Bridget Jones. Szalejąc za facetem

Cykl: Bridget Jones (tom 3)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,21 (3026 ocen i 515 opinii) Zobacz oceny
10
142
9
129
8
382
7
654
6
832
5
443
4
187
3
160
2
59
1
38
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bridget Jones. Mad About the Boy
data wydania
ISBN
9788377853924
liczba stron
584
język
polski
dodała
Lady_B

W niesamowicie śmiesznej i długo wyczekiwanej powieści musi sobie odpowiedzieć na następujące pytania: CO ROBIĆ, gdy sześćdziesiąte urodziny twojej przyjaciółki wypadają w tym samym dniu, co trzydzieste urodziny twojego chłopaka? CZY LEPIEJ UMRZEĆ od botoksowego zakażenia czy z samotności, będącej skutkiem zmarszczek, których nie potraktowało się botoksem? CZY MOŻNA KŁAMAĆ na temat swojego...

W niesamowicie śmiesznej i długo wyczekiwanej powieści musi sobie odpowiedzieć na następujące pytania:
CO ROBIĆ, gdy sześćdziesiąte urodziny twojej przyjaciółki wypadają w tym samym dniu, co trzydzieste urodziny twojego chłopaka?
CZY LEPIEJ UMRZEĆ od botoksowego zakażenia czy z samotności, będącej skutkiem zmarszczek, których nie potraktowało się botoksem?
CZY MOŻNA KŁAMAĆ na temat swojego wieku na internetowych portalach randkowych?
CZY WSKAZANE JEST układać włosy suszarką, gdy jedno z twoich dzieci ma wszy na głowie?
CZY DALAJ LAMA naprawdę publikuje na Twitterze, czy robi to za niego jego asystent?
CZY JEŻELI posmarujesz sobie dłonie emulsją lip plumper, to też ci się powiększą jak usta?
JEŚLI PRZEŚPISZ SIĘ Z KIMŚ po dwóch randkach i sześciu tygodniach esemesowania, czy będzie to to samo, jakbyś wyszła za kogoś po dwóch spotkaniach i sześciu miesiącach pisywania listów w czasach Jane Austen?
Dumając nad tymi zagadnieniami i innymi dramatycznymi problemami naszych czasów, Bridget Jones przedziera się przez gąszcz wyzwań, czyhających na współczesną samotną matkę, a jednocześnie na powrót odkrywa swoją seksualność w - jak to nieuprzejmie i zupełnie nieadekwatnie mogą co poniektórzy określić - wieku średnim.

"Wróciła, ona powróciła! Nasza ukochana bohaterka powraca po ponad dziesięcioletniej przerwie i od razu musi się zmagać z dwójką swoich dzieciaków, perspektywą romansu z młodym chłopakiem, wyniosłością zadowolonych z siebie wiekowych małżeństw, zbuntowaną techniką i rodzącymi się na naszych oczach mediami społecznościowymi".
"VOGUE"

"Komediowe talenty Fielding - a nade wszystko jej wrażliwość na wszystko, co w naszej współczesnej kulturze staje się właśnie modne i potencjalnie, począwszy od Twittera, a skończywszy na internetowych portalach randkowych - po raz kolejny dochodzą tu do głosu. Książka niesie w sobie pozytywną energię nadzwyczaj rzadką we współczesnych powieściach".
"ELLE"

"Dużo się zmieniło w życiu kochanej przez wszystkich londyńskiej singielki, od kiedy jej Dziennik po raz pierwszy oczarował świat w 1998 roku. W Szalejąc za facetem, bohaterka Helen Fielding jest już wdową z dwójką dzieci, kontem na Twitterze i «chłopczykiem zabawką» - ale wciąż jest czarująco zagubiona w świecie".
"PEOPLE"

"W Dzienniku Bridget Jones Helen Fielding stworzyła nowy archetyp literackiej postaci kobiecej. Teraz wyprawiła ją na podbój XXI wieku. (Reguła nr 1: Żadnego esemesowania po pijaku). Fielding wciąż jest w znakomitej pisarskiej formie".

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/_images/kCAUATQjFlUE.jpg

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 5981

Dziennik zgubnego nadmiaru

All By Myself*

Bridget Jones powraca! Jest już kobietą w średnim wieku (a nie trzydziestokilkulatką), wdową (zamiast singielką) i matką z dwójką dzieci, znów zmagającą się samotnie z życiem. Myliłby się jednak ktoś, kto pomyślałby, że jej życie jest teraz ułożone i spokojne. Mimo bowiem upływu lat charakter Bridget się nie zmienił (co nie dziwi), ale (co już dziwne) nie nauczyła się też ona niczego o sobie i wciąż nie umie wyciągać wniosków z własnych doświadczeń (co niezwykle dziwne po dziesięciu latach wspólnego życia z tak poukładanym mężem jak Mark Darcy).

I’m Every Woman

Bohaterka dwóch powieści opublikowanych pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku (w Polsce na przełomie tysiąclecia) była ikoniczną postacią pokolenia, z którą utożsamiały się tysiące kobiet trzydziestokilkuletnich, singielek, nie tylko Brytyjek. Dzięki tym książkom jej autorka osiągnęła w końcu sukces komercyjny, przyczyniła się znacznie do rozwoju chick lit (bardzo skrótowo ujmując, jest to literatura dla młodych kobiet) oraz szturmem wdarła się do popkultury, czego efektem były nie tylko ekranizacje obu tomów, ale również całe rzesze pisarek – naśladowczyń i ich postaci podobnych do Bridget, również w ich odmianach narodowych (vide „Dziennik Trójkowej Bridget Jones czyli Brygidy Janowskiej” H. M. Gizy czy „Nigdy w życiu!” M. Grocholi). Panna Jones była nowym typem postaci literackiej, znacznie różniącej się od bohaterek romansów – kobietą o cechach antybohaterki, niezdarną, niezbyt piękną i...

All By Myself*

Bridget Jones powraca! Jest już kobietą w średnim wieku (a nie trzydziestokilkulatką), wdową (zamiast singielką) i matką z dwójką dzieci, znów zmagającą się samotnie z życiem. Myliłby się jednak ktoś, kto pomyślałby, że jej życie jest teraz ułożone i spokojne. Mimo bowiem upływu lat charakter Bridget się nie zmienił (co nie dziwi), ale (co już dziwne) nie nauczyła się też ona niczego o sobie i wciąż nie umie wyciągać wniosków z własnych doświadczeń (co niezwykle dziwne po dziesięciu latach wspólnego życia z tak poukładanym mężem jak Mark Darcy).

I’m Every Woman

Bohaterka dwóch powieści opublikowanych pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku (w Polsce na przełomie tysiąclecia) była ikoniczną postacią pokolenia, z którą utożsamiały się tysiące kobiet trzydziestokilkuletnich, singielek, nie tylko Brytyjek. Dzięki tym książkom jej autorka osiągnęła w końcu sukces komercyjny, przyczyniła się znacznie do rozwoju chick lit (bardzo skrótowo ujmując, jest to literatura dla młodych kobiet) oraz szturmem wdarła się do popkultury, czego efektem były nie tylko ekranizacje obu tomów, ale również całe rzesze pisarek – naśladowczyń i ich postaci podobnych do Bridget, również w ich odmianach narodowych (vide „Dziennik Trójkowej Bridget Jones czyli Brygidy Janowskiej” H. M. Gizy czy „Nigdy w życiu!” M. Grocholi). Panna Jones była nowym typem postaci literackiej, znacznie różniącej się od bohaterek romansów – kobietą o cechach antybohaterki, niezdarną, niezbyt piękną i przeciętnej (mówiąc delikatnie) inteligencji, walczącą ze zbyt energiczną matką, skłonnością do tycia, popadania w nałogi oraz samotnością i upodobaniem do niewłaściwych mężczyzn. Wyróżniały ją poczucie humoru i dystans wobec siebie oraz tzw. urban family, czyli krąg dobrych miejskich przyjaciół, bardzo bliskich i wspierających, pełniących funkcję rodziny. A co słychać u niej po kilkunastu latach?

Don’t Get Me Wrong

Dziennik (bo taką znów formę przybrała historia Bridget) obejmuje tym razem aż dwa lata życia bohaterki – zaczyna się w kwietniu 2013 r., a potem pojawia się reminiscencja i narratorka wraca do wydarzeń z roku poprzedniego, a nawet sprzed kilku lat. Rozciągnięcie w czasie powoduje, że opisanych wydarzeń wydaje się być za dużo i po lekturze niewiele zostaje w głowie. Ponadto pióro Fielding wyraźnie się stępiło – podczas gdy w opisywaniu wydarzeń tragicznych jest całkiem niezła (uroniłam kilka łez podczas lektury), to już sytuacje zamierzone jako komiczne zupełnie mnie nie rozbawiły. Jest to o tyle przykre, że czytając ponownie (po ponad dziesięciu latach) dwie pierwsze książki z panną Jones w roli głównej, ponownie uśmiałam się jak norka. Bridget, mimo wszystkich swoich wad, była tam zabawna, a gafy popełniała tak samo często, jak strzelała niespodziewanie inteligentnymi uwagami czy spostrzeżeniami (której to cechy, nawiasem mówiąc, zupełnie pozbawili bohaterkę realizatorzy ekranizacji kinowej). Tutaj jest już tylko roztrzepana, strzela gafy, a jej humor jest – jak na mój gust – zbyt skatologiczny, a przez to infantylny i niesmaczny, zaś przejawów jej inteligencji nie dojrzymy nawet pod mikroskopem.

Me and Mrs Jones

Poprzednie części przygód bohaterki miały podobną konstrukcję i formę – obie obejmowały rok życia, od Nowego Roku do Sylwestra w pierwszej części, od końca stycznia do drugiej połowy grudnia w drugiej. Każdy wpis (kolejny dzień) zaczynał się swoistą litanią: wagą, liczbą wypalonych papierosów, liczbą wypitych jednostek alkoholu i liczbą spożytych kalorii oraz innymi elementami, zależnie od okoliczności. W trzeciej części jest podobnie, choć papierosy zostały zastąpione tabletkami Nicorette, zaś jednostki alkoholu liczbą osób śledzących bohaterkę na Twitterze lub otrzymanych SMS-ów. I to właśnie jest jedna z niewielu różnic – Bridget zostaje wrzucona w świat, gdzie zmieniły się narzędzia komunikacji międzyludzkich. Próbuje się w nim jakoś odnaleźć, dlatego zamiast (jak w poprzednich częściach) sprawdzać wiadomości nagrane na sekretarce telefonu, co chwila upewnia się, czy nie dostała SMS-ów, e-maili albo czy ktoś nie zaczął jej obserwować na Twitterze lub nie skomentował jej wpisów tamże. Bardzo to ludzkie, aktualne i jakże znajome – kto z nas, sieciowych istot społecznych, nigdy nie miał obsesji sprawdzania telefonu / laptopa / komputera / tabletu w oczekiwaniu na SMS-y / e-maile / wpisy na portalach społecznościowych / komentarze / lajki / liczbę osób obserwujących itd., niech pierwszy rzuci klawiaturą. Oczywiście narzędzie takie czy inne – nieważne – nie przeszkadza bohaterce popełniać kolejnych gaf czy robić rzeczy zabronione przez podręcznik bon tonu (w drugiej części - wypisywanie kartek świątecznych pod wpływem alkoholu) albo przez netykietę, doradców od wizerunku lub zwykły instynkt samozachowawczy (w trzeciej części - pisanie twittów po spożyciu nadmiernych ilości alkoholu).

Crazy in Love

Ogromną zaletą poprzednich tomów dziennika Bridget Jones była jednak (oprócz humoru na wyższym nieco poziomie) bardzo przemyślana konstrukcja, zwięzłość, umiejętne wymieszanie elementów komicznych i dramatycznych w perypetiach miłosnych (ale nie tylko) współczesnej trzydziestolatki z dużego miasta oraz – co najważniejsze – motyw przewodni w postaci inspiracji jedną z powieści Jane Austen. W przypadku „Dziennika Bridget Jones” była to, co oczywiste, „Duma i uprzedzenie”, zaś „W pogoni za rozumem” zawiera, co już nie dla wszystkich jest tak jasne, nawiązania do „Perswazji”. W trzeciej części mamy liczne tropy i aluzje literackie – Bridget znów zaczyna czytać poradniki dotyczące randkowania, również internetowego, zaś dla jej przyjaciół wyrocznią jest Gwyneth Paltrow i jej blog oraz (tak, tak! - niestety) „Pięćdziesiąt twarzy Greya” - ale wszystkie te nawiązania szybko się urywają. Najbardziej czytelną wskazówkę przynosi oryginalny podtytuł książki, czyli

Mad About the Boy

przywodzący na myśl nie tylko znaną piosenkę, ale – co istotniejsze – pewną charakterystyczną reklamę telewizyjną. Szczęśliwi posiadacze w początku lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku telewizji satelitarnej, a szczególnie ci, którzy odbierali stację MTV, pamiętają zapewne słynną reklamę jeansów Levi’s, w której młody i przystojny mężczyzna wędrował po przedmieściach i, rozebrawszy się tylko do rzeczonych jeansów, wskakiwał do kolejnych basenów przy zamożnych domach (ku zachwycie pań domów) po to, by, dobrze namoczywszy swe spodnie, uzyskać efekt ich skurczenia i doskonałego przylegania do (nieskazitelnej) sylwetki. W tle słychać było wspomnianą piosenkę „Mad About the Boy” z 1932 r., spopularyzowaną przez wykonanie Dinah Washington dwie dekady później. Reklama emitowana dokładnie czterdzieści lat po tym nagraniu przyniosła utworowi kolejną młodość. Całe to skojarzenie nie jest bezpodstawne – w jednej z kluczowych scen młody, trzydziestoletni kochanek głównej bohaterki podczas przyjęcia zrzuca koszulkę i wykonuje pokazowy skok do basenu, ratując pupilka gospodyni i wzbudzając okrzyk zachwytu zgromadzonych kobiet.

Lovin’ You (is easy ‘cause you’re beautiful)

- moglibyśmy stwierdzić za główną bohaterkę, czytając o jej romansie z prawie o połowę młodszym „chłopaczkiem” – młodym, świetnie zbudowanym, bezproblemowym i zawsze sprawnym seksualnie. Mimo że tematy ich rozmów i SMS-ów są żenujące (i zupełnie nie dlatego, że dotyczą seksu) to ten wątek jest zdecydowanie lepiej napisany i bardziej prawdopodobny niż drugi wątek romansowy. Dla mnie ta książka to dobry przykład zgubnego nadmiaru – za dużo wydarzeń, za duży rozrzut emocjonalny, za dużo zbiegów okoliczności, za dużo słów i stron. Autorka z pewnością chciała dobrze, ale przedobrzyła, być może dlatego, iż próbowała osiągnąć niemożliwe – by jej książkę z przyjemnością przeczytały kobiety od lat dwudziestu do sześćdziesięciu. Efekt jest taki, że za duży tu chaos, bohaterka wzbudza raczej politowanie niż sympatię (i nie jest to spowodowane w moim wypadku różnicami metrykalnymi) przez co trudno się z nią identyfikować, a cały ten bigos po lekturze nie zostawia w pamięci żadnych konkretnych scen czy kwestii, jak to było w przypadku poprzednich książek. Uśmiech wzbudziły u mnie tylko zupełnie drugoplanowe postaci i wątki: poczynania pełnej niespożytej energii matki Bridget czy sceny rozmów ekipy filmowej, wymyślającej kuriozalne zmiany w planowej ekranizacji scenariusza głównej bohaterki (czyżby oparte na doświadczeniach autorki powieści?).

Pick Up the Pieces

Z uwagi na to, że znaleźć można zarówno pochlebne, jak i negatywne recenzje książki, zachęcam do lektury i wyrobienia sobie własnej opinii. Przyznam, że ja wolę poprzednie książki o Bridget. Dodam tylko, że ostre recenzje w prasie brytyjskiej, skupiające się zwłaszcza na fakcie uśmiercenia przez autorkę Marka Darcy’ego, męża Bridget, sprawiły, że żadne studio filmowe (nawet te, które wyprodukowały poprzednie filmy oparte na książkach Fielding) nie kupiło na razie praw do ekranizacji. Co ciekawe, w międzyczasie, podczas oczekiwania na powieść, rozpoczęto zdjęcia do filmu „Bridget Jones’s Baby”, opartego na oryginalnym scenariuszu Helen Fielding. W obsadzie filmu znaleźli się Renée Zellweger, Hugh Grant oraz Colin Firth, co sugeruje obecność Marka Darcy’ego w fabule. Na razie zdjęcia przerwano, być może w oczekiwaniu na efekty sprzedaży książki poza UK. Co będzie dalej – zobaczymy.

Jowita Marzec

* Wszystkie (oprócz „Mad About the Boy”) śródtytuły w tekście to tytuły piosenek wykorzystanych na ścieżce dźwiękowej ekranizacji dwóch pierwszych książek o Bridget Jones.

Jowita Marzec

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (6168)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2756
Ela | 2015-02-10
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 10 lutego 2015

Brigdet Jones – reaktywacja.

Czas płynie, ludzie się zmieniają, dojrzewają i dorastają, tylko Brigdet pozostaje taka sama. I tu właśnie tkwi problem. Bo co w wydaniu trzydziestolatki było urocze i zabawne, to u pięćdziesięciokilkulatki robi się sztuczne, irytujące, żeby nie powiedzieć - żałosne. Podobnie jest z fabułą – nic nowego. Gdyby nie przewijające się przez nią dzieci Brigdet miałabym wrażenie, że czytam część pierwszą.

Pierwsze pięćdziesiąt stron – droga przez mękę :(. Co chwila miałam ochotę odpuścić sobie to spotkanie i zajęć się czytaniem czegoś sensowniejszego. Później jakoś się wciągnęłam ciągle czekając, że może wreszcie coś... Niestety, niewiele się wydarzyło.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że książka napisana bez pomysłu, w celach włącznie komercyjnych, że autorka wyszła z założenia, iż Brigdet sama się obroni, a każda książka o niej zawsze się sprzeda. Warto było przeczytać chociażby po to, by się przekonać, że nie wchodzi się ponownie do tej samej rzeki.

książek: 414
Dominika | 2014-03-10
Przeczytana: 07 marca 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Kocham Bridget,ale ta książka nie należy do najciekawszych...Bridget ma już 50 lat dwójkę dzieci i jest wdową,ma chłopaka który ma 30 lat i jak zwykła kobieta zmaga się z problemami dnia codziennego...Pierwszej części nic nie przebije wiadomo że kolejne części rzadko kiedy wychodzą...chyba że to jest Harry Potter:)

książek: 808
ewula | 2014-04-30
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 30 kwietnia 2014

Spotkać się z Bridget Jones po latach?Dlaczego nie!Było bardzo miło chociaż powieść momentami ciągnie się i nudzi,lecz było warto przez nią przebrnąć,żeby się uśmiechnąć a nawet wzruszyć!Polecam!

książek: 807
agar71 | 2014-03-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 marca 2014

Lektura nader żenująca. Ta powieść NIE POWINNA BYŁA się nigdy ukazać. Wydawać by się mogło, że kobieta z wiekiem (chociażby była nie wiem jak niedojrzała) powinna jednak dorosnąć - zwłaszcza po tym, jak osiągnęła stabilizację w dziesięcioletnim związku z bardzo poważnym i odpowiedzialnym mężczyzną. Z pewnością nie powinna dziecinnieć (chyba że jest to związane z demencja starczą)... Tymczasem mamy do czynienia z pięćdziesięciolatką o mózgu przedszkolaka, dla której tematyka wymiocin i pierdów to szczyt dobrego humoru i stanowi 90% sms-ów z ukochanym. Litości!!!
Helen! Kto Ci to pozwolił wydać??? I co stało się z dawną Bridget? Tamtą naprawdę lubiłam. Tej "obecnej" nie mogę zaakceptować.

książek: 652
Ewa-Książkówka | 2014-03-11
Przeczytana: 11 marca 2014

Dziś opowiem Wam historię pewnej znajomości, która tyczy się mnie i pewnej popularnej kobiety. Kobiety kochanej przez wielu i przez tyleż samo ludzi nienawidzonej. Cóż, to typ, który siłą rzeczy wzbudza emocje dość skrajne. O tych stonowanych mowy być raczej nie może. Nie w jej przypadku.

Bridget Jones, bo o niej mowa, poznałam dzięki dziennikowi, który skrupulatnie prowadziła w latach dziewięćdziesiątych. Przedstawiła mi się wtedy jako osoba bardzo nietuzinkowa w swojej prostolinijności, mocno roztrzepana, zabawna, bardzo emocjonalnie podchodząca do spraw damsko-męskich, szalenie mocno łaknąca miłości oraz zrozumienia i okazująca to wszystko w sposób nader osobliwy. Na przykład ładując się w związek bez przyszłości z lekkoduchem, któremu tylko jedno w głowie. Na szczęście aspekty damsko-męskie to nie jedyne (choć dominujące), które obecne są w życiu Bridget. Jest jeszcze aspekt silnego pragnienia osiągnięcia spektakularnego sukcesu na polu zawodowym: trafić do elity, być...

książek: 1246
Anika | 2016-06-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 czerwca 2016

7 gwiazdek za całą moją sympatię do Bridget. Książka nie ma tego potencjału, co poprzednie części przygód uroczej Angielki, ale chwilami było zabawnie (zdarzały się też momenty bardzo wzruszające) i zakończenie fajne. Tylko Marka Darcy'ego strasznie żal.

książek: 390
Krystyna | 2014-03-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 marca 2014

Jeśli ktoś miałby ochotę powiedzieć, że nie jest to literatura najwyższych lotów, to powiem: i co z tego? Głupsze, gorsze rzeczy ludzie czytają. Fajnie, że czytają.
Trzecia część Bridget Jones mnie nie rozczarowała. Jeśli powiem, że czytając chichotałam w głos, to już rekomenduję tę książkę. Bridget ma pięćdziesiąt lat! Szok! I wciąż ma te same problemy z facetami, wciąż jest na diecie, wciąż jest cudownie szurnięta, roztargniona, walcząca z elektroniką, portalami społecznościowymi... ale doszły dzieci i problemy z nimi związane. Jej zachowania momentami graniczą z kompulsją, na przykład walka o ilość obserwatorów na twitterze. Mimo to, to wciąż ta sama dziewczyna, jaką znamy z wcześniejszych części.
Nie bagatelizowałabym tej książki. Jej treść nie jest tak błaha, jakby się z pozoru wydawało. Jest na przykład obrazem pewnych przemian w obyczajowości. Mam na myśli, na przykład, wątek związku z facetem o 20 lat młodszym. O ile nikogo nie dziwi mężczyzna wiążący się z kobietą w wieku...

książek: 1262
Luiza | 2014-07-01
Na półkach: Przeczytane, 2014, Big Ben
Przeczytana: 30 czerwca 2014

Bridget Jones = problemy.
Dwójka dzieci, 'wiek średni', brak Marka, technologia, która czyha z każdego możliwego kąta, nadwaga i brak stabilności emocjonalnej.
Jones, jak to Jones (choć chyba powinnam napisać Darcy?), z 50siątką na karku, próbuje stawić czoło wszelkim przeszkodom, jakie napotyka każdego dnia.
Jest wesoło i przewrotnie.
Jak dla mnie pomysł, żeby 'wskrzesić' bohaterkę i osadzić ją w realiach, gdzie żądzą iPody, maile i Twitter jest ciekawy. Autorka stworzyła 'nowy świat', w którym nasza Bridget musi się odnaleźć. Faktycznie, może niektóre wątki są naciągane i nudne, ale dla mnie jako całość przemawia i jestem na tak.

książek: 1375
Madi | 2015-01-09
Przeczytana: 09 stycznia 2015

Wypożyczając "Bridget..."nie sądziłam ,że tak mi się spodoba,tym bardziej,że opinie na jej temat były dość rozbieżne.
Bałam się,że może tak być,jak w przypadku niektórych dopisywanych po latach historii,że może być nudnawa i naciągana na siłę.
Na szczęście tak nie było .
Brigdet jest już Panią po 50 i ma dwójkę dzieci,ale jest tą samą zabawną i postrzeloną dziewczyną z poprzednich części,która wiecznie popada w jakieś tarapaty.
Cieszę się,że mogłam znów, po latach spotkać się z Bridgt,a gdy miałam jeszcze przed oczyma Renne Zellweger z wiecznie zaróżowionymi policzkami i rozmazanym tuszem,która wiecznie gdzieś pędzi ,to nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
Oj Bridget!Jak Cie tu nie lubieć!

książek: 1877

Aż sama jestem zdziwiona, że wystawiam tej książce tak dobrą ocenę.
Wcześniejsze części dotyczących losów Bridget Jones oceniłam tutaj bardzo nisko, tłumacząc tym, że bohaterka jest żałosna w swoim zachowaniu i prędzej przypomina słabo nakreśloną karykaturę 30-letniej kobiety niż postać, z którą można się utożsamiać. A teraz? Uważam, że 'Szalejąc za facetem' to, jak na razie, najlepsza część o Bridget.
Prawda, mimo pięćdziesiątki na karku, stracie męża i zmaganiach w samotnym wychowaniu dwójki małych dzieci, tytułowa bohaterka książki Helen Fielding nadal pakuje się w niemiłe lub też żenujące sytuacje. Jednak odniosłam wrażenie, że tym razem pani Darcy w końcu jest taka... ludzka. Brzmi to głupio, ale byłam w stanie polubić tę starszą o jakieś dwadzieścia lat bohaterkę niż jej młodszą wersję. Nawet nie przeszkadzały mi jej obsesje dotyczące portali społecznościowych czy kultu młodości - po raz pierwszy naprawdę lubiłam Bridget.
Minusem jest zbyt rozbudowana fabuła, jak trafnie...

zobacz kolejne z 6158 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Na co warto iść jesienią do kina?

Jesień to świetny czas dla miłośników kultury - obfituje nie tylko w tytuły wydawnicze, ale i w nowe filmowe produkcje. Kilka premier kinowych to ekranizacje, czyli podwójna gratka dla kinomanów i czytelników zarazem. Poniższe zestawienie pomoże Wam rozeznać się, jakie adaptacje książek pojawią się na ekranie w najbliższych miesiącach. Jest z czego wybierać!


więcej
W marcu jak w garncu

Co miesiąc we współpracy z GfK Polonia Consumer Choices (Panel Książki GfK) przygotowujemy zestawienie bestsellerów. W marcu ranking wypadł wyjątkowo niejednorodnie.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd