Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Władca liczb

Cykl: Edward Popielski (tom 6)
Wydawnictwo: Znak
6,69 (1024 ocen i 149 opinii) Zobacz oceny
10
39
9
51
8
166
7
340
6
273
5
88
4
29
3
28
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324032181
liczba stron
312
słowa kluczowe
Marek Krajewski, popielski, Wrocław,
język
polski
dodała
AMisz

Wrocław to brama do piekła. Kiedy przez nią przejdziesz, nie ma już odwrotu Zmęczony życiem Popielski dostaje nowe zlecenie. Proste z pozoru śledztwo w sprawie syna pewnego hrabiego zaczyna zupełnie nowy rozdział w historii detektywa i miasta. Wrocław staje się przejściem do mrocznego świata, niebezpiecznym labiryntem. Wystarczy o niewłaściwej porze znaleźć się w niewłaściwym miejscu i otwiera...

Wrocław to brama do piekła. Kiedy przez nią przejdziesz, nie ma już odwrotu
Zmęczony życiem Popielski dostaje nowe zlecenie. Proste z pozoru śledztwo w sprawie syna pewnego hrabiego zaczyna zupełnie nowy rozdział w historii detektywa i miasta.
Wrocław staje się przejściem do mrocznego świata, niebezpiecznym labiryntem. Wystarczy o niewłaściwej porze znaleźć się w niewłaściwym miejscu i otwiera się brama do piekieł.

Tutaj okrucieństwo nie ma granic.
Tutaj śledzisz każdy gest twojego oprawcy.
Tutaj zaczynasz żyć według jego reguł.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 628
Jacek | 2015-09-23
Przeczytana: 22 września 2015

Edwarda Popielskiego nie lubię. Bo nie muszę. Bo jest antypatyczny. Taki przedwojenny elegancik, intelektualista , bułkę przez bibułkę i pełna kultura, a klnie jak szewc, ugania się (teraz głównie wzrokiem, bo wiek nie ten) za spódniczkami i poza tym jest cyniczny, chamski, perfidny i lekceważący innych. No, może z wyjątkiem rodziny. W każdym razie mnie zniechęca do wysłuchiwania (wyczytywania)jego górnolotnych frazesów. Na szczęście popełnia błędy, myli się i przegrywa. I to daje mi tępą satysfakcję z czytania jego perypetii.
Krajewski ma ugruntowaną pozycję wśród autorów polskich kryminałów. Ale to dopiero pierwsza książka jego autorstwa, którą przeczytałem. Nie spieszyłem się, bo jest modny. A ja po modne książki sięgam z dużymi oporami. Ale przeczytałem. Nawet nieźle się czytało. Choć nie powiem, ze nie mogłem się od tego oderwać. Mogłem. Bez trudu.
Nie zamierzam ułatwiać czytelnikom decyzji, czy warto czytać "Władcę liczb". Nie będę doszukiwać się ukrytych skrzętnie błędów i nieścisłości. Jednak zboczenie zawodowe historyka zmusza mnie do zastanowienia się, czy obraz Polski komunistycznej, prawda, na prowincji (ale jakiej! wszak Wrocław to nie żadna Kozia Wólka!), jest wiarygodny. I tu mam wątpliwości. jakoś nie przekonuje mnie obraz milicji bez UB i tajniaków. jakoś dziwi postać wszechwładnego byłego arystokraty, który i w jedynie słusznej partii, i w kurii biskupiej cieszy się estymą i znaczeniem. Taka szara eminencja. Ciekawe jaki miał kryptonim... W dodatku używa jakże niesłusznego nazwiska przedwojennego arystokraty. I jeszcze w dodatku bogatego. Trochę życiorysów z epoki czytałem i coś tu się nie zgadza...
Teorie matematyczne. Niech się nad tym biedzą fachowcy. Jednakże pomijając koncepcję ogólną nie rozumiem dlaczego przy całej skrupulatności i logiczności wywodu ofiarami miały być osoby numer 2, 3, 4 i 6. Autor arbitralnie, bez dowodu wybrał właśnie te liczby. Także ciąg naprzemienny musi mieć 4 elementy. A dlaczego nie pięć, sześć , osiem, dziesięć? Nie widzę tu logicznego uzasadnienia. Zresztą w całej koncepcji widzę wyłącznie luki. Oczywiście bez tej teorii padłaby konstrukcja książki, ale to tylko znaczy, że zabrakło nieco uwagi przy tworzeniu tła książki.
Więc jaki jest ten kryminał? Całkiem przyzwoity, ale na kolana nie powala. I jeszcze zamiast tytułów coś na kształt drzewa genealogicznego, a zamiast gwiazdek - symbole matematyczne. Miało być dowcipnie, ale mnie to nie przekonuje.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy to prawda, że...

W niegrubej książce skompresowano znaczną ilość twierdzeń, z których przydziałem do mitów lub prawd mamy problem w życiu codziennym. Autor każde z nic...

zgłoś błąd zgłoś błąd