Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Po zmierzchu

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
tytuł oryginału: Afutādāku
wydawnictwo: MUZA
data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 9788374951708
liczba stron: 200
słowa kluczowe: Tokio, Japonia, jazz
język: polski
typ: papier
6.35 (1035 ocen i 73 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 18,49 zł

Autor opisuje wydarzenia zachodzące w ciągu jednego dnia w Tokio w różnych miejscach tego wielkiego miasta: odwiedzamy nocne restauracje, love hotel, dom na przedmieściach, podziemia wieżowca, w który... Autor opisuje wydarzenia zachodzące w ciągu jednego dnia w Tokio w różnych miejscach tego wielkiego miasta: odwiedzamy nocne restauracje, love hotel, dom na przedmieściach, podziemia wieżowca, w których odbywa się próba zespołu jazzowego, bary. Wśród bohaterów znajdujemy studentkę z dobrej rodziny, chińską prostytutkę i gangstera, studenta grającego na puzonie, byłą zawodniczkę kobiecych zapasów, dziewczynę uciekającą przed zemstą mafii i pracującego nocami tajemniczego informatyka. Nie brak tu także kotów i wron.

http://www.sklep.gildia.pl/literatura/43093-haruki-murakami-po-zmierzchu
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (5)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 06 lutego, 2011

„W nocy czas płynie inaczej (…). Nie ma sensu się temu przeciwstawiać.”

Co może się wydarzyć w ciągu jednej nocy? Można się wyspać, a można nauczyć do egzaminu. Można przeczytać książkę, albo… albo po prostu spotkać ze swoim własnym ja.

„Po zmierzchu” to opis jednej nocy. Każdy z bohaterów spędził ją inaczej. Dziewczyna czytała książkę w całodobowej restauracji, chłopak, idąc na całonocną próbę zespołu, przysiadł się do jej stolika, prostytutka została pobita, inna dziewczyna spała, ktoś poszukiwał tłumacza chińskiego… Ot mamy noc i różnych ludzi. Bardzo różnych.
Murakami w tej cieniutkiej książeczce pokazuje nam jak bardzo wszyscy jesteśmy różni. Nawet dwie siostry, wychowane w jednej rodzinie, przez tych samych rodziców, są niczym ogień i woda. Każdy jest inny, a w tej odmienności podobny. Wystarczy wyciągnąć rękę i chcieć nawiązać więź.

Książka ta wydaje mi się niezwykła, niemal magiczna. Murakamiemu udało się utrwalić na kartkach ospałą atmosferę nocy. Nocy spędzonej poza domem, kiedy zdawałoby się chce spać, a mimo to czuje się lekki niepokój, bo noc nigdy nie jest bezpieczna. Bo co można robić w nocy, gdy nie śpimy i jesteśmy daleko od domu?

„Jest duża różnica pomiędzy robieniem czegoś dobrze a robieniem czegoś naprawdę twórczo”.

Najlepiej tę książkę czyta się właśnie w nocy. W ciszy tak ciężkiej jak smoła. Co pozostawia po sobie poza wspomnieniem nocnego Tokio? Otóż Murakami cicho szepce nam, że nie wolno nikogo oceniać wg pierwszego wrażenia. Nie wolno oceniać po wyglądzie. Bo w słoniu może ukrywać się motyl. W człowieku nieszczęśliwym, mogą ukrywać się wspomnienia. A wspomnienia są naszym paliwem, jak twierdzi japoński pisarz. I chyba się z nim zgadzam.

„I tak sobie myślę, że może ludzie używają wspomnień jako paliwa do życia (…).I gdybym nie miała w sobie takiego paliwa, gdybym nie miała takiej szufladki wspomnień, już dawno pękłabym na dwoje. Zwinęłabym się w kłębek w jakimś rowie i umarła. To dlatego że mogę czasami po trochu wyciągać te różne wspomnienia, ważne i do niczego niepotrzebne, jakoś udaje mi się dalej żyć, choć to życie przypomina zły sen. I nawet kiedy myślę, że już nie mogę, dłużej nie wytrzymam, jakoś udaje mi się to przezwyciężyć.”


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 stycznia, 2011

Opowieść o Śpiącej Królewnie w realiach wielkomiejskiej aglomeracji XXI wieku. Księcia nie będzie. Miejsce pocałunku zastąpił seks bez miłości w jednym z wielu lovehotów. Zamiast rumaka czarna honda mknąca jak zjawa nocnymi ulicami Tokio, na niej chiński mafioso. Witajcie w baśni nie tysiąca, ale tylko jednej nocy. Murakami Was zahipnotyzuje, lecz nie zapadniecie w sen. To będzie letarg.
Miejsce akcji powieści to Tokio, czas: jedna noc. Noc szalona, zatrważająca, przyprawiająca o dreszcze, ukazująca inne płaszczyzny świadomości oraz jątrząca podświadomość. Ale też noc niedopowiedzeń, nierozwikłanych zagadek, przypadkowych znajomości, bezcelowych wędrówek u których kresu czeka sens, wielu znaczących słów wypowiedzianych mimochodem. A wszystko to przy akompaniamencie obecnej w każdym rozdziale (charakterystycznej zresztą dla twórczości Murakamiego) muzyki oraz odliczających czas wskazówek zegara. Cyk, cyk, cyk...
Motywy pojawiające się w powieści to motywy rodem z horroru. Mój ulubiony, to Mężczyzna bez Twarzy, który wyłania się z odłączonego od energii odbiornika telewizyjnego i zabiera Eri -Alicję na drugą stronę świadomości. To pokoje pułapki, po których poniewierają się przedmioty innej rzeczywistości. Pokoje będące swoistym alter ego tych realnych, to jakby sfera podświadomości świata rzeczy skompresowana z ludźmi się w tym świecie znajdującymi. Są również lustra, które kradną ludziom odbicia... Duszna nocna atmosfera podstępnie zbiera ślady ludzkiej bytności i je przetwarza w niewytłumaczalny sposób.
Na kolana wręcz powaliło mnie to, co autor robi z narracją; jego gra z czytelnikiem, dialog, jak z nami prowadzi to najwyższej klasy literackie novum. Momentami czułam się wręcz w fabułę wciągana, przekraczałam granicę kartek, wnikałam między rzędy czarnobiałych literek, wsysana byłam do świata murakami'owskiej fikcji. Coś niesamowitego. To już nawet nie był reżyserski zmysł autora. To było coś więcej... Umieć widzieć, to jedno; ale potrafić innym swój punkt widzenia tak namacalnie wpoić, to już o wiele więcej.
Oprócz mrocznej i przyprawiającej o dreszcze atmosfery, poczucie pewnego uzależniającego dyskomfortu tworzą u Murakamiego odpowiednio dobrane elementy świata przedstawionego. W oczy rzucił mi się konsekwentny wręcz brak okien w wszystkich opisywanych pomieszczeniach. Sprawia to wrażenie odcięcia człowieka od innych, braku łączności ze światem, braku możności porozumienia z innymi jako znaku czasów. Ponadto świat powieści jest światem sterylnych przestrzeni zamkniętych i zaśmieconego świata zewnętrznego. Metafory pochłaniającego człowieka konsumpcjonizmu, który zawładnął już ludzkimi emocjami a teraz bierze się za nich samych. No i te koty...


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 sierpnia, 2010

To było moje pierwsze spotkanie twórczością Murakamiego. Sama nie wiem, czego się spodziewałam, bo pochwalne recenzje czytałam dużo wcześniej. Właściwie chyba nie zostałam zaskoczona. Spodziewałam się prozy refleksyjnej i taka ona jest - autor snuje refleksje na temat świadomości, istnienia, dokładnego odczuwania wszystkiego wokół siebie. Bohaterowie rozmawiają, analizują swoje odczucia, postrzeganie świata.

Mnie najbardziej zaintrygowały relacje siostrzane między Mari i Eri. Autor poruszył to, co każdy posiadacz rodzeństwa czuje - nierówne traktowanie dzieci. Jedno jest od rozpieszczania, kochania, chuchania i tego wszystkiego, co się kryje pod słowem "nadopiekuńczość", a drugie jest od pracy, wywiązywania się z obowiązków, pomagania innym, czyli "wychowamy cię na porządnego człowieka".
Po lekturze "Po zmierzchu" naszły mnie refleksje: które z dzieci wychodzi lepiej w życiu na takim podziale rodzicielskiej miłości - czy to rozpieszczone, ale przecież najczęściej niezaradne, kruche psychicznie, za to obdarzone bezwzględną miłością, z poczuciem własnej wartości, że wszystko mu się należy i na pewno się uda. Czy to, które radzi sobie w każdej sytuacji, jest silne psychicznie, zahartowane w rodzinnych potyczkach, ale za to spragnione ciepła i bliskości, rosnące w poczuciu, że rodzice bardziej kochali brata/siostrę, więc czegoś mi musi brakować.
Żadne z tych dzieci nie jest doskonale wychowane. Ale czyż istnieje coś takiego jak doskonałość? Tak jak nie ma ludzi doskonałych, tak samo nie ma rodziców doskonałych. Tylko który rodzic przyzna sam przed sobą, że rzeczywiście traktował różnie swoje dzieci? Każdy będzie głośno mówił, że jednakowo mocno kocha wszystkie. Naprawdę trzeba wiele pokory, żeby spojrzeć sobie w oczy i przyznać - tak, nie byłem dobrym rodzicem. I nie chodzi tu o smarowanie kanapek czy pomoc w ubieraniu.
Wracając do książki, bo przecież to miało być o "Po zmierzchu" - otóż podobało mi się. Dało do myślenia, skłoniło do refleksji, do spojrzenia na siebie z dystansu. A wnioski każdy musi sam dla siebie wysnuć. I to nie tylko o siostrzanych czy braterskich stosunkach. Tam jest sporo o innych sprawach. Książka niewielkich rozmiarów, a pełna treści.
Ja w każdym razie polecam.


Przeczytana: 11 listopada, 2010

To moja trzecia książka Murakamiego. Podobała mi się :)
Wiem już, za co Murakamiego lubię, a za co nie.
Zdecydowanie mocną stroną jest dla mnie jego styl, refleksje, pomysły, fantazja, niedopowiedzenia.
Ale nie lubię zakończeń jego książek. Wiem, że na tym między innymi ma polegać urok jego powieści, ale... zawsze czuję niedosyt.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 października, 2010

"Po zmierzchu" to zakup spontaniczny,zachęciła mnie cena (25% rabatu w Matrasie), stosunkowo nieduża ilość stron (196) i okładka.

W historii, która rozgrywa się jednej nocy, bierze udział garstka interesujących ludzi. Mari, studentka, spotyka Takahashiego, chłopaka, który gra na puzonie i odbywa nocne próby z zespołem. Dzięki chłopakowi poznaje Kaoru, która prowadzi lovehot i jej dwie współpracownice oraz chińską prostytutkę. Możemy podglądać także siostrę Mari, Eri, która od dwóch miesięcy... śpi.

Murakami znakomicie oddał klimat nocnego Tokio, chińskiej mafii, lovehotów i barów. Człowiek ma wrażenie,że podgląda bohaterów wędrujących miastem...
Autor bardzo umiejętnie nakreślił postacie, które z pozoru silne na swój sposób próbują przed czymś uciec i czują się samotne.

Dla mnie jedynym minusem jest zakończenie, które pozostawiło jakiś niedosyt. Lubię konkretne, gdzie wiem co się stało z moimi bohaterami :)

Czytałam opinie,że to jedna ze słabszych książek Murakamiego. Jeżeli rzeczywiście tak jest to z chęcią sięgnę po kolejne tytuły tego autora.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 stycznia, 2012

Wyobraźcie sobie, że jesteście ruchomą, niewidzialną kamerą, która ma możliwość zajrzeć w każde miejsce, do każdego wnętrza. Takim punktem widzenia, który może obserwować dowolną osobę. Kuszące, prawda? Przeniknąć bezszelestnie do czyjegoś pokoju, poobserwować kogoś i mieć świadomość, że nikt nas nie widzi. Albo być przez chwilę ptakiem szybującym po niebie. Ileż rzeczy można by było się dowiedzieć, ileż wniosków wyciągnąć, a może nawet odkryć czyjeś prawdziwe oblicze, jakiś sekret.

Jest noc. Wielkie miasto. Tokio. Właśnie zbliża się północ, ale miasto jeszcze nie śpi. Morze barwnych neonów, ogromne cyfrowe ekrany ucichną z wybiciem północy. Minął już szczyt aktywności, lecz nie słabnie energia. Czujemy jednostajny, monotonny, brzemienny pomruk miasta, które nie chce jeszcze zasnąć.

Poznajemy tam zaczytaną studentkę - Mari, następie młodego muzyka - Takahashi, chińską prostytutkę, gangstera na hondzie, Kaoru - byłą zawodniczkę kobiecych zapasów, Świerszczyka - dziewczynę uciekającą przed zemstą mafii i pracującego nocami tajemniczego informatyka - Shirakawę. Zaglądamy najpierw do restauracji, potem do lovehotelu, domu na przedmieściach, podziemia wieżowca, w których odbywa się próba zespołu jazzowego, barów, przemierzamy park i ulice miasta.

Zdumiewa tu narracja, rzadko spotykana, pisana w 1 osobie liczby mnogiej - "Patrzymy na miasto. Ogarniamy ten widok...". Wszystko to sprawia, że jesteśmy "wciągnięci" do środa fabuły. Całość przypomina trochę "Sklepy cynamonowe", chociaż nie ma tu bohatera, który krąży po ulicach w swoim onirycznym stanie, jest natomiast pewien punkt widzenia, który jest na pograniczy jawy i snu. I ta muzyka, która pojawia się we wszystkich książkach Murakamiego, która nieprzerwanie gra. Fenomenalnie!

Jednak... Mam wrażenie, że czegoś tu Murakamiemu zabrakło. Nie chodzi mi tu o zakończenie otwarte, ale o coś czemu nie sprostał. Jest tu próba uchwycenia czegoś nieosiągalnego, próba zrozumienia czegoś niewyobrażalnego, próba poczucia ciepła miłości, bliskości. Ale, to wszytko tak, jakby pisał na siłę i nie wkładał tyle serca i charakterystycznego sentymentalizm. A może po prostu "...zapowiedź, nie pozwalając, by coś stanęło na drodze, powoli, nie spiesząc się, rośnie w nowym świetle poranka. Noc się wreszcie rozjaśniła. Jest jeszcze czas do nadejścia następnej ciemności".


Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 21 lipca, 2011

Bardzo rozczarowująca, niezwykle nudna i sztuczna. Dało się odnieść wrażenie, że książka powstała na siłę, że autor zmuszał się do jej napisania, bo gonił go termin.

Historia nijakich bohaterów, o których nic nie wiemy na początku i nie dowiadujemy się zbyt wiele podczas lektury. Dialogi wydumane i nierealnie sztywne. Dziwaczne zabiegi narracyjne, opisujące sceny widziane okiem kamery, wcale nie uatrakcyjniają powieści, a raczej męczą i irytują. Dziesięciostronicowy opis śpiącej dziewczyny był tak koszmarny, że kilka ostatnich kartek zwyczajnie zostało przeze mnie pominiętych. Bez żadnych szkód dla dalszej lektury.

W jednej ze swoich powieści ("Tańcz, tańcz, tańcz") Murakami wkłada w usta swojego bohatera zdania: "Konserwatywnie oceniając, połowę tego, co pisałem, stanowiły całkowicie pozbawione znaczenia namiastki, które nie mogły się nikomu na nic zdać. Strata papieru i atramentu."

Do tej właśnie połowy twórczości Murakamiego należy powieść "Po zmierzchu".


Przeczytana: 13 stycznia, 2011

Gdy skończyłam tą książkę w mojej głowie nadal panował chaos. Autor pozostawił mnie z wieloma rzeczami do przemyślenia i jeszcze do tej pory ta książka mi się przypomina. Murakami stworzył piękny świat, w którym wszystko może się zdarzyć. Podkreśla, że nie mamy żadnego wpływu na to co się dzieje i prowadzi opowieść w sposób refleksyjny.


Cała historia dzieje się jednej nocy, tuż po zapadnięciu zmroku w Tokio. Miasto nie zamiera po zmierzchu, a wręcz przeciwnie budzi się do życia. W całym tym świecie "spotykamy" Mari. Dziewiętnastoletnią dziewczynę, która czyta książkę w knajpie. Przysiada się do niej młody chłopak, znajomy jej siostry Takahashi. Przeprowadzają interesującą rozmowę po której już mieliśmy o czym pomyśleć :). W całej tej historii pojawiają się też inni ludzie. Prostytutka, gangsterzy, kobieta prowadząca lovehotel, a nawet dziewczyna uciekająca przed swoim dawnym życiem. W całą tą historię "wplątana" zostaje Mari.


Najciekawsze w całej tej historii jest życie Mari i jej siostry Eri. Ich relacje siostrzane są beznadziejne. Dziewczyny tak na prawdę nie mają żadnych wspólnych wspomnień. Całe życie były sobie obojętne. Mari wychowywana przez rodziców na kobietę sukcesu, Eri z powodu piękna wychowywana na modelkę. Rodzice więcej uwagi poświęcają Eri, dlatego jej siostra jest zazdrosna i smutna, że nawet nie może szukać w nich wsparcia. Ucieka z domu do różnych knajp, ponieważ nie może poradzić sobie z tym wszystkim. Mimo iż brakuje jej opieki to myślę, że takie osoby stają się silne psychicznie, odważne i samowystarczalne.


Murakami pozostawił historię tak jakby nie dokończoną. Spowodował tym, że zastanawiam się jak mogłaby się ona skończyć. W całej książce przedstawia on idealnie uczucia ludzi, to co się z nimi dzieje gdy się boją, martwią lub po prostu są znudzeni własnym życiem. Niby błaha historia,ale przedstawiona w sposób inny, zagadkowy i tajemniczy ;) Na pewno sięgnę jeszcze po inne książki tego autora :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 sierpnia, 2010

Murakami ma w sobie coś takiego, że przyciąga do swoich książek pełne gamy ludzi, o bardzo odmiennych gustach, a mimo to, większość jest oczarowana jego powieściami. Podobna sprawa jest z „Po zmierzchu”, które przeczytałam jako pierwszą powieść tego autora. Oczarowana może nie jestem, ale mile zaskoczona zdecydowanie. Wiem też, że na tym spotkaniu nie skończy się moja znajomość z Murakamim.

Rzecz dzieje się w Tokio podczas pewnej nocy. Autor przydziela nam rolę obserwatorów, ale z pustym kontem wiedzy. Musimy się bacznie rozglądać, aby pozostać w centrum wydarzeń. Każdy z bohaterów ma jakieś tajemnice, które po części takie zostaną. Pozostajemy obserwatorami ich wyobcowania, życia, ale nie mamy wpływu na to, co będzie dalej. Książka ma formę refleksyjnej. Nie zamyka się na jednym skończonym wątku, ale pozostawia morze możliwości przed obserwatorami.

"Pamięć to coś naprawdę dziwnego. Szufladki ma wypchane kompletnie nieprzydatnymi, bezsensownymi rzeczami. A człowiek zapomina jedną po drugiej te ważne, naprawdę potrzebne."

To, co przyciągnęło mi do książki to relacje siostrzane, Mari i Eri. Które z dzieci wyjdzie lepiej na „wychowaniu nadopiekuńczym”, a które „wychowajmy cię na porządnego człowieka”? Refleksja na temat będzie krótka. Żadne z dzieci nie wyjdzie lepiej. Te „nadopiekuńcze” nie będzie potrafiło sobie poradzić w życiu, zawsze będzie musiało pytać kogoś o zdanie, zanim samo podejmie decyzję. Będzie niezdecydowane i niepewne. Czasami jego zbytnia pewność siebie sprowadzi przykrości na własną osobę. Wychowywana bez jakiegoś specjalnego kierunku będzie głowiło się nad tym „Kim chcę być?”, „Co ja takiego potrafię”. Przeświadczone o własnej lepszości, dość kruche psychicznie. Zaś drugie, wychowane na porządnego człowieka i owszem, będzie silne, mocne, zaplanuje sobie całe życie, dopinając swego w każdej sprawie, jednak spragnione czułości, bliskości, odrobiny zauważenia. Żyjące zawsze w przeświadczeniu większej miłości ze strony rodziców do rodzeństwa. Takie dziecko też jest słabe psychicznie: niepewne siebie, nieakceptujące własnej osoby. Pod postacią maski „wszystko pod kontrolą” ukrywają własny ból i troski związane z okresem, który powinien być najmilej wspominany w życiu.

Ważną sprawą w tym kontekście są rodzice, którzy czasami chcąc dobrze czynią dziecku krzywdę. Chcą zapewnić swojemu dziecko to, czego nie mieli oni sami, czasem zamiast działać dobrze czynią tylko krzywdę. Trzeba zaznaczyć, że dziecko pod kloszem nadopiekuńczości rzadko w pełni się rozwija (w wybranym przez siebie kierunku), rodzice narzucają mu swoje zdania i plany, wiedząc lepiej, co jest dobre dla dziecka. Rzadkością jest przyznanie się do takiego błędu nie tylko przed dzieckiem, ale też przed samym sobą. Doskonałość nie istnieje, ale warto wychować drugiego człowieka tak, aby był samodzielną jednostką, potrafiącą decydować racjonalnie za samego siebie. Tworzenie kreatywnego dziecka na siłę też jest złe. I tu jest pies pogrzebany. Wychowywanie potomka to wcale nie taka prosta sprawa, to praca na pełen etat. Nie ma przerw, urlopów czy wyjazdów weekendowych.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 maja, 2011

Czekając na trzeci tom "1Q84" zapoznaję się z tymi książkami Murakamiego, których jeszcze nie przeczytałam. Tym razem trafiłam na "Po zmierzchu". To króciutka powieść, opisująca wydarzenia tylko jednej nocy. Bohaterami są pozornie nie mające ze sobą nic wspólnego osoby. Sieć związków między nimi zacieśnia się z każdą mijającą godziną - nastolatka czytająca w kawiarni książkę, chłopak spieszący się na próbę zespołu, kierowniczka lovehotelu, biurowy urzędnik pracujący do późna... - Murakami posiada tą interesującą umiejętność łączenia przeróżnych płaszczyzn, zupełnie odrębnych światów, efektem są zupełnie wyjątkowe, wręcz magiczne historie, których atmosfera ogarnia czytelnika od pierwszej strony powieści.

Koleżanka podsunęła mi pomysł przeczytania tej książki w ciągu jednej nocy, niestety mi się to nie udało. Ale po obudzeniu się rano z nosem w książce wiedziałam, że nie odłożę książki dopóki jej nie doczytam. Dlaczego? Podobało mi się wędrowanie za bohaterami po rozświetlonych neonami ulicach Tokio, przesiadywanie z nimi w całodobowych kawiarniach a na końcu spanie... niczym śpiąca królewna. Ciekawe jest też, że najgłębsze myśli wypowiadają często postaci, po których byśmy się tego na pierwszy rzut oka nie spodziewali, pokojówki, sprzedawca w sklepie. Murakami to autor, który nie podlega żadnym schematom i kreuje nowe światy bawiąc się znanymi konwencjami.

Co jeszcze mnie ujmuje w tej książce to niesamowita dbałość o szczegóły. Bohaterów nie charakteryzują tylko słowa, ale też ich wygląd, zachowanie, drobne gesty a nawet to, co zamawiają w restauracji. To cechuje również pozostałe powieści Murakamiego - bohaterów obserwujemy jak na filmie, każdy szczegół kadru jest dokładnie opisany i ma znaczenie dla całości.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień, 2011

Zatracam się w Jego książkach. Każda jest inna i KAŻDA jest wyjątkowa.. Staram się je dawkować. Jednak w moim przypadku jest to niemożliwe ;)
Chłonę każde słowo, każdą myśl.. A muzyka, która pojawia się we wszystkich Jego książkach (uwielbiam!!!), nieprzerwanie gra, w mojej głowie najpiękniejsze melodie Świata :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 września, 2010

Na książki Murakami'ego, potrzebna jest mi jeszcze jedna gwiazdka ^ ^


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 26 maja, 2011

Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje gdy kładziecie się spać? Teraz tak sobie myślę co ja robiłam i robię po zmierzchu. Czasem się uczę, czytam, czy piszę z kimś na GG lub robię seansy filmowe. Ale dzięki Murakamiemu jeszcze jedno odkryłam… Możemy poznać swoje własne, prawdziwe „ja”. Nie żadne na pokaz czy takie, które ludzie chcą widzieć.

„Po zmierzchu” opisuje jedną noc dziejącą się w Tokio. Na początku poznajemy Mari, dziewczynę czytającą książkę w jednej z całodobowych restauracji i pewnego chłopaka, który ma przerwę całonocnej próbie zespołu muzycznego i który ją zagaduje, prostytutkę obitą w lovehotelu, siostrę Mari, która pewnego dnia oznajmiła, że teraz pośpi i śpi… już parę tygodni. Poznajemy też tajemniczego Mężczyznę bez Twarzy. Między nimi jeszcze kilka innych osób. Niby nic ich nie łączy, ale podczas tej nocy coś ich połączy. Szereg różnych zdarzeń doprowadzi do ich udziału w nich świadomie lub mniej świadomie.

To moje pierwsze spotkanie z Murakami i wiem, że nie ostatnie. Zachwycił mnie swoim stylem pisania. I choć na początku nie wiedziałam, nie rozumiałam co czytam z biegiem czasu to się zmieniało. Przeczytałam ją zaledwie w dwie noce, pewnie przeczytałabym w jedną, ale czytałam ebooka. Zachwycił mnie styl pisania autora. Sprawił, że mógł ze mną robić co by chciał. Dialog który z nami prowadzi jest fenomenalny.

„Czwarta nad ranem to czas, kiedy w miastach jest najciszej. Na ulicy poniewierają się śmieci: aluminiowe puszki po piwie, podeptane popołudniowe wydania gazety, pogięte pudła kartonowe, plastikowe butelki, niedopałki. (…) Duży brudny kocur gorączkowo obwąchuje worek ze śmieciami. (…)”*

To jeden z wielu czytanych fragmentów kiedy czułam jakbym właśnie tam stała i to wszystko mnie otaczało. Oczami wyobraźni widziałam to co autor chciał nam przekazać. Bo oprócz refleksji o świadomości, o odczuwaniu wszystkiego wokół siebie Murakami próbuje przekazać nam otaczającą bohaterów rzeczywistość. I moim zdaniem to mu się udało.
Czuję, że czegoś mi brakuje w tej recenzji, ale sama nie wiem czego. Murakami wywarł na mnie piorunujące wrażenie i chyba do tej pory nie ogarnęłam emocji, które we mnie tkwią po przeczytaniu owej pozycji…


* str. 91 (ebook)
Autor: Haruki Murakami
Tytuł: Po zmierzchu
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: wrzesień 2007
Liczba stron: 200 (ebook PDF 127)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień, 2010

Moją pierwszą przygodę z twórczością Murakamiego uważam niniejszym za bardzo udaną. Książkę nie czytałam, lecz smakowałam, a i po lekturze jest równie przyjemnie, gdyż "Po zmierzchu" zostawia poza pewnym niedosytem mnóstwo refleksji. Jestem pod niemałym wrażeniem niesamowitego klimatu powieści, języka, którym operuje autor, ciekawych zabiegów stylistycznych. Interesującym efektem jest tu motyw kamery, z tym, że czytelnik nie jest jej operatorem, jest jedynie obserwatorem, wręcz podglądaczem. A obserwuje noc w Tokio. Od szerokiej panoramy miasta aż do wycinków życia kilku zaledwie osób a wszystko to w przeciągu jednej tylko nocy. Ograniczeni czasowo, czas nieubłaganie zmierza przecież do świtu, skazani jesteśmy na to, że nie poznamy dalszych losów naszych bohaterów. Nieco to rozczarowuje a jednak jest, moim zdaniem, ciekawym zabiegiem, wyzwala pokłady naszej wyobraźni, zmusza do refleksji. Książka porusza bardzo wiele istotnych kwestii i właściwie od czytelnika zależy, od jego wrażliwości i bagażu doświadczeń, co go najbardziej ujmie, nad czym zastanowi się najdłużej. Każdy jednak pomyśli z pewnością o tym, jak wiele zmienić się może w naszym życiu w ciągu jednej nocy, zaledwie kilku godzin, jak wielkie znaczenie mieć może jakieś pozornie przypadkowe spotkanie.
Mam dwa ulubione, takie właśnie refleksyjne, ważne dla mnie fragmenty i - nie zdradzając treści książki - chciałabym się nimi podzielić.
"Nie mam dość talentu. Strasznie przyjemnie jest grać, ale nie mógłbym się z tego utrzymać. Jest duża różnica między robieniem czegoś dobrze a robieniem czegoś naprawdę twórczo."
Właśnie. Czy to, czym się zajmujemy zawodowo, jest naszą pasją, czy realizujemy się w ten sposób? A może tylko poprawnie wykonujemy swoje obowiązki?
"Tutaj też zaczyna się nowy dzień. Może będzie nijaki, nieróżniący się od innych, a może będzie wspaniały, taki, który z różnych powodów pozostanie w pamięci. Ale tak czy inaczej w tej chwili jest dla każdego niezapisaną białą kartką."
Tak, każdy nowy dzień to jakby nowe, czyste konto. Miejsce na całkiem przypadkowe spotkania i wydarzenia, które mogą odmienić nasze życie o 180 stopni, jak również miejsce na nasz wkład w ten dzień, bo - nie zapominajmy - mamy jednak całkiem spory wpływ na to, co zrobimy z naszym życiem.


Na półkach: Przeczytane, 2010, Posiadam
Przeczytana: 26 października, 2010

Tokio nocą. Można tu spotkać każdego. Samotną studentkę czytającą książkę, młodego muzyka grającego na puzonie, byłą zapaśniczkę, informatyka, gangstera i prostytutkę. Ich losy krzyżują się w czasie kilku nocnych godzin. Razem z nimi odwiedzamy bary, podziemia wieżowca, love hotel, sklep nocny. Każdy z bohaterów czegoś szuka. Być może czegoś, co może znaleźć tylko uciekając przed dniem. Dniem, który zmusza do życia i radzenia sobie z problemami. Czy noc jednak daje wytchnienie? Raczej wciąga w wir nieoczekiwanych zdarzeń. Pozwala też spotkać się obcym sobie osobom i rozmawiać tak jakby znały się całe życie. Poznajemy, więc losy kobiety uciekającej przed mafią i byłej zapaśniczki pracującej w nocnym hotelu. Dowiemy się, co czuje zakompleksiona studentka, żyjąca w cieniu swojej pięknej siostry, oraz młody muzyk marzący o karierze prawnika. Ta noc jak każda inna skończy się a bohaterowie wrócą do swojego życia. Czy coś w nim się zmieni? Nie ma takiej pewności. U Murakamiego nic nie jest pewne. Drażni on swoimi niedopowiedzeniami. Tak samo jak w innych swoich książkach. Sama fabuła nie jest tutaj najważniejsza. Na pierwszy rzut oka może się nawet wydawać bardzo abstrakcyjna. „Piękna dziewczyna, Eri, leży w domu pogrążona od 2 miesięcy w tajemniczym śnie…” To pierwsze zdanie zapowiedzi tej książki. Brzmi nieprawdopodobnie. Ale w trakcie czytania wszystko powoli staje się jasne. Przynajmniej dla tych, którzy wiedzą, co nieco o kulturze i mentalności Japończyków. Ale nie trzeba wcale specjalnie interesować się samą Japonią żeby sięgnąć po książkę Murakamiego. Chociażby po to żeby spotkać dialogi, które potrafią rzucić na kolana! Właśnie poprzez dialogi Murakami potrafi w mistrzowski sposób zobrazować charaktery swoich postaci. Rozmowę na pozornie błahy temat przeobraża w dyskusję wręcz filozoficzną. No i cechuje go przy okazji oryginalne poczucie humoru, którym hojnie obdarza swoich bohaterów. Bohaterów, którzy nigdy nie są zwyczajni. Nawet, jeśli im samym się tak wydaje. W książce „Po zmierzchu” spotykamy właśnie takie postacie. Jak skończy się pełna przygód noc i co przyniesie świt? Murakami chętnie odpowie na to pytanie, ale tylko po części. Resztę czytelnik musi dopowiedzieć sobie sam. Warto, więc przenieść się oczami wyobraźni na ulice Tokio i sprawdzić, co czeka nas tam „Po zmierzchu”.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 maja, 2011

Odkąd pamiętam miałam słabość do literatury japońskiej, mogłam czytać wszystkie powieści z tego kraju- kraju, który mnie urzekł swoją kulturą i klimatem... Haruki Murakami, był jednym z autorów pochodzących z kraju kwitnącej wiśni, który umkną mi i nigdy do tej pory nie czytałam jego powieści, aż do tej pory...

"Autor opisuje wydarzenia zachodzące w ciągu jednego dnia w Tokio w różnych miejscach tego wielkiego miasta: odwiedzamy nocne restauracje, love hotel, dom na przedmieściach, podziemia wieżowca, w których odbywa się próba zespołu jazzowego, bary. Wśród bohaterów znajdujemy studentkę z dobrej rodziny, chińską prostytutkę i gangstera, studenta grającego na puzonie, byłą zawodniczkę kobiecych zapasów, dziewczynę uciekającą przed zemstą mafii i pracującego nocami tajemniczego informatyka."
Notka pochodzi ze strony: sklep.gildia.pl

Ciężko mi się wypowiedzieć na temat tej książki, nie mam doświadczenia z innymi powieściami tego autora... jednakże muszę przyznać, że powieść mnie urzekła. Powieść ma niesamowicie specyficzną narrację (zapewne nie każdemu przypadnie do gustu), z którą się nigdy do tej pory nie spotkałam. Jakbyśmy oglądali film, ujęcia, kamera... to wszystko jest takie niezwykłe i dziwne... Fabuła rozbita jest na kilkanaście rozdziałów, które opowiadają historię poszczególnych bohaterów- wydarzenia, które się wydarzyły w ciągu jednej nocy w mieście, które nigdy nie zasypia, w mieście, gdzie zawsze jest jasno... Tokio, stolica Japonii, która stała się miejscem akcji powieści jest niezwykła- trafnie naszkicowana, tak jak sami bohaterowie.

Polecam! :)

Moja ocena: 5
{http://biblioteczka-pandorci.blogspot.com/2011/05/przed-zmierzchem-haruki-murakami.html}


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 stycznia, 2011

Jest to moje pierwsze spotkanie z książkami, które napisał Haruki Murakami ,mimo wielkiego szumu ,który wokół niego krąży .

Czas akcji obejmuje jedną noc ,podczas której poznajemy kilka nietuzinkowych postaci : Śpiącą królewnę XXI wieku - Eri , studenta prawa grającego na puzonie , byłą damską zapaśniczkę ,która teraz prowadzi lovehotel ,chińską prostytutkę oraz wzorową studentkę -Mari.

Już po przeczytaniu tej krótkiej powieści doszłam do wniosku,że wydarzenia ,które są w niej opisane można opisać na jednej stronie A4 ,jednak autor tak barwnie i intrygująco je przedstawił ,że przez te prawie 200 stron nie można oderwać się od lektury.

Chciałam wsród tak wielu bohaterów wyłonić tego jednego - głównego , raz z moich rozważań wychodziło ,że wszyscy bohaterowie mają takie same znaczenie , innym razem dochodziłam do wniosku ,że tak naprawdę wszystko kręci się wokół Eri ,która stanowi pogranicze fikcji i realistycznego świata . Postać ta intryguje ,ciekawi i występuje w rozmowach bohaterów, z tego punktu widzenia zasługuje ona na status głównego bohatera , jednak pozostali nie są na drugim planie , oni są jakby pomiędzy pierwszym a drugim planem .


Zawiodło mnie tylko zakończenie , jak dla mnie za dużo wątków zostało porzuconych bez jakiegokolwiek rozwiązania : nie wiemy co się stało z Eri , jak dalej potoczyły się losy Mari , czy chińska mafia złapała gwałciciela itd.Jednak może takie było założenie pisarza , może chciał ,żebyśmy sami sobie dopowiedzieli resztę...

Myślę ,że tę książkę można zaliczyć do tych ''lekkich'' rozrywek na zimowe wieczory , która może przenieść nas do nocnego Tokio ,gdzie niektórzy budzą się dopiero po zmierzchu.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 stycznia, 2011

Podczas czytania tej książki ma się wrażenie,że na bohaterów patrzymy okiem kamery.Autor opisuje jedną noc z życia Tokio i jego mieszkańców.Od godziny 23.55 do 06.52 towarzyszymy bohaterom,nastoletniej Mari,jej koledze Takahashi,sprzątaczkom z lovehotelu i innym.Powieść krótka,bodajże 196 stronicowa,szybko się czyta.Mam tylko jedno "ale",chodzi mianowicie o zakończenie,a właściwie jego brak,nie wiemy,co dalej dzieje się z bohaterami i czy Eri w końcu się obudzi...


Przeczytana: grudzień, 2008

„Po zmierzchu” zapowiadało się nieźle, mamy wszystkie charakterystyczne dla Murakamiego elementy, to znaczy dziwnych, lekko neurotycznych bohaterów, irracjonalne wydarzenia, fantazję przeplatającą się z rzeczywistością… i znowu niedosyt, bo wątki zostały otwarte, jakby gdzieś tam zabrakło pomysłu, a sama ksiązka kończy się właśnie wtedy, kiedy hipnotyzujący rytm narracji zaczyna wciągać.


Przeczytana: 01 sierpnia, 2011

Świetna, nowatorska, odkrywcza narracja. Znakomity pomysł na ukazanie snu Eri. Wspaniała atmosfera miasta nocą. Ale czegoś mi w tej książce zabrakło. Może po prostu niektóre postacie tej książki pozostały dla mnie zbyt tajemnicze. A chciałoby się znacznie więcej.