Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,79 (896 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
67
9
88
8
131
7
245
6
183
5
103
4
31
3
33
2
10
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Alchemyst. The Secrets of the Immortal Nicholas Famel
data wydania
ISBN
9788310114167
liczba stron
320
język
polski

Prawda: Nicholas Flamel urodził się 28 września 1330 roku w Paryżu. Dziś, niemal siedemset lat później, uważany jest za największego alchemika wszech czasów. Podejrzewa się, iż odkrył tajemnice wiecznego życia. Według kronik zmarł w 1418. Lecz jego grób jest pusty. Legenda: Nicholas Flamel żyje. Żyje od setek lat, ponieważ wynalazł eliksir młodości. Sekret wiecznego żywota kryje się w księdze,...

Prawda: Nicholas Flamel urodził się 28 września 1330 roku w Paryżu. Dziś, niemal siedemset lat później, uważany jest za największego alchemika wszech czasów. Podejrzewa się, iż odkrył tajemnice wiecznego życia. Według kronik zmarł w 1418. Lecz jego grób jest pusty. Legenda: Nicholas Flamel żyje. Żyje od setek lat, ponieważ wynalazł eliksir młodości. Sekret wiecznego żywota kryje się w księdze, którą chroni Księdze Maga Abrahama. To najpotężniejszy grymuar magiczna księga jaki kiedykolwiek istniał. W niepowołanych rękach może doprowadzić do zagłady świata. Do tego właśnie dąży doktor John Dee, kradnąc księgę. Ludzkość nie będzie sobie z niczego zdawać sprawy, póki nie stanie się za późno. zgodnie z przepowiednią Sophie i Josh Newman są jedynymi osobami, które mają w sobie dość mocy, by temu zapobiec. Bywa, że legendy okazują się prawdą. A Sophie i Josh Newman wkroczą w sam środek największej legendy wszech czasów. W zadziwiającej podróży przez Amerykę bohaterowie odkrywają na nowo kraj, gdzie starożytna magia egzystuje w realiach XXI wieku. Ścigani przez nieśmiertelnych prześladowców i mityczne stwory, Sophie i Josh są jedyną nadzieją ludzkości.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1105
Aisling | 2015-03-01
Przeczytana: 01 marca 2015

Moje podejście do literatury dobrze obrazuje cytat Carlosa Ruiza Zafóna: "Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie".
Widziałam wiele negatywnych opinii odnośnie "Alchemika" i chyba jestem jedną z nielicznych osób, które potrafią czerpać z tej powieści jakieś istotne dla siebie rzeczy. Nie uważam siebie za kogoś lepszego. Być może nawet moje postrzeganie treści niektórzy by nazwali nadinterpretacją, ale taki stan rzeczy mi nie przeszkadza. Tyle tytułem wstępu. Przejdźmy do właściwej części.
Mimo, że wyraźnie odczułam, iż język jest dostosowany pod mniej dojrzałych czytelników, ta książka ogromnie mi się spodobała. Nie określam "Alchemika" jako wybitne dzieło, ale zawiera się w nim 'to coś', co nakazuje mi kochać tę powieść całym sercem. Nawet nieco irytujące bliźnięta (które jak na razie wydają się być typowymi postaciami, jak na ten gatunek) uważam za znośnie. Pod koniec dostrzegłam co do nich pewien potencjał (w końcu to dopiero pierwszy tom!). Właśnie. Bohaterowie... Jeśli chodzi o ten aspekt, szczególnie upodobałam sobie Perenelle Flamel. Rzadko spotykam kobiece postaci, które stają się dla mnie tak szczególne, jak ona. Ponadto osoba o takim mianie żyła naprawdę. Lubię także Nicolasa i Scathach, ale ich akurat darzę innego rodzaju uczuciem. Zwykle fascynują mnie antagoniści (zwani nieraz stereotypowo 'tymi złymi'), ale np. John Dee czy Morrigan są tymi wyjątkami od reguły. Nie są jakoś szczególnie dobrze wykreowani (subiektywnie mówiąc). Możliwe, iż w przyszłości się to odmieni. Mam w stosunku do nich takie nadzieje, jak w kwestii bliźniąt. Obecnie Dee sprawia wrażenie w większym stopniu groteskowego, niż autentycznie przerażającego. Z drugiej strony... A co jeśli taki efekt był zamierzony przez autora w celu pokazania jacy w ostatecznym rozrachunku są ludzie, którzy służą Mrocznym Starszym?! Osobiście nie przeszkadza mi takie przedstawienie angielskiego maga, a Morrigan jest mi niemal całkowicie obojętna. Podobnie Bastet. Hekate i Wiedźmie z Endor (znana także pod imieniem Dora) poświęciły własne życie w służbie ludzkości. Dora akurat wydawała się bardziej pogodzona z własnym losem i chętna do pomocy, a Bogini o Trzech Twarzach w większym stopniu ofiarą okoliczności.
Podsumowując całą wypowiedź pragnę stwierdzić, że może nie ma tu jakichś szczególnie zawiłych wypowiedzi, czy skomplikowanych wątków... Jednakże ja akurat znalazłam tu coś szczególnego, lecz trudno mi owo 'coś' miarodajnie określić słowami.
Jeszcze zacytuję część dialogu Josha ze Scatty, który jest dla mnie cenny: "- Wrażenia, które odbiera twoja siostra, są dla niej nie do wytrzymania. Powodują ból, który przyprawia ją o lęk. Ja po prostu zabieram od niej ten strach i mękę.
- Kto chciałby mieć takie rzeczy? - głośno wyraził swą myśl Josh. Sama idea wydawała się fascynująca, choć jednocześnie budziła obrzydzenie. To było nienormalne.
- Ten, kto chciałby poczuć, że żyje - odparła Scatty." (str. 246)
Także te słowa wydają się być zastanawiające: " [...] Świat już się dawno skończył - z uśmiechem powiedziała Wiedźma. - I jestem pewna, że nie raz się skończy, nim słońce zgaśnie." (str. 254)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziady

Czytałam tylko księgę II. Po prostu mi się nie podobało. Musiałam czytać trzy razy, żeby cokolwiek zrozumieć. W dużej mierze to kwestia języka staropo...

zgłoś błąd zgłoś błąd