Kielonek

Tłumaczenie: Jacek Giszczak
Wydawnictwo: Karakter
6,58 (113 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
8
8
17
7
31
6
39
5
9
4
3
3
1
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Verre cassé
data wydania
ISBN
9788392736608
liczba stron
200
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Rytmiczna, komiczna, deliryczna i tragiczna historia baru śmierć kredytom spisana przez jego stałego bywalca, zwanego Kielonkiem. Kiedy właściciel powierza Kielonkowi zeszyt i misję uwiecznienia słynnej na całe Kongo spelunki, ten nie protestuje. Nie chce jednak być jego murzynem, czuje się wolnym twórcą i nie zamierza nikogo oszczędzać. Tak powstaje jedyna w swoim rodzaju opowieść o klientach...

Rytmiczna, komiczna, deliryczna i tragiczna historia baru śmierć kredytom spisana przez jego stałego bywalca, zwanego Kielonkiem. Kiedy właściciel powierza Kielonkowi zeszyt i misję uwiecznienia słynnej na całe Kongo spelunki, ten nie protestuje. Nie chce jednak być jego murzynem, czuje się wolnym twórcą i nie zamierza nikogo oszczędzać. Tak powstaje jedyna w swoim rodzaju opowieść o klientach baru: człowieku w pampersach Drukarzu, który zaliczył Francję, ożenił się z białą kobietą i wrócił pokonany przez własnego syna o słynnej Spłuczce, z którą nikt nie mógł się równać w wykonywaniu pewnej codziennej czynności i jej legendarnym pojedynku z Kazimierzem, żyjącym na poziomie, a także o samym Kielonku, niegdyś szacownym obywatelu, dziś człowieku przegranym.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 328
Inga | 2017-08-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 08 sierpnia 2017

Przeczytałam tę książkę na dwa posiedzenia. Jej mięsista i dosadna proza wciąga. Rytm odmierzany przecinkami hipnotyzuje. Język głównego bohatera, Kielonka (ćmy barowej, która przesiaduje w lokalu „Kredyt umarł”) niczym wąż boa zaciska się na gardle.

Może dlatego, czasem trudno przedrzeć się przez gąszcz odwołań, cytatów, aluzji i opowieści w opowieści.

Od pierwszej strony wiemy, że Kielonek, na prośbę właściciela baru, pisze wspomnienia tego przybytku. W końcu nikt nie chce umierać w całości. Czytelnik zostaje zapędzony w labirynt-monolog gdzie błąka się aż do ostatniej literki, bo kropki tam nie uświadczysz. Oprócz historii baru, poznaje życiorysy jego bywalców. Czasem dostanie naturalistyczne, zawsze przewrotne. A Kielonek? Kielonek pisze, choć twierdzi, że „… zostawiam pisanie, tym którzy opiewają radość życia, tym, którzy walczą i marzą o poszerzeniu pola walki tym, którzy tworzą obrzędy, żeby odtańczyć polkę, tym, którzy wiedzą, jak zadziwić bogów, tym, którzy grzęzną w hańbie, tym, którzy kroczą pewnie ku wiekowi męskiemu, tym, którzy wymyślają użyteczne marzenia, tym, którzy opiewają krainę pozbawioną cienia, tym, którzy są przejazdem na kawałku ziemi…”.

Tyle w tym poezji, co i bełkotu pijaka. Podczas lektury nachodziły mnie duchy Hemingwaya i Bukowskiego. Dużo odnajduję podobnego. To tylko kwestia przewrotności losu, że jedni kończą w wypaśnej chacie z Lindą Lee i kasą na hazard, a inni w zapyziałej dziurze z ufajdanym zeszytem.

Polecam.

Słowo zachwytu nad wizualnością okładki. Brawo wydawnictwo Karakter! Barwo tłumacz Jacek Giszczak!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najgorsze dopiero nadejdzie

„Nigdy nie wiesz o sobie wszystkiego. Nigdy, dopóki nie staniesz na krawędzi i nie zrobisz czegoś, do czego-jak sądzisz- nie byłbyś zdolny, a co w kon...

zgłoś błąd zgłoś błąd