Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

Wydawnictwo: Libra
6,1 (10 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
3
6
4
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363526481
liczba stron
232
słowa kluczowe
Bieszczady
język
polski
dodała
kuraaga

Stanisław Kryciński (ur. w 1954 r.) z wykształcenia inż. chemik, z zamiłowania – historyk i krajoznawca. Uwielbia zwiedzać wszelkie zakątki Polski i krajów ościennych – szczególnie te wolne od ruchu turystycznego. Fascynuje go południowo-wschodnia Polska. Uroki ulubionych krain opisuje piórem i obiektywem. Autor licznych opracowań, m.in.:Cerkwie drewniane w Karpatach (1979), Drewniane cerkwie...

Stanisław Kryciński (ur. w 1954 r.) z wykształcenia inż. chemik, z zamiłowania – historyk i krajoznawca. Uwielbia zwiedzać wszelkie zakątki Polski i krajów ościennych – szczególnie te wolne od ruchu turystycznego. Fascynuje go południowo-wschodnia Polska. Uroki ulubionych krain opisuje piórem i obiektywem. Autor licznych opracowań, m.in.:Cerkwie drewniane w Karpatach (1979), Drewniane cerkwie karpackie (1984), Nadsanie, cz.1 ,,Gmina Czarna” (1986), Pogórze Przemyskie, (1992), Bieszczady. Słownik historyczno-krajoznawczy. Część I – gmina Lutowiska (1995), oraz Część II – gmina Cisna (1996 i 2007), Przemyśl i Pogórze Przemyskie (1997, 2007), Cerkwie w Bieszczadach (1995 i 2005).W zeszłym roku nakładem Libry PL ukazał się album Bieszczady. Tam gdzie oczy poniosą.Karierę turysty górskiego rozpoczął obozem wędrownym w Bieszczadach latem 1974 r. Początkowo interesowały go wyłącznie szczyty więc wchodził na nie przez kilka lat – najwyższy, który zdobył to Alam Kuh w Iranie (4850 m) – aż, z czasem, dostrzegł niezrównany urok dolin pełnych pamiątek po dawnych ich mieszkańcach. Chodząc tak dolinami zauważył z czasem, że nie ma takiej góry, której nie dało by się obejść. Odkrywszy tę genialna zasadę, do dziś dnia kieruje się nią podczas górskich wędrówek.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Libra PL, 2016

źródło okładki: http://libra.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2697
geokuba | 2017-07-11
Przeczytana: 11 lipca 2017

„Dziś. Gdy do grobu hrabiny wiedzie ścieżka przyrodniczo-historyczna „W dolinie Górnego Sanu”, trudno uwierzyć, że w czasie PRL-u z dotarciem tu wiązało się tak wiele emocji. Ktoś kto może dojechać samochodem na parking w Bukowcu nie pojmie trudów wędrowca, który by osiągnąć to miejsce musiał przebyć pieszo minimum 20 kilometrów przez góry, a do tego ukrywać się przed żołnierzami WOP i podwładnymi płka Doskoczyńskiego. Dobrze, że „worek” dziś jest tak łatwo osiągalny, ale trochę żal tego dreszczyka emocji towarzyszącego niegdysiejszym wyprawom w jego tajemnicze wnętrze.”
Rozdział poświęcony wyprawom do „worka bieszczadzkiego” czytałem z wypiekami na twarzy śledząc trasy Autora na mapie i porównując swoje zdjęcia z tymi, które umieszczone są w książce. Pan Kryciński w 1990 roku zorganizował wyprawę w tamto miejsce w celu renowacji cmentarza w Beniowej i grobu hrabiny. Jego obóz o nazwie „Nadsanie” dokonał tam m. in. odnowienia nagrobków i odkrył rzeźbę ryby na kamiennej łodzi. Wspaniali ludzie, wspaniała rzecz.
Ja byłem tam pięć lat później – w 1995 r. – i nie miałem o tym zielonego pojęcia.
W ogóle odkąd Autor zaczął odwiedzać Bieszczady i Podkarpacie zwrócił uwagę na historię tych terenów i szukał jej pozostałości w postaci tego, co głównie mogło się zachować , czyli starych cmentarzy, cerkwi, ocalałych domów, dzikich sadów, ale także i ludzi. Wówczas nikt tym się nie interesował.
W swojej książce przedstawia miejsca, w których dotknął ducha historii. Przedstawia swoje wędrówki i opisuje historie tych miejsc oraz to co wówczas napotkał i co udało się dzięki niemu i innym zapaleńcom i pasjonatom ocalić i uratować.
Dla mnie, oraz, jak widać, dla Autora również, Bieszczady to zawsze było coś więcej niż góry. Między szczytami i połoninami kryją się doliny, w których aż gęsto od magii. A co jest tą magią? Historia. Przerażająca, a jednocześnie w jakiś okrutny sposób piękna. To smutne piękno historii razem ze zmysłowym pięknem krajobrazu potrafi uzależnić bez nadziei na odwyk.

https://bookbeergeek.wordpress.com/2017/07/11/stanislaw-krycinski-bieszczady-tam-gdzie-diably-huculy-ukraince/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Friendzone

Pierwsza moja myśl po zobaczeniu tej książki i pierwszy minus tej pozycji, który uwierał cały czas, od początku psuł fabułę i w moich oczach obniżył o...

zgłoś błąd zgłoś błąd