Ten jedyny

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Otwarte
6,15 (1088 ocen i 190 opinii) Zobacz oceny
10
48
9
50
8
106
7
247
6
277
5
209
4
66
3
56
2
13
1
16
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The One & Only
data wydania
ISBN
9788375153026
liczba stron
523
język
polski
dodała
Ag2S

A jeśli ten jedyny, którego pragniesz, nie jest tym, którego powinnaś kochać... Czasem wymarzony książę z bajki okazuje się wielką pomyłką. Czasem ktoś, kto miał kochać, głęboko rani. Czasem miłość rodzi się tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa. W życiu Shei wszystko jest pokręcone. Zamiast chodzić z matką na proszone obiadki, woli oglądać mecze. Zamiast cieszyć się, że ma chłopaka, który...

A jeśli ten jedyny, którego pragniesz, nie jest tym, którego powinnaś kochać...
Czasem wymarzony książę z bajki okazuje się wielką pomyłką.
Czasem ktoś, kto miał kochać, głęboko rani.
Czasem miłość rodzi się tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa.

W życiu Shei wszystko jest pokręcone. Zamiast chodzić z matką na proszone obiadki, woli oglądać mecze. Zamiast cieszyć się, że ma chłopaka, który jest obiektem powszechnych westchnień, zastanawia się, czy to na pewno ten jeden jedyny. A jeśli nie on, to kto? I dlaczego nowe uczucie jest takie trudne?

Czy Shea wybierze lojalność i przyjaźń, czy odważy się postawić wszystko na miłość?

Przeczytaj i przekonaj się, że nikt nie rozumie kobiet lepiej niż Emily Giffin.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 952
K-czyta | 2015-01-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń 2015

Często przekonuję się, że wyobrażenie o danym tytule, które mi towarzyszy przed lekturą, ma pewien wpływ na jego późniejszy odbiór. Nie miałam wcześniej okazji czytać żadnej powieści Emily Giffin, ale kilka czynników (np. dosyć krytyczne opinie, które wcześniej usłyszałam/przeczytałam od osób o gustach czytelniczych zbliżonych do mojego) złożyło się na to, że po „Tym jedynym” nie spodziewałam się wiele, nastawiając się prawdę mówiąc na mocno średnią lekturę. Na przekór wszystkiemu to wzmocniło też moją chęć przekonania się czy ta książka rzeczywiście jest aż tak słaba. Poza tym autorka jest dosyć znana i ma wielu swoich wiernych fanów – stąd wniosek, który pewnie można by dopasować do niemal każdej książki, że jednym się podoba, a innym wręcz przeciwnie. Byłam ciekawa do której grupy ja będę się zaliczała.

Umiera pani Carr – żona podziwianego i uwielbianego trenera futbolu, która od lat była zaangażowana w rozwój drużyny i wspierała męża w każdy możliwy sposób. Jej śmierć to nie tylko moment ciężki dla jej bliskich, ale i chwila refleksji nad życiem, które niekoniecznie wygląda tak, jak powinno. Shea wspiera przyjaciółkę, która straciła właśnie ukochaną mamę, ale jednocześnie zaczyna zastanawiać się nad tym, czy jest szczęśliwa. Ma faceta, ale nie jest on raczej tym wymarzonym; ma pracę, ale chociaż związana jest ze sportem, to niezupełnie pozwala jej czuć się spełnioną zawodowo. Krok po kroku zaczyna więc zmieniać kierunek, poszukując w życiu prawdziwej miłości i próbując swoją pasję do futbolu przekuć na zajęcie na pełny etat.

Kobieta po trzydziestce, która nagle postanawia wykonać zwrot o 180 stopni i wreszcie zacząć o siebie walczyć. Brzmi banalnie, prawda? Cóż, w powieści Emily Giffin nie znajdziecie nic odkrywczego. Chciałabym napisać, że jednak gdzieś w tym wszystkim są elementy wymykające się schematom i nawet chwilami miałam już nadzieję, że coś takiego się w tej książce pojawi, ale niestety się nie doczekałam. Wprawdzie wątek sportowy to też jakiś pomysł (a zajmuje tu naprawdę dużo miejsca), ale nie uznałabym go za specjalnie oryginalny. Po względem fabuły nie zaskoczyło mnie tu absolutnie nic. Od samego początku wiedziałam jak to wszystko się potoczy, chociaż odrobinę liczyłam na to, że autorka utrze mi jednak nosa i zastosuje jakiś ciekawy twist.

Nie od każdej powieści trzeba oczekiwać rzucającej na kolana przewrotności i wiem, że czasami dobrze jest, dla odprężenia, przeczytać coś, co zwyczajnie zapewni trochę niewymagającej rozrywki. Pod tym względem „Ten jedyny” na pewno się sprawdził – pióro pani Giffin spowodowało, że przez kolejne strony niemalże płynęłam, nie doświadczając wprawdzie wielkich uniesień, ale miło spędzając czas. Jest też trochę tak, że spodziewałam się, co tu dużo mówić, znacznie gorszej powieści, stąd pewnie w trakcie lektury jedno mnie jednak zaskoczyło – że wcale nie była ona tak zła. Na ekranie mogłaby z tego powstać typowa, ale miła w odbiorze komedia romantyczna.

Wprawdzie gdzieś w tle, a czasami i na pierwszym planie, pojawiają się tematy bardziej poważne, jak chociażby przemoc domowa, ale i tutaj nie należy oczekiwać głębokich refleksji i szerokiego podejścia do problemu. Trochę zbyt płytko jest pod tym względem, aby traktować to jako poważną próbę analizy i pozostawienia czytelnika z szeregiem ważnych przemyśleń. Oczywiście nie oznacza to, że „Ten jedyny” jest książką zupełnie o niczym – można z niej wyciągnąć lekcję na temat dążenia do bycia szczęśliwą, walki o miłość i przede wszystkim o siebie, ale wszystko to ma bardzo lekki charakter. Bez emocjonalnych wstrząsów i niezapomnianych wrażeń.

Bohaterowie, podobnie jak fabuła, nie zaskoczą czytelnika oryginalnością. Shea zyskała w gruncie rzeczy moją sympatię, ale nie jest postacią, którą zapamiętam na dłużej. Zachowanie Trenera trochę mnie dziwiło, a Ryan niestety okazał się chyba najbardziej typowy ze wszystkich. Można było pokusić się o bardziej niejednoznaczne charaktery, bo nawet jeżeli niektóre wątki uznać za podjęcie takiej próby, to nie wypadły one specjalnie przekonująco.

Mogłoby się wydawać, że „Ten jedyny” to raczej stosunkowo słaba powieść i rzeczywiście jeżeli szukacie czegoś przejmującego, powodującego przyspieszone bicie serca i zaskakującego niebanalnością, to nie radzę sięgać po ten tytuł. Jeżeli jednak najdzie Was ochota na coś przyjemnego, niewymagającego i napisanego z lekkością – powieść Emily Griffin się sprawdzi. To może być dobry odprężacz na leniwy dzień, ale nic poza tym. Gdyby autorka pociągnęła niektóre wątki, trochę więcej wyrazu nadała bohaterom i pokusiła się o mniej banalną fabułę – mogłaby z tego być świetna powieść. A tak – mamy miłe czytadło, od którego nie należy oczekiwać zbyt wiele.

http://k-recenzjeksiazek.blogspot.com/2015/01/emily-giffin-ten-jedyny.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Buntowniczka z pustyni

Amani, która jest jednością z bronią, chce wydostać się z miasta, z dala od jej złego wuja, jego żon i dzieci. To nie jest dobra sytuacja życiowa i ch...

zgłoś błąd zgłoś błąd