Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na marginesach życia

Wydawnictwo: Nakom
8,3 (80 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
15
8
30
7
13
6
3
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363919108
liczba stron
326
język
polski
dodał
dasio72

„Taplam się w ludzkim bagnie. W ekskrementach ludzkiego życia. W gnoju. W patologii. W ludzkim syfie. Codziennie bywam na marginesie życia. Jestem księdzem. Powiernikiem. Katem. Osobą znienawidzoną i jedyną szansą wielu. Jestem kuratorem sądowym, zawodowym, do spraw rodzinnych i nieletnich” – mówi o sobie bohater opowiadanych historii. Zmagając się z codzienną pracą kuratora sądowego, próbuje...

„Taplam się w ludzkim bagnie. W ekskrementach ludzkiego życia. W gnoju. W patologii. W ludzkim syfie. Codziennie bywam na marginesie życia. Jestem księdzem. Powiernikiem. Katem. Osobą znienawidzoną i jedyną szansą wielu. Jestem kuratorem sądowym, zawodowym, do spraw rodzinnych i nieletnich” – mówi o sobie bohater opowiadanych historii. Zmagając się z codzienną pracą kuratora sądowego, próbuje pomóc ludziom, którzy często pomóc sobie nie pozwalają. "Na marginesach życia" to zapis wyprawy przez kraj, który istnieje, choć wolelibyśmy o nim nie wiedzieć. To Polska klasy B upchnięta gdzieś w centrum Europy, majacząca jednocześnie na jej dalekich obrzeżach. Książka to zbiór literackich minireportaży, gdzie klasyczny sposób opowiadania został zastąpiony migawkową oryginalną narracją. Nietuzinkowe ujęcie tematu, celne spostrzeżenia i cięty język narracji czynią z książki wyjątkową propozycję z pogranicza literatury i reportażu. To pierwsza taka publikacja, ukazująca pracę kuratora sądowego i prawdziwą twarz polskiej patologii. Książka powstała na podstawie bloga Na marginesie życia, który zwyciężył w konkursie na Blog Roku 2012 w kategorii „Polityka i Społeczeństwo”. Organizatorem konkursu jest Onet.pl

 

źródło opisu: Wydawnictwo Nakom

źródło okładki: Wydawnictwo Nakom

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1937

Recenzja zamieszczona również na moim blogu:
http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/2015/03/na-marginesach-zycia-piotr-matusiak.html

„Gdy mnie ktoś zapytał: „Kuratorze, czym jest margines życia, ale taki szczyt szczytów?, bez wahania przytoczyłbym tę sprawę. Katowanie dzieci i gwałcenie własnej matki – nie znam mocniejszych spraw, chyba że duszenie na oczach dzieci”. Str. 99

„Na marginesach życia. Zapiski kuratora sądowego” autorstwa Piotra Matusiaka, to zbiór opowiadań, które powstały w oparciu o codzienną, niezwykle niewdzięczną pracę kuratora sądowego wydziału rodzinnego. Książka ta została napisana przez człowieka, który obdarzony jest niespotykanym powołaniem do niesienia pomocy ludziom znajdującym się na, tak zwanym marginesie życia. Ludziom, których codzienna egzystencja najczęściej opiera się wyłącznie o instynkt przetrwania, gdzie nie obowiązują żadne normy. Niestety nasze społeczeństwo przesiąknięte jest niewyobrażalną patologią. Piotr Matusiak tą książką ukazuje, jak bardzo dysfunkcyjne jest nasze społeczeństwo i robi to w bardzo dosadny i bezkompromisowy sposób, nie ubarwiając mocno zaburzonej ludzkiej egzystencji, ani własnych spostrzeżeń. Być może dla wielu osób ta książka przez bardzo wulgarny i wymowny styl wypowiedzi, będzie trudna do zniesienia, jednakże w mojej opinii bez takiego języka nie można było w sposób rzetelny i obiektywny ukazać beznadziejności naszego systemu, autentycznej patologii oraz bardzo trudnej pracy ludzi, wykonujących ten zawód. Gdyby książka została napisana pięknym i wysublimowanym językiem nie ukazałaby w miarodajny sposób całego zjawiska patologii. Autor często określa swoich podopiecznych mianem patoli czy meneli, można byłoby powiedzieć, że tym samym odziera ich z godności i człowieczeństwa, ale jak mówić o ich godności i człowieczeństwie, jeżeli molestują seksualnie własne dzieci, stosują przemoc fizyczną i psychiczną względem swoich bliskich, kobiety będące w ciąży nadużywają alkoholu, nigdy nie trzeźwiejąc, tym samym skazując jeszcze nienarodzone dziecko na upośledzenie? Nie dziwię się, że autor tak dobitnie i soczyście wyraził swoje spostrzeżenia. Tylko taka forma oddaje prawdziwość i beznadziejność zjawiska, jakim jest całkowita demoralizacja społeczeństwa dotkniętego patologią. Niestety kurator odwiedzający domy swoich podopiecznych musi wykazać się wysoką kulturą osobistą i utrzymać swoje emocje na właściwym poziomie, chociaż bez wątpienia nie jest to łatwe zadanie.

„- Bo widzisz ona jest w ciąży. Czwarty miesiąc, a podobno chleje już od tygodnia – relacjonuje, co ustalił z sąsiadami. […] to, że jest w ciąży, gówno ją obchodzi. Jak będzie rodziła to pewnie w amoku alkoholowym, a dziecko przyjdzie na świat z uzależnieniem od alkoholu i fasem, czyli alkoholowym zespołem płodowym – uszkodzone, upośledzone, zachlane jak mamusia. […] Dlatego jestem za przymusową sterylizacją takiego elementu. Mam w dupie poprawność polityczną i dziesięć przykazań”. Str. 133-134

Podsumowując, ten wysoce wymowny i bezwzględny zbiór mini reportaży w bardzo dosadny sposób ukazuje beznadziejność ludzkiego życia, olbrzymią przemoc, alkoholizm, molestowanie seksualne w każdej postaci, kazirodztwo, niewyobrażalne ubóstwo, ludzką bezradność i utopię, codzienną wegetację rodzin dysfunkcyjnych, krótko mówiąc całkowitą demoralizację oraz upośledzone ludzkie umysły. Mówiąc kolokwialnie - totalne bagno.

„Jest nerwowy, bo mało zarabia. Jakoś to znosiła. Nie przeczuwała, że z biegiem lat będzie coraz gorzej. Uderzenia z otwartej ręki. Później pięści. Nie pamięta nawet, kiedy ukrywała pierwsze siniaki. Za każdym razem wierzyła, że to już ostatni raz. Gdy chodziła poobijana, sąsiedzi i znajomi odwracali się. Każdy udawał, że nic nie widzi. […] Ksiądz na kazaniu często mówił, że małżeństwo jest w doli i niedoli, że trzeba cierpieć czasem, bo Bóg tak chce. Małżeństwo to sakrament, którego trzeba się trzymać za wszelką cenę. I ona nosiła to brzemię ofiary, modląc się do Boga żeby dał jej siłę, bo są dzieci i dla nich żyje […]”. Str. 23

Nie jest łatwo odnosić się do tego typu literatury, która traktuje o tak trudnym i bolesnym zjawisku, jakim jest szeroko pojęta patologia. To jedna z tych książek, podczas, których od czasu do czasu należy się zatrzymać, aby odetchnąć, zdystansować się i zastanowić nad sensem życia oraz otaczającym nas światem. Ta książka całkowicie obnaża niezrozumiałą naturę człowieka, gdzie ludzkie okrucieństwo sięga samego dna. Dlatego w mojej opinii autorowi należy się uznanie i szacunek, nie tylko za napisanie tej książki, chociaż wykazał się niezwykłą odwagą, aby w tak bezkompromisowy sposób przedstawić ten olbrzymi problem. Aprobata i podziw należy się przede wszystkim za siłę i niezłomność umysłu do wykonywania tak trudnego i niestety niedocenianego zawodu, jakim jest praca kuratorów sądowych, szczególnie tych pracujących w wydziałach rodzinnych, gdzie ogromna odpowiedzialność jest gigantycznym obciążeniem dla psychiki.

„Dlaczego, kurwa, muszę udawać, że to nie robi na mnie żadnego wrażenia? Bo jestem, kurwa, jebany sąd, patrzący na wszystko z góry, mimo że nie zgadzam się z tym, co przewija mi się przed oczami każdego dnia? Niech jeden z drugim, zamiast czytać suche fakty i notatki, przyjdzie tu i sam popatrzy – jak wygląda prawdziwe życie. Bądź twardy, jebany kuratorze, bądź twardy. To twoja praca”. Str. 147

Bardzo dosadne, ale jakże prawdziwe. Każdy z nas jest istotą, która ma swoje granice wytrzymałości. W tym zawodzie przekraczane są one niemalże każdego dnia. Kurator wchodząc do domów swoich podopiecznych niejednokrotnie narażony jest na przykry i obrzydliwy widok osób sprawujących opiekę nad małoletnimi, widok brudnych, głodnych i całkowicie zaniedbanych, a także bitych dzieci, przy tym każdego dnia naraża swoje życie i zdrowie. Taka praca musi odbić się negatywnie na psychice. A jednak kuratorom nie jest obojętny los ich podopiecznych, dlatego każdego dnia, z pełnym poświęceniem wykonują tę żmudną i niewdzięczną pracę, często poświęcając im więcej czasu niż swoim bliskim. Całe szczęście w tym zawodzie bywają również chwile radości, kiedy byli podopieczni spotkani po wielu latach okazują się ludźmi, którzy rozpoczęli życie zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami społecznymi. Dla takich momentów warto wykonywać ten ciężki zawód. Również jestem kuratorem sądowym tyle, że dla dorosłych, a to trochę inna specyfika pracy. Na końcu książki zawarta jest informacja, że być może powstanie część druga, w której zawarte będą opowiadania o kurateli karnej - tej, z którą ja mam do czynienia. Mam nadzieję, że ta książka w najbliższym czasie zostanie wydana, bez wątpienia po nią sięgnę. Czy polecam "Na marginesach życia" P. Matusiaka? Z całym przekonaniem tak, ale ostrzegam, że to bardzo trudna i szokująca pozycja.

„Czym się różni kura od kuratora? Kura znosi jajka, a kurator zniesie wszystko”. Str. 321

https://www.facebook.com/nieterazwlasnieczytam

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gotuj z papieżem

Tematyka opowiadań niezwykle zróżnicowana, poziom większości oscyluje między dość- a bardzo- dobrym. Oryginalne, niebanalne, choć niekiedy zbyt krótki...

zgłoś błąd zgłoś błąd