Miles. Autobiografia

Tłumaczenie: Filip Łobodziński
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
8,02 (213 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
25
9
55
8
67
7
42
6
16
5
7
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Miles: The Authobiography
data wydania
ISBN
9788327150394
liczba stron
432
słowa kluczowe
miles davis, jazz
język
polski
dodała
AMisz

Autobiografia największego z muzyków jazzowych świata wzbogacona o pełną dyskografię i liczne fotografie.

 

źródło opisu: http://publicat.pl/

źródło okładki: http://publicat.pl/

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (431)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 786
Marcin | 2016-05-26
Na półkach: Przeczytane

Gdyby Miles Davis żył, właśnie dzisiaj (26 maja) skończyłby 90 lat. Jest rzeczą przypadku, że w takim dniu zakończyłem czytanie jego "Autobiografii", opowieści o życiu i muzyce spisanej przez Quincy Throupa. Sam Miles być może zaoponowałby, skoro wierzył w możliwość kontaktowania się z duchami i co więcej, sam miał być nawiedzany przez zmarłych członków rodziny i jazzmanów. Na pytanie jakim człowiekiem był Miles odpowiedzieć można krótko: artystycznie był aniołem, po ludzku zaś wcielonym diabłem. Truizmem jest twierdzenie, że należał do najwybitniejszych muzyków XX wieku. Bez mała każdy chyba wie, że należał do absolutnej czołówki trębaczy i kompozytorów jazzowych. Zaczynał jeszcze z Charlie Parkerem i Dizzy Gillespiem. To oni byli jego pierwszymi mentorami, sam zaś zwykł był mawiać, że studiował pod ich kierunkiem, nazywał ich "profesorami" (mniej więcej w tym samym czasie odbywał też ściśle formalne studia muzyczne, które wkrótce jednak porzucił). Po bebopie nastała epoka...

książek: 1512
Darek DTSG | 2013-07-03

książka znakomita . Dla muzyków zwłaszcza jazzmenów to prawdziwa biblia . Jeśli chodzi o tłumaczenie to pierwsze wydanie duuuużo lepsze , niestety pan Łobodziński tym razem się nie popisał .

książek: 145
Tomek | 2017-12-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Śmiała rzecz. Eleganccy konsumenci równie eleganckiego smooth jazzu, słuchający go w swoich apartamentach na drogich zestawach stereo, z lampką drogiego wina w ręku, mogą mieć z nią problem. Tu nie ma nic eleganckiego. Są za to wściekłość i brud, których podsumowującemu życie (zmarł kilkanaście miesięcy po jej premierze) arcygwiazdorowi jazzu mogą pozazdrościć upozowani na buntowników młodzi rockmani i hiphopowcy. Są hurtowe ilości narkotyków i cysterny alkoholu, przemoc domowa, mizoginia i codzienna celebracja kultu macho, za którą dziś Davis byłby zlinczowany nie tylko przez feministki.
Autobiografia Milesa Davisa to książka nieprzyjemna, brutalna i trudna – także ze względu na slangowy język (oklaski dla jej tłumacza – Filipa Łobodzińskiego) i drobiazgowość dotyczącą dorobku fonograficznego. To rzecz przede wszystkim dla najzagorzalszych fanów tego genialnego muzyka i tych, którzy wiedzą, że świat nie jest biało-czarny, że tonie w odcieniach szarości.
Historię Davisa można też...

książek: 320
Andrzej | 2016-09-08
Przeczytana: 08 września 2016

Wielki artysta, kiepski gawędziarz.

Bez eseistycznego talentu, i błyskotliwej syntezy można położyć nawet taki temat samograj jak życie geniusza.

Miles narrator to przeciwieństwo Milesa jazzmana. Jego opowieść jest nudna, przegadana, pełna niepotrzebnych detali i – co wspomniałem na początku – pozbawiona syntezy i w ogóle planu. Brakuje kogoś kto by nad tym wszystkim zapanował. Współautor Autobiografii – niejaki Quincy Troupe udzielił chyba kilku kosmetycznych wskazówek artyście zamiast samemu przejąć inicjatywę. Nie sposób nie wspomnieć tutaj rewelacyjnej książki Rafała Księżyka „Desperado” (zresztę wszystkie wywiady Księżyka czytam z ciekawością niekoniecznie znając przepytywanych artystów). W życiu Davisa podobnie jak w życiu Stańki można zaobserwować punkty zwrotne; opuszczenie domu, pierwsze kroki na scenie, upadek, wzlot. Jednak podczas gdy Stańko inteligentnie opowiada, imponując erudycją, wrażliwością a zarazem dystansem wobec siebie, Miles robi wrażenie...

książek: 189
Miss_Understood | 2015-03-02
Na półkach: Przeczytane

Przeczytanie tej książki zajęło mi.... osiem lat. Ktoś chętny do bicia rekordu?

Dlaczego tak długo - nie ze względu na treść, bo tutaj nie można mieć nic do zarzucenia Milesowi. Chociaż mógłby trochę więcej miejsca poświęcić kulisom powstawania poszczególnych płyt. Opisanie "Kind of Blue" i "On the Corner" na czterech stronach to marnotrawstwo papieru. Byłoby to dla mnie dużo bardziej interesujące niż wyliczanie kolejnych kobiet swojego życia.

Problemem, i to dużym (!), jest tłumaczenie. Wyobrażam sobie, że książka czytana po angielsku ma formę jakiejś jazzowej gawędy, natomiast próba przełożenia tej płynności na nasz język to zadanie karkołomne, któremu Filip Łobodziński nie podołał. W rezultacie otrzymujemy rzecz, którą strasznie trudno się czyta. Głośnym śmiechem można skwitować próbą przełożenia "the shit has hit the fen" na "gówno uderzyło w wentylator".... Czy nie prościej, szanowny tłumaczu, byłoby "zesrało się"? Kolejny zgrzyt wynika z faktu, że słowo...

książek: 114
Grzesiek | 2013-01-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Nie rozumiem ludzi, którzy styl napisania tej książki uznają za "zły". Miles Davis nie był pisarzem! To jest język ulicy, jego naturalny sposób wypowiadania się. Dzięki temu książka jest o wiele ciekawsza. Wspomnienia opisane są tak, jakby sam Davis opowiadał o nich rozmawiając z nami twarzą w twarz. Wątki rasizmu przeplatają się prawie w każdym momencie. Pokazuje to, jak wielkim problemem było życie czarnoskórych w USA. Zaznaczam, że czytałem w oryginale, bo polskie tłumaczenie nie oddaje dokładnie opowieści. Moim zdaniem kapitalna książka. Polecam posłuchać artystów z którymi grał Davis, oraz składów jego bandów kiedy o nich czytamy - Mała podróż w czasie. Polecam.

książek: 228
niepoczytalna com | 2018-01-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 stycznia 2018

https://czarnatulipanna.wordpress.com/2018/01/14/miles-davis-autobiografia/

Wielka biografia małego człowieka

Moje spotkanie z biografią Milesa Davisa trwało całe wieki – czyli prawie miesiąc. Choć z jednej strony książka porusza całe mnóstwo ciekawych aspektów, to z drugiej, główny bohater jest jednym z najbardziej antypatycznych, jakich historię przyszło mi poznać.

Największym plusem tej pozycji jest z pewnością ogrom fascynujących faktów, dotyczących początków jazzu i zaplecza przemysłu muzycznego. Dzięki niej dowiemy się, że problem narkomanii wśród artystów wcale nie pojawił się wraz z festiwalem w Woodstock, czy disco-clubami w latach siedemdziesiątych. Okazuje się, że muzycy już w latach czterdziestych często wpadali w szpony narkotyków – najczęściej heroiny i kokainy. Oprócz tego otrzymamy sporą porcję informacji dotyczących zarobków, przegrupowań zespołów (co w przypadku jazzu zdarzało się bardzo często) oraz samego powstawania muzyki.

Autobiografia Milesa Davisa jest...

książek: 419
wicher_Lab | 2010-11-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Niesamowita pozycja, tajemna wiedza i wzorcowa droga artysty. Jakby Zeus opowiadał o życiu na Olimpie, tyle ta książka znaczy dla muzyka.

książek: 950
Damian | 2013-07-22
Przeczytana: 22 lipca 2013

6/10 i ani gwiazdki więcej. Rozumiem, że w książce chciano przedstawić język, jakim Miles posługiwał się na co dzień, ale nie zmienia to faktu, że był strasznym prostakiem. Nawet powiedziałbym niezwykłym, skoro przez tyle lat obracania się w wyższych kręgach kulturalnych i społecznych, łącznie z obiadem w Białym Domu nie nabrał ogłady, a stężenie słowa "motherfucker" było większe, niż dla całej grupy innych muzyków. Do tego opcje typu bicie kobiet, więzienie za alimenty, brak znajomości realiów, "walka z rasizmem" polegająca na oczekiwaniu przywilejów i krytykowaniu białych (sic!)każą sądzić, że nie był to normalny człowiek. Muzycznie ciekawa, po jej przeczytaniu raczej nikt nie powinien mieć wątpliwości co do wizjonerstwa Davisa.

książek: 410
JanKos | 2016-12-28
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 26 grudnia 2016

Oto – proszę państwa – autobiografia Milesa Davisa i jego Ego. Przedstawia człowieka oddanego pasji. Utalentowanego geniusza. Zdyscyplinowanego, wymagającego i profesjonalnego w warsztacie. A jednocześnie zadufanego w sobie egocentryka bez – mam wrażenie – zdolności i umiejętności nawiązania szczerej, emocjonalnej więzi z kimkolwiek. Samotnego w swoim dążeniu do doskonałości i pielęgnującego swój wizerunek Mistrza. Przez połowę życia piął się na szczyt, przez drugą połowę bronił się przed upadkiem z piedestału. Oczywiście spadł z niego i tego ciężaru nie uniósł.

Autobiografia Milesa Davisa to jednocześnie biografia sceny jazzowej i to jej najlepszych lat. Dla mnie lata (tak plus minus) 1955-1965 to najlepsza dekada jazzu. I wspaniale się o tym czytało. O tym jak wyglądało nocne granie w Nowym Jorku. Davis, Clifford Brown, Coltrane, Billie Holiday. Być tam wtedy, wejść do klubu prosto z ulicy i posłuchać Davisa z Coltranem w zadymionym, zatłoczonym klubie. No cóż…

Pojawiające się...

zobacz kolejne z 421 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd