7,14 (305 ocen i 48 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
25
8
68
7
95
6
57
5
27
4
6
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mein Höhenflug, mein Absturz, meine Landung im Leben
data wydania
ISBN
9788379241484
liczba stron
303
język
polski
dodała
Dori

Przełom 2001 i 2002 roku. Wszyscy Polacy są przekonani, że podobnie jak przed rokiem Adam Małysz w cuglach zwycięży w jubileuszowym 50. Turnieju Czterech Skoczni. Jest w znakomitej formie, wygrał sześć z pierwszych dziewięciu konkursów Pucharu Świata. Wtedy pojawia się on. Sven Hannawald. Eksploduje formą. Wygrywa trzy pierwsze konkursy, do Bischofshofen jedzie z szansą na osiągnięcie...

Przełom 2001 i 2002 roku. Wszyscy Polacy są przekonani, że podobnie jak przed rokiem Adam Małysz w cuglach zwycięży w jubileuszowym 50. Turnieju Czterech Skoczni. Jest w znakomitej formie, wygrał sześć z pierwszych dziewięciu konkursów Pucharu Świata.

Wtedy pojawia się on. Sven Hannawald. Eksploduje formą. Wygrywa trzy pierwsze konkursy, do Bischofshofen jedzie z szansą na osiągnięcie bezprecedensowego sukcesu – wygrania jako pierwszy skoczek w historii wszystkich czterech konkursów TCS. Siedmiu zawodników wygrało wcześniej trzy pierwsze konkursy, żaden jednak nie wytrzymał presji w ostatnim. On tak.

Psychika ze stali. Medale olimpijskie, mistrzostwo świata w lotach, zaciekła rywalizacja z Adamem Małysza w dwóch kolejnych edycjach Pucharu Świata.

A potem nagle zniknął. Załamanie psychiczne, syndrom wypalenia, stres, samotność, myśli samobójcze. Przez wiele lat dochodził do siebie. Teraz tą książką chce pomóc wszystkim, którzy znajdą się w podobnej sytuacji.

Kiedyś najbardziej znienawidzony sportowiec w Polsce. Po apelu Adama Małysza o szacunek dla jego największego rywala równie gorąco dopingowany przez polskich fanów. W specjalnym dodatku dla nich Sven opowiada o rywalizacji z Adamem Małyszem, polskich kibicach, Wojciechu Fortunie i co sądzi o pomyśle zorganizowania zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie.

 

źródło opisu: http://www.labotiga.pl/sven-hannawald

źródło okładki: http://www.labotiga.pl/sven-hannawald

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5504

Prawdziwe życie Hanniego

Moje zainteresowanie skokami narciarskimi nie zaczęło się wraz z wybuchem Małyszomanii, ale w trakcie trwania olimpiady w Sarajewie (1984). I tak - jako dziecko, nastolatka i dorosła osoba rokrocznie zasiadałam i nadal zasiadam zimą i latem przed ekranem telewizora i patrzę jak młodzi, zdolni chłopcy przez kilka sekund szybują nad zeskokiem. Oglądając telewizyjne relacje, widząc uśmiechniętych zawodników wydaje się, że uprawianie skoków nie jest trudne, ba to sama przyjemność i ciekawy sposób na życie. Moje podejście do tej dyscypliny zmieniło się dość znacząco po lekturze książki, która jest autobiografią jednego z wybitnych skoczków narciarskich wszech czasów.

Sven Hannawald ma na swoim koncie wiele sukcesów. Ale jeden wyczyn należy tylko do niego. Niemiecki sportowiec jako jeden z wielu wygrał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni, ale jako jedyny od początku jego rozgrywania zwyciężył we wszystkich czterech konkursach. To przyniosło mu olbrzymią sławę, popularność i rozgłos. Ale ten sukces doprowadził też sympatycznego skoczka do totalnego wyczerpania, przerwania kariery i konieczności długotrwałego leczenia.

W książce napisanej wraz z Ulrichem Pramannem Sven opowiada niezwykle szczerze o swoim życiu. Wiele lat wypełnione było ciągłą rywalizacją, treningami i ciężką, wręcz morderczą pracą. Sven urodził się w czasach, gdy Niemcy były krajem podzielonym na część socjalistyczną i kapitalistyczną. NRD – ojczyzna Svena niezwykle promowała sport wśród dzieci i młodzieży....

Moje zainteresowanie skokami narciarskimi nie zaczęło się wraz z wybuchem Małyszomanii, ale w trakcie trwania olimpiady w Sarajewie (1984). I tak - jako dziecko, nastolatka i dorosła osoba rokrocznie zasiadałam i nadal zasiadam zimą i latem przed ekranem telewizora i patrzę jak młodzi, zdolni chłopcy przez kilka sekund szybują nad zeskokiem. Oglądając telewizyjne relacje, widząc uśmiechniętych zawodników wydaje się, że uprawianie skoków nie jest trudne, ba to sama przyjemność i ciekawy sposób na życie. Moje podejście do tej dyscypliny zmieniło się dość znacząco po lekturze książki, która jest autobiografią jednego z wybitnych skoczków narciarskich wszech czasów.

Sven Hannawald ma na swoim koncie wiele sukcesów. Ale jeden wyczyn należy tylko do niego. Niemiecki sportowiec jako jeden z wielu wygrał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni, ale jako jedyny od początku jego rozgrywania zwyciężył we wszystkich czterech konkursach. To przyniosło mu olbrzymią sławę, popularność i rozgłos. Ale ten sukces doprowadził też sympatycznego skoczka do totalnego wyczerpania, przerwania kariery i konieczności długotrwałego leczenia.

W książce napisanej wraz z Ulrichem Pramannem Sven opowiada niezwykle szczerze o swoim życiu. Wiele lat wypełnione było ciągłą rywalizacją, treningami i ciężką, wręcz morderczą pracą. Sven urodził się w czasach, gdy Niemcy były krajem podzielonym na część socjalistyczną i kapitalistyczną. NRD – ojczyzna Svena niezwykle promowała sport wśród dzieci i młodzieży. Wprowadzała swoiste plany i normy, programy, które miały na celu zbudować sportową potęgę. Sven przez wiele lat uczęszczał do sportowych szkół, gdzie pracowicie szlifował swój talent. Gwiazdą został już w zjednoczonej ojczyźnie. Na kartach książki legendarny skoczek niezwykle szczerze opowiada o swojej karierze, rodzinie, marzeniach, celach i planach. Odkrywa przez czytelnikami swoją duszę i opowiada o triumfie, ale i o upadku. Upadku o wiele boleśniejszym niż ten na zeskok skoczni. Upadku można rzec do piekła. Rywal Adama Małysza jednak i tę walkę wygrał. Za sukces zapłacił najwyższą możliwą cenę. Po latach wyznaje o sprawach bolesnych, a dla niektórych wręcz wstydliwych. Swoją postawą chce przestrzec innych przed negatywnym skutkiem sukcesu. Syndrom wypalenia dotyka bowiem nie tylko sportowców.

Lektura książki z pewnością wzbogaciła moją wiedzę o skokach narciarskich, uświadomiła o sposobach szkolenia sportowców w NRD, ale i ukazała coś, czego nie widać w czasie transmisji zawodów, coś, co nie jest tematem jakże niekiedy żenujących wywiadów ze skoczkami. Teraz wiem, jak bardzo ten rodzaj sportu wyczerpuje. Jak żelaznej dyscypliny wymaga. Sven popadł w manię kontroli wagi. Był przekonany, że każdy gram mniej to krok bliżej do sukcesu. Ta filozofia doprowadziła go do zdrowotnej ruiny. Cieszę się, że udało mu się wyjść na prostą.

Ta publikacja to wyjątkowa gratka dla miłośników skoków narciarskich. Okazja do poznania jednej z największych gwiazd skoczni. Ale i historia człowieka którego omal nie zniszczył sukces. To także obraz świata skoków, który jest dość specyficzny i niekiedy trudny do zrozumienia przez zwykłego zjadacza chleba.

Tę książkę nie da się czytać na raty. Pochłonęłam ją w ten sam dzień, gdy znalazła się w moich rękach. Straciłam przy niej poczucie czasu, wróciły wspomnienia, emocje przeżywane w trakcie zawodów. Z zainteresowaniem przeczytałam tekst, obejrzałam zdjęcia. O tej lekturze mogę z pewnością powiedzieć, że jest ciekawa, pasjonująca i niekiedy szokująca. Ale i prawdziwa. Polecam tym, którzy kochają karuzelę Pucharu Świata, ale i osobom ciekawym kulis wielkiego sportu.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik  

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (613)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 553
Kiwi_Agnik | 2014-04-16
Przeczytana: 16 kwietnia 2014

Skoki narciarskie zawsze były moim ulubionym sportem zimowym, a dzięki tej książce "zobaczyłam" tę dyscyplinę sportową z zupełnie innej perspektywy - to sport wyczynowy i bardzo trudny.

Kiedy Sven Hannawald był w szczytowej formie byłam nastolatką i z zapartym tchem śledziłam Jego poczynania na skoczni, prowadziłam zeszyt i gromadziłam najciekawsze artykuły, zdjęcia i wycinki z gazet poświęcone "Hanniemu", więc kiedy dowiedziałam się, że Hannawald wydał biograficzną książkę, czekałam tylko na to, aż ją "dorwę", w końcu się udało.


Sven Hannawald jest osobą bardzo szczerą, uczuciową i ambitną i właśnie takiego zawsze Go sobie wyobrażałam.

Każdy kto pała sympatią do "Hanniego" powinien sięgnąć po tę weredystyczną i ciekawą autobiografię.

Polecam.

książek: 2072
Marta | 2014-04-06
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 03 kwietnia 2014

Skoki narciarskie to chyba jedyna dyscyplina sportowa, którą naprawdę lubię. Właśnie z tego powodu, a także z mojego zamiłowania do wszelakich biografii, z ogromną przyjemnością sięgnęłam po autobiografię Svena Hannawalda – człowieka, którego w pewnym momencie nienawidzili wszyscy polscy fani skoków.

Doskonale pamiętam nagły wybuch formy Hannawalda, jego niesamowite skoki i spektakularny sukces w Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2001/02. Niemcy oszaleli z radości, a Polacy się wściekli. Adam Małysz musiał przywoływać kibiców do porządku. Było, minęło. Kiedy Sven Hannawald przyjechał do Polski w związku z promocją swojej książki fani i czytelnicy okazywali mu sympatię i szacunek. Chyba nie spodziewał się aż tak ciepłego przyjęcia i szumu wokół jego osoby. Poza tysiącem uśmiechów Hannawald przywiózł ze sobą historię oszałamiającego triumfu i bolesnego upadku, ogromnej radości i dumy, a także upokorzenia i smutku. Jego opowieść całkowicie zmienia wyobrażenie przeciętego kibica na...

książek: 1526
deana | 2014-07-30
Na półkach: Przeczytane, 2014, Polecam
Przeczytana: 30 lipca 2014

Byłam i chyba na zawsze pozostanę Małyszomanką (cóż, data urodzenia zobowiązuje :) i fanką skoków narciarskich. Dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po autobiografię jego największego rywala. Sven Hannawald nigdy nie należał do szczególnie lubianych w Polsce skoczków. Wydawał się arogancki, antypatyczny, przekonany o własnej wyższości. Kolejne strony książki pokazują zupełnie inny obraz człowieka. Człowieka, zbyt wcześnie wrzuconego w tryby sportu wyczynowego, trochę zagubionego, nie radzącego sobie z przyjmowaniem sukcesów, perfekcjonisty.
Bardzo cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Sven nie próbuje się wybielić (cóż, tylko w Polsce był antybohaterem, w Niemczech był gwiazdą), stara się na swoim przykładzie pokazać czym jest wypalenie, jak ciężka i długotrwała może być z nim walka i w ten sposób pomóc innym. Wypalenie może dopaść każdego, nie tylko wybitnych sportowców.
Już nie będę miała okazji kibicować Hannawaldowi jako skoczkowi (choć przyznam się, że raz na złość...

książek: 336
Ledarg1916 | 2016-08-04
Na półkach: Przeczytane

Od dziecka interesowałem się przede wszystkim piłką nożną, ale rodzice zawsze oglądali skoki narciarskie, więc oglądałem razem z nimi, z czasem bardzo je polubiłem.
Zawsze byłem dziwny, bo... Kibicowałem głównie niemieckim skoczkom! Weissflog, Thoma, Schmitt i... Właśnie, Hannawald! Tego skoczka w szczególności sobie upodobałem, w Polsce na całego panowała Małyszomania, a ja, wbrew wszystkim - za Schmittem i Hannawaldem!
Sven potrafił latać jak nikt inny, jakaż była moja radość, gdy wygrał TCS, zwyciężając we wszystkich konkursach - kosmos!
Później, nie wiedział, co się z nim dzieje, jeszcze obronił wprawdzie tytuł mistrza świata w lotach, ale coś wyraźnie się kończyło...
W końcu świat dowiedział się, co to było.
Książka jest rewelacyjna, bo bardzo szczera, Sven nie ucieka od odpowiedzi na trudne pytania, pokazuje swoje codzienne zmagania z rywalami, ale przede wszystkim z presją - kibiców, mediów itp.
Podziwiałem go zawsze jako sportowca, ale teraz podziwiam również jako...

książek: 743
Karolina | 2014-03-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 07 marca 2014

Musze przyznać, że kiedy tylko dowiedziałam się o premierze autobiografii Hannawalda w Polsce od razu pognałam do księgarni. I nie żałuję. Książkę "połknęłam" w ciągu niemalże jednego dnia i pewnie jeszcze nie raz będę do niej wracać.
Opowieść nie tylko o sportowcu, który wzniósł się wysoko, ale przede wszystkim o człowieku, który po sukcesie musiał zmagać się z mrokiem własnej duszy. Na szczęście z zakończeniem pełnym nadziei.
Ciekawa również z perspektywy kibica skoków narciarskich, gdyż Hannawald szczegółowo opowiada o początkach swojej kariery i zmianach jakie zaszły w tej dyscyplinie sportu.
Zdecydowanie polecam.

książek: 627
Mey-Mey | 2014-04-20
Przeczytana: 20 kwietnia 2014

Czytało się lekko i szybko nawet te fragmenty, które pisane są profesjonalnym, fachowym językiem. Książka opatrzona zdjęciami, które przypominają niezapomniane momenty z życia Svena Hannawalda i tymi aktualnymi.

Warto przeczytać!

książek: 530
Stella_Agdzia | 2014-04-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 13 kwietnia 2014

"Siedziałem na ławce w parku. Sielski obrazek - ćwierkające ptaki, nieśmiało rozkwitające kwiaty, drzewa wypuszczające pierwsze listki. Kwietniowe słońce, które posyłało na ziemię pierwsze ciepłe promyki. Ale mnie wszystko przesłaniała szarość. Nie widziałem kwiatów i drzew. Nie słyszałem ptaków. Nie cieszyło mnie słońce - nie czułem jego ciepła" (s. 31-32).

Kiedy kolejny raz słyszymy lub czytamy o celebrytach, pewnie myślimy, że to wszystko jest niesprawiedliwe. Oni mają sławę, dużo pieniędzy, imprezują, bawią się, a nasze życie to masa problemów i zmartwień. Zaś, gdy oglądamy zmagania sportowców i piękne zwycięstwa, prawdopodobnie podziwiamy ich, jednak często nie zdajemy sobie sprawy z tego, iż każdy medal ma dwie strony. Sukces to jednocześnie poświęcenie, szereg wyrzeczeń, niekiedy ponadludzki wysiłek, a nawet cierpienie. Czasami okazuje się, że to za dużo jak na jednego człowieka...

O Svenie Hannawaldzie słyszał pewnie prawie każdy, nawet jeśli nie interesuje się skokami...

książek: 1613
Olena | 2014-03-20
Przeczytana: 20 marca 2014

To jest to, co tygrysy polarne lubią najbardziej. Prawdziwa gratka dla miłośników skoków narciarskich, niezależnie od ich stosunku emocjonalnego do samego Hannawalda. Obok osobistej historii wspomnianego skoczka, opisującego swą ciężką przeprawę z syndromem wypalenia zawodowego oraz zaburzeniami odżywiania, odnajdziemy w tej książce przede wszystkim ciekawy obraz środowiska skoczków narciarskich. Fanów skoków, którzy ze Svenem szczególnie nie sympatyzują, bądź też jest im on obojętny, z pewnością zainteresują zagadnienia takie jak pieczołowicie opracowywane programy PKT (Podstawowa Koncepcja Treningowa) i BPZ (Bezpośrednie Przygotowanie do Zawodów), zmiany w stylu skakania (pozycje przyjmowane na rozbiegu, sposoby układania ciała i rąk w locie czy ciekawostki na temat słynnej techniki V, wymagającej wielkiego samozaparcia i walki z własnym instynktem samozachowawczym), przepisy dotyczące nart i kombinezonów oraz sprytne próby ich obchodzenia ("co nie jest zabronione - jest...

książek: 487
EvilClown | 2014-04-01

Interesuję się skokami narciarskimi od dziecka. Już kiedy byłam małą dziewczynką, podczas konkursów Pucharu Świata siadałam tacie na kolanach i oglądałam razem z nim. I tak została do dziś, nadal kocham skoki. Wielkiego triumfu Svena Hannawalda nie pamiętam - miałam wtedy trochę więcej niż dwa latka. Widziałam tylko upadek, ale nie rozumiałam go do końca, bo także wtedy byłam jeszcze małym dzieckiem. Ale znałam historię tego niezwykłego skoczka, zanim sięgnęłam po jego autobiografię. Historię tego jedynego, który wygrał wszystkie cztery konkursy podczas jednego Turnieju Czterech skoczni, a niedługo potem...
Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy dowiedziałam się, że autobiografia zostanie wydana w Polsce. Kupiłam ją, gdy tylko nadarzyła się okazja i bardzo szybko przeczytałam. Książka przybliżyła mi bardzo postać Svena. Najbardziej poruszył mnie list od pewnej 85-letniej kobiety. I cieszę się, że mimo wszystko jest to książka ze szczęśliwym zakończeniem. Na pewno jeszcze wiele razy do niej...

książek: 492
PrzyAromacieKawy | 2014-04-17
Przeczytana: 11 kwietnia 2014

Skąd ta książka w moim repertuarze? Bo zawsze mnie zastanawiało co się stało, że tak dobry skoczek nagle zaniechał rozwoju kariery, porzucił narty i po prostu Się rozpłynął (przynajmniej dla nas Polaków). Chodziły pogłoski o jego załamaniu nerwowym o anoreksji itp. Kiedy zobaczyłam książkę postanowiłam - muszą ją mieć. Efekt był taki że nie spałam po nocach, bo tak mnie historia zaciekawiła. Rzeczywiście książkę można podzielić na trzy części jak w tytule.
Triumf a właściwie droga do triumfu. System szkoleń w NRD, gdzie Hannawald się wychował. Wyłapywanie w szkołach najlepszych sportowców, wysyłanie ich do szkoły z internatem, ciągłe treningi nawet kosztem nauki - tak jawiło się dzieciństwo tych chłopców, którzy okazali się być utalentowani sportowo. Do tego jeszcze niemieckie poukładanie i determinacja. Pomagało państwo, które postawiło sobie za cel wyprodukować sportowców, którzy przyniosą chwałę i uwielbienie innych narodów. Młodzi chłopcy nie byli świadomi, że są po prostu...

zobacz kolejne z 603 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd