Klub filmowy Meryl Streep

Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
6,61 (228 ocen i 57 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
9
8
27
7
76
6
68
5
21
4
8
3
6
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Meryl Streep Movie Club
data wydania
ISBN
9788379434244
liczba stron
432
język
polski
dodała
Ag2S

Trzy siostry - dwie rodzone i jedna cioteczna - dorastające w cieniu tragedii, jaka przed kilkunastu laty dotknęła ich bliskich, zostają wezwane przez matkę ostatniej z nich do prowadzonego przez nią pensjonatu, gdzie otrzymują szokującą wiadomość. Isabel, June i Kat nieoczekiwanie zamieszkują w jednym pokoju na poddaszu pensjonatu. Lolly, ciotka dwóch pierwszych i matka trzeciej, prosi je o...

Trzy siostry - dwie rodzone i jedna cioteczna - dorastające w cieniu tragedii, jaka przed kilkunastu laty dotknęła ich bliskich, zostają wezwane przez matkę ostatniej z nich do prowadzonego przez nią pensjonatu, gdzie otrzymują szokującą wiadomość.

Isabel, June i Kat nieoczekiwanie zamieszkują w jednym pokoju na poddaszu pensjonatu. Lolly, ciotka dwóch pierwszych i matka trzeciej, prosi je o pomoc i zaprasza do uczestniczenia w cotygodniowym wieczorze filmowym. W pensjonacie trwa właśnie miesiąc filmów z udziałem Meryl Streep.

Każda z kobiet spogląda na swoje życie przez pryzmat oglądanych filmów i na własnej skórze doświadcza magii kina.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2014

źródło okładki: http://www.weltbild.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3209
Meowth | 2016-07-14
Przeczytana: 14 lipca 2016

Jest kilka powodów, dla których tak drażnią mnie i nudzą typowe romanse, "książki o miłości" i podobna literatura.

Po pierwsze - bohaterki. Choć zwykle akurat znajdują się na życiowym zakręcie, niemal zawsze są piękne, powabne, z kaskadą kasztanowych/jasnych/czarnych włosów opadającą na plecy i pięknie wykrojonymi orzechowymi/zielonymi/modrymi oczami. Co prawda gdzieś tam szlochają po kątach i życie się im rozsypuje, ale gdy nałożą uroczą jasną sukienkę i buty na obcasie, zamieniają się w księżniczki, których widok idzie panom do głowy niczym młode wino. Dziwnie rzadko, o ile w ogóle, są to panie niepowalające urodą, na zbyt krótkich nogach czy pulchne. Takie kobiety pojawiają się w tego typu książkach jedynie jako tło, na którym urodziwe bohaterki wypadają jeszcze piękniej. No i oczywiście zwykle są majętne, dzięki czemu mają wolną głowę na przeżywanie swych dramatów - romantyczna miłość i bajkowe szczęście nie jest pisane choćby samotnej matce z niskim dochodem, zbyt zmęczonej i zatroskanej, by zrobić z siebie księżniczkę i zastanawiającej się, co włożyć do gara następnego dnia...

Po drugie - mężczyźni. Oni też obowiązkowo są piękni, nadzwyczaj przystojni i seksowni, o cudownie umięśnionych torsach. Czyli tacy, jakich raczej nie spotyka się na co krok na ulicy. Nie zdarzają się tam po prostu ZWYKLI faceci.
Naprawdę - rozglądam się i widzę, że romanse to pod względem doboru głównych bohaterów po prostu literatura fantasy, opisująca nieistniejące stworzenia, i to obojga płci.

Po trzecie - nawet jeśli zainteresowane sobą strony z jakichś powodów są rozdzielone i mają problem, by cieszyć się spełnionym uczuciem, to jednak wzajemność tego uczucia jest oczywista, a namiętność budzi się w dwa dni. I zawsze ostatecznie mamy ten banalny happy end, a każda samotna, nieszczęśliwa bohaterka na koniec znajduje swego jedynego. Zupełnie jakby osoby, którym jednak się nie wiedzie i których jest na świecie dosyć sporo, nie zasługiwały, by je zauważyć, bo ich historie są nieładne.

Przeczytałam jednak ostatnio trochę za dużo kryminałów i przyszła mi ochota na coś zupełnie innego. Po książkę Mii March sięgnęłam z oporami, ale ostatecznie zdecydowałam się na lekturę, bo zainteresował mnie punkt wyjścia fabuły oraz wplecenie w nią filmów (jestem miłośniczką kina), miałam zatem nadzieję, że znajdę tu coś więcej niż tylko wątek romansowy. Niestety, w moim odczuciu autorka zupełnie zmarnowała naprawdę niezły pomysł. Mogła powstać książka mądra i dająca do myślenia, a powstała sztampowa, chwilami ckliwa opowiastka, pełna wymienionych przeze mnie mankamentów takiej literatury. Liczyłam na zajmującą opowieści o kobietach, które odnajdują wzajemną rodzinną więź, bliskość i wsparcie, coś na miarę "Smażonych zielonych pomidorów", ale to tylko trzy romansowe, landrynkowate i chwilami afektowane historie. Wplecenie w fabułę ich rozważań o filmowych rolach Meryl Streep i próby "przepracowania" na tej podstawie ich własnych problemów, wydały mi się zabiegiem sztucznym, wymuszonym (bo książka z nazwiskiem gwiazdy filmowej w tytule lepiej się sprzeda?) i bardziej przypominały mi psychoanalizę dla ubogich pełną trywialnych "prawd życiowych" niż prawdziwe, spontaniczne dyskusje o życiu.

Dodatkowe gwiazdki spadają z paska za styl - całości brakuje wdzięku i swady oraz choćby szczypty dowcipu, zaś do szewskiej pasji doprowadzały mnie częste w tekście zdania, tak dokładnie wyjaśniające mi, co ma na myśli dana bohaterka, mówiąc to, co mówi, lub dlaczego, dajmy na to, wstrzymała oddech. Zupełnie jakbym nie przeczytała wcześniejszych licznych stron albo była zbyt ograniczona, żeby się domyślić przyczyn lęków, wzruszeń czy niepewności bohaterek. Ani milimetra marginesu na domysł czy własną interpretację.

Nie lubię, gdy traktuje się mnie jak tępaka i dokładnie wyjaśnia, co mam myśleć i jak rozumieć. Dlatego za ten styl autorka dostaje ode mnie pałę!

I powiem Wam jeszcze - mimo wszystko polubiłam te dziewczyny, choć zasłużyły na znacznie lepszego kronikarza czy wręcz twórcę ich losów niż Mia March.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowiadania

Hłasko jest jednym z moich ulubionych autorów. Ale trzeba przyznać, że wybór opowiadań w tym tomie nie uwzględnia wielu prawdziwych perełek jego autor...

zgłoś błąd zgłoś błąd