Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ludzie z wysp

Tłumaczenie: Anna Bernaczyk
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
4,99 (235 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
13
7
31
6
47
5
65
4
19
3
33
2
9
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stern Men
data wydania
ISBN
9788375102970
liczba stron
418
słowa kluczowe
wyspy, morze, homary, połów, szekspir
język
polski

Wciągająca, iście szekspirowska opowieść o uczuciu, a zarazem ciekawy psychologiczny portret specyficznej wyspiarskiej społeczności. Na dwóch sąsiadujących ze sobą wyspach u wybrzeży Maine lokalni poławiacze homarów od pokoleń zaciekle walczą o łowiska. Osiemnastoletnia Ruth Thomas, córka jednego z nich, jest zdeterminowana, by dołączyć do ich grona. Bystra, energiczna, kompletnie...

Wciągająca, iście szekspirowska opowieść o uczuciu, a zarazem ciekawy psychologiczny portret specyficznej wyspiarskiej społeczności.

Na dwóch sąsiadujących ze sobą wyspach u wybrzeży Maine lokalni poławiacze homarów od pokoleń zaciekle walczą o łowiska. Osiemnastoletnia Ruth Thomas, córka jednego z nich, jest zdeterminowana, by dołączyć do ich grona. Bystra, energiczna, kompletnie nieromantyczna dziewczyna zakochuje się w młodym, przystojnym poławiaczu, który niestety należy do najbardziej znienawidzonego klanu. Ten romans będzie miał nieprzewidziane skutki dla mieszkańców obu wysp...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 582
Asia Szarańska | 2013-09-21
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Surowe krajobrazy, słona woda, lodowate wiatry i ciężka praca od świtu po noc - w taki świat zabiera nas Elizabeth Gilbert w powieści Ludzie z Wysp. Świat poławiaczy homarów, wypełniony walką o przetrwanie, bezwzględną rywalizacją, uzależniony od łaski połowu, który daje dobrobyt lub wielką biedę...

Właśnie w ten świat chce wejść Ruth Thomas, młoda, osiemnastoletnia bohaterka książki. Jako córka jednego z poławiaczy zna to życie od podszewki, mimo to jej wrodzony upór i determinacja pchają ją ku temu, by zostać na wyspie i zrobić na przekór tym, którzy jej tutaj nie chcą. Romans Ruth z młodym mężczyzną z konkurencyjnej wyspy niespodziewanie zmieni życie poławiaczy homarów.

Na temat twórczości pani Gilbert słyszałam mnóstwo ciepłych i pozytywnych opinii. Skuszona nimi ( Autorka głośnego Jedz, módl się i kochaj) oraz opisem z tylnej okładki, podeszłam do książki bardzo optymistycznie. Szybko okazało się jednak, że styl pisarki nie bardzo mi podchodzi. Czytanie szło mi opornie i kilka razy powieść odkładałam, szczególnie że należy do mnie i nie poganiała mnie konieczność zwrócenia jej na biblioteczną półkę. Jakiś czas temu obiecałam sobie, że nie będę tracić czasu na książki, które źle mi się czyta, jednak wyjątek od tego stanowią te, które mam na własnej półce. Bądź co bądź trzeba wiedzieć za co się zapłaciło...

W końcu postanowiłam zmierzyć się z Ludźmi z Wysp i z czystym sumieniem odłożyć książkę na kupkę "Na sprzedaż/do wymiany". O dziwo tym razem czytało mi się ciut lepiej. Być może obyłam się już trochę z piórem autorki i przyswajało mi się łatwiej?

Na początek otrzymujemy prolog, który wprowadza nas w położenie, charakterystykę i historię dwóch wysp u wybrzeży stanu Maine: Fort Niles i Courne Haven. Pierwsza z nich stanie się główną areną wydarzeń książki, gdyż to właśnie na niej mieszka z ojcem Ruth Thomas. Zostajemy także zaznajomieni ze specyfiką zawodu poławiacza homarów i z twardym życiem, jakie wiedzie wykonawca tego zawodu oraz jego rodzina. W prologu pojawia się także po raz pierwszy pojęcie Wojny Homarowej, co ma odniesienie do rywalizacji o tereny łowieckie między mieszkańcami dwóch nienawidzących się wysp.

Książka jest dość monotonna: życie na małej wysepce, połowy, trochę rodzinnych tajemnic i anegdot. Autorka lubi rozpisywać się na temat mijanych na kartach postaci i cofać się w ich historii do dziadka pradziadka, co mnie nieco irytowało... Fabuła ożywia się tak naprawdę dopiero gdzieś w 3/4 książki, gdy Ruth zaczyna na poważnie interesować się poznanym chłopakiem. Od tego momentu akcja biegnie szybko, aż do ... ekspresowego zakończenia, którego zupełnie się nie spodziewałam :)

Po zakończeniu lektury nasunęło mi się porównanie do Romea i Julii. Dwa zwaśnione rody - dwie zwaśnione wyspy, po jednym kochanku na każdej. Na szczęście u Gilbert nie doszło do tragedii, mamy nawet coś na kształt happy endu ... o czym irytująco dowiadujemy się z epilogu.

Nie wiem, czy za wiele nie zdradziłam. Ze swojej trony książkę polecam tym, którzy lubią zagłębiać się w książki niekoniecznie łatwe i przyjemne. Początek nie jest zachęcający. Jest nudny. Jednak im bliżej końca tym czytelnik mocniej daje ponieść się fali i nie potrafi się oderwać, przewracając kartki z pytaniem w oczach: co dalej?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na skraju załamania

Gdzie autorka ukrywała się przez lata? Dlaczego wydała dopiero drugą powieść? "Na skraju załamania" już od samego początku trzyma czytelni...

zgłoś błąd zgłoś błąd