Nawałnica mieczy #2: Krew i złoto

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 3.2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,51 (17324 ocen i 553 opinie) Zobacz oceny
10
4 161
9
4 948
8
4 805
7
2 554
6
676
5
137
4
25
3
16
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Storm of Swords: Blood and Gold
data wydania
ISBN
9788377854471
liczba stron
636
język
polski
dodała
Harley Quinn

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w...

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w każdej chwili mogą zginąć na rozkaz króla Joffreya z rodu Lannisterów. A za morzem ostatnia z Targaryenów wychowuje smoki, które wykluły się na pogrzebowym stosie jej męża, gotowa pomścić śmierć ojca, ostatniego ze smoczych królów zasiadających na Żelaznym Tronie.

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 959
Kinga | 2015-12-13
Przeczytana: 04 listopada 2015

Kiedy jakiś czas temu opowiadałam wam o poprzedniej pozycji z cyklu "Pieśni Lodu i Ognia", tj. o pierwszej części "Nawałnicy mieczy" ("Stal i śnieg"), powiedziałam wam, że, choć w książce tej dzieje się niezaprzeczalnie wiele, miałam podczas jej lektury wrażenie, jakbym czytała jedynie wstęp do jakiejś większej historii. Podejrzewałam wówczas, że wydarzenia rozgrywające się na kartach tamtej powieści stanowią jedynie wprowadzenie do nadchodzących dopiero w następnej części tomu wielkich i bardzo istotnych z punktu widzenia całej historii wydarzeń. Jednakże, mimo przeczucia, że "Krew i złoto" szykuje dla mnie wiele niespodzianek, nie byłam (nie wierzę, że ktokolwiek mógł być) przygotowana na to, co faktycznie druga część "Nawałnicy mieczy" w sobie kryła. Podczas lektury krzyczałam wewnętrznie (a czasem nie tylko) w niebogłosy, serce rozpadało mi się na drobne kawałki, by za chwilę scalać się i radować, jak nigdy dotąd. Przepadłam w tej historii, zagłębiłam się w niej na tyle, że straciłam na długi moment kontakt z otoczeniem. Wyborna to była uczta dla ducha i wyobraźni.

Że niełatwa to będzie przeprawa, już sam podtytuł tej części stara się to czytelnikowi podpowiedzieć. Krew. Krew leje się na kartach tej książki szerokimi strumieniami, przy czym pozwolę sobie rozbudzić w was nieznośną ciekawość i dodam, że nie jest to wyłącznie krew mało znaczących postaci. Przychodzi nam rozstać się w tym miejscu z kilkoma istotnymi bohaterami, którzy towarzyszyli nam od samych naszych początków w Westeros. Niektóre śmierci smucą, niektóre cieszą, rzadko jednak pozostawiają nas obojętnymi. Rozlew krwi w tym cyklu nikogo chyba jednak nie zdziwi. Martin już od pierwszego tomu konsekwentnie pokazuje, że życie w Świecie Lodu i Ognia jest niebywale kruche, że śmierć to częsty bywalec każdego domu. To, co tak wyróżnia tę powieść, to znakomicie przemyślane i przeprowadzone intrygi, w wyniku których wyżej wspomniane śmierci zostają poniesione. Nie ma tu zbyt wielu bitew i potyczek, którymi do pełna mogliśmy nasycić się chociażby w "Starciu królów", ten tom to istna bitwa na podstępy. Tywin Lannister trafnie niegdyś zauważył, że niektóre bitwy wygrywa się mieczami i włóczniami, niektóre zaś gęsimi piórami i krukami. Jak doskonale pokazuje nam ten tom, czasem można ponieść śmierć na froncie, ale może się zdarzyć, że spotka cię ona zupełnie niespodziewanie, w wyniku czyjejś misternej intrygi.

"Nawałnica mieczy. Krew i złoto" to powieść o wartkiej, dynamicznej fabule, która fascynuje i trzyma w napięciu. To w dalszym ciągu opowieść o toczącej się w Westeros grze o tron, grze, której końca póki co nie widać. W Królewskiej Przystani niezmiennie panuje (z wielką pomocą dziadka i zarazem głowy rodu Lannisterów - lorda Tywina) młody i okrutny Joffrey, który lada dzień poślubić ma piękną Margaery Tyrell, wdowę po tragicznie zmarłym księciu Renlym. Na Żelazny Tron niezmiennie poluje jednak Stannis, mający za prawą rękę czerwoną kapłankę i Pana Światła, oraz Daenerys Targaryen, która sunie ze swoimi coraz większymi i coraz silniejszymi smokami naprzód jak burza, zdobywając kolejne z Wolnych Miast położonych za Wąskim Morzem, wyzwalając zamieszkujących tam niewolników i, tym samym, zyskując rzesze nowych wojowników. Coraz silniejsze są jej szeregi, coraz bardziej realny staje się więc jej cel zdobycia Siedmiu Królestw. W grze pozostaje ciągle także młody Stark, przy czym jego głowę zaprząta aktualnie przede wszystkim konflikt ze starym Walderem Freyem. Ciężko będzie udobruchać Lorda Przeprawy po tym, jak odrzuciło się jego córkę, i to dla dziewczyny praktycznie niewiadomego pochodzenia. Czymże tak naprawdę jest jednak cała ta wojna i wszystkie mniejsze potyczki, jeśli nie głupią zabawą rozpieszczonych lordów? Czymże są wszystkie te bitwy i intrygi w obliczu zagrożenia, jakie nadchodzi z dalekiej Północy, zza Muru? Inni istnieją naprawdę. To nie jest żadna legenda, czy opowiastka z dreszczykiem dla dzieci. Inni istnieją. Dzicy, żyjący do tej pory bez strachu poza granicami królestwa, nie czują się już bezpiecznie za Murem. Inni nadchodzą. A Nocna Straż słaba jest jak nigdy wcześniej...

Niezwykle barwna to jest opowieść i niezwykle zajmująca. To rzadko spotykane, by każdy nakreślony w powieści wątek był w równym stopniu interesujący, ale to właśnie dzieje się w tej książce (a raczej - w tym cyklu) Martina. Bo trzeba przyznać, że z zapartym tchem śledzi się nie tylko rozdziały poświęcone temu, co dzieje się w Królewskiej Przystani, na Murze, czy za Wąskim Morzem - u Daenerys. Ciężko oderwać się także od tych, które skupiają się na niekończącej się wędrówce dzielnej Aryi i Ogara, na przygodach i wewnętrznych rozterkach nietuzinkowej Brienne z Tarthu, na Samwellu Tarlym, który z totalnej niedorajdy i ciamajdy przeistacza się powolutku w mężczyznę, na Davosie, który zdaje się być jedynym racjonalnie myślącym człowiekiem w Końcu Burzy, czy też na młodym Branie Starku i jego nadnaturalnych zdolnościach. Każda cząstka wykreowanego przez Martina świata zawiera w sobie jakąś magię, która sprawia, że od lektury oderwać się jest czytelnikowi niezwykle ciężko.

Nie chciałabym ponownie rozwodzić się nad niewątpliwym geniuszem autora, bo i po co - robiłam to już trzy razy. Czwarty tom "Pieśni Lodu i Ognia", a właściwie druga część trzeciego tomu, napisana jest równie dobrze co tomy poprzednie, przy czym "równie dobrze" znaczy w tym wypadku "doskonale". Pisząc o książkach autorów tej klasy, nie ma sensu rozpisywać się na temat ich strony technicznej. Można jedynie podyskutować na temat samej fabuły, a ta w przypadku "Krwi i złota" zasługuje, bez żadnej przesady, na miano ultraciekawej i ultraemocjonującej. Nie będę ukrywać, że póki co jest to według mnie najlepsza część cyklu (i jedno z ulubionych zakończeń w historii). Pod warunkiem, że można w ogóle doszukiwać się w tej doskonałej sadze najlepszych i najsłabszych punktów.

"Mieszek smoków kupuje ludzkie milczenie na pewien czas, ale dobrze wymierzony bełt kupuje je na zawsze".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Porzuć swój strach

„Porzuć swój strach” Nasz dziennikarz zostaje poproszony o znalezienie Moniki, córki toruńskiego biznesmena Żelaznego. Niby zwykła sprawa, ale okazuje...

zgłoś błąd zgłoś błąd