Atlas zbuntowany

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,96 (880 ocen i 148 opinii) Zobacz oceny
10
245
9
219
8
131
7
105
6
72
5
40
4
16
3
19
2
18
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Atlas Shrugged
data wydania
ISBN
8371509693
liczba stron
1174
język
polski

Co wprawia świat w ruch? Kim jest John Galt? Niszczycielem czy wyzwolicielem? Dlaczego musi toczyć wojnę nie ze swoimi wrogami, lecz z tymi, którzy najbardziej go potrzebują? Dlaczego najtrudniejszą bitwę toczy przeciwko ukochanej kobiecie? Jakaż to przyczyna sprawia, iż genialny przedsiębiorca zmienia się w bezwartościowego playboya, wielki przemysłowiec pracuje na rzecz własnego upadku,...

Co wprawia świat w ruch? Kim jest John Galt? Niszczycielem czy wyzwolicielem?
Dlaczego musi toczyć wojnę nie ze swoimi wrogami, lecz z tymi, którzy najbardziej go potrzebują? Dlaczego najtrudniejszą bitwę toczy przeciwko ukochanej kobiecie? Jakaż to przyczyna sprawia, iż genialny przedsiębiorca zmienia się w bezwartościowego playboya, wielki przemysłowiec pracuje na rzecz własnego upadku, kompozytor porzuca karierę w noc swego triumfu, a piękna kobieta kierująca siecią kolei transkontynentalnych zakochuje się w mężczyźnie, któremu poprzysięgła śmierć? Zdumiewająca opowieść o człowieku, który postanowił zatrzymać silnik świata i uczynił to. Historia kryminalna, jednak nie o morderstwie dokonanym na ludzkim ciele, lecz o morderstwie i odrodzeniu ducha ludzkiego.

 

źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 913
Sylwia Sekret | 2012-06-04
Przeczytana: 29 maja 2012

CZYTELNIK ZBUNTOWANY

„Atlas zbuntowany”. Dlaczego inwersja? Może dlatego, że gdyby przymiotnik był jako pierwszy, tak jak to zazwyczaj występuje, kojarzyłoby się to za bardzo z tytułami takimi jak: „Ołowiany żołnierzyk” czy „Śpiąca królewna”. Do tego Atlas. Mitologiczna postać, może nie tak znana i nie tak często wspominana jak Zeus, Demeter czy Ikar, ale stanowczo jedna z najważniejszych. Przecież dźwiga na barkach cały świat! Czy ktoś to w ogóle docenia? Czy przychodzą do niego ludzie z podziękowaniami? A co by było gdyby Atlas ogłosił strajk? Zrobił sobie przerwę. Zbuntował się...

I właśnie o tym opowiada ta powieść. Nie, głównym bohaterem nie jest mitologiczna postać, a rzecz nie dzieje się w czasach, kiedy ludzie wierzyli w bogów raczących się nektarem na Olimpie. I nie, nie będę się zagłębiać w opowiadanie o czym jest książka Ayn Rand, w streszczanie fabuły, cytowanie dialogów bohaterów. Prędzej czy później okazałoby się bowiem, że nie ma to najmniejszego sensu. Poza tym, komu chciałoby się to czytać? Ci, którzy zechcą sięgnąć po „Atlas...” nie będą zadowoleni z opisu kolejnych zdarzeń, a tych którzy się nie zdecydują, nie będzie to zbytnio obchodziło. Powiem więc krótko, w kilku zdaniach o co tyle szumu.

Ayn Rand jako zwolenniczka osobistej filozofii obiektywizmu. Ayn Rand jako buntowniczka i pisarka. Powstało z tego ponad 1100 stron czegoś, co nie służy do czytania „do poduszki” ani do odstresowania się po ciężkim dniu. Pisarka przedstawia nam cały zastęp wybitnych jednostek, które wykorzystując swoje genialne umysły sprawiają, że świat staje się dla nas – zwykłych ludzi lepszym i bardziej rozwiniętym miejscem. Wybitni zapewniają nam bowiem transport nie tylko dla naszych ciał, ale także dla niezbędnej żywności, zapewniają nam elektryczność i wszystkie te rzeczy, bez których nie potrafilibyśmy się obejść. Poznajemy przemysły zajmujące się wydobywaniem miedzi, podpatrujemy koncern, którego właściciel i założyciel odkrywa po wielu latach pracy metal bardziej wytrzymały niż cokolwiek do tej pory, a do tego niewyobrażalnie lekki. Poznajemy od kuchni życie pracowników wielkiej sieci kolei transkontynentalnej. To jedynie ułamek tego, z czym zapoznaje nas powieść. Jednak z tłumu inteligentnych, pracowitych i, co również podkreślone – bogatych, wyłania się kilkoro bohaterów, na których skupia się powieść.
Misterna fabuła tkana przez Rand nie pozwala mi powiedzieć nic więcej. Czy będziecie chcieli po tych zaledwie paru zdaniach przeczytać powieść? Co innego mogłabym zrobić aby Was do niej zachęcić? Echo szyderczo odpowiada:
- Kim jest John Galt?
Od tego pytania rozpoczyna się powieść, to pytanie przewija się przez nią całą i to pytanie kryje w sobie jednocześnie odpowiedź na wiele innych pytań zawartych w książce. Te cztery słowa zwieńczone znakiem zapytania wyrażają bezradność i symbolizują wzruszenie ramion. Są pytaniem retorycznym, które kryje w sobie odpowiedź, że nie ma sensownej odpowiedzi.

Ayn Rand na pewno popisała się odwagą pisząc „Atlas zbuntowany”. Wygłosiła w nim mnóstwo długich monologów, po których znudzenie czytelnika – staje się akurat najmniejszym problemem. Wyraziła opinię, która wielu może szokować, a jeszcze więcej osób może się z nią nie zgodzić. No bo jak to? Dobro społeczne to zło? Nie warto poświęcać się dla innych, bo zdrowy egoizm to najlepsze czym może kierować się człowiek? Litość dla innych sprowadza same szkody? Ci, którzy głoszą, że pieniądze są złe, na pewno nie zdobyli ich pracą i uczciwością? Rand jest bezlitosna. Wygłasza wiele prawd i pozwala na wiele spraw spojrzeć zupełnie inaczej. Pokazuje, że wielu, których błędnie oceniamy jako bezlitosnych bogaczy, którzy zdobyli swoją fortunę niesłusznie, a teraz nawet nie chcą się nią dzielić, tak naprawdę zdobyło pieniądze wysiłkiem, wyrzeczeniami, a przede wszystkim docenieniem i wykorzystaniem własnego umysłu. Za jedną z ważniejszych i mądrzejszych tez, jakie stawia pisarka w swoim dziele, uważam twierdzenie, że teraz my mamy zerowe prawa do żądania od takiej jednostki, aby dzieliła się ze społeczeństwem tym, co zdobyła wyłącznie własnym wysiłkiem. Bo niby z jakiej racji? Na jakich niepisanych prawach? Nie wystarczy nam, że z osiągnięć tej osoby korzystamy na co dzień? Potrzebujemy jeszcze obelg pod jej adresem, znacjonalizowania dobytku takiej osoby i wymuszenia zrzeczenia się praw autorskich? Nonsens.
Opozycyjną grupą do jednostek wybitnych są tak zwani grabieżcy. Ludzie stojący na najwyższych szczeblach władzy, którzy zrobią wszystko, aby przejąć prawa do dobytków przemysłowców i ludzi, którzy swoją pracą zdobywają spory majątek. I tu pierwsza rzecz, która w „Atlasie...” mnie razi. Totalne skrajności. Brak jakichkolwiek odcieni innych niż odcień zła i odcień dobra. Są dobrzy, wybitnie inteligentni ludzie, którzy wygłaszają mądre monologi i grabieżcy, którzy są na wskroś źli, chcą zabrać innym wszystko, a kiedy przychodzi do rozmowy, nie potrafią powiedzieć nic, co brzmiałoby choć w połowie tak inteligentnie jak to, co wydobywa się z ust ich rywali. Nierealnym jest, aby tak to miało właśnie wyglądać. Dobrzy równa się inteligentni, źli i kłamliwi równa się głupi, zagubieni i nie potrafiący manipulować słowem mówionym. Brak w powieści Rand zwykłych ludzi. Takich, którzy nie dorobiwszy się wielkiej fortuny, nie dysponujący umysłem na miarę wybitnego naukowca lub filozofa, nie są także złymi, niesprawiedliwymi pijawkami. Co z ludźmi, którzy żyjąc skromnie, nie domagają się jednocześnie jałmużny, ani nie zazdroszczą tym, którzy dysponują milionami, ponieważ wiedzą, że zasłużyli sobie na nie i co więcej, doceniają ich wkład w rozwój przemysłu i życia na ziemi? Takich ludzi w „Atlasie zbuntowanym” nie ma. Oczywiście rozumiem, że aby pokazać daną ideologię, wyłuszczyć ją słuchaczom, a co najważniejsze – przekonać ich co do jej słuszności, skrajności sprawdzają się najlepiej. Lecz ujmują powieści realności. Pozostaje także jeszcze jeden problem. Mianowicie, czy w ten sposób Rand nie zaprzecza sama sobie? Głosząc potęgę rozumu, zachwycając się możliwościami umysłu i zachęcając w każdym rozdziale do używania go, a także srogo przestrzegając przed stłamszeniem go przez innych ... sama robi w swojej powieści to samo z umysłem czytelnika! Niby niepostrzeżenie, niby ukradkiem...ale jednak. Używając wielkich słów, posługując się wyłącznie skrajnościami przekonuje czytelnika, że jej ideologia jest bez skazy. Pytanie, czy robi to, aby faktycznie przekonać nas do swojej postawy, czy po to, abyśmy, według jej przykazań otworzyli umysł i sami, rozważając wszelkie za i przeciw wybrali własną drogę. Niestety obawiam się, że to pierwsze.

„Atlas zbuntowany” to wspaniała powieść. I piszę to bez cienia ironii. Posiada mankamenty, ale które dzieło ich nie posiada? Ludzie u Rand są dość jednowymiarowi, dzielą się na złych i dobrych, a przecież w życiu wcale nie jest to takie proste, prawda? Podobnie dzieje się z wszelkimi poglądami i ideologiami. Wykłady głównych bohaterów mogą wielu wydać się przydługie, zwłaszcza jeśli zobaczymy, że autorka często powtarza to, co zostało już powiedziane, choć operuje innymi słowami. Denerwuje fakt, że grabieżcy nie potrafią się wysłowić. Szybko wpadają w szał, bo nie wiedzą co powiedzieć, jąkają się, a usta zamyka im już pierwsze zdanie, które pada z ust jednostki wybitnej. Ma to podkreślić fakt, że nie mają racji, jasne, ale ...czy musi to być tak dosłowne i przy tym tak nierealne? Z wieloma poglądami autorki możemy się nie zgodzić, a jednak jest to książka wspaniała. Czyta się ją naprawdę dobrze, choć język bywa wymagający. Nawet długie opisy szyn kolejowych potrafią przyciągnąć czytelnika na dłużej. Nie można odmówić Ayn Rand tego, że stworzyła coś, czego jeszcze nie było, odważyła się przedstawić teorię, którą wielu uzna za kontrowersyjną. Sprzeciwiła się podstawowym, choć niepisanym prawom życia w społeczeństwie i trzeba przyznać, że w wielu sprawach bywa na tyle przekonująca, że trzeba się z nią zgodzić. ”Atlas zbuntowany” otwiera oczy na wiele spraw, które do tej pory pozostawały bezdyskusyjne. Pyta, drąży i zaskakuje. Przestrzegam jednak czytelników, że Rand nie zostawia miejsca na własne odpowiedzi. Warto więc podczas lektury krytycznie spojrzeć także na filozofię głównych bohaterów, którzy przedstawieni jako nieskazitelni w powieści, w prawdziwym życiu byliby na pewno dużo bardziej prawdziwi, a więc i pełni wad, a także równie niedoskonali, co książkowi grabieżcy.
„Atlas zbuntowany” jest dużo trudniejszą książką, jeśli spojrzymy na nią nieco krytycznie. Wedy bowiem, otwiera się przed nami jeszcze więcej problemów, niż dostrzegają bohaterowie powieści. Jednak, czy nie to właśnie jest najbardziej pociągające w wybitnych książkach? Pozostawienie czytelnika z mętlikiem, który dopiero po odłożeniu lektury, sam musi sobie uporządkować zgodnie z własnymi przekonaniami. Rand co prawda pragnie jednoznacznie przeciągnąć czytelnika na swoją stronę. Udowodnić, że jej racja jest słuszna i niepodważalna. I w wielu sprawach ma rację. Jednak są także twierdzenia, które każdy musi rozpatrzyć według własnych kryteriów. Jakkolwiek zatem przekonująco wypadają słowa Ayn Rand, od czasu do czasu ... zbuntuj się, czytelniku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szachista

Jest to bardzo ciekawa książka opowiadająca o zamachu na Napoleona. Sam pomysł jego wykonania był po prostu genialny, a umysł dowódcy grupy musiał być...

zgłoś błąd zgłoś błąd