Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zmierzch

Tłumaczenie: Anna Topczewska
Cykl: Kwartet olandzki (tom 1) | Seria: Ze Strachem
Wydawnictwo: Czarne
7,07 (335 ocen i 52 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
36
8
69
7
109
6
65
5
30
4
2
3
6
2
1
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Skumtimmen
data wydania
ISBN
9788375360455
liczba stron
451
język
polski

Pewnego wrześniowego dnia pięcioletni Jens wdrapuje się na mur okalający gospodarstwo jego dziadków i znika w jesiennej mgle. Wszyscy uważają, że chłopiec zgubił drogę i utopił się w pobliskiej zatoce. Tylko jego matka, Julia Davidsson nie może się pogodzić z taką wersją wydarzeń. Dwadzieścia lat później, do domu starców, w którym przebywa ojciec Julii, Gerlof, zostaje przysłany dziecięcy...

Pewnego wrześniowego dnia pięcioletni Jens wdrapuje się na mur okalający gospodarstwo jego dziadków i znika w jesiennej mgle. Wszyscy uważają, że chłopiec zgubił drogę i utopił się w pobliskiej zatoce. Tylko jego matka, Julia Davidsson nie może się pogodzić z taką wersją wydarzeń.

Dwadzieścia lat później, do domu starców, w którym przebywa ojciec Julii, Gerlof, zostaje przysłany dziecięcy sandał. Stanie się on powodem rozpoczęcia śledztwa dotyczącego wydarzeń sprzed lat, które sięgnie daleko poza zaginięcie Jensa. Julia powoli poznaje mroczne sekrety olandzkiej społeczności i jest coraz bliżej odkrycia, co naprawdę zdarzyło się tamtego jesiennego dnia. Czy starczy jej sił by zmierzyć się z dawną tragedią i czy zdąży dotrzeć do prawdy skrupulatnie ukrywanej przez lata.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2008

źródło okładki: http://www.czarne.com.pl

pokaż więcej

książek: 1575
Marigold | 2012-02-10
Na półkach: Przeczytane

Szwedzkie kryminały od dłuższego czasu okupują pierwsze miejsca na listach najlepiej sprzedających się książek w Polsce. Czytam je często i z upodobaniem. Najpierw poznałam książki Henninga Mankella – wciągnęły mnie dziwne przypadki Kurta Wallandera. Potem sięgnęłam po bestsellerową serię Stiega Larssona – nasz związek był dosyć specyficzny: kiedy zaczynałam czytać kolejne tomy, nie mogłam się od nich oderwać, natomiast po przeczytaniu, nie miałam ochoty sięgać po następny. Jakiś czas później w moje ręce wpadła Księżniczka z lodu, której autorką jest Camilla Läckberg – i znowu nie mogłam się oderwać. Wszystkie książki łączy przede wszystkim miejsce akcji – mroczna, zimna Szwecja. Na spotkaniu autorskim miałam okazję posłuchać Johana Theorina. Zafascynował mnie sposób, w jaki snuł opowieści (i to nie tylko dlatego, że szwedzki brzmi intrygująco), toteż czym prędzej sięgnęłam po jego debiut – Zmierzch.

Tytuł o tyle pechowy, iż większości społeczeństwa kojarzyć się może z wampirzą sagą o świecących w słońcu nieumarłych, watasze wilkołaków snujących się po polach i lasach oraz nie do końca zdecydowanych, co z tym fantem zrobić, ludziach. Nie zniechęcajcie się jednak! Książka Theorina to znakomicie napisany kryminał, który wciąga od pierwszych stron.

Zaczyna się bowiem retrospekcją z 1972 roku – opowieścią o małym, sprytnym chłopcu. Pięcioletni Jens postanawia przeżyć wielką przygodę. Korzystając z tego, iż jego mama wyjechała poza Olandię, dziadek poszedł na ryby, a babcia zasnęła, wspina się na mur i oto rozpościera się przed nim świat. Chłopiec wyrusza w nieznane. Niestety nie dane mu będzie powrócić do bezpiecznego i ciepłego domu. Wszczęte przez rodzinę poszukiwania, które odbywają się w gęstej i wilgotnej mgle, nie przynoszą rezultatów. Chociaż ciała nie odnaleziono, wszyscy uznają, iż Jens zgubił drogę i utonął w zatoce. Z taką wersją wydarzeń, mimo upływu dwudziestu lat, nie może się jednak pogodzić matka chłopca, Julia. Kiedy więc ojciec, Gerlof, dzwoni do niej z wiadomością, iż pojawił się nowy ślad, kobieta przezwycięża paraliżujący ją lęk i postanawia porzucić bezpieczny Sztokholm, by zmierzyć się z przeszłością na Olandii.

Theorin zaczyna od mocnego uderzenia, by potem rozpędzić się jeszcze bardziej. Funduje czytelnikom kolejne retrospekcje, wprowadzając na scenę wielu bohaterów. Nakreśla ich losy i sposób, w jaki wpłynęli na życie sąsiadów, krewnych, a czasami zupełnie obcych ludzi. Julia nie może pogodzić się ze śmiercią syna – połyka kolejne antydepresanty, topi wyrzuty sumienia w alkoholu i przedłuża zwolnienie lekarskie. Policjant, który również brał udział w poszukiwaniach małego Jensa, współcześnie angażuje się w badanie kolejnych tropów. Z kolei Gerlof to sympatyczny starszy pan o przenikliwym umyśle, który działa metodycznie i rozważa wszelkie możliwe opcje, by dowiedzieć się, czy (a ewentualnie jak), zginął jego wnuk. A w tle miejscowi bogacze, pensjonariusze domu starców, w którym mieszka Gerlof, jego przyjaciele od zawsze, a przede wszystkim tajemniczy Nils Kant, o którym nie da się powiedzieć nic pewnego – nie wiadomo nawet, czy żyje, czy po rodzinnym domu snuje się jego duch.

Znakomicie nakreśleni, dopełniający się bohaterowie są niewątpliwie wielkim atutem Zmierzchu. Jednak nawet najciekawsze postaci to za mało, by przykuć mnie do powieści. Nie mogłam się oderwać od debiutu Theorina ze względu na niezwykły klimat snutej przez niego opowieści. Akcja toczy się na Olandii – należącej do Szwecji wyspy na Morzu Bałtyckim. Jest to kraina zimna, mroczna, wilgotna, jesienią zasnuta gęstą mgłą, zimą – mroźna, zaśnieżona. Ogromny alvaret, jakby wyrwane morzu wybrzeża, opuszczone domki letniskowe i cisza. Autor intensyfikuje atmosferę opowieści nie tylko poprzez opisanie specyficznego klimatu wyspy. Prowadzi z czytelnikiem także grę, pozostawiając mu wybór, czy bohaterami powieści są także duchy, czy na scenę powracają zaginieni przed laty mieszkańcy Olandii, a może na szachownicy pojawił się kolejny pionek?

Zmierzch jest książką bardzo równą, znakomicie napisaną, trzymającą w napięciu od pierwszego do ostatniego zdania. Wyraziści bohaterowie, niezwykły klimat, kilka pełnych grozy momentów (zaciskałam ze strachu pięści, czekając, co lub kogo Julia spotka w domu rodzinnym Nilsa Kanta), logiczna i wciągająca historia, bez zbędnych (cukierkowych) scen, wzbogacona o opowieści o dalekich krainach, życiu rybaków i poboczny wątek kryminalny. Jeżeli nie macie pomysłu na prezent gwiazdkowy dla fana powieści detektywistycznej, mogę Wam bez wahania polecić debiut Johana Theorina.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak zostałem pisarzem (próba autobiografii intelektualnej)

Poddałam się takiemu ,,strumieniowi wspomnień", bo strumień świadomości to raczej nie był... Napisane z pewną lekkością, a jednocześnie wielu rze...

zgłoś błąd zgłoś błąd