Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bagienna niezapominajka

Wydawnictwo: Bellona
6,13 (24 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
1
7
1
6
13
5
1
4
2
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788311132764
liczba stron
295
język
polski
dodała
Ag2S

Zbeletryzowany i bogaty źródłowo opis ostatnich sześciu lat życia Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Historia jej powrześniowej tułaczki, życie codzienne na emigracji, nieustające kaprysy, korespondencja z mężem, zanik twórczości, wreszcie przegrana walka ze śmiertelną chorobą. Pozycja wyjątkowa, jeśli chodzi o walory dokumentacyjne, całkowicie odmienna od dotychczasowych przesłodzonych...

Zbeletryzowany i bogaty źródłowo opis ostatnich sześciu lat życia Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Historia jej powrześniowej tułaczki, życie codzienne na emigracji, nieustające kaprysy, korespondencja z mężem, zanik twórczości, wreszcie przegrana walka ze śmiertelną chorobą. Pozycja wyjątkowa, jeśli chodzi o walory dokumentacyjne, całkowicie odmienna od dotychczasowych przesłodzonych biografii poetki. Pawlikowska w niczym tutaj nie przypomina subtelnej wróżki, jest za to w stu procentach prawdziwa, ponieważ mówi o sobie własnymi słowami. W tle realistyczny i przejmujący obraz epoki. Doskonała propozycja nie tylko dla miłośników poezji!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bellona, 2014

źródło okładki: http://ksiegarnia.bellona.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 671
czytelnik | 2017-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2017

Po hagiografiach Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ("Maria i Magdalena", "Zalotnica niebieska" M. Samozwaniec) przyszedł czas na biografię. Książki siostry Lilki czyta się naprawdę świetnie, są pełne anegdot, ale obraz poetki jest wyidealizowany i daleki od rzeczywistości. "Bagienna niezapominajka" ("Bagienne niezapominajki" to ostatni tomik poetki, niestety zagubiony przez wydawcę) choć dotyczy zaledwie kilku ostatnich lat życia Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (od wybuchu wojny do śmierci), to pozwala inaczej spojrzeć na starszą córkę Wojciecha Kossaka.

Chciałoby się napisać cokolwiek o autorze, ale w tym przypadku to niemożliwe. Autor bądź autorka ukrywa się pod pseudonimem "Arael Zurli". Znalazłem w sieci jeden wywiad, ale on nie zdradził nawet płci twórcy. Z recenzji poświęconej książce "Szkło i brylanty" dowiedziałem się tylko, że Arael Zurli jest prawdopodobnie kobietą (świadczy o tym podobno "żeńskie postrzeganie świata" i "duch kobiecości" w kreacji Gabrieli Zapolskiej). Może kiedyś dowiemy się czegoś więcej. Ciekaw jestem, kto to może być, bo książka okazała się świetna. Ogromnym plusem jest duży materiał źródłowy. Pawlikowską-Jasnorzewską poznajemy z jej listów i wspomnień.

Jakże inny portret wyłania się z "Bagiennej niezapominajki", jeśli przypomnimy sobie "Marię i Magdalenę" Magdaleny Samozwaniec. Przy okazji recenzji biografii Wojciecha Kossaka autorstwa Mai Łozińskiej zwróciłem uwagę, że prawdopodobnie był filistrem. Książka Arael Zurli potwierdziła to niestety. Cała rodzina Kossaków (tych od Wojciecha rzecz jasna; Kossak-Szczucka to inna bajka) była dość materialistyczna. Już prolog "Bagiennej niezapominajki" odnoszący się do ostatniego lata spędzonego w Juracie zdradza tę cechę rodziny: "Była to modna wówczas miejscowość wypoczynkowa, najelegantsza i najbardziej snobistyczna na Wybrzeżu, gdzie przyjeżdżało dużo znanych, a co najważniejsze majętnych osób. Na ich portretowaniu można było dobrze zarobić, pieniądze zaś były Kossakom szalenie potrzebne".

Obie siostry ogromną wagę przykładały do wyglądu i nieustannie naciągały ojca na kosztowne stroje (nawet gdy ten miał ogromne długi). Mimo że były dorosłe Wojciech Kossak wypłacał im co miesiąc po 500 zł, nie wliczając w to oczywiście podarunków. Maria będąc w trudnej sytuacji finansowej w Anglii co rusz wydawała z trudem zaoszczędzone przez męża pieniądze na nowe futra i inne elementy garderoby. Pawlikowska-Jasnorzewska była przyzwyczajona do wygody i luksusu. Pozbawiona zupełnie zmysłu praktycznego. Kłopoty sprawiały jej najprostsze sprawy życia codziennego. Stefan Jasnorzewski przypominał w jednym z listów, żeby nie zostawiała mydła w wodzie, w innych wysłał rysunkową instrukcję nadmuchiwania poduszki oraz włączania radia! Przysyłał jej także pocztą gotowe dania (Maria w pierwszym okresie pobytu na emigracji nie potrafiła ugotować nawet najprostszej potrawy). Poetka była rozpieszczoną i kompletnie niezaradną hipochondryczką. Przekonana o swojej wiedzy medycznej lekceważyła lekarzy. Wydawało się jej, że posiada nadzwyczajne moce. Niesamowicie przesądna, bardzo często zaznaczała w listach "n.p.u.", czyli "na psa urok". Zazdrościła nie tylko powodzenia innym kobietom w relacjach z mężczyznami, ale także sukcesów na polu literackim. Pewnego razu obiecała, jeżeli jedna ze sztuk teatralnych zejdzie szybko z afisza, zaniesie doniczkę z piękną tuberozą na ołtarz w kościele sióstr felicjanek.

Można by przymknąć oko na jej niezaradność życiową. Artystom wiele wybacza się na tym polu. Gorszący jest za to jej stosunek do innych ludzi. Wywyższała się w co drugim liście (nie mówiąc już o prywatnych notatkach), pogardzając nawet osobami które jej pomagały: "Jakaś brudna, rzewna rusińska półidiotka", "Obdarte tapety np. łatwo było przykleić i łańcuszek od zatyczki w umywalni doczepić, nic łatwiejszego, ale takie bydlę nie wpadnie na to". Ostrze krytyki wymierzyła w kobiety. Mężczyzn oceniała łagodnie, o ile byli nią zainteresowani jako kobietą. W przeciwnym razie nie mogli liczyć na jakiekolwiek ciepło słowo. W mężczyznach widziała głównie wygląd. "Lubiła mężczyzn przystojnych i dobrze ubranych, pochodzenie i fach były jej obojętne, byle adorator wyglądał tak, aby się przyjemnie było z nim pokazać, ku zazdrości bab" - pisała siostra.

Poetka nie lubiła Polski. Pisała: "...czekam na chwilę, w której zacznę pisać po francusku. Pożegnać Polskę na zawsze było moim marzeniem i planem. Ale małżeństwo stanęło mi w drodze do realizacji". Język z listów do męża jest niechlujny, pełen błędów. Humor pojawiający się korespondencji mało wyszukany i jakby niegodny poetki... Polega głównie na przekręcaniu słów: "dupełko" zamiast "pudełko", "penis" zamiast "pens", "duper" zamiast "puder". W listach do męża pisała jedynie o sprawach życia codziennego (zwłaszcza o strojach). Korespondencja nie zdradza jakichkolwiek poważniejszych zainteresowań. Aż nadto dowodzi za to zwyczajnemu braku kultury.

Ojciec malował dla pieniędzy, córka pisała dla pieniędzy. Nie tworzyła dla własnej satysfakcji albo dla zadowolenia czytelników. "Pisać nie warto, bo nie płacą nigdzie" - krótko skwitowała wiosną 1942 roku. Wspominałem wcześniej o Wojciechu Kossaku. W "Bagiennej niezapominajce" i o nim znajdziemy trochę informacji: "Tatko lubił świetność, zdrowie, doskonałość i piękno. Los zaś zmusił go do wielbienia córki, która nie była doskonałą fizycznie" (Maria miała wystającą łopatkę i chodziła w gorsecie ortopedycznym). Poetka miała z pewnością kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Jej zdaniem lekarz powinien "mówić pacjentce, że jest ładna, że ma oczy i nos, i to i owo w porządku, że jej ubiór mu się podoba, że żałuje, iż jego żona w łóżku tak nie wygląda".

Godne pochwały zachowania poetki przytoczone przez Arael Zurli można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Pawlikowska-Jasnorzewska była hojna, chętnie dzieliła się zawartością paczek otrzymywanych przez męża. Raz coś ją tknęło i została pomysłodawczynią zbiórki na zabawkę dla dziecka, które zamieszkało wraz z rodzicami w tym samym hotelu w Anglii. Jeszcze w Krakowie z kolei jako prezenty dla służby nie wybierała przyjętych zwyczajowo tanich, ciemnych i praktycznych rzeczy, ale "cienkie pończochy, pachnące mydełka i kolorowe jedwabie".

Nie uwierzyłbym, że taka była Pawlikowska-Jasnorzewska gdyby nie tyle dowodów w postaci listów. Trudno kłócić się z charakterystyką poetki stworzoną przez Arael Zurli, bowiem wszystkie tezy poparto fragmentami z korespondencji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. "Bagienna niezapominajka" jest arcyciekawą książką. Według mnie zasługuje na najwyższą ocenę. Oparta na źródłach, z bogatą bibliografią, lekko napisana, a co najważniejsze odkłamująca jednostronny i wyidealizowany obraz Lilki wykreowany przez Magdalenę Samozwaniec. Z przyjemnością sięgnę po kolejne pozycje Arael Zurli. Przede wszystkim po biografię ojca poetki "Wojciech Kossak. Malarz polskiej chwały".

[Opinia pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Listy do młodego pisarza

Doskonała forma na przekazanie swojej wiedzy i doświadczeń z pisaniem przekazana człowiekowi o to aby pomóc mu zrozumieć istotę pisania.

zgłoś błąd zgłoś błąd