohaterek tej książki znana jest w miasteczku z doskonałych, działających wręcz magicznie ciast i wypieka je w dużych ilościach na zamówienia dla swych stałych klientów. O ciastach owych, smakowitych już z nazw, mowa jest w powieści co chwilę. Na samym końcu autorka zamieściła ich pełną listę - tylko listę i żadnego przepisu! Jako zawołany łasuch czuję się oszukana i mam chęć wymierzyć pani March szalenie dotkliwą karę cielesną. Może być "rogalko do rozfrydlania mlika" i na uroczej staromodnej kanapce z obiciem w złote i błękitne gwiazdki na granatowym tle, stojącej na ręcznie plecionym dywanie o grubym splocie, tuż obok niewielkiego sosnowego stolika, nakrytego obrusem haftowanym w stokrotki, na którym ustawiono starą porcelanową paterę z czekoladowymi babeczkami i flakonik z mlecznego szkła z liliowymi i różowymi kulami hortensji. Tak, to miejsce bardzo by pasowało do tego celu, a może i autorka chętnie je potem opisze.

Ogólnie szkoda zmarnowanego pomysłu, bo głównym wątkiem jest tutaj to, co często zupełnie zmienia życie kobiety: ciąża, zwłaszcza ta nieplanowana, a niekiedy będąca wręcz zmartwieniem zamiast radością, gdy matką jest zaledwie nastolatka. To temat, który wart był dobrego opracowania, po prostu: dobrej powieści. Niestety, autorka zupełnie nie umiała sprostać takiemu tematowi.

Reasumując: już więcej nie chcę czytać książek Mii March, nie skusi mnie nawet tytułami "Judi Dench wpadnie na herbatę", "Za rogiem mieszka Christian Bale" czy "Randka z Ryanem Goslingiem", nawet takimi! Never ever!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Prawo ślimaka

To już moje drugie spotkanie z rewelacyjnym ukraińskim pisarzem Andriejem Kurkowem. Po zachwytach nad „Kryptonimem »Pingwin«” przyszedł czas na ich ci...

zgłoś błąd zgłoś błąd