Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
7,17 (185 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
10
8
47
7
78
6
31
5
5
4
2
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326813412
liczba stron
159
słowa kluczowe
reportaż, Syria, uchodźcy
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
szum

Niezwykły projekt reporterski Wojciecha Tochmana, autora m.in. bestsellerowych książek „Elli, elli” i „Dziś narysujemy śmierć” oraz Katarzyny Boni, jego uczennicy z Polskiej Szkoły Reportażu. We dwójkę wyruszyli do Jordanii, by stworzyć przenikliwy, bezkompromisowy obraz największej operacji humanitarnej współczesnego świata oraz intymne portrety ofiara wojny domowej w Syrii. Zaatari –...

Niezwykły projekt reporterski Wojciecha Tochmana, autora m.in. bestsellerowych książek „Elli, elli” i „Dziś narysujemy śmierć” oraz Katarzyny Boni, jego uczennicy z Polskiej Szkoły Reportażu. We dwójkę wyruszyli do Jordanii, by stworzyć przenikliwy, bezkompromisowy obraz największej operacji humanitarnej współczesnego świata oraz intymne portrety ofiara wojny domowej w Syrii.

Zaatari – kiedyś nazwa najbliższej wsi. Teraz pustynne miasto, długie i szerokie na kilka kilometrów. Miejsce w pustce. Bez pamięci, bez tożsamości. Tysiące namiotów w kolorze piachu – postawiono je kilka lub kilkanaście miesięcy temu. I tysiące białych, na dalekich obozowych obrzeżach – te rozłożono niedawno. Białe są również kontenery. Blaszane pudełka, jak piece, gdy pali skwar. I jak lodówki, gdy zimny grudzień.

Drugi pod względem populacji, po kenijskim Dadaab, tułaczy obóz na świecie. Czwarte miasto Jordanii. Dwieście dwadzieścia siedem ulic. Trzynaście i pół tysiąca domostw.

 

źródło opisu: Agora SA

źródło okładki: http://wydawnictwoagora.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1036
Zuba | 2015-09-26
Przeczytana: 26 września 2015

Moi dziadkowie wzięli ślub 20 sierpnia 1939 roku. Dwa tygodnie później spakowali skromny dobytek na rower „i ruszyli. Szli nocą. Ani powoli, ani szybko. Żadnej latarki, żadnej rozmowy, płaczu. Tysiąc tułaczy w cichej ciemnej kolumnie. Dzieci. Kobiety w ciąży. Chorzy. [...] Każdy włożył na siebie, co się tylko dało. Każdy wystraszony i czujny jak leśne zwierzę. Każdego dnia ostrzał wsi się wzmagał, pociski spadały coraz bliżej, coraz więcej krwi, więcej śmierci.” Tak mógłby napisać Tochman o ucieczce moich dziadków, a napisał o uchodźcach syryjskich zmierzających do Jordanii. Ta cieniutka książka powstała półtora roku temu, kiedy wojna domowa w Syrii była gdzieś daleko i mało kogo obchodziła. W oszczędnych słowach pokazana jest sytuacja Syryjczyków w obozach humanitarnych w Jordanii, zwłaszcza największym z nich Zaatari, gdzie mieszka(ło) 140 tysięcy ludzi w blaszanych barakach i namiotach. Nie głodują, mają co pić i nikt nie strzela. Nie mają pracy, stracili swój dom, pozycję, zawód, szacunek rodziny i cel w życiu. Beznadzieja. Nie ma gdzie wrócić, nie ma dokąd pójść.
Ten reportaż to nie jest wyciskacz łez, to tylko otwieracz do oczu.

Zawsze na początku września myślę o moich dziadkach, którzy uciekali przed wojną. Ciągle ktoś ucieka, teraz akurat Syryjczycy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
7 dni

Lekka,lecz mimo to pełna wartości i dająca do myślenia młodzieżówka. Czyta się ją bardzo szybko ze względu na prosty i przystępny język oraz dosyć duż...

zgłoś błąd zgłoś błąd