Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sztywny

Cykl: S.T.A.L.K.E.R. (tom 4) | Seria: Fabryczna Zona
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,11 (422 ocen i 93 opinie) Zobacz oceny
10
61
9
51
8
78
7
90
6
69
5
29
4
14
3
13
2
6
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379640645
liczba stron
359
język
polski
dodał
aspolski

Sztywny ma problem.
Rzecz nie w tym, że jego partnerzy nie wracają z Zony.
Nie chodzi wcale o to, że zdecydowanie za dużo pije i za ostro wciąga.
Problemem nie jest nawet to, że Sztywny nie potrafi utrzymać w spodniach swoich części niesfornych.
Bynajmniej.
Problemem jest sam Sztywny.

 

źródło opisu: Opis autorski

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 498
Aleksandra Wójcik | 2017-05-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 maja 2017

Jestem rozczarowana. Oczekiwałam czegoś więcej. Moje rozczarowanie zaś można porównać w tym względzie do tego, uświadczonego przeze mnie po przeczytaniu ,,Metra 2035". Tak jak w tamtym wypadku, tak i teraz książka nie jest zła. Jest jak najbardziej w porządku. Jednak czy to "w porządku" wystarczy?
Utwór opowiada o losach "Sztywnego". Zwykłego bandyty, chuligana i "dresiarza" jakich całymi zastępami może poszczycić się chyba każde miasteczko/miasto. Jednym faktem, który wyróżnia go spośród innych jest to, że wchodzi on w skład nielicznych na tylu odważnych, aby wybraćsię do Zony... i wrócić. Sztywny przez większość życia zbiera artefakty, robi za chłopca na posyłki, dla szefa jednej z Ukraińskich mafii(zapewne można tak nazwać organizację, której przewodzi) oraz ograbia i zabija napotkanych stalkerów, nie doświadczając przy tym jakichkolwiek wyrzutów sumienia czy momentów zawahania. Osobiście nie uważa się jednak za bandytę i wiedzie dość beztroskie życie pełne kobiet, seksu, narkotyków i przekrętów. Wkrótce wszystko jednak ma się zmienić. Dotychczasowy kowal własnego losu, który kuł go jak tylko mu pasowało, nie doświadczając przy tym najmniejszego zadrapania w końcu się sparzy. Rana, która powstanie na skutek tego oparzenia stanie się zaś dopiero początkiem czegoś czego tak bardzo się obawia, a los wreszcie się odwróci i odpłaci za wszystkie krzywdy.
Książka jest dobra. Posiada dużo klasycznych, znanych czytelnikom Michała Gołkowskiego elementów, w których skład wchodzi między innymi niesamowity humor. Warte zauważenia są również niesamowite zwroty akcji, które ciągle trzymają w napięciu i nie pozwalają wkraść się w fabułę nawet maleńkiej chwili nudy. Jednak trudno nie zauważyć tu również bardzo istotnego minusa, którym jestem wprost zdegustowana. Sięgając po ten tytuł liczyłam właśnie na ten element, który w pozostałych książkach Michała idealnie przyciągał i sprawiał, że po ich przeczytaniu jeszcze długo wracało się sentymentalnymi myślami do jego trylogii. Mianowicie, chodzi o klimat. Poprzednie części S.T.A.L.K.E.R.A były cudowne. Przepełnione mrokiem, urzekały tajemniczością świata, elementami zaszczucia, grozą, swoją unikalnością. Pokazywały kruchość ludzkiego życia. Wtedy nie człowiek był jego Panem, a Mateczka Zona. A teraz? Gdzie ona się w ogóle podziała? Jak można w ogóle o niej wspominać, gdy nie wiadomo w ogóle gdzie ona się podziewa? A gdy już łaskawie dane jest nam ją ujrzeć(zaledwie dwa razy na całą książkę), obdarta jest ze swoich pięknych szat, które stanowiły takie elementy jak ciągła walka z mutantami, które nagle stały się potulne jak baranki i wręcz omijają stalkerów szerokim łukiem, zabójcze anomalie, które dziwnym trafem stały się nieszkodliwe. Główny bohater zaś stał się na tyle beztroski, że maszeruje sobie środkiem Zony, nawet nie myśląc o rzucaniu śrub, aby wyznaczyć drogę przez anomalie. Gdzie się podziała stara dobra Mateczka Zona? W zasadzie, patrząc na to z tej perspektywy, tak książka nie musiałaby wchodzić do Uniwersum Stalker. Równie dobrze można by ją podpiąć pod jakiś inny cykl i nadać inny tytuł; Kroniki bandyty(z Zoną w tle). Nie wiem co jeszcze mogłabym dodać. Jest to zapewne wielkie rozczarowanie pod względem Uniwersum Stalker, jednak jeśli potraktować ten tytuł jako zupełnie osobną książkę nie można powiedzieć o niej, że jest zła. Oprócz momentów, w którym Gołkowski przesadza z lekka ze swoim dramatyzmem(szczególnie na bardzo naciąganej końcówce), czyta się ją bardzo przyjemnie, a wciągająca fabuła i ciekawe kreacje postaci przyciągają czytelnika i nie pozwalają wyrwać się ze swoich objęć.
Raczej nie wrócę do tej książki. Jednak mam na dnie serduszka kruchą nadzieję, że Gołkowski napisze jeszcze coś co można by nazwać mianem prawdziwego Stalkera.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Dwanaście niedokończonych snów

Książka z klimatem, nie tylko świątecznym. Z taką magiczną otoczką, która wciąga nas w świat dziewczyny z masą kompleksów, ze strachem przed odrzuceni...

zgłoś błąd zgłoś błąd