Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Weiser Dawidek

Autor:
szczegółowe informacje
wydawnictwo
Znak
data wydania
ISBN
9788324028818
liczba stron
264
kategoria
Literatura piękna
język
polski
typ
papier
dodała
Ag2S
7,01 (1195 ocen i 71 opinii)

Opis książki

Okrzyknięta przez krytykę arcydziełem, jedna z najwybitniejszych powieści ostatnich dekad. Kim jest tajemniczy, obdarzony niezwykłymi zdolnościami Weiser Dawidek? I co się z nim stało, kiedy zniknął pewnego upalnego lata w niewyjaśnionych okolicznościach? „Weiser Dawidek” to magiczna, pełna uroku opowieść o dzieciństwie, pamięci i granicach poznania. Okrzyknięta przez krytykę arcydziełem,...

Okrzyknięta przez krytykę arcydziełem, jedna z najwybitniejszych powieści ostatnich dekad.

Kim jest tajemniczy, obdarzony niezwykłymi zdolnościami Weiser Dawidek? I co się z nim stało, kiedy zniknął pewnego upalnego lata w niewyjaśnionych okolicznościach?

„Weiser Dawidek” to magiczna, pełna uroku opowieść o dzieciństwie, pamięci i granicach poznania. Okrzyknięta przez krytykę arcydziełem, jedna z najwybitniejszych powieści ostatnich dekad, zaliczana już do klasyki polskiej literatury. Przetłumaczona na piętnaście języków, w 2000 roku została zekranizowana przez Wojciecha Marczewskiego.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Inne wydania

Polecamy

Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
Viginti książek: 1427

Tajemnica wciąż pociągająca

Proza polska okresu transformacji ustrojowej to rzecz niejednoznaczna – z jednej strony uznawana za wciąż jeszcze świeżą, nieuporządkowaną z punktu widzenia dyskursu historyczno-literackiego, z drugiej zaś przecież zamknięta w gotowych formułach, skostniała i oczywista. Powieść inicjacyjna? Mityzacja? Literatura środka? Nurty okopane zostały znanymi nazwiskami, wśród nich zaś przodują niezmiennie Chwin, Pilch, Bieńczyk, Huelle. Tego ostatniego zresztą – o czym wiedzą doskonale studenci filologii polskiej – przyporządkować można niemal wszędzie, dodając jeszcze, że tworzy arcydzielnie. Sporo w tym „winy” Jana Błońskiego, który jako pierwszy docenił wydany w 1987 roku debiut prozatorski Pawła Huelle. Następnie „Weisera Dawidka” zaczęła doceniać szersza publiczność.

W dwadzieścia siedem lat po publikacji książki, wraz z jej kolejnym wznowieniem, wydaje się uzasadnione postawić pytanie o to, czy „Weiser…” wciąż potrafi skomunikować się z czytelnikiem, poruszyć go, może nawet zachwycić. Odpowiedź jest jednak zbyt oczywista: pozytywnie korespondować zapewne potrafi – przynajmniej z pewną częścią czytelników – wszak źle napisany nie jest, nie zestarzał się też znacząco. Pójdźmy więc dalej: w jaki sposób może tego dokonać?

Po pierwsze, dzięki swojej nieoczywistości. Jak powiedziało wielu przede mną, „Weiser…” prowokuje pytania i zachęca do wysnuwania własnych interpretacji. Czas powieściowy obejmuje cztery plany. Począwszy od chronologicznie pierwszego są to: dni wakacji...
Proza polska okresu transformacji ustrojowej to rzecz niejednoznaczna – z jednej strony uznawana za wciąż jeszcze świeżą, nieuporządkowaną z punktu widzenia dyskursu historyczno-literackiego, z drugiej zaś przecież zamknięta w gotowych formułach, skostniała i oczywista. Powieść inicjacyjna? Mityzacja? Literatura środka? Nurty okopane zostały znanymi nazwiskami, wśród nich zaś przodują niezmiennie Chwin, Pilch, Bieńczyk, Huelle. Tego ostatniego zresztą – o czym wiedzą doskonale studenci filologii polskiej – przyporządkować można niemal wszędzie, dodając jeszcze, że tworzy arcydzielnie. Sporo w tym „winy” Jana Błońskiego, który jako pierwszy docenił wydany w 1987 roku debiut prozatorski Pawła Huelle. Następnie „Weisera Dawidka” zaczęła doceniać szersza publiczność.

W dwadzieścia siedem lat po publikacji książki, wraz z jej kolejnym wznowieniem, wydaje się uzasadnione postawić pytanie o to, czy „Weiser…” wciąż potrafi skomunikować się z czytelnikiem, poruszyć go, może nawet zachwycić. Odpowiedź jest jednak zbyt oczywista: pozytywnie korespondować zapewne potrafi – przynajmniej z pewną częścią czytelników – wszak źle napisany nie jest, nie zestarzał się też znacząco. Pójdźmy więc dalej: w jaki sposób może tego dokonać?

Po pierwsze, dzięki swojej nieoczywistości. Jak powiedziało wielu przede mną, „Weiser…” prowokuje pytania i zachęca do wysnuwania własnych interpretacji. Czas powieściowy obejmuje cztery plany. Począwszy od chronologicznie pierwszego są to: dni wakacji 1957 roku; prowadzone w szkole przesłuchanie trzech chłopców – Pawła Hellera, Szymka i Piotra – w sprawie zaginięcia Dawida Weisera i Elki; śledztwo dorosłego już Hellera oraz czas pisania książki uparcie nazywanej nie-książką. Narrator, Heller, wraca wspomnieniami do przeszłości, ponieważ sprawa zaginięcia, czy też raczej niezwykłego zniknięcia Weisera, nie daje mu spokoju. Obsesyjne stara się on zrekonstruować sytuacje, w których Weiser brał udział, a które mogłyby mu pomóc zrozumieć nadnaturalną, jak się zdaje, zagadkę. Heller wierzy, że to, czego był świadkiem w dzieciństwie, nie jest jedynie konfabulacją młodego umysłu. Wierzy, że Weiser – ten dziwny, wspaniały chłopiec o zdolnościach daleko wykraczających poza proste rozumienie – mógł uczynić rzecz, w jaką nigdy nie dadzą wiary ludzie pokroju nauczyciela M-skiego i dyrektora szkoły. Ocena tego, czy Heller ma rację, leży w gestii czytelnika.

Po drugie, poprzez sportretowanie Gdańska, małej ojczyzny, widzianej oczami dorastających chłopców, oraz sprzęgnięcie tego z chwytliwym motywem inicjacji. Weiser, choć tak samo jak Paweł, Szymek i Piotr zaledwie dwunastoletni, wyznacza chłopcom linię demarkacyjną między dzieciństwem a dojrzałością; pokazuje to, co dotąd było dla nich niedostępne. Jego wiedza, zdolności i postawa wobec świata oddziałują na chłopców tak mocno, że ci, zafascynowani innością, uznają go jednogłośnie za przewodnika. Im więcej zaś z Weiserem przebywają, tym trudniej im wrócić do czasu sprzed inicjacji. Kto chciałby dalej bawić się w wojnę patykami imitującymi broń, gdy można uczyć się strzelać z prawdziwego pistoletu? Ale proces poznawczy uruchomiony przez Weisera ma nie tylko materialny charakter. Znacznie ważniejsze treści występują na poziomie duchowym, by nie rzec: transcendentalnym. To w nich należałoby doszukiwać się kamienia węgielnego powieści, od którego następnie wyjść mogłyby pytania o recepcję zapamiętanych doświadczeń, antagonistyczne poziomy odbioru świata (racjonalny i romantyczny) oraz trud poszukiwania prawdy w ujęciu filozoficznym.

Po trzecie wreszcie, jeśli tylko powolne odkrywanie wydarzeń pamiętnego lata 1957 roku nie znudzi, to z pewnością zaciekawi. Innej drogi nie znajduję.

Sylwia Kluczewska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 0
| 2014-12-06
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie bardzo przemawia do mnie ta historia, przy całym szacunku dla jej autora. Owszem, napisana ładnym językiem, czyta się lekko, przenosimy się gładko w świat dzieciństwa i przez chwilę żyjemy problemami, właściwymi dla tego okresu życia. Zastanawiam się tylko, po co to wszystko? Jeśli, pod płaszczykiem tej historyjki, autor chciał pokazać klimat Gdańska i jego mieszkańców z tamtych lat - to się udało. Bo klimat jest uchwycony. Ale to nieco za mało, żeby się zachwycić książką. Jeżeli chodziło o "przemycenie" elementów magii i niewyjaśnionych dziwów, to znam lepsze fabuły.
Pierwszą część książki traktuję "od biedy" jako wspomnieniową przygodę. Druga jest dla mnie tym bardziej niezrozumiała, jakby napisana na siłę, żeby była jakaś puenta, a nie tylko fragment dziecięcego pamiętnika. No dobra, koniec "znęcania się".
Cenię autora i jego twórczość. Tu, jak dla mnie, coś nie zagrało. Gwiazdek byłoby mniej jeszcze, gdyby nie sceny z PRL-owskiego społeczeństwa.

książek: 902
aklime | 2010-12-06
Przeczytana: 04 grudnia 2010

Powieść napisana 26 lat temu otwiera przed współczesnym czytelnikiem możliwość zajrzenia w odległy już czas PRL-u. Przestrzeń w "Weiserze Dawidku" jest magiczna, głęboko zakorzeniona w pamięci narratora jako utracona arkadia, pomimo że dzieje się w jak najbardziej realnym Gdańsku.

Narrator daje wyraz swojej obsesji, której celem jest poznanie prawdy o wydarzeniach z lat dziecięcych. Nie chce się do tego przyznać i wciąż usprawiedliwia się, że jest to opowiadanie o Weiserze, chłopcu, który nabiera w tej powieści symbolicznych cech przywódcy ze snu. W rzeczywistości Paweł rozlicza się z całą swą przeszłością - od tej najdawniejszej, reprezentowanej przez oranżadę ze szklanej butelki, poprzez wydarzenia z 1970 roku, aż do dorosłego życia.

"Weiser Dawidek" jest powieścią inicjacyjną. Bohaterowie wkraczają z wieku dziecięcego w okres dojrzewania. Do momentu poznania Dawidka - Szymek, Paweł i Piotr byli dzieciakami ganiającymi za piłką, bądź bawiącymi się w wojnę. To Weiser pokazał im...

książek: 975
savon | 2014-03-04
Przeczytana: 04 marca 2014

Serce mi rośnie, gdy odkrywam kolejne arcydzieła z zakresu polskiej literatury, zwłaszcza ostatnich lat. "Weiser Dawidek" jest książką pełną tajemniczości, grozy, niedopowiedzenia i czegoś zupełnie nieuchwytnego. To pozycja, od której niełatwo się oderwać.

Dwa konteksty - być może inspiracje autora - czynią tę książkę jeszcze bardziej wyjątkową. Są to mianowicie - film "Piknik pod wiszącą skałą" oraz obraz Boscha "Wzniesienie błogosławionych do raju". W parze z nimi idzie okładka najnowszego wydania "Weisera" - wszystko tworzy bardzo ulotną atmosferę zachwytu. Atmosferę zagadki. Niepokoju.

Osadzona w przystających realiach, ze wspaniale poprowadzoną narracją - zasługuje na uwagę czytelniczą. Bardzo warto.

książek: 343
paulinkalinka | 2013-12-01
Przeczytana: 30 listopada 2013

W literaturze najnowszej jest sporo książek poruszających tematykę żydowską. "Weiser Dawidek" różni od owego ogółu.
Głównym bohaterem "Weisera Dawidka" jest 11-, 12-letni chłopiec, Żyd, sierota, wychowywany przez dziadka. Dawid całkowicie różni się od swoich kolegów. Jego żydowskie pochodzenie jest mało znaczącą różnicą w obliczu umiejętności ułaskawiania zwierząt, umiłowania wybuchów, broni palnej i egzoterycznych praktyk. Postać Dawida jest owiana tajemnicą, z powodu której staje się obiektem fascynacji i bezwzględnego posłuchu trzech chłopców mieszkających w tej samej kamienicy, co on.
Całość opisana jest lekko chaotycznie, pojawiają się wzmianki z różnego okresu, ale, jak zaznacza narrator wbrew fizycznemu dowodowi, jaki trzymamy w ręku, nie pisze on powieści o Weiserze. Próbuje on jedynie zapamiętać, przypomnieć sobie, a co najważniejsze zrozumieć, co się stało w czasie tych wakacji przed laty, gdy wraz z Piotrkiem i Szymkiem poznał Dawida Weisera.
A zdarzyło się niemało....

książek: 100
para_bolka | 2013-09-19
Przeczytana: 11 września 2013

O senne wspomnienia dzieciństwa! Jakimże językiem was opisać by dorównać klasą Pawłowi Huelle? Autor pozwolił mi zachwycić się wielopłaszczyznowością. Nikt tak pięknie nie pisał o tajemnicy, bez zadufania, bez zadęcia - narrator i my jesteśmy wobec niej postawieni niczym dzieci. Ale czy gdy piszę te słowa nie stają się one już banałem?
Jest o polityce, jest o mieście, o mistycyzmie, etyce, religii, etyce, dzieciństwie, dojrzewaniu, więzi, o mieście...a Ty, co znajdziesz w tej powieści liczącej raptem mniej niż 200 stron?

książek: 1216
Artur | 2012-09-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2008 rok

Długo nie mogłem się z tym pogodzić, ale dziś jestem przeziębiony, zły i mam dzień szczerości, a na swoim regale wypatrzyłem przeczytaną dawno temu książkę Huellego. Więc jasno: jedna z bardziej popularnych polskich powieści jest ekstremalnie lichą podróbą "Blaszanego bębenka". Gdyby ktoś zapytał mnie, jakich książek nie powinno się pisać, wskazałbym mu właśnie "Weisera Dawidka".

książek: 2138
8_oclock | 2014-04-16
Na półkach: Przeczytane

Czytałam z przyjemnością, bez poszukiwania drugiego i trzeciego dna.
Mostek, wielu (w tym i mnie) kojarzący się z tą książką, został niedawno z szacunkiem pożegnany i rozebrany.

książek: 262
Profesorek | 2015-05-12
Przeczytana: 12 maja 2015

Trudno powiedzieć, o czym tak naprawdę jest ta książka. Jej przesłanie, treść i styl, w jakim została napisana są bardzo nieuchwytne. To opowiadanie, w którym ni to rusz przenosimy się w czasie, zostało napisany w zupełnie odmiennym stylu od przeczytanych przeze mnie dotychczas powieści. Ta pozorna gmatwanina wspomnień, wrażeń i emocji próbująca dojść, kim tak naprawdę był Weiser i co się z nim stało, to w rzeczywistości dość przemyślana kompozycja, choć czasem, a nawet często dotyka nas wrażenie, że to zapiski spisane na "łapu-capu". Tu się coś przypomniało, tam znowu powrót do tego.
Z początku byłem negatywnie nastawiony do tego dzieła. Z każdą jednak stroną, kiedy wchodziłem w ten wir opowieści Autora, czytało się ją łatwiej i coraz bardziej się do niej przekonywałem.

Nie zgodzę się, że jest to książka o tematyce żydowskiej. Choć główny bohater istotnie jest Żydem, fakt ten w tej lekturze nie odgrywa niemalże żadnej roli, szczególnie, że pozostali bohaterowie nie mają pełnej...

książek: 212
BIETKA | 2012-03-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 lutego 2012

Dobrze napisana książka - refleksyjnie, filozoficznie. To historia grupki chłopców i ich koleżanki, Elki, opowiedziana na kanwie wydarzeń z jednego, fatalnego lata z lat 50.-tych w powojennej Polsce Ludowej.

Tytułowy bohater, chłopiec żydowski, Dawidek Weiser, dla grupki kolegów: Szymka, Piotra, Pawła i Elki jest kimś niezwykłym, urasta niemal do roli herosa. To on jest inicjatorem zabaw, zwłaszcza niebezpiecznych zabaw z bronią podczas trudnych, letnich wakacji.
Ci chłopcy bez niego nie potrafią bawić się inaczej, niż on im nakaże bądż zorganizuje monotonny czas wolny.
Widać, potrzebowali bohatera, kogoś w rodzaju guru, są pod jego hipnotycznym wpływem.

Akcja powieści dzieje się w Gdańsku, w dwóch płaszczyznach czasowych.
Narrator, po kilkudziesięciu latach od tamtych wydarzeń i śledztwa prowadzonego na skutek zaginięcia Dawidka i Elki, powraca do nich współcześnie, usiłując logicznie wszystko spisać. Liczy na to, że znajdzie odpowiedż na wiele nurtujących go pytań, ciągle...

książek: 207

Książka dobra, ale nie bardzo. Zdaniem polskiej krytyki literackiej (jej czołowych piór) był to największy hit dekady, rewelacja tematyczna i warsztatowa. Cóż, małe ojczyzny (w tym multikulturowy Gdańsk) nieco przyblakły, tajemnica Weisera okazała się nie taka znów wielka (bardziej zapożyczona z literackiej klasyki czeskiej i niemieckiej, niż oryginalna), a fabuły pisano i wtedy i potem bardziej wciągające. Paweł Huelle to po prostu niezły pisarz, dobry rzemieślnik. I tyle.


Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Bestseller drugiej Rzeczpospolitej
Miłość we śnie
Tłumaczenie snów
erotycznych wedle nauki
Skorzystaj z przedwojennego
sennika i poznaj prawdę o sobie...
i o przedwojennej Polsce.

Zaznacz - jeśli we śnie:
  •   widziałaś AGRAFKĘ
  •   widziałaś JASTRZĘBIA
  •   oglądałeś KOBIETĘ
  •   widziałaś ŚWIECĘ
  •   widziałaś ŻABY
SPRAWDŹ CO OZNACZA SEN

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Maria Konopnicka
    173. rocznica
    urodzin
    Ja lubię słyszeć mądre słowo! Mądre słowo to jest jak ojciec i jak matka człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo to bym milę drogi szedł.
  • Mitch Albom
    57. rocznica
    urodzin
    Nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Jest dokładnie wtedy, kiedy trzeba
  • Max Brooks
    43. rocznica
    urodzin
    Tak, to były kłamstwa, ale czasem kłamstwo nie jest złe. To znaczy, kłamstwo samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. Jest jak ogień: może ogrzać, ale może spalić - zależy od sposobu użycia.
  • Jerzy Bralczyk
    68. rocznica
    urodzin
    Bralczyk: Tak jak weekend, wciąż pisany po angielsku. To podobno jest słowo, które najdłużej czeka na spolszczenie. I nie doczeka się. Bo wyraźnie narusza reguły: w polszczyźnie po "ł" nie występuje "-i'. "Łikendu" nie będzie. Markowski: Występuje, występuje. W wyrazie "półinteligent"... pokaż więcej
  • Anja Snellman
    61. rocznica
    urodzin
    Mamo, posłuchaj, czasem oswojone ptaki zaczynają wariować. Obijają się o szyby, strącają pranie ze sznura, wlatują w cierniste krzewy, aż fruwa pierze. Po tych wybuchach nastaje zupełna cisza. W końcu ostatnie piórko spływa spokojnie na ziemię. Słychać, jak trawa rośnie. A potem życie toczy się dale... pokaż więcej
  • Agnieszka Chylińska
    39. rocznica
    urodzin
  • Martin Pollack
    71. rocznica
    urodzin
    Dlaczego to zawsze intelektualiści dają się okpić takim oszustom, podczas gdy umięśnieni półanalfabeci wydają się arcyodporni na problemy nowej epoki?
  • Sean Williams
    48. rocznica
    urodzin
    Ludzi można zastąpić. Sekund nie.
  • Mark Buckingham
    49. rocznica
    urodzin
  • James Blish
    94. rocznica
    urodzin
  • Karlheinz Deschner
    91. rocznica
    urodzin
    Od czasów Konstantyna cechami, po których rozpoznaje się ten Kościół, są obłuda i przemoc; codzienną praktyką tej religii stała się masowa zagłada. Surowo zakazywano zabijania pojedynczych osób, ale uśmiercanie tysięcy ludzi było dziełem miłym Bogu. To nie obłęd, to jest chrześcijaństwo.
  • Nora Szczepańska
    101. rocznica
    urodzin
  • Henrik Ibsen
    109. rocznica
    śmierci
    Odbierając przeciętnemu człowiekowi życiowe kłamstwo, odbiera mu pan równocześnie szczęście.
  • Cyprian Kamil Norwid
    132. rocznica
    śmierci
    Jękły głuche kamienie. Ideał sięgnął bruku.
  • Tony Halik
    17. rocznica
    śmierci
    Jeszcze raz mogłem się przekonać, że jednak kobiety mają zawsze rację. Pozorny kaprys mojej żony uratował życie dwóm ludziom!

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd