Pochłaniacz

Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
6,8 (4868 ocen i 789 opinii) Zobacz oceny
10
217
9
338
8
941
7
1 498
6
1 108
5
438
4
162
3
108
2
30
1
28
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377586884
liczba stron
672
język
polski

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki. Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego...

Zima 1993. Tego samego dnia, w niejasnych okolicznościach, ginie nastoletnie rodzeństwo. Oba zgony policja kwalifikuje jako tragiczne, niezależne od siebie wypadki.
Wielkanoc 2013. Po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield na Wybrzeże powraca Sasza Załuska. Do profilerki zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, właściciel klubu muzycznego w Sopocie. Podejrzewa, że jego wspólnik - były piosenkarz i autor przeboju "Dziewczyna z północy" - chce go zabić. Załuska ma mu dostarczyć na to dowody. Profilerka niechętnie angażuje się w sprawę. Kiedy jednak dochodzi do strzelaniny, Załuska zmuszona jest podjąć wyzwanie. Szybko okazuje się, że zabójstwo w klubie łączy się ze zdarzeniami z 1993 roku, a zamordowany wiedział, kto jest winien śmierci rodzeństwa. Jednym z kluczy do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat.

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/

źródło okładki: http://muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 281
Paco | 2015-11-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 listopada 2015

Nie wierzę.
Jak nas tu tysiące. Żebyśmy gdzieś, czasami , nawet przelotnie, potajemnie nie zamarzyli.
O napisaniu książki. Wydaje się dość proste. Patrząc na Bondę.
39,99 poproszę :) Za co.
Na początek za nazwisko ( sympatyczne skojarzenia). Za panią na okładce. Jej oczy wyglądają jak milion dolarów. Za kredyt zaufania względem młodej, pięknej i NASZEJ pisarki.
Boks. Będę punktował.
Dość długo szedłem obok. Nie po tym torze. Nie było feerii barw. Poznałem wszystkie odcienie szarości. Tylko szarości :( Miałem za to do czynienia z feerią kolidujących sformułowań, typu : ,, fachowo wyjęła ostrze, sama się przy tym raniąc,, ???
Zadałem sobie pytanie. Co mi daje czytanie. Odpowiedź. Oderwanie się od dnia powszedniego. Odcięcie od newsów w brukowcach. Tej rzeczywistości nie trzeba kreować. Wystarczy sięgnąć po pierwszą lepszą bulwarówkę, czy inny szmatławiec, bazujący na ludzkich emocjach. A tu u wywołanej pani Bondy, to myśl przewodnia. Ręce mi opadły. Na szczęście wyprowadziła cios. Tym sierpowym okazały się barwne, mocno zarysowane postacie. Zrobiłem unik. Katarzyno! Nużysz i rozmywasz. Oddała. Walka z alkoholem a la Harry :) I znowu ja. Przecież mogła być krótsza! Ona. Pracowałam jak w kieracie. Ja. Nie uporządkowałaś.
Wygrałem na punkty.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Młot na czarownice

O mamo! Jak czytam te opinie, to płakać się chce. Zamiast podniecać się archaizmami, poczytajcie książki typu "Inkwizycja hiszpańska" Kamena...

zgłoś błąd zgłoś błąd