Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nawałnica mieczy #2: Krew i złoto

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 3.2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,51 (16187 ocen i 519 opinii) Zobacz oceny
10
3 912
9
4 634
8
4 460
7
2 388
6
626
5
125
4
24
3
16
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Storm of Swords: Blood and Gold
data wydania
ISBN
9788377854471
liczba stron
636
język
polski
dodała
Harley Quinn

Inne wydania

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w...

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w każdej chwili mogą zginąć na rozkaz króla Joffreya z rodu Lannisterów. A za morzem ostatnia z Targaryenów wychowuje smoki, które wykluły się na pogrzebowym stosie jej męża, gotowa pomścić śmierć ojca, ostatniego ze smoczych królów zasiadających na Żelaznym Tronie.

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 559
Roland | 2017-07-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 02 lipca 2017

Valar Morghulis

Cechą epickich powieści jest fakt, że pomimo czasami swych dużych objętości czytelnik nigdy nie ma dość, a wręcz przeciwnie pragnie jeszcze więcej. Niewątpliwie saga tworzona przez Martina nie tylko spełnia wszelkie cechy epickości i swym rozmachem porywa rzesze czytelników, ale osiąga status czynnika zmieniającego współczesną kulturę. Wraz z kolejnym tomem czytelnik nie tylko zatraca się w świecie stworzonym przez Martina, ale dostrzega kunszt z jakim ten świat został opisany. „Krew i złoto” czyli druga część trzeciego tomu jest swego rodzaju ekstraktem najlepszych cech twórczości Martina. Jednym słowem, czytelnik otrzyma wszystko to co było najlepsze w poprzednich tomach. Natomiast nazwa „Nawałnica” jak najbardziej w tym wypadku jest adekwatna, bo o ile „Stal i śnieg” były jedynie zwiastunem nadciągającej burzy to „Krew i złoto” można określić mianem nawałnicy zdarzeń, które usatysfakcjonują niejednego czytelnika.

Dwóch pretendentów do władzy nie żyje, a trzeciego wyjęto spod prawa, ale zaciekłe walki nie ustają. Joffrey z rodu Lannisterów niepewnie zasiada na Żelaznym Tronie, a jego najbardziej nieprzejednany rywal, lord Stannis, pokonany i zhańbiony, ulega wpływom zazdrosnej czarodziejki. Tymczasem wygnana królowa Daenerys, pani ostatnich trzech smoków na świecie, wędruje przez krwawiący kontynent, zbiera siły i gromadzi sojuszników, pragnąc odzyskać koronę, którą uważa za swoją. Gdy wrogie armie przygotowują się do decydującego starcia, zza granic cywilizacji przybywa armia dzikich – barbarzyńców pragnących podbić Siedem Królestw. Za nimi maszeruje horda mitycznych Innych, prowadzących armię żywych trupów…

Umysły płodnych pisarzy są niepojęte a ich wyobraźnia niezmierzona. Jeśli dodatkowo do tego magla dorzucimy sagę porywającą tłumy to nie sposób dziwić się faktowi, że każdy kolejny tom jest dłuższy od poprzedniego. Martin stworzył ogromną ilość wątków, chociaż można wyróżnić ten przewodni, lecz najważniejsze jest to, że autor nie gubi się w nich. Jedne zamyka, inne otwiera a co najważniejsze czytelnik orientuje się w nich wszystkich, dzięki czemu określenie chaos czytelniczy w przypadku sagi „Pieśni Lodu i Ognia” nie ma prawa bytu. Taka ilość wątków wymaga poświęcenia im wielu stron, więc rozrastanie się sagi jest rzeczą jak najbardziej pożądaną. Ze względów edytorskich możemy zauważyć, że począwszy od trzeciego tomu nastąpił proces rozbijania tomów na dwie części. „Krew i złoto” to druga część trzeciego tomu cyklu „Pieśń Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina.

Pierwszą część trzeciego tomu, czyli „Stal i śnieg” często porównuje się do ciszy przed burzą i słusznie. Nagłe i niespodziewanie zwolnienie tempa prowadzenia akcji były swego rodzajem przygotowaniem do tego co czeka nas w kolejnej części. Nie sposób napisać, że nic się nie działo w części pierwszej, owszem były tam zaskakujące wydarzenia, lecz porównując ją do drugiej części można odnieść wrażenie, że była jedynie gruntem pod przyszłe wydarzenia. Druga część fabuły przyspiesza gwałtownie, porywając ze sobą oszołomionego czytelnika i nie dając mu chwili na odpoczynek. Jeśli w „Stali i śniegu” działo się stosunkowo niewiele, to nagłe, diametralne zwroty akcji, nieoczekiwane rozwiązania wątków, bitwy, pojedynki, zdrady i morderstwa w „Krwi i złocie” wynagradzają to z nawiązką. Pierwsza część skupiała się na rozterkach miłosnych i planach ślubnych kilkorga bohaterów, natomiast druga te wątki rozwiązuje – w większości przypadków w sposób zaskakujący, brutalny i nie do końca zgodny z oczekiwaniami czytelnika.

Spora ilość zdarzeń mających miejsce w drugiej części trzeciego tomu uzmysławia nam, że nie sposób przewidzieć jak to wszystko się potoczy, a tym samym bardziej absorbuje czytelnika. Najważniejsze zwroty akcji i zaskakujące przemiany rozkładu sił na mapie politycznej Westeros spowodowane są częściej zdradami i morderstwami niż uczciwą i honorową walką na polu bitwy. Rozwiązane zostają zagadki, które pojawiły się jeszcze w pierwszym tomie, kończy się większość z bardzo ważnych do tej pory wątków, zaczynają się za to kolejne, jeszcze bardziej interesujące. Dzięki temu nie mamy nieprzebranego korowodu ciągnących się wątków. Owszem tajemnice głównych wątków są nadal nieodkryte, lecz te poboczne zostały w pełni rozwiązanie, przez co nie ma efektu literackiego zamieszania w fabule. O ile „Stal i śnieg” upłynął pod znakiem miłosnych intryg i ślubnych przygotowań, to moim zdaniem „Krew i złoto” doskonale oddaje określenie przemiany. Wielu bohaterów staje u kresu pewnego etapu swojego życia i musi odnaleźć się w całkiem nowej sytuacji. Na naszych oczach dokonuje się przemiana wewnętrzna bohaterów, a nasze sympatie względem nich zmieniają się wraz z kolejnymi stronami. Drodzy współczytelnicy, nie będę zdradzał nawet pokrótce najważniejszych wydarzeń, bo nie taka jest moja rola i nie chcę pozbawiać was przyjemności z lektury. Jednakże napiszę, że autor często w „Krwi złocie” będzie zaskakiwał swych czytelników przebiegiem wydarzeń. Być może osoby, które do tej pory nie widziały serialu „Gra o tron” produkcji HBO, będą miały lepsze, czy też większe momenty zaskoczenia niż osoby, które serial widziały. Zapewniam, że osoby, które oglądały serial, pomimo znajomości wydarzeń, docierając do zaskakujących fragmentów książki powinny poczuć dreszczyk emocji. Parafrazując pewne słowa – błogosławieni, którzy nie widzieli a czytali.

Jedną z znaczących cech twórczości Martina jest sposób przedstawienia postaci. Autor nie opowiada się po żadnej ze stron, przedstawia racje zarówno osób szlachetnych i kierujących się honorem, jak i tych najbardziej zepsutych moralnie. Prawie nie ma tutaj bohaterów statycznych, wszyscy przeżywają jakieś rozterki, przystosowują się do aktualnych wydarzeń, zmieniają poglądy i sposób spojrzenia na świat. Pisarzowi udało się wykreować bohaterów z krwi i kości. Często w różnego rodzaju dyskusjach przytacza się anegdoty, że Martin uśmierci każdego. Do tej pory dla waszego uniżonego sługi opiniotwórcy :) rzecz ta była nie zrozumiała, lecz dopiero „Krew i złoto” pokazało, że Martin nie ma swych ulubionych bohaterów i dosłownie każdy może umrzeć. Tym samym wywołuje on różne reakcje czytelników, zwłaszcza , gdy ginie któryś z ulubionych bohaterów, a kolejny znajduje się w tak niekorzystnej sytuacji, że ma małe szanse się wykaraskać. Z drugiej strony należy się podziw, że Martin ma taki dystans do postaci, które stworzył. Przecież każdy bohater jest dzieckiem swego pisarza, a relacje twórca-wytwór wyobraźni dla zwykłych zjadaczy chleba są niepojęte. Cóż, drodzy współczytelnicy, jedna z dewiz powieści, czy valar morghulis („wszyscy muszą umrzeć”) nie jest jedynie czczym określeniem.

Króciutko o sprawach technicznych. Dodatki w postaci spisu rodów i dworów królewskich oraz map świata stworzonego przez Martina pozwalają na lepszą orientację czytelników w powieści. O ile w przypadku „Starciu królów” wspominałem, że liczba postaci pobocznych, lub pojawiających się na chwile była zatrważająca to w przypadku „Krwi i złota” sytuacja jest klarowniejsza. Być może wynika to faktu, że w tej części nie ma aż tylu scen bitewnych, przez co czytelnik nie jest zasypany „gradem” kapitanów, lordów, dowódców, chorążych itd.

Podsumowując, „Krew i złoto” to powieść, od której ciężko się oderwać, dopóki jej się nie skończy. Jej wartka i zaskakująca akcja jest miłą odmianą po spokojniejszej „Stali i śniegu”. Dla wielbicieli twórczości Martina oraz czytelników spragnionych dalszych losów swoich ulubionych bohaterów pozycja jak najbardziej obowiązkowa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Złodziejka marzeń

To moje pierwsze spotkanie z autorką i myślę, że dość udane. Z główną bohaterką - Joasią łączy mnie zawód oraz fakt, że i ona i ja przebywamy po raz p...

zgłoś błąd zgłoś błąd