Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ślepnąc od świateł

Seria: Nowa proza polska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,63 (2798 ocen i 353 opinie) Zobacz oceny
10
277
9
481
8
887
7
639
6
310
5
101
4
49
3
29
2
10
1
15
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379436149
liczba stron
519
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodał
Marcin

Zagadkowa, dynamiczna miejska odyseja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i splotów wydarzeń, skłaniająca do zastanowienia, co znaczą w dzisiejszych czasach podstawowe wartości: miłość, przyjaźń czy wierność. A może raczej… ile kosztują? Zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. O nic innego. Ktoś może powiedzieć ci, że to niska pobudka. To nieprawda - oświadcza bohater najnowszej powieści Jakuba...

Zagadkowa, dynamiczna miejska odyseja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i splotów wydarzeń, skłaniająca do zastanowienia, co znaczą w dzisiejszych czasach podstawowe wartości: miłość, przyjaźń czy wierność. A może raczej… ile kosztują?
Zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. O nic innego. Ktoś może powiedzieć ci, że to niska pobudka. To nieprawda - oświadcza bohater najnowszej powieści Jakuba Żulczyka. Ten młody człowiek przyjechał z Olsztyna do Warszawy, gdzie prawie skończył ASP. By uniknąć powielania egzystencjalnych schematów swoich rówieśników – przyszłych meneli, ludzi mogących w najlepszym razie otrzeć się o warstwy klasy średniej, niepoprawnych idealistów – dokonał życiowego wyboru według własnych upodobań: Zawsze lubiłem ważyć i liczyć.
Waży więc narkotyki i liczy pieniądze jako handlarz kokainy. W dzień śpi, w nocy odbywa samochodowy rajd po mieście, rozprowadzając towar, ale także bezwzględnie i brutalnie ściągając od dłużników pieniądze, przy pomocy odpowiednich ludzi. Jego klientów, zamożnych przedstawicieli elity finansowej i kulturalnej, łączy przekonanie, że: Kokaina i alkohol kochają cię najbardziej na świecie. Bezwarunkowo. Jak matka, jak Jezus Chrystus, zmieniają nocne w miasto w panopticum ludzkich słabości i żądzy.
Jakub Żulczyk w poruszający sposób ukazuje współczesną rzeczywistość, zdeformowaną do tego stopnia, że handlarz narkotyków staje się równie niezbędny jak strażak czy lekarz; jest nocnym dostawcą paliwa dla tych, którzy chcą – albo muszą – utrzymać się na powierzchni.

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1212
Leeloo_Dallas | 2015-09-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 września 2015

Odbiór tej książki może być różny: od zachwytu po zdegustowanie i ja chyba jestem zdegustowana ze względu na fabułę ale także sposób, w jaki napisana jest książka.
Rzecz dotyczy kilku dni z życia warszawskiego dilera kokainy. Wypadki toczą się szybko. Możemy uczestniczyć w kilku transakcjach i patrzeć na Warszawę oczami bohatera. I tu zaczyna się problem. Nie podoba mi się sposób, w jaki pokazana została Warszawa. Według wizji autora to miejsce, w którym wszyscy i wszędzie ćpają, chlają i ru….ają na potęgę, od gimnazjalistów poprzez menadżerów, artystów po polityków z pierwszych ław sejmu. Sam obraz miasta jest gorzki i brudny To czarna maź. Gdy czytam, że Warszawa jest jak starzejąca się, zawstydzona kobieta jest mi po prostu przykro.
Ta wizja kłóci się z moją wizją miasta, które znam. Na przykład wiem, że w mojej firmie menadżerowie nie ćpają i znam miejsca, gdzie nawet w piątek wieczorem można dobrze i „czysto” spędzić czas. Ćpanie i chlanie to tkanka ukryta pod skórą, głęboko. Nie mam wątpliwości, że nie jestem obiektywna ale bycie nieobiektywnym czytelnikiem to moje święto prawo.
Narracja w pierwszej osobie w czasie teraźniejszym wywołuje pewien rodzaj elektryczności i napięcia. Krótkie, proste zdania sprawiają, że jest tempo akcji i emocje. I to może się podobać, ale miłośników misternego języka nie porwie. Główne przesłanie to kasa, kasa, wszędzie kasa oraz to, że „…pieniądze emitują ciepło…”.
Jak dla mnie za mało.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy

"Uganda u podstaw" Na początku zacznę od zdementowania pewnych informacji, które mogą wprowadzać czytelników w błąd. Podtytuł tego reportaż...

zgłoś błąd zgłoś błąd