Śladami Steinbecka. W poszukiwaniu Ameryki

Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
7,52 (132 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
21
8
50
7
41
6
13
5
5
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375367355
liczba stron
584
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

23 września 1960 roku John Steinbeck wraz ze swoim pudlem Charleyem wybrał się na wyprawę po Ameryce, by na nowo przyjrzeć się swojemu krajowi i jego mieszkańcom. Pięćdziesiąt lat później, z dokładnością co do godziny, Geert Mak wyrusza z dawnego domu Steinbecka w podróż śladami pisarza i jego psa, by obejrzeć Stany Zjednoczone z perspektywy roku 2010. Jak przez pół wieku zmieniły się...

23 września 1960 roku John Steinbeck wraz ze swoim pudlem Charleyem wybrał się na wyprawę po Ameryce, by na nowo przyjrzeć się swojemu krajowi i jego mieszkańcom. Pięćdziesiąt lat później, z dokładnością co do godziny, Geert Mak wyrusza z dawnego domu Steinbecka w podróż śladami pisarza i jego psa, by obejrzeć Stany Zjednoczone z perspektywy roku 2010. Jak przez pół wieku zmieniły się amerykańskie miasta i miasteczka? Czego pragną i o czym marzą dziś Amerykanie? Co pozostało z mitu Ziemi Obiecanej? Czy to w Ameryce jest teraz centrum świata? Co w XXI wieku łączy Europę i Amerykę?

Tak jak Steinbeck Geert Mak unika utartych szlaków. Jego opowieść z podróży to kalejdoskop historii i wrażeń. Mila za milą przemierza ziemniaczane pola Main i niekończące się prerie Środkowego Zachodu, zasiada do stołu z rolnikami, rybakami i nauczycielami, zagląda na lśniące przedmieścia, mija zabite deskami sklepy. Wytrwale szukając korzeni tego kraju, który od wieków porywa wyobraźnię.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2014

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 188
Gracjan Triglav | 2017-07-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lipca 2017

Śladami Steinbecka. W poszukiwaniu Ameryki (2012)

Rok 2010: USA w kryzysie. Holenderski dziennikarz wyrusza wraz z małżonką śladem wielkiej eskapady Steinbecka z 1960, sprawdzić co się zmieniło i w jakim kierunku zmierzają dzisiejsze Stany. (Obie wyprawy dzieli równo 50 lat). Bardzo dobra książka pełna ciekawie podanych informacji, mądrych refleksji, rozgrzebująca kluczowe wątki z historii USA; pięknie napisana i równie ładnie przełożona na polski przez Małgorzatę Diederen-Woźniak.

Rzecz godna polecenia każdemu kogo interesują amerykańskie realia i chciałbym mieć pod ręką opracowanie które przystępnie porusza przełomowe wydarzenia, umiejętnie łączy fakty i składnia do zastanowienia nad przyszłością.

Aby cieszyć się tą książką nie trzeba znać „Podróży z Charleyem” ani innych dzieł Steinbecka – Mak od nas tego nie wymaga. Jednak kiedy wraz z autorem cofamy się do poszczególnych wątków i cytatów (a wiemy o czym mowa), możemy odtworzyć sobie w pamięci charakterystyczne sceny, które mimo lat i swej pozornej zwyczajności, długo pozostają w pamięci. Dopełnia to przemyślenia Holendra.

Podróż amerykańskiego prozaika z jesieni 1960 jest tylko pretekstem do spojrzenia na dzisiejsze Stany. Na kartach książki o wiele obszerniejsze jak notatki z drogi czy rozmowy z mieszkańcami pojawiają się wnikliwe rozważania historyczne nt. takich zagadnień jak: religijność Amerykanów, mit pielgrzymów, polityczne niuanse (na przykładzie rywalizacji Nixona i Kennedy’ego oraz kilku innych prezydentów, plus konflikt demokraci vs. republikanie), odejście od pragmatyzmu i oszczędności na rzecz konsumpcjonizmu, kształtowanie się niepodległości, amerykańskiego stylu życia i mentalności, kolonizacja zachodnich terytoriów (Midwest, Wild West), kwestie polityki lokalnej a relacje ze stolicą, gospodarka kiedyś i dziś, infrastruktura, los Indian, sytuacja czarnych obywateli, amerykański imperializm. Analizowane są też takie pojęcia jak American Dream, słynna amerykańska mobilność czy problem wielkich porcji i powszechnej otyłości. Można by sporo dodać do tej listy (brakuje szerokiego omówienia zagadnień kulturowych z zakresu literatury, muzyki, filmu) ale i tak jest nieźle, choć nie da się ukryć że to zestawienie bardzo subiektywne.

Polski tytuł jest inny niż niderlandzki. „Reizen zonder John“ to „Podróż bez Johna”. Podtytuł (“Op zoek naar Amerika”) identyczny, wzięty z oryginału (“Travels with Charley: In Search of America”).

Książka pisana jest z perspektywy Holendra i dla Holendrów, autor często odnosi się do rodzimych realiów i sytuacji rodaków, jednak robi to tak, że traktujemy te wywody jako dodatek do jego osoby, nie czujemy się jak ciekawski czytający coś skierowanego nie dla jego oczu. (Wyjąwszy fragment w którym mówi o oczywistej dla mieszkańców Niderlandów stereotypowej relacji z belgijskimi sąsiadami). Poza tym autor wchodzi tu w rolę Europejczyka, gościa ze Starego Świata, nie jest „tylko” pisarzem z Holandii.

.

Podczas lektury „Podróży z Charleyem” (a także innych książek podróżniczych i reporterskich), wyrobiony czytelnik wiele razy będzie się zastanawiał czy autor miejscami nie poprawia swoich przeżyć, nie koloryzuje – czasami bowiem wszystko za dobrze się układa. Teoretycznie jest to literatura faktu, więc często oddalamy takie myśli – tymczasem ugładzanie dialogów i manipulacja informacjami których odbiorca nie jest w stanie sprawdzić to norma. W mniejszym bądź większym stopniu. Nie dla wszystkich, ale pewnym pisarzom przydarza się częściej niż innym*. Mak wiele razy pokazuje jak rzeczywistość rajdu Steinbecka rozmijała się z faktami, kiedy wychodzi na jaw jak bardzo – czytelnik któremu sprzedaje się to jako reportaż ma prawo czuć się oszukany. W „Remote People” (1931) Waugh mówi coś na ten temat w kilku linijkach. Jest to ważna przestroga, tak dla czytelników jak i dziennikarzy, zwłaszcza teraz, w XXI wieku – kiedy informacje krążą szybko, a podróż na drugi kontynent zajmuje raptem kilka godzin.

.

Książkę Maka warto przeczytać z wielu powodów. Między innymi dlatego, że kiedy włączymy telewizor, najprawdopodobniej będzie leciał właśnie jakiś film bądź serial kręcony przez Amerykanów i dla Amerykanów... a jednak trafiający szybko także na inne rynki (zapewne bez szczególnych zabiegów producentów). Większość Polaków która nigdy nie była w USA, i nigdy nie postawi tam nogi, która ledwo duka po angielsku bądź nie włada tym językiem wcale – paradoksalnie – świetnie zna tamtejsze realia. Głównie z telewizji... nie tylko z fabuł, ale też z teleturniejów, programów typu reality-show, talk show, kulinarnych i dokumentów... nawet jeśli są sprzed kilku lat, informacje docierają z nich regularnie i są ogólnodostępne. Mamy niewielkie pojęcie o tym jak żyją prywatnie nasi sąsiedzi zza Odry, zza Buga, co ich kłopocze, co cieszy, ale dość dobrze orientujemy w tym co dzieje się po drugiej stronie Atlantyku!

* Po śmierci Kapuścińskiego, przy okazji publikacji jego biografii – wybuchła mała afera w której sporo mówiło się o dość swobodnym podejściu do faktów jakie miało cechować autora „Hebanu”, „Imperium” i innych poczytnych reportaży. Osobiście spotkałem się z tym kiedy w wywiadzie dla Playboya i we własnej książce, Jagielski przedstawił dwa odmienne scenariusze tego samego wydarzenia, i jak Kapuściński, trochę niedokładnie odwzorował miejską zabudowę; czy też u Ossendowskiego, który za każdym razem stawia się w centrum wydarzeń, wprowadzając przy tym do swych narracji fikcyjnych rozmówców którzy mają ubarwić tekst, dodać mu nieco sensacji bądź dramatyzmu.

.

Wprawdzie Geert Mak podaje obszerną bibliografię, która pozwoli zagłębić się w poruszone przez niego tematy, to jednak warto coś do tej listy dorzucić, przykładowo: „Hartland. Pieszo przez Amerykę” (2011) oraz „Podróż długą i dziwną. Drugie odkrywanie Nowego Świata” (2008) – obie reprezentują zbliżone podejście do pracy Holendra i są równie wartościowe.
W ramach bezbolesnego studium początków USA: „Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat” (2003) – fragmentarycznie; a co Indian, ich sytuacji u progu zetknięcia się z białymi, warto zajrzeć do pracy „1491. Ameryka przed Kolumbem” (2005). Amerykańskie realia sprzed lat świetnie pokazują: „Wilk. Szlaki życia Jacka Londona” (2010) i „Na Złotej Górze” (1995) – wymieniam je bo bardzo mi się podobały. Wszystkie wymienione tytuły to świetna rozrywka.

.

Tłumaczenia angielskich fraz w nawiasach, których w tekście jest sporo, zawierają często tylko przybliżone znaczenie. Niżej mniejsze i większe wpadki które warto wyeliminować w wydaniu drugim, od rzeczy ważnych po duperele, chronologicznie: str. 27 – brak przecinka (wcześniej brak spójnika „ale”); str. 38 – „utykał też na nogę” – zwrot z cyklu „cofnął się do tyłu”; str. 111 – „teraz” dwa razy pod rząd (dół strony), warto podmienić jedno na „obecnie”; str. 188 – domek z Anglii czy z Nowej Anglii?; str. 197 – mowa o centralnej Luizjanie, a wszystkie inne wymienione miejscowości są na północny... tj. idzie o historyczna Luizjanę, terytorium odkupione od Francji?; str. 198 – autor cytuje pamiętny fragment z „Podróży z Charleyem”, w którym pewien pan deklaruje, że ma długą praktykę w byciu murzynem – strasznie kalekie tłumaczenie! Dokonana chyba przez samą tłumaczkę z niderlandzkiego; str. 217 – przybliżone tłumaczenie „Lone Star Republic” jako Teksas to już przeginka; str. 223 – „przydatny idiota” (przyjęło się to tłumaczyć jako użyteczny idiota); str. 259 – „Wiejskie widoki przesuwają się pod naszymi kołami” – samochód dostał skrzydeł?; str. 273 – „w Marshall mieszkało [...] 365 wozów i powozów” (było); str. 308 – zjedzona kropka; str. 316 – ostatnie zdanie nie ma sensu; str. 325 – Monatana – literówka; str. 332 – Niall Ferguson nie jest Anglikiem, jest Szkotem (samo nazwisko to zdradza); str. 360 – tylniej (tylnej); str. 382 – tu zamiast frajera (loser) byłoby lepiej dać pechowca/nieudacznika/przegranego; str. 404 – są dwie kropki – trzeba dodać trzecią albo skasować drugą; str. 412 – jest „większością”, ale powinno być „różnicą”; Str. 419 – „kraj” dwa razy pod rząd, pokraczna stylistyka; str. 444 – „pracuje się ciężko, jak pionierzy”; str. 451 – Aleja Krwi a nie Krwawa Aleja; str. 470 – „mistrzowskim pociągnięciem” (posunięciem); str. 484 – „nie przygotowani” (nieprzygotowani); str. 496 – sens ostatniego zdania niejasny; str. 497 – „małżeństwo [...] zostali” (zostało); str. 509 – ostatnie zdanie drugiego akapitu jest koślawe; str. 520 – tak, budynek stoi bo nie jest planowane burzenie a renowacja (?).

Na mapie pokazano ze autor i Steinbeck jechali dokładnie tą sama trasa, tj. przez Kanadę – ale Steinbeck musiał podróżować południowym brzegiem Erie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
9 i 1/2 tygodnia

No proszę, a jednak może być coś gorszego od powieści Pani E.L.James, ba, nawet powiedziałabym, że Grey mógł powstać na bazie tej lektury (oczywiście...

zgłoś błąd zgłoś błąd