Korona w mroku

Tłumaczenie: Marcin Mortka
Cykl: Szklany Tron (tom 2)
Wydawnictwo: Uroboros
8,25 (4926 ocen i 440 opinii) Zobacz oceny
10
1 121
9
1 116
8
1 351
7
836
6
327
5
99
4
43
3
19
2
8
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Crown of Midnight
data wydania
ISBN
9788377479902
liczba stron
495
język
polski
dodała
Lara Notsil

Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi. Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą...

Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.

Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Uroboros, 2014

źródło okładki: http://www.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 238

Miało być strasznie źle, a moim zdaniem ta część była o niebo lepsza od swojej poprzedniczki. Właściwie od samego początku udało mi się wczuć w historię Zabójczyni z Adarlanu, a ze strony na stronę było co raz lepiej. Styl Maas powoli zaczyna przypominać mi ten, który znam z ACOTAR i ACOMAF. Wprawdzie to nadal nie jest tak dobre, ale nie mogę zaprzeczyć, że jest lepiej. Akcja nabrała tępa, miłość przestała być aż taka natarczywa, tajemnice zaczęły być tajemnicze… Ale pozwólcie, że rozłożę to na części pierwsze, zamiast ściskać całość w jednym akapicie :D

DCZEKAŁAM SIĘ ZABÓJCZYNI!
Od pierwszych stron widać zmiany, jakie zaszły w Cealenie. Nareszcie Maas pokazuje nam tę wojowniczą, morderczą dziewczynę, której zabrakło mi w Szklanym tronie. Muszę przyznać, ze nadal nie do końca się z Cealeną lubimy, ale wszystko zmierza ku dobremu. Powolutku, ale jednak ;). Ciągle mierzi mnie to, że najgroźniejsza laska w państwie przejmuje się źle dobranymi butami do sukienki, albo tym, że ją metka w kark gryzie, a na imprezie, na której ma pełnić funkcję ochrony burczy pod nosem, że jest pokrzywdzona, bo nie pozwalają jej zjeść kolacji… ale w gruncie rzeczy poziom irytacji zachowaniami Cealeny ma się nijak do tego, jak drażniła mnie w Szklanym tronie. Tutaj w końcu mogłam zobaczyć ją w akcji. Maas pokazała, że Zabójczyni Adarlanu ma pazury i potrafi nimi pochlastać do krwi (dosłownie!). Bardzo podobały mi się momenty, w których Cealenę opanowywał szał bitewny, gdzie stawała się dosłownie maszynką do zabijania. W zasadzie były to najlepsze fragmenty książki. To właśnie przy nich wkręcałam się w tę opowieść całkowicie i wstrząsałam ramionami, aby pozbyć się ciarek z pleców. Brrr! <3

CHYBA DAM MU DRUGĄ SZANSĘ ;)
Kolejna niespodziewana metamorfoza dotyczy Chaola. W recenzji Szklanego tronu mówiłam wam, że ten koleś jest skrajnie nielogiczny i nijaki. Cóż, wygląda na to, że poszedł po rozum do głowy i w Koronie w mroku wyhodował sobie jaja. Wybaczcie, ale inaczej tego nie nazwę. Nareszcie nasz dowódca straży wie czego chce i to zdobywa. W końcu pokazuje, że nie jest tylko ponurym mrukiem. Zaczyna się uśmiechać. Zaczyna żartować, zaczyna łamać prawo… ZACZYNA ŻYĆ! I tak, jak w poprzednim tomie Chaol stał na czele najgorszych postaci, tak tutaj został chyba moim ulubieńcem. Sama nie wierzę w to, co piszę, ale umówmy się, że Maas ma talent do stawiania świata czytającego na głowie ;)

KWINTESENCJA ZŁA
Nie chcę mówić wam tu o każdej postaci (ale muszę zaznaczyć, że nie tylko w tej dwójce zaszły zmiany na lepsze), jednak jest jeszcze jedna, o której grzechem byłoby zapomnieć. Król Adarlanu. Mato, nie wyobrażacie sobie jak bardzo podoba mi się to, jak Maas wykreowała tę postać! On jest tak zły, tak skrzywiony na punkcie władzy, tak bezduszny i bezlitosny, że aż… miło? Nie, nie miło. Ile razy pojawiał się w książce miałam wrażenie, ze wszyscy w pomieszczeniu się pocą i trzęsą ze strachu. Serio, Maas odwaliła kawał dobrej roboty, bo naprawdę uwierzyłam w postrach, jaki sieje władca i doskonale rozumiałam lęk, który obezwładniał mieszkańców Erilei. I może to dziwne, ale ogromnie podobało mi się uczucie otwierającej się w kieszeni maczugi, które towarzyszyło każdej wzmiance o władcy.

MAGIOM NIE BYŁO KOŃCA
Ktoś mi kiedyś mówił, ze Maas w kolejnych tomach porzuca wątek magii. Pfffi! Perfidni kłamcy! Jeśli tez o tym słyszeliście, to nie dawajcie wiary tym pogłoskom. Już w samej Koronie w mroku magii pojawia się o wiele więcej, a wszystko wskazuje na to, ze wątek ten będzie się rozwijał z kolejnymi tomami. Szczerze? Wydaje mi się, że to może być dobre. W prawdzie czytając o tym miałam takie irytujące wrażenie, że Maas tego nie dopracowała, a jej wytłumaczenia pewnych zwrotów akcji były cholernie nielogiczne, ale na dłuższą metę potrafiłam przymknąć na to oko. I tym sposobem jestem rozdarta: z jednej strony widzę spore luki i dziury w wątku związanym z przeszłością bohaterów, zwłaszcza Cealeny, z drugiej już w pierwszej części miałam przeczucie, że Maas tak pokieruje losami dziewczyny, więc w pewnym stopniu jestem zawiedziona, bo nie było to aż tak zaskakujące, jak pewnie być miało, a z trzeciej… a z trzeciej strony, do diaska, mimo wszystko wzbudziło to moją ciekawość i rządze poznania dalszych losów Zabójczyni z Adarlanu! I bądź tu człowieku mądrym…

A FUJ! IDŹ PRECZ, SZKARADO!
Jeśli już jesteśmy przy magii, to muszę wam powiedzieć, że Maas znów pokazała mi, ze potrafi kreować szkaradne, straszne postacie. Takie, które sprawiają, ze chcecie poznać ich historie, a jednocześnie się tego boicie. Takie, które sprawiają, że oglądacie się przez ramię, a przed snem zastanawiacie się, czy w szafie żaden diaboł nie siedzi. FUJ! Nie zdradzę wam o co/kogo mi chodzi, ale w książce pojawił się taki mikro wątek, który brutalnie zakończono, ale mam wrażenie, że jeszcze do niego wrócimy. Tamte kilka rozdziałów czytałam z zapartym tchem, serio. Wyłączyłam wifi, żeby nic mi nie przeszkadzało. To zdecydowanie świadczy o tym, że było dobrze. Nie przez całą książkę, ale jednak.

ON MNIE NIE KOCHA. NIE KOCHA MNIE ON. NIE MNIE ON KOCHA. ETC.
Jedna rzecz niesamowicie działał mi na nerwy. Powtórzenia. I nie chodzi mi tu o powtarzające się słowa, a o powtarzające się myśli. Mam wrażenie, że Maas troszkę niepoważnie traktuje swoich czytelników. Według mnie spokojnie wystarczyłoby raz usłyszeć o tym, ze bohater X boi się powiedzieć, że kocha bohatera Y, bo bohater Z może mu za to zrobić spore kuku. To samo tyczy się każdej innej myśli. Ogromnie mnie drażniły przemyślenia bohaterów, bo gdyby nie to lanie wody, to książka miałaby stron trzysta, a nie pięćset. Serio.

SUMA SUMMARUM…
Jaki jest ostateczny bilans zalet i wad? Zdecydowanie przeważają zalety! Nadal uważam, że Maas stać na więcej i mam nadzieję, że w kolejnych częściach będę mogła zobaczyć to na własne oczy. Czy polecam? Jasne, jeśli szukacie czegoś przyjemnego, ale bez ryzyka kaca - czemu nie! Przebrnijcie przez Szklany tron, zaparzcie sobie herbatkę (a raczej strzelcie lemoniadę, wszak mamy wakacje!) i bierzcie się za Koronę w mroku – wydaj mi się, że będzie to idealna książka na lato :)

www.doinnego.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jane Eyre

Powieść, która wyprzedziła swoje czasy, wręcz feministyczny manifest. Historia o rodzinie i samotności, przyjaźni i odrzuceniu, miłości i ucieczce, wa...

zgłoś błąd zgłoś błąd