Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przeklęci

Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
6,8 (139 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
14
8
28
7
40
6
20
5
15
4
5
3
4
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Accursed
data wydania
ISBN
9788378185703
liczba stron
552
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Nowe dzieło autorki od lat typowanej do Literackiej Nagrody Nobla, przez Stephena Kinga określone pierwszą postmodernistyczną powieścią gotycką, jednocześnie przerażającą, barwną i pełną humoru Pierwsze lata XX stulecia. Princeton w stanie New Jersey - siedziba renomowanego uniwersytetu, dystyngowane miasteczko dla dystyngowanych ludzi, a jednak coś mrocznego i niebezpiecznego czyha na jego...

Nowe dzieło autorki od lat typowanej do Literackiej Nagrody Nobla, przez Stephena Kinga określone pierwszą postmodernistyczną powieścią gotycką, jednocześnie przerażającą, barwną i pełną humoru

Pierwsze lata XX stulecia. Princeton w stanie New Jersey - siedziba renomowanego uniwersytetu, dystyngowane miasteczko dla dystyngowanych ludzi, a jednak coś mrocznego i niebezpiecznego czyha na jego obrzeżach, coś, co demoralizuje i zaraża jego mieszkańców niczym jadowity wirus. W snach najzacniejszych obywateli pojawiają się wampiry i upiory, a na rodziny tworzące elitę Princetonu spada potężna klątwa. Z kolei w lasach graniczących z miasteczkiem znienacka rodzi się bujny i straszliwy podziemny świat.

Kiedy dziwny przybysz, którego wyglądu nikt nie potrafi zapamiętać, uprowadza piękną Annabel sprzed ołtarza, jej brat Jozjasz wyrusza na poszukiwania.

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...(?)

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2525

Daj się przestraszyć!

Niech nikogo nie zdziwi tytuł mojej recenzji, wszak wydawca podkreśla na tej pięknie wydanej książce, że to powieść gotycka, którą rekomenduje sam Stephen King. Czuję się w związku z tym już na samym wstępie zobligowana do tego, by ostrzec Was przed znaczącym dla Waszej przyszłej lektury faktem, że „Przeklęci” – w Polsce wydani dopiero po dwóch latach od amerykańskiej premiery – to nie proza tej miary, jakiej oczekiwałoby się po skądinąd intrygującym opisie, zapowiadającym podróż w naprawdę mroczną fabułę, której nie powstydziłby się sam przywołany wcześniej mistrz horroru. A i owszem, Joyce Carol Oates uraczyła nas przerażającą historią rodem z preromantycznych utworów, jednak ów pełnokrwisty gotycyzm został bez reszty zanurzony w materii prozy obyczajowo-historycznej.

Patrząc z perspektywy tradycji literackiej powieść gotycka, której kwintesencję stanowi upiorna narracja, złowieszcza zbrodnia i antynomiczni bohaterowie była naturalną odpowiedzią na wypracowany przez Oświecenie racjonalizm. Starcie tego, co uświęcone przez zdrowy rozsądek z tym, co irracjonalne to kanwa pod interesującą nas tu narrację. Oates sięga do korzeni gatunku i robi to nadzwyczaj dobrze. Ta dosyć skomplikowana fabuła została osnuta na tajemniczych wydarzeniach rozgrywających się w pierwszych latach XX wieku w uniwersyteckim miasteczku Princeton w stanie New Jersey. Klątwa albo Horror z Crosswicks – jak poniektórzy mieszkańcy, a po nich potomni, zwykli je określać – związana była nie tyle z...

Niech nikogo nie zdziwi tytuł mojej recenzji, wszak wydawca podkreśla na tej pięknie wydanej książce, że to powieść gotycka, którą rekomenduje sam Stephen King. Czuję się w związku z tym już na samym wstępie zobligowana do tego, by ostrzec Was przed znaczącym dla Waszej przyszłej lektury faktem, że „Przeklęci” – w Polsce wydani dopiero po dwóch latach od amerykańskiej premiery – to nie proza tej miary, jakiej oczekiwałoby się po skądinąd intrygującym opisie, zapowiadającym podróż w naprawdę mroczną fabułę, której nie powstydziłby się sam przywołany wcześniej mistrz horroru. A i owszem, Joyce Carol Oates uraczyła nas przerażającą historią rodem z preromantycznych utworów, jednak ów pełnokrwisty gotycyzm został bez reszty zanurzony w materii prozy obyczajowo-historycznej.

Patrząc z perspektywy tradycji literackiej powieść gotycka, której kwintesencję stanowi upiorna narracja, złowieszcza zbrodnia i antynomiczni bohaterowie była naturalną odpowiedzią na wypracowany przez Oświecenie racjonalizm. Starcie tego, co uświęcone przez zdrowy rozsądek z tym, co irracjonalne to kanwa pod interesującą nas tu narrację. Oates sięga do korzeni gatunku i robi to nadzwyczaj dobrze. Ta dosyć skomplikowana fabuła została osnuta na tajemniczych wydarzeniach rozgrywających się w pierwszych latach XX wieku w uniwersyteckim miasteczku Princeton w stanie New Jersey. Klątwa albo Horror z Crosswicks – jak poniektórzy mieszkańcy, a po nich potomni, zwykli je określać – związana była nie tyle z przerażającymi i enigmatycznymi morderstwami popełnianymi na studentach, dzieciach i prominentnych członkach Princetońskiej społeczności. Manifestowała się ona także, a może przede wszystkim, poprzez obecność, czy to na jawie czy w snach, znaczących dla gotyckiej tradycji widm i postaci – Oates wskrzesiła tu na nowo wysysające krew i zdrowie psychiczne tajemnicze wampiry, duchy zmarłych, demony, czy też chłopca przechodzącego do baśniowej krainy. W niezwykle intrygujący sposób autorka „Blondynki” przetworzyła tu także mit legendarnego Drakuli – czytelnik sam się przekona, że pojawiający się zgoła sporadycznie w toku narracji wołoski hrabia English von Gneist to postać bodaj najbardziej fascynująca z całego grona barwnych bohaterów.

Obok wspaniale skrojonych fantastycznych postaci budzących jawny lęk, gotyckość najnowszej powieści Oates opiera się przede wszystkim na niesamowitej aurze tajemnicy i zagadkowości, spowijającej cały świat przedstawiony. Trzeba przyznać, że takie zabiegi uatrakcyjniające fabułę to znaczący element pisarstwa amerykańskiej pisarki – warto wspomnieć w tym miejscu choćby „Wodospad”, „Pustkowie” czy opowiadania zebrane w tomie „Muzeum Doktora Mosesa”. W oparciu o schedę po romantycznych i modernistycznych twórcach spod znaku szeroko pojętej grozy Oates stworzyła dzieło nasączone szaleństwem, piekielną ingerencją w ludzki los i baśniowością, aczkolwiek kondensacja makabry (ale nienachalnej), nadprzyrodzonego i tajemnicy bardziej przywodzi na myśl koncepcje wypracowane przez Czarny Romantyzm, bo „Przeklęci” nie tyle straszą, co ewokują pytania o kondycję człowieka, w którym rodzi się zło. Wprawdzie pragnący wrażeń czytelnik będzie z wypiekami na twarzy wyłuskiwał z narracji motywy i sytuacje budzące strach, jednak powieściowa podbudowa w postaci fantastycznych zjawisk i indywiduów to tylko pretekst pod postawienie diagnozy, jakoby człowiek to istota, której naturalną cechą jest podatność na grzech i samodestrukcję.

Jak już wspomniałam wcześniej, „Przeklęci” to powieść dość skomplikowana – moglibyśmy wręcz powiedzieć, co nie będzie przesadą, że to narracja rozbudowana na kształt obszernej, historycznej sagi. Takie twierdzenie nie będzie błędem, gdyż Oates pokusiła się, by „Przeklętych” uformować na kształt kroniki opisującej losy kilku princetońskich rodów, doświadczonych przez nadzwyczaj groźne, nadprzyrodzone zjawisko. Można pójść jeszcze dalej i nazwać „Przeklętych” wielką postmodernistyczną, hybrydyczną plątaniną literackich gatunków. Autorka „Córki grabarza” pokusiła się tu bowiem o ambitne i niełatwe rozwiązanie formalne – smutne i jednocześnie przerażające dzieje szanowanej rodziny Slade’ów (która doświadczyła Klątwy z Crosswicks najboleśniej) rozpisała na kształt paradokumentalnej kroniki, gdzie głosem przewodnim jest pseudoautentyczny narrator M. W. van Dyck II, potomek jednego z princetońskich rodów, mających swój udział w krwawych wydarzeniach sprzed osiemdziesięciu lat. Kronikarz spisuje historię przeklętych wnuków wielebnego Winslowa Slade’a korzystając z różnorodnych źródeł, jakimi są przede wszystkim dzienniki, notatniki i korespondencja świadków tamtych wydarzeń, ale równie sporo materiału dostarczają mu prace jego kronikarskich poprzedników oraz historyczne sprawozdania. Co ciekawe, Oates nie ujednolica narracji, buduje ją z poszatkowanych fragmentów, gdzie list przeplata się z fragmentami poezji, wyjątki z dzienników z potoczystą opowieścią. To doskonały zabieg, który przy zaufaniu do rozwiązań właściwych powieści gotyckiej jeszcze dobitniej podkreśla zagadkowość całej fabularnej sytuacji.

Skoro „Przeklęci” to quasi-historyczny zapis wydarzeń, możemy się tu spodziewać również autentycznych postaci. I tak w rzeczywistości jest. Ranga społeczna bohaterów „Przeklętych” rozpięta jest między tymi, którzy wywodzą się z rodzin od dawien dawna królujących w okręgu, ze starych rodów i fortun, ale są i tacy, którzy przybyli do uniwersyteckiego regionu stosunkowo niedawno. Slade’owie, FitzRandolphowie, van Dyckowie czy Bayardowie to z całą pewnością konstrukty fikcyjne, acz malowniczo przedstawione jako środowisko arystokratyczne i snobistyczne silnie związane z Uniwersytetem Princeton i Pierwszym Kościołem Prezbiteriańskim. Jednak wśród postaci najistotniejszych dla fabuły pojawiają się tacy autentyczni bohaterowie, jak przyszły prezydent Thomas Woodrow Wilson, socjalistyczny pisarz Upton Sinclair czy wyjątkowo niekorzystnie przedstawiony Jack London. Żywioł historii wkradł się w powieść nie tylko za sprawą mocno przerysowanych, realnie żyjących postaci. Oates nie byłaby sobą, gdyby nie pokusiła się o szeroką panoramę społeczną oraz zaakcentowanie, dość dosadne, burzliwych przemian kulturalno-politycznych tamtych lat. Anarchistyczno-socjalistyczne dążenia do rewolucji, przemoc względem Murzynów, zbrodnie Ku-Klux-Klanu, wyzysk nierentownej ludności w fabrykach, krytyka środowisk akademickich czy choćby zaczątki ruchu feministycznego to tło, ale tło stanowiące o nieprzeciętności „Przeklętych”. Oates nigdy nie określała siebie jako twórczyni literatury grozy, choć jej elementy znamionują nie tylko tę powieść. Siła jej prozy tkwi bowiem w zaangażowaniu w ostrą krytykę społeczną oraz w demaskowanie mechanizmów niszczących wolność i osobowość jednostki.

Antropomorficzne zło objawia się w tej powieść z całą swoją siłą. Oddziaływanie na mieszkańców Princeton to jego niezwykła aktywność po latach uśpienia, kiedy już się wydawało, że przymierze zawarte przez jednego z niepokornych obywateli z Bogiem zostało przypieczętowane. Nic bardziej mylnego. Autorka „Zbłoconej” jest w swojej ostatniej narracji orędowniczką wizji człowieka, któremu dostęp do boskości czy jako taki układ z Wszechmogącym nie jest dany. Bohaterowie „Przeklętych” są poddani własnym udrękom, niedostosowaniom społecznym i niemal melancholijnemu podejściu do życia. Tak czy inaczej to bohaterowie barwni, dość mocno upsychologizowani, stworzeni na kształt figur mających swój pierwowzór w legendach przy jednoczesnym ich naznaczeniu sporym autentyzmem. Mężny Jozjasz, cnotliwa Annabel, krnąbrny Todd czy kaleka Adelajda doskonale wpisują się w paradygmat powieści z dreszczykiem, przełamanej pewną mityzacją zdarzeń i baśniowym charakterem świata przedstawionego. To duży atut „Przeklętych” – psychologiczny realizm i naddany wymiar rzeczywistości łączą się w naprawdę przekonującą całość.

Kronikarskie zapiski na temat Klątwy z Crosswicks szalejącej w latach 1905-1906 w amerykańskim miasteczku skupiają w sobie najlepsze cechy pisarstwa Joyce Carol Oates. Znaczną większość wymieniłam wcześniej, w „Przeklętych” może się dodatkowo podobać sążnista dawka napomknięć i odwołąń do szeroko pojętej humanistyki – cytowane są wiersze Emily Dickinson i Walta Withmana, pojawiają się nazwiska Platona, Sherlocka Holmsa (który notabene pomaga w rozwiązaniu zagadki Klątwy), Hegla, Twaina, Bławatskiej, Henrego Jamesa; mówi się o mesmeryzmie, kantyzmie, odkryciach geograficznych, wynalazkach, eksperymentach medycznych, trujących roślinach i Biblii Gutenberga. Oates stworzyła barwny obraz epoki przełomu wieków, wpisując w niego historię z jej reperkusjami społeczno-politycznymi, grozę na najwyższym poziomie i świetnie skrojonych bohaterów. „Przeklęci” to naprawdę ambitne przedsięwzięcie literackie, na które warto było czekać. I zachęcam Was: pozwólcie się przestraszyć, bo straszno w tej narracji jest.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (820)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 0
| 2015-05-16
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 16 maja 2015

Do Oates trzeba mieć cierpliwość.
Ja mam.
Tytułowi 'przeklęci' walczący z Klątwą przez duże k,to tylko pretekst do pokazania różnorodności społeczeństwa amerykańskiego uniwersyteckiego miasteczka z początku ubiegłego wieku.Cała galeria postaci historycznych(w tym trzech prezydentów)i fikcyjnych zmaga się nie tylko z siłami nadprzyrodzonymi,ale również z problemami społecznymi.Autorka zgrabnie łączy wątki,kładąc nacisk na równouprawnienie kobiet,prześladowania rasowe,jak i fascynację socjalizmem.
Powieść wielowarstwowa,napisana jako kronika wstrząsających i zdumiewających wydarzeń,proszę jednak nie liczyć,że to coś w rodzaju "Zmierzchu",to nie ta liga.

książek: 0
| 2015-06-23

Jankeski "Mistrz i Małgorzata" wespół z demoniczną "Alicją w Krainie Czarów" w formie historycznej rekonstrukcji. Korowód prawdziwych postaci nauki, polityki, gospodarki i literatury z przełomu XIX i XX wieku, autentyczne wydarzenia, dokumenty, cytaty i wypowiedzi - czy to więc nadal fikcja czy lekko ubarwiona historia realnego zbiorowego obłędu mieszkańców Princeton?

Prawi chrześcijanie, bogaci i wykształceni prezbiterianie, a przede wszystkim biali!, gdy trochę poskrobać po tym nobliwym towarzystwie, to wychodzi sam brud, zawiść, zakorzeniony głęboko rasizm i dwulicowość. Zabawiła się Oates swoimi bohaterami nie szczędząc szyderstw bufonom, ich poglądom politycznym i religijnym, ruchom feministycznym i socjalistycznym, burząc fałszywe etyczne fasady i karząc uczynki ogniem piekielnym. Mieszając formy i gatunki, stworzyła powieść w ponurym klimacie wiktoriańskiej grozy z wysublimowanym i poetyckim językiem. Oryginalną i wyrafinowaną, choć czasami nadmiar stylów wybija z rytmu, i...

książek: 1809

Na Oates można liczyć. Specjalistka od rozkładania społeczeństwa amerykańskiego na czynniki pierwsze, tym razem pochwyciła w swoje drapieżne szpony amerykańską arystokrację z początku XX wieku. To zgryźliwa, wielowątkowa satyra piętnująca głupotę, zakłamanie, wąskie horyzonty i egoizm klas najwyższych, a to wszystko w kostiumie gotyckiej powieści grozy, czerpiąca także pełnymi garściami z dokonań takich pisarzy jak Lovecraft i Poe. No i to zakończenie... Brawa za sam pomysł, a za realizację całowanie w stopy.

Póki co to jedna z najlepszych nowości, które czytałam w tym roku.

książek: 1481
miete | 2015-05-12
Na półkach: Przeczytane

Z żalem stwierdzam , że ta powieść mnie zmogła trzy czwarte treści przeczytałam jak należy kartka po kartce ale już jedną czwartą nie dałam rady przekartkowałam tylko żeby wreszcie ją skończyć.
Powieść reklamowana była jako współczesna powieść gotycka niestety rozwlekle prowadzona narracja zabijała w tej książce to co miało stanowić jej trzon , w żaden sposób nie wyczuwało sie upiornej atmosfery ani poczucia wszechogarniającej grozy, owszem niby była jakaś klątwa niby działy się jakieś zjawiska nadprzyrodzone ale wszystko to gubiło się gdzieś w barokowych opisach nieco zbędnych moim zdaniem sytuacji i przemyśleń dość dużej grupy bohaterów.
Po głębszym zastanowieniu muszę przyznać że moja negatywna ocena tej książki sprowadza się do tego , że zupełnie czego innego sie po niej spodziewałam- liczyłam na krwistą , wartką powieść grozy a dostałam kunsztownie napisaną powieść obyczajowo-historyczną , trudno mi ją zatem jednoznacznie ocenić. Jeśli ktoś sięgnie po lekturę tej książki...

książek: 572
gorzka | 2015-09-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2015

„Przeklętych” przeczytałam za sprawą recenzji jednego z krytyków literackich i bardzo się cieszę, że dałam się skusić zawartym w niej zachętom do lektury. Książka J.C. Oates okazała się zupełnie inna, niż można by sądzić po okładce nawiązującej do lektur z dużo niższej półki. Autorka nie szczędziła talentu i pracy do stworzenia powieści napisanej z prawdziwie epickim rozmachem, co jest dziś rzadkością (i za co daję dodatkową gwiazdkę).
Po lekturze „Przeklętych”, szczególnie przewrotnego zakończenia, zostajemy z refleksjami co do natury zła a także Boga. Dla mnie powieść, mimo własności literatury gotyckiej i nieco upiornej, była rodzajem ostrzeżenia podanego czytelnikowi w formie metaforycznej, aby strzec się zła, umieć je rozpoznawać i mu się przeciwstawiać. Wszyscy bohaterowie książki byli w ten czy inny sposób wystawieni na próbę i wielu z nich oblało egzamin. Oates pokazuje nam, iż tak naprawdę wystarczą bardzo niewinne początki do tego, by zboczyć z właściwej ścieżki i stać...

książek: 497
Alicja Górska | 2015-06-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 czerwca 2015

http://recenzent.com.pl/1/recenzja-ksiazki-przekleci-joyce-carol-oates-prawdy-fikcji-kryja-sie-w-metaforze-ale-tutaj-metafore-tworzy-historia/

Poza faktem, że powieść reklamowana jest jako historia gotycka, zawiera również na obwolucie rekomendację Stephena Kinga, który wypowiada się o niej, używając tak mocnych słów, jak: „intensywna”, „wyzywająca”, „przewrotnie zabawna” czy „hipnotyzująca”. Nikt ani nic nie jest jednak w stanie przygotować czytelnika na to, co znajdzie po rozwarciu sztywnej okładki. Bo chociaż „Przeklęci” należą zdecydowanie do powieści czerpiących z nurtu gotyckiego, to są również misterną konstrukcją w ogólnym ujęciu literatury.

Kompozycyjnie należałoby uznać tę historię za multiszkatułkową. Z jednej bowiem strony Oates tworzy postać historyka, który jest autorem „Przeklętych” jako dzieła pretendującego do miana historycznego i autentycznego zbioru, a z drugiej zaś strony tenże badacz nie tylko rekonstruuje wydarzenia, ale i uzupełnia je o zapiski bohaterów....

książek: 709
Superchrupka | 2016-11-09
Na półkach: Przeczytane

Przyznam, że po początkowym zachwycie towarzyszącym lekturze "Przeklętych", nastał moment, w którym objętość książki, jej gęstość i rozmach trochę mnie przytłoczyły. Udało mi się z tego wygrzebać i ponownie dałam się wciągnąć w tę wielką, gotycką historię - tyleż ponurą, co dowcipną. Oates daje popis - swobodnie skacze po gatunkach, doskonale imituje, wyczynia różne cuda z językiem, mnoży wątki, straszy, bawi amerykańską historią, kpi na różne sposoby, zmusza do myślenia. Jednocześnie nie traci z oczu opowieści, którą konsekwentnie i zaskakująco rozwija, aż do brawurowego finału, którego nie da się czytać inaczej niż z wypiekami na twarzy.

książek: 1392
castagna | 2015-11-17
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 17 listopada 2015

przyznam szczerze, że z książką trochę się namęczyłam, od tej autorki czytałam świetną "Czarną topiel" i gdy zobaczyłam najnowszą pozycję od niej w swojej bibliotece, to długo nie myślałam - po prostu wzięłam

nigdy nie miałam styczności z powieścią gotycką, więc dodatkowo książka mnie zainteresowała, akcja dzieje się w akademickim miasteczku w latach 1905-1906, nad tamtejszą społecznością zaczyna ciążyć pewna Klątwa...

na prawdę wszystko fajnie się zapowiadało, bardzo interesująco, czytałam z niepohamowaniem, aż nagle po 400 stronach poczułam zmęczenie, lektura zaczęła mi się dłużyć, zbędne opisy zaczęłam pomijać (nigdy nie robię czegoś takiego), bo inaczej pewnie skończyłabym książkę dopiero w Nowym Roku

pomysł na fabułę jest fantastyczny (tym bardziej, że znajduje się tutaj zarys historyczny), ale uważam, że można byłoby to inaczej wykonać - zdecydowanie troszkę krócej

książek: 3034
Zuela | 2016-03-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo gotycka ksiązka Oates.Klątwa prowadzi do wymierania członków szanowanej rodziny.Początek XX wieku,południe USA,gdzie jest jeszcze żywa historia wojny secesyjnej.Duchy,zjawy i tajemnicze zakończenie.Niezydentyfikowany zły bohater mącący społeczności w głowach jest kwintwsencja zła samego w sobie i gnieżdżącego się w nas samych

książek: 719
Dotta | 2016-06-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2016

OMam mieszane uczucia.
Bardzo ciężko było mi wczuć się w klimat tej powieści. Ciężki język, długie monologi, często według mnie zupełnie nieistotne. Bohaterowie nie przypadli mi do gustu, niektórzy wręcz denerwowali swoim dziecinnym zachowaniem. Po stu stronach myślałam, że się poddam. Ale nie poddalam się, brnelam dalej, czasem wręcz omijając dłuższe opisy, które nie miały istotnego znaczenia dla motywu głównego powieści. Potem było lepiej, coś mnie ciągnęło, by czytać dalej i dalej. Główny motyw książki ciekawy, to dzięki niemu i chęci poznania, jak to będzie dalej, nie poddalam się i szczęśliwie skończyłam całą powieść. Książka dla cierpliwych, wytrwałych i lubiących 'ciemne klimaty'. Ale nic nie stracisz, jeśli po nią nie siegniesz... :)

zobacz kolejne z 810 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd