Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W matni

Tłumaczenie: Barbara Niedźwiecka
Wydawnictwo: Sonia Draga
6,09 (128 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
14
7
36
6
35
5
20
4
4
3
8
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ewig Dein
data wydania
ISBN
9788375088823
liczba stron
312
język
polski
dodała
Ag2S

Judith, 36-letnia singielka, prowadzi wraz z praktykantką Biancą sklep z lampami. Po wielu nieudanych związkach niezależna kobieta straciła nadzieję, że kiedykolwiek pozna „tego jedynego”. Przed Wielkanocą udaje się do supermarketu na zakupy. Tam następuje jej na piętę nieznany mężczyzna – Hannes Bergtaler. Niedługo potem odwiedza ją w sklepie i nawiązują bliższą znajomość. Szarmancki i...

Judith, 36-letnia singielka, prowadzi wraz z praktykantką Biancą sklep z lampami. Po wielu nieudanych związkach niezależna kobieta straciła nadzieję, że kiedykolwiek pozna „tego jedynego”. Przed Wielkanocą udaje się do supermarketu na zakupy. Tam następuje jej na piętę nieznany mężczyzna – Hannes Bergtaler. Niedługo potem odwiedza ją w sklepie i nawiązują bliższą znajomość. Szarmancki i przystojny Hannes zakochuje się bezgranicznie w Judith.

Na każdym kroku okazuje jej swe oddanie. Znajduje też akceptację u rodziny i przyjaciół Judith, która początkowo nie dowierza własnemu szczęściu. Szybko jednak natarczywa adoracja zaczyna ją męczyć. Kobieta czuje się osaczona i przytłoczona. Postanawia zerwać z Hannesem, ale wzgardzony kochanek nie chce dać za wygraną.
Życie Judith staje się koszmarem…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sonia Draga, 2014

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1029
AuroraBorealis | 2017-07-02
Przeczytana: 02 lipca 2017

Judith trzydziestosześciolatka poznaje przypadkowo w sklepie niejakiego Hannesa i tak rozpoczyna się jej "przygoda" z nim. Kim jest nasz bohater? Czy jest szczery wobec naszej bohaterki? Czy to czego doświadcza Judith to prawda czy pułapki jej umysłu?

Tak to jest jak thriller próbuje pisać Niemiec czy Austriak. Oczywiście, żeby nie było, iż generalizuję i szufladkuję dany kraj, to zgadzam się, że nie wszyscy pisarze niemieccy czy austriaccy mają za sobą nieudane pozycje. Niestety tym razem mamy do czynienia z tym co nosi szumną nazwę "W matni". Widać niektóre nacje zupełnie inaczej postrzegają pojęcie thrillera jeszcze na dodatek miłosnego czyli takiego można by rzec prześladowczego.

Kurcze jakby to powiedzieć: Jestem zniesmaczona. :( To było SŁABE. Naprawdę słabe. Żenująco słabe, nudne, jakieś takie dziwne zakończenie. Chyba główny męski bohater był bardziej zaskoczony niż ja. Irytująca bohaterka. Niedopracowane elementy. Zgrzyta nam tu wszystko niczym przypadkowe ziarenka piasku pomiędzy zębami. Eh dialogi sztuczne, beznamiętne, płaskie jakby bezpłciowe, zupełnie jakby mówiły je bezmózgie roboty (oczywiście nie ubliżając robotom) zbyt mało ich w całej książce, zero emocji, zero dreszczyku. Dziwić się, skoro nawet "kocham cię" po niemiecku czyli "ich liebe dich" brzmi często jak rozkaz, tak twardo i czasem bez uczucia jakby człowiek miał wręcz wyzionąć ducha. Jeśli nie macie nic przeciwko podziałowi na role – rozpisania w taki sposób dialogów: on, ona itp. to możecie sobie zajrzeć do niej i powalczyć z czytaniem, a raczej ziewaniem podczas czytania.

Książkę szybko się czyta, ale mimo wszystko to nie jest thriller, gdyż zero tu emocji, akcji, wszystko klepane, mechaniczne, sztywne jak na pewne nacje przystało. Aż chce się krzyknąć widząc zdanie na okładce – "światowy bestseller" i "wkrótce ekranizacja" – naprawdę? Chyba żartujecie sobie? Książkę czyta się tak jakbyśmy czytali instrukcję obsługi tostera: włącz urządzenie do prądu za pomocą kabla, włóż kromki chleba w otwór, naciśnij przycisk i czekaj itd. itp. Miejscami miałam wrażenie, że czytam jakiś filozoficzny poradnik, a rozmyślania bohaterki na temat czy nasz bohater powiedział do niej słowo "pani" w szczególny sposób je akcentując czy też nie doprowadzało mnie do rozpaczy. To było przegięcie ze strony autora. Doprawdy kobiety tak robią??? Tak baaardzo wszystko analizują???? Hmm jeśli tak to nie wszystkie. Nie sadzę, za mało pan je zna panie Glattauer. Czytałam lepsze thrillery ze stalkerami w rolach głównych i niech no spojrzę i sprawdzę... Nie, pupy mi jednak nie urwało, nadal mam na czym siedzieć ;)

Oj panie Glattauer nie popisał się pan tym razem zbytnio. Mam w planach sięgnąć jeszcze po dwie jego pierwsze książki "Napisz do mnie" i "Wróć do mnie", które ponoć są lepsze, ale po tym co teraz przeczytałam mam spore opory i obawy.

Jeśli ktoś chce sięgnąć po ten tytuł to odradzam, lepiej przeznaczyć swój cenny czas na jakiś lepszy kawałek literatury, tę pozycję można sobie zdecydowanie odpuścić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego

Treść podzielono na dwie części do której przypisanych jest kilka rozdziałów. Część pierwsza - "Sposób na dobre życie" ma formę dialogu/wy...

zgłoś błąd zgłoś błąd