7,18 (223 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
13
8
59
7
92
6
39
5
6
4
2
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326813412
liczba stron
159
słowa kluczowe
reportaż, Syria, uchodźcy
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
szum

Niezwykły projekt reporterski Wojciecha Tochmana, autora m.in. bestsellerowych książek „Elli, elli” i „Dziś narysujemy śmierć” oraz Katarzyny Boni, jego uczennicy z Polskiej Szkoły Reportażu. We dwójkę wyruszyli do Jordanii, by stworzyć przenikliwy, bezkompromisowy obraz największej operacji humanitarnej współczesnego świata oraz intymne portrety ofiara wojny domowej w Syrii. Zaatari –...

Niezwykły projekt reporterski Wojciecha Tochmana, autora m.in. bestsellerowych książek „Elli, elli” i „Dziś narysujemy śmierć” oraz Katarzyny Boni, jego uczennicy z Polskiej Szkoły Reportażu. We dwójkę wyruszyli do Jordanii, by stworzyć przenikliwy, bezkompromisowy obraz największej operacji humanitarnej współczesnego świata oraz intymne portrety ofiara wojny domowej w Syrii.

Zaatari – kiedyś nazwa najbliższej wsi. Teraz pustynne miasto, długie i szerokie na kilka kilometrów. Miejsce w pustce. Bez pamięci, bez tożsamości. Tysiące namiotów w kolorze piachu – postawiono je kilka lub kilkanaście miesięcy temu. I tysiące białych, na dalekich obozowych obrzeżach – te rozłożono niedawno. Białe są również kontenery. Blaszane pudełka, jak piece, gdy pali skwar. I jak lodówki, gdy zimny grudzień.

Drugi pod względem populacji, po kenijskim Dadaab, tułaczy obóz na świecie. Czwarte miasto Jordanii. Dwieście dwadzieścia siedem ulic. Trzynaście i pół tysiąca domostw.

 

źródło opisu: Agora SA

źródło okładki: http://wydawnictwoagora.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 333
Agnieszka | 2018-07-18
Na półkach: Przeczytane, Samo życie
Przeczytana: 18 lipca 2018

Ta niewielka książka, ale jej treść jest bardzo esencjonalna i poruszająca. Autorzy, reporterzy zaprawieni w sztuce reportażu napisali o tym co dzieje się w mieście Zaatari. Spytacie, cóż, to za miasto, gdzie się znajduje? To miasto tymczasowe (choć nie wiadomo jak długo ta tymczasowość potrwa) stworzone w Jordanii z pomocą międzynarodowych organizacji humanitarnych dla uchodźców z ogarniętej wojna Syrii. To miasto budowane dla uciszenia wyrzutów sumienia bogatych krajów. To miasto rozrastające się i zmieniające ciągle swoje oblicze, to już czwarte co do wielkości w Jordanii. Zbudowane na piasku, z blachy, szmat, patyków, zapewniające minimalną ochronę. To miasto prowizorka, gwarantuje prowizoryczne życie swoim mieszkańcom. i choć panują w nim warunki jak w obozie przetrwania, to mieszkają w nim ludzie: odarci ze swojej dumy, tradycji, zwyczajów, relacji. Ich zawody nie mają znaczenia, ich umiejętności nie są przydatne, bo nie mogą pracować, aby nie zaburzać miejscowego rynku pracy. Ich role zostały odwrócone, mężczyźni nie potrafią już zarobić na utrzymanie swojej rodziny, kobiety przejmują na siebie zadania głowy rodziny, zaś dzieci zamiast się uczyć pomagają w utrzymaniu najbliższych.

Autorzy wysłuchali opowieści mieszkańców tego miasta: kobiet i mężczyzn, żon i mężów, córek i synów, doświadczonych traumatycznymi przeżyciami wojennymi, niemniej tęskniących za swoim krajem. Ci ludzie mieszkają w tych szmaciano-blaszanych klatkach, ale nie są zadowoleni, spokojni, syci, wciąż marzą o powrocie do siebie, bo tutaj zawsze będą tylko uciekinierami, tymczasowymi uchodźcami, którym nie wiele wolno i traktowani są w uwłaczający ich dumie sposób. Dostają przydziały jedzenia (często chorują po nim), przydziały wody, przydziały mydła, podstawowe elementy do budowy swojego miejsca. Są zależni od władz obozu, nieformalnych i formalnych przywódców rejonów, pracowników, strażników, itd. Czują się bezsilni, niepotrzebni, wykorzystani. Najlepiej gdyby ich nie było, ale skoro już przybyli to mają z wdzięcznością przyjąć jałmużnę, z pokorą jakieś zajęcie i z cierpliwością znosić kolejne bezrobotne i bezcelowe dni.To jest trudne, bo nie ma intymności, odrobiny swobody, poszanowania, wystarczającej ilości jedzenia, pieniędzy, nie ma pracy; jest strach, ból, upokorzenie, wspomnienia, brak nadziei, chęć powrotu i myśl o śmierci, która wydaje się wybawieniem. Syryjczycy żyją w tym mieście jak zwierzęta w klatkach, bo dostają jeść, specjalnie powołani do tego ludzie zajmują się ich odchodami, jeszcze inni przywożą im wodę, inni myślą o ich codzienności, jak kukiełki, pozostawione sobie samym zastygają i czekają, aż ktoś nada im sens, dopisze role, zabierze na scenę, wprawi w ruch.

Autorzy potrząsają czytelnikiem, te wszystkie opisane losy ludzkie mają poruszyć, rozdmuchać ogień niepokoju. Zapaść w pamięć, przywrócić myślenie, nie tylko o sobie, ale o tych którzy źle się mają, nie są tak syci i spokojni.

Wojciech Tochman to marka poruszającego reporterstwa, jego teksty nie pozostawiają obojętnym na ludzkie upokorzenie, rzucają w twarz ludzkim nieszczęściem, nokautują. Jestem wdzięczna takim autorom, bo przypominają: o nierównym podziale dóbr na Ziemi, o podłości, która jest udziałem tylko i wyłącznie ludzi, o wygodnictwie jednych i upokorzeniu innych. Wojciech Tochman jest tam, gdzie cierpienie jest codziennością, opisuje, przybliża, przekonuje do współpracy. Jak widać i słychać udaje mu się przekonać młodych ludzi, uczy ich, pokazuje, współtworzy, przygotowuje następców, którzy pociągną jego misję

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajemna historia czarownic

Czym skusiła mnie do siebie ,,Tajemna historia czarownic”? Jest tło historyczne? Jest. Są czarownice? Są. Są wątki celtyckie? Są. Wystarczyło to, żeby...

zgłoś błąd zgłoś błąd